Dodaj do ulubionych

agresywny Synek, co robić?

24.06.09, 22:28

Mój Syn ma 5 lat. Nie potrafię poradzić sobie wielokrotnie z jego zachowaniem
. RZecz w tym, że Maciuś nie lubi odmowy bądź czegoś co jest nie po jego
myśli. Pewnie nie umie poradzić sobie z porażką, zaskakującą sytuacją. Na ile
mogę staram się tłumaczyć Maćkowi dlaczego tak się dzieje, że trzeba zrobić
coś odmiennego, lecz niestety nie potrafi się z tym pogodzić. Potrafi okładać
mnie pięściami i kopać z wściekłości gdy po np. po długim oglądaniu bajek
informuję go , że należy skończyć, nawet jeśli przygotowuje go do tego, że za
następny odcinek już trzeba będzie wyłączyć telewizor. Maciuś nie potrafi
opanować gniewu i krzyku jeśli wezmę w sklepie koszyk, który mu się nie
podoba, bo chciał inny. Mam wrażenie, że tłumaczenie tego, że jest inaczej
niż on by sobie tego życzył niczego nie zmienia pomimo tego,że za każdym razem
staram się przytwierdzać mu uczucia, wykazywać empatię, że widzę, że bardzo mu
na czymś zależy, bądź gdybym była na jego miejscu to też by mi brakowało tego
a tego. Jestem bezsilna. psychicznie nie radzę sobie już z wiecznymi
awanturami, ogarnia mnie niemoc, że sama nie potrafię nic wyperswadować i po
jakimś czasie się wręcz wściekam. Awantury są praktycznie codziennie z
kopaniem i wrzaskami wniebogłosy. Czy ta sytuacja wymaga interwencji
psychologa? Co mogłaby mi oraz mężowi, który jest w tej samej sytuacji Pani
poradzić? z góry dziękuję. :)
Obserwuj wątek
    • gacusia1 Re: agresywny Synek, co robić? 26.06.09, 00:39
      Proponuje poczytac ten watek. Na marginesie-odnosze wrazenie,ze
      watek jest zwyczajnie zdublowany pod innym nickiem.

      forum.gazeta.pl/forum/w,851,96872915,96872915,moj_syn_mnie_bije.html
      • kluska39 Re: agresywny Synek, co robić? 26.06.09, 21:25
        Koleżanko Gacusiu. to przykre, że sugerujesz mi jakieś dublowanie wątku.
        CZłowiek pojawia się na forum ze swoim problemem, oczekuje pomocy i od razu
        przypisuje mu się jakieś matactwa. trochę tak jakoś przykro mi się zrobiło.
        • verdana Re: agresywny Synek, co robić? 27.06.09, 15:28
          Zczęłabym od ograniczenia tłumaczenia - w wielu wypadkach znacznie
          lepsze jest proste wydanie polecenia. Owszem, czasem trzeba
          wytłumazyc, ale codzienne polecenia tego nie wymagają. Telewizor
          trzeba wyłaczy, spodnie trzeba wlożyć, zabawki trzeba sprzatnoąć.
          Koniec. Stale tlumaczenie wszystkiego wcale nie jest takie dobre dla
          dziecka - wzbudza watliwości, czy polecenie jest ostateczne i czy
          rodzic sam jest do niego w pełni przekonany, skoro się tak tłumaczy.
          Podobnie nie jestem pewna, czy musisz być taka empatyczna. Jesli
          dziecko odmawia wykonania polecenia i się awanturuje, nie musisz
          wykazywać zrozumienia, przytulać i tłumaczyc - masz prawo być zła i
          absolutnie nie przejmować się histerią syna. Bo jesli się
          przejmujesz - to bardzo warto się awanturować.
    • zarzycka.anna Re: agresywny Synek, co robić? 27.06.09, 18:21
      Witam,
      Z Pani opisu wynika, że sytuacja wymaga mniej tłumaczenia a więcej
      zdecydowania w Pani zachowaniu. Czasem tłumaczenie przeciąga trudną
      w sensie emocjonalnym sytuację, prowokuje do myślenia o niej w
      takich kategoriach, że "jeszcze nie wszystko stracone" i dziecko
      stara się "coś wymusić" czy przekonać rodzica. Dlatego warto to
      zakończyć. Najważniejsza jest świadomość dziecka, że to już koniec,
      decyzja została podjęta, w pewnym sensie "dalsza walka " nie ma
      sensu. Jednak jest to związane z wytrzymaniem rodzica podczas
      awantur - to wytrzymanie to z jednej strony trwanie przy tym co
      zostało postanowione i zakomunikowane dziecku, a z drugiej
      umiejętność zapanowania nad swoimi uczuciami, zarówno złości - która
      czasem powoduje eskalację awantury, i poczucia winy, bezradności,
      które skłaniają do ustąpienia jeszcze ten jeden raz i powodują
      eskalację żądań dziecka na później, wydłużenie się czasu na
      dyskutowanie, płacz, niezgodę ze strony dziecka, bo przecież
      "jeszcze nic nie jest stracone", bo już raz tak było i mama się
      zgodziła. Oczywiście w tym wszystkim trzeba dbać też o dobrą relację
      z dzieckiem, nie obrażać się, rozumieć jego uczucia. Jednak rozumieć
      to nie zawsze znaczy tłumaczyć, perswadować i czekać aż dziecko samo
      zrezygnuje, bo wtedy przerzucamy na niego odpowiedzialność.
      Ważne jest też zaangażowanie ze strony ojca, o którym Pani nic nie
      pisze (zaangażowaniu). To abyście Państwo wspierali się w wychowaniu
      syna.
      Pozdrawiam A.Z.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka