IP: *.sti.net.pl 14.02.08, 10:47
Dzień dobry. Chciałam zapytać o to jak najlepiej zachować się, gdy trzylatek
wariując bez reszty z rówieśnikiem zaczyna robić głupotki, które mogą skończyć
się źle. Zwracanie uwagi nawet kilkakrotne nie pomaga a zakończenie zabawy
przez rodzica kończy się histerią. Z reguły jestem opanowaną mamą i zachowuję
się spokojnie. Są jednak czasem takie momenty i takie zachowania mojego
trzyletniego synka, że nie wytrzymuję i krzyknę na niego lub nerwowo
wyprowadzam go do jego pokoju, natomiast klaps(jestem przeciwniczką) zdarza
się może raz na pół roku. Zawsze tego żałuję i przepraszamy się nawzajem z
synkiem. Moje pytanie to, czy za wszelką cenę tłumić nerwy i nic po sobie nie
pokazywać, czy może dać do zrozumienia dziecku, że nadużywa cudzej
cierpliwości, i że może się to skończyć nieprzyjemnie?
Obserwuj wątek
    • Gość: Ejka Re: nerwy IP: *.telpol.net.pl 14.02.08, 19:15
      Ja dotąd starałam się tłumic nerwy i zachowac spokoj za wszelką
      cenę. Na ogół się udaje. Ale nie jestem pewna, czy w każdej sytuacji
      jest to dobre rozwiązanie. W końcu my, rodzice, także mamy prawo do
      różnych uczuc. A ich tłumienie może się w końcu skończyc jakimś
      niekontrolowanym wybuchem wściekłości, którego możemy potem długo,
      długo żałowac...
      Dlatego czasem nazywam głośno swoje uczucia: jestem
      zła/zdenerwowana/smutna/sprawia mi to przykrośc etc. Moja córka,
      także trzyletnia, rozumie doskonale, co oznaczają te słowa. I czasem
      daje jej to do myślenia. Na przykład: ten okropny bałagan sprawia,
      że jestem zła i nie mam ochoty się bawic! I tak dalej...
      Na ogół działam jednak zgodnie z zasadą: złe zachowania ignorowac,
      dobre - zauważac, w ten sposób je wzmacniając. W każdym razie,
      trzylatki to trudny orzech do zgryzienia, i bywa z nimi cięzko...
      W sytuacji, którą opisujesz na początku, ja zareagowałabym szybciej
      chyba - zwróciłabym uwagę, a potem przerwała zabawę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka