Gość: rysia
IP: *.centertel.pl
28.03.08, 16:34
witam Was,
potrzebuję porady.Mój mąż ma córeczkę z poprzedniego związku - lat 7.
kontakt z małą mam dość dobry, widujemy się co 2 tygodnie w
weekendy. razem rysujemy, wróżymy sobie czy bawimy się - takie
babskie porozumienie.
niestety są momenty gdy dziewczynka dostaje napadów..histerii i
agresji, do tej pory na takie zachowania reagował tylko mąż (a jej
tata). uważałam, że nie ma potrzeby bym sie wtrącała. mała w trakcie
takich napadów złości krzyczy, obelżywie odzywa się, drapie i kopie.
nie wiem jak wcześniej rodzice sobie dawali radę z takim
zachowaniem, ale mój mąż odprowadza ją (do skutku) do pokoju i mówi
jej, że ma się uspokoić. i jak sie wycisza rozmawiają o tej "akcji".
takie zachowania miały miejsce nie częściej niż 1 na 2 miesiące.
wiem również że jej mama też przeżywa takie napady.
sytuacja, która mnie dotknęła miała miejsce kilka dni temu.
opiekowałam sie małą przez cały dzień, było fajnie i wesoło.
pojechałyśmy odwiedzić jej babcie i tam po tym jak zabroniłam jej
jeść obiad plauchami - zaczęło się! babcia stała jak w murowana,
mała krzyczała, zaczęła rzucać jedzeniem. wzięłam ją do drugiego
pokoju i prosiłam by sie uspokoiła. coż..ślady zadrapań, siniaki i
kopniaki do dziś mnie bolą..najgorsze że byłam totalnie bezradna -
po pierwsze nie uznaję klapsów, po drugie to nie moje dziecko,po
trzecie nie mam doświadczenia z dziećmi w takich stanach. w
normalnej sytuacji zająłby się nią tata, ale wtedy to ja byłam jej
opiekunką.
doradźcie jak można reagować, a jak nie? co źle robiłam, że przez 40
minut żadne prośby i sposoby nie działały?mała kopała w drzwi,biła
mnie, krzyczała. zdaję sobie sprawę, że nie jestem jej rodzicem, że
nie czuje do mnie respektu, a w atakach gniewu wręcz nie szanuje
mnie, ale boję się zostać z małą na dłużej sama - a takie sytuacje
jeszcze będą.