Dodaj do ulubionych

Nie wiem co mam robic. Pomożcie

11.09.10, 12:31
Witajcie...
Chciałabym sie podzielic z wami moim problemem.
Otoz gdy mialam 18 lat ponalam mojego meza,na poczatku bylo pieknie,wielka milosc,wspolne plany,zalozenie rodziny. Po roku wzielismy slub. Po dwoch latach urodzil nam sie syn.
Na poczatku mieszkalismy z moimi rodzicami ale po jakims czasie zamieszkalismy sami. I wtedy wszystko sie zaczelo,jak w kazdym zwiazku,musielismy sie dotrzec. Byly roznego typu awantury,ja wyciagalam do niego rece,wiele przykrych slow bylo wypowiedzainych. Po połtora roku mieszkania sami wszystko sie uspokoilo. Nie klucilismy sie juz az tak,byly male sprzeczki ale zaraz sie godzilismy.
W czerwcu tego roku mielismy wesele znajomych. 2 tygodnie przed weselem maz wyjechal na weekend kawalerski nad morze i wtedy wszystko sie zaczelo. Zaczelo sie psuc miedzy nami. Po weselu znow bylo idealnie. Moj maz ma taka prace ze pracuje 6 dni w tygodniu i pracuje od rano do nocy wiec caly dzien sie nie widywalismy.
W lipcu powiedzial zebym wyjechala na wakacje z synkiem. Wyjechalam na tydzien z mama i synkiem do cioci na mazurach. Maz zostal tutaj sam. Gdy wrocilam wszystko bylo inne. Nie rozmawialismy ze soba a nawet doszedl do wniosku ze nie chce juz ze mna byc. Nie jest ze mna szczesliwy. Mielismy brac juz rozwod ale dalismy sobie jeszcze jedna szanse. Znow bylo idealnie. Ale teraz znow to wszystko wrocilo. On sam z bratem ciotecznym wyjechal na wakacje za granice. Ja zostalam w warszawie. wiedzialam ze ten wyjazd to byl zly pomysl. Albo pojdzie w dobra strone albo zla i poszlo w ta zla. Mielismy ze soba jako taki kontatkt. Pisal mi ze tesknie,ze mysli caly czas o nas i ze brakuje mu nas. Ale to byly tylko puste slowa. Gdyby tak naprawde tesknil niezapomnial by odezwac sie do mnie wieczorem. Napisac glupiego smsa albo zadzwonic. Wiec zrobilam mu awanture. Powiedzialam mu wiele przykrych slow,ale potem tego zalowalam i go przeprosilam za wszystko. On mi napisal cos takiego " Szczerze mam na wszystko wyjeb*ne". nieodzywalismy sie do siebie do konca jego przyjazdu. Gdy wrocil w czwartek powiedzial ze nie chce ze mna byc ale zarazem nie chce mnie ranic. Kocha mnie ale nie czuje sie spelniony i szczesliwy.
Dodam zze ja mu niczzego nie bronie. Chodzi na silownie,gra w pilke,chodzi na roznego typu kursy i pracuje a dla nas praktycznie nie ma czasu. Ja go tak bardzo kocham,robie co moge zeby uratowac ten zwiazek ale boje sie ze mi sie nie uda ze juz nie ma co ratowac. Zalezy mi na nim bardzo,myslalam ze bedziemy ze soba do konca zycia. A co jest najbardziej przykre ze powiedzial mi ze tak naprawde nie ma mi nic do zarzucenia bo teraz jest wszystko idealne. Nie rozumiem go,mowi ze jest pieknie i ze mnie kocha a nie chce ze mna byc. Jesli sie rozstaniemy moje zycie dobiegnie konca,umre z milosci do niego.
Prosze pomozcie mi co mam robic.
Obserwuj wątek
    • ooaneczkaoo Re: Nie wiem co mam robic. Pomożcie 11.09.10, 12:44
      Rozumiem Cię, miałam podobną sytuację.. Chciałam ratować swój związek z narzeczonym, starałam się, a on nie robił nic.. W końcu moje starania zaczęły tak go denerwować, że poszukał sobie osoby, której może się wyżalić i po narzekać na mnie.. Oczywiście była to kobieta.. Odszedł odemnie do niej, nie wiem czy im się układa, przestało mnie już to interesować..
      Nie możesz walczyć sama, nic to nie da.. Będziesz się męczyć, płakać, zadręczać podczas gdy on ma to wszystko gdzieś.. Wiem, że go kochasz, macie dziecko i chciałabyś aby wszystko było jak dawniej.. Ale nie wystarczą starania jednej osoby, druga musi chcieć tego samego! Nie zmusisz nikogo do miłości, to bez sensu..
      Nie rozmawiajcie narazie o rozwodzie.. Może dajcie sobie trochę czasu, jeśli to możliwe to niech wyprowadzi się, przemyśli i jest szansa, że doceni skarby jakie ma w domu i będzie chciał wrócić.. Nie ma innego rozwiązania narazie, on musi zrozumieć co traci.. A nie zrobisz tego siedząc mu nad głową i powtarzając jak bardzo go kochasz i jak jest Ci źle w tej sytuacji.. Wiem - głupio to brzmi, ale może pomóc.. I tak zrobisz co będziesz chciała, nikt nie może dyktować Ci co masz robić.. Decyzja należy do Ciebie, do Was.. Usiądź z mężem wieczorem z kieliszkiem wina, gdy dziecko będzie już spało i porozmawiajcie poważnie o Was.. Od tego trzeba zacząć..
      Trzymaj się, wiem że jest Ci ciężko, ale wszystko się ułoży..
    • nchyb Re: Nie wiem co mam robic. Pomożcie 11.09.10, 12:47
      ogólnie to mam wrażenie że mążjest zmęczony i znudzony tym małzeństwem. Co jakiś czas wybuchają olbrzymie problemy, potem on odpocznie i przez jakiś czas jest dobrze. Później znów proza życia go zmęczy i małzeństwo bokiem mu wyłazi.

      Mam wrażenie, że chyba jeszcze bardzo młodzi jesteście. Zadam pytanie, czy poza mężem i dzieckiem jeszcze czymś się zajmujesz? Masz jakieś swoje sprawy, zainteresowania, pracę? Coś, co pozwoli ci być niezależną od humorów męża? Jeżeli nie, to poszukaj czegoś takiego.

      Wtedy może inaczej spojrzysz na życie i małżeństwo. I przekonasz się, ze nawet jak się rozstaniecie, to z tej miłości nie umrzesz. Poza tym, jakbyś umarła, to co z dzieckiem?... ;-)
    • roz.maryn Re: Nie wiem co mam robic. Pomożcie 11.09.10, 12:48
      "....Kocha mnie ale nie czuje sie spelniony i szczesliwy..."
      Pieprzenie. Nie wie co znaczy słowo kocham, więc na twoim miejscu bym po prostu nie wierzył. Jego życie to te poza domem. Spełniony i szczęśliwy będzie kiedy pozbędzie się "balastu" małżeństwa i spraw z tym związanych. Dochodzi to do tego kiedy chłopa nigdy w domu nie ma (i nie piszę tu o pracy).

      "...A co jest najbardziej przykre ze powiedzial mi ze tak naprawde
      nie ma mi nic do zarzucenia bo teraz jest wszystko idealne...."
      Typowe odsuwanie winy od siebie (paradoksalne ale to moim zdaniem miał na myśli)

      "... Nie rozumiem go,mowi ze jest pieknie i ze mnie kocha a nie chce ze mna byc...."

      Jak wyżej

      "...Jesli sie rozstaniemy moje zycie dobiegnie konca,umre z milosci do niego..."

      Nie umrzesz ;-) Pocierpisz tylko krócej lub dłużej. Teraz nawet nie potrafisz sobie wyobrazić życia bez niego. Siądź i pomyśl, zapisz i przeczytaj-ile miłości od niego otrzymałaś nie patrząc przez pryzmat twego "zaślepienia" (celowo to słowo ale nie bierz dosłownie).
      Poza tym, co najbardziej cię pewnie zaboli, ja uważam, że powinnaś się zastanowić czy nie mylisz miłości z zauroczeniem, choć penie się mylę.
      Ogólnie jesli on nie chce to nic nie zrobisz. Małżeństwo nie jest dla niego i tyle.
      Amen i trzymaj się


      • izunieczkas Re: Nie wiem co mam robic. Pomożcie 11.09.10, 13:11
        Mamy dopiero po 22 lata. W tym roku obchodzimy 3 rocznice slubu.
        On chce zsrobic sobie przerwe,wyprowadzic sie na miesiac,przemyslec sobie wszystko i zastanowic czy gra jest warta swieczki. Powiedzial ze nie chce sie zmieniac bo bedzie robil cos wbrew sobie czyli mu nie zalezy juz na tym zwiazku. ale wiem ze jak juz do tego dojdzie to nie wrocimy do siebie
        Oprocz siedzenia w domu i zajmowaniem sie dzieckiemnie mam innych zajec. jedynie od czasu do czasu spotkanie sie z kolezankami. chcialabym zrobic rozne kursy kosmetyczne ale niestety nie mam jak bo nie mam z kim zostawic synka, a do przedszkola pojdzie w przyszlym roku. Jak pojdzie do przedszkola chcialabym tez pojsc na studia i do pracy. Nie chce ciagle siedziec w domu. Tez chce wyjsc do ludzi,pogadac i posmiac sie.
        Jest mi strasznie ciezko. Wiem ze to jest moja jedyna prawdziwa milosc ale nie tyko zauroczenie. Gdy go nie ma tesknie za nim,chcialabym zeby byl kolo mnie,poswiecal mi wiecej czasu. A wiem ze to prawdziwa milosc bo bylam w paru zwiazkach zanim sie zwiazalam z nim i nie czulam tego co przy nim czuje. Jestem z nim szczesliwa,niczego nam nie brakuje,czesto podrozujemy. Nawet wpadlam na taki pomysl zebysmy w listopadzie wyjechali gdzies tylko we dwojke,moja mama poszlaby na zwolnienie i zajela by sie synkiem. A my bysmy spedzilismy tydzien sami bez problemow. Ale gdy mu to powiedzialam odpowiedzial ze zobaczymy.
        • nchyb Re: Nie wiem co mam robic. Pomożcie 11.09.10, 13:38
          Izunieczkas, po prostu za szybko zaczęliście się bawić w rodzinę i tak naprawdę żadne z Was jeszcze do tego nie dorosło. Zdarza sie sporo młodych ludzi, w pełni dojrzałych, Wy do nich nie należycie.

          Syn ma dwa lata, może już teraz, skoro nie macie problemów finansowych, poszukaj jakiejś opiekunki, która przynajmniej na pół etatu zajęła się dzieckiem? A Ty w tym czasie zajmij się czymkolwiek, bo jednak żyjąc tylko mężem i tęsknotą za nim, za wiele nie zdziałasz.

          A co do tej jedynej prawdziwej miłości. Zobaczysz za ileś tam lat, że każda miłość jest pierwsza, najgorętsza najszczersza... :-)

          Naprawdę, tu nie ma radzic, co zrobić, byś zatrzymała męża przy sobie i byście żyli szczęśliwie długo i na zawsze. Można Ci radzić, byś jak najszybciej robiła ze swoim życiem coś, co sprawi że będziesz szczęśliwa i zadowolona niezależnie od tego czy z tym mężem czy bez niego...
          • mehil.dam Re: Nie wiem co mam robic. Pomożcie 11.09.10, 15:22
            Jeśli tylko Ty chcesz, to niestety sama nic nie zwojujesz. Jeśli chcecie oboje - wybierzcie się na terapię.
            Życzę powodzenia!
            • nchyb Re: Nie wiem co mam robic. Pomożcie 11.09.10, 16:27
              myślę, że 22-latka, którego znudziła zabawa w dom, tak łatwo na terapię się nie zaciągnie...
        • kkalipso Re: Nie wiem co mam robic. Pomożcie 11.09.10, 19:12
          izunieczkas napisała:

          > Mamy dopiero po 22 lata. W tym roku obchodzimy 3 rocznice slubu.

          - 22 lata to jeszcze dziecko,w tym wieku po raz drugi przechodzi się okres dojrzewania więc nie licz na wiele,oby takie posty były przestrogą dla następnych bezmyślnych dzieci które myślą,że są dorosłe!
          • izunieczkas Re: Nie wiem co mam robic. Pomożcie 13.09.10, 19:31
            Nie rozumiem czemu ktos nie znająć mnie ani mojego męża osobiście mówi że jesteśmy nieodpowiedzialni. Opisałam konkretna sytuacje która teraz jest.
            Co z tego że mamy dopiero po 22 lata,jestesmy po ślubie i mamy dziecko.
            Pewnie wiekszość z was uważa że to była wpadka. Ale tak nie było. Oboje pragneliśmy tego dziecka. Mam problemy z kręgosłupem i w każdej chwili lekarz może mi powiedzieć że nie będe mogła mieć dziecka. Dlatego odrazu po mojej operacji zdecydowalismy sie na dziecko tym bardziej że mogliśmy sobie na to pozwolić. Czekało na nas mieszkanie,mąż miał bardzo dobrze płatną prace i dalej ma. Więc na co było czekać,na kariere??? Gdybym wszystko postawiła na kariere to obudziłabym sie z reką w nocniku i nie mogłabym mieć dzieci.
            Co do sytuacji która opisałam wydaje mi się że mój mąż się poprostu zagubił,zbyt duzo myśli i miesza mu sie w głowie. Czas pokaże co bedzie dalej,czy będziemy razem czy nie. Ale mam taką mała nadzieje że będziemy.
            Narazie dałam mu spokój,nie dzwonie do niego,nie pisze,daje mu czas na zastanowienie się. Wczoraj przeszliśmy rozmowe. Mówił takie rzeczy po których łzy mi same leciały po policzku.
            • nchyb Re: Nie wiem co mam robic. Pomożcie 15.09.10, 12:31
              > Nie rozumiem czemu ktos nie znająć mnie ani mojego męża osobiście mówi że jeste
              > śmy nieodpowiedzialni.
              nieodpowiedzialni nie, raczej niedojrzali.
              Takie zachowania, jakie przedstawiasz i swoje emocje wydają mi się typowe dla młodzieży późnonastoletnich i tuż po dwudziestce, gdy jeszcze się nie dorosło do naprawdę dorosłego życia...


              > ło na nas mieszkanie,mąż miał bardzo dobrze płatną prace i dalej ma.
              ale nie ma racczej dojrzałości mężczyzny, tylko chłopca, którego nudzi rutyna dnia codziennego...

              Na pociechę Ci napiszę, że z tego często się wyrasta :-)

              > Czas pokaże co bedzie dalej,czy będziemy razem czy nie. Ale mam taką mała nadzieje że
              > będziemy. Narazie dałam mu spokój,nie dzwonie do niego,nie pisze,daje mu czas na
              > zastanowienie się.

              Słusznie robisz. Teraz powinnaś również zadbać o siebie i naprawdę znaleźć dla siebie jakieś zajęcie, bo trochę z nudów tak się zachowujesz. Ciągle tylko dom i dziecko to jednak jak widać, nie wszystko, nawet jak się kasę ma...
        • sukienkawgrochy Re: Nie wiem co mam robic. Pomożcie 11.09.10, 19:32
          "Mamy dopiero po 22 lata. W tym roku obchodzimy 3 rocznice slubu"

          I ja pozwolę sobie zacytowac ten sam fragment wypowiedzi autorki postu. 22 lata to wiek szczeniacki... zwłaszcza dla faceta. Z tego by wynikało, że pobraliście sie mając lat 19 może 20. Facet w dzisiejszych czasach do małżenstwa nadaje sie dopiero gdzies w okolicach 30-stki. Oczywiście zdażają sie wyjątki. Wcześniejsze zawieranie małżeństwa z regóły okraszone jest tego typu "kwiatkami". chlopak kochal, pragna, świata poza tobą nie widzial... dostał to czego chciał, zasmakował w małżeństwie, stabilizacji, byc może rutynie i szarej codzienności i... znudzilo mu się! Nie zdołał tak do końca stlumić zachowań towarzyszącym temu wiekowi. Chłopak chce sie wyszaleć, nie w smak mu jest siedzenie w domu z dzieckiem i żoną. 22 lata to zdecydowanie za wczesnie na małżeństwo. Brak wam odpowiedzialności za podjete decyzje... zbyt wczesne niestety. Ale mleko sie rozlalo, małzeństwo jest, dziecko też... więc pora na odpowiedzialność za to wszystko. Pan nie moze niebywac w domu. Mi także, zresztą jak komuś powyżej, wydaje się, że twój mąż niejako ucieka z domu. nie ma go całymi dniami, praca, siłownia, zajecia dodatkowe, kursy itd... niedługo na noce nie bedzioe przychodził. A gdzie czas dla was w tym wszystkim. Gdzie czas dla ciebie, gdzie czas na zabawe z dzieckiem??? Zpowszedniało mu zycie rodzinne i nie wiem czy da sie z tym coś zrobić... wszystko zalezy od niego, od jego rozsadku, odpowiedzialności, uczciwości. Niech dorośnie, bo narazie jesteś sama.
    • eastern-strix zastanawia mnie to: 11.09.10, 20:13
      <<<Gdyby tak naprawde tesknil niezapomnial by odezwac sie do mnie wieczorem. Napisac glupiego smsa albo zadzwonic. Wiec zrobilam mu awanture.>>>

      No super po prostu.

      Czyli chcesz z mezem byc, ale mu nie ufasz, ze tak naprawde tesknil? Skoro uwazasz, ze nie tesknil, to po co mu zrobilas awanture?

      Zastanow sie, co wyprawiasz, bo wyglada mi na to, ze za kazdym razem jak maz sie oddala (wyjezdza bez Ciebie albo zostaje sam) to Tobie odbija palma.

      Bylam w zwiazku na odleglosc przez rok, ja w Anglii, on w Norwegii (za 2 tyg bierzemy zlub gwoli scislosci). Nie wyobrazam sobie robienia awantury bo nie dostalam na noc smsa! Przeciez maz byl na wakacjach, moze byl w pubie i zapomnial a potem nie chcial Cie budzic.

      Wybacz, ale na moj gust to Ty szukasz dziury w calmy i wyladowujesz frustracje na mezu ('zrobilam mu awanture')

      Lepiej popracuj nad poczuciem wlasnej wartosci i znajdz sobie hobby zeby Ci palma nie odbijala jak maz spedza milo czas bez Ciebie. Te wszystkie kursy i pilki nozne to mi przypominaja nastolatka pod kontrola rodzicow. Maz jest natomiast dorosly.

    • eastern-strix dodam jeszcze 11.09.10, 20:16
      za rozumiem, ze sie czujesz zaniedbana, ale poszukaj jakiegos hobby, zajecia. tak,zebys miala swoje zycie. :)
      • aga_agula82 Re: dodam jeszcze 11.09.10, 22:12
        Mąż prowadzi aktywne życie,Ty zajmujesz sie domem i dzieckiem,a dla męża to nic atrakcyjnego.masz dwa wyjscia
        1. zacznij mysleć o sobie,rób to,co lubisz,dbaj o swój rozwój i rób to dla siebie!!!(kto wie,moze dla meza staniesz sie wtedy bardziej atrakcyjna.....ale wszystko,co robisz robisz Dziecino dla siebie!!!)
        2. pozwól mezowi odejśc,czekaj na niego ten miesiąc,zobaczysz co zycie Wam przyniesie-SZKODA CZASU...
        ...szkoda każdego zmarnowanego dnia,rób tak,abyś czuła się spełniona choc wiem,ze to trudne bez niego,postaraj się stac się chłodna w stosunku do Niego,bez awantur,kłótni,zaskocz go inną sobą,a zobaczysz,ze poczujesz ulgę i satysfakcje.Małymi kroczkami przezwyciezysz ból(wspólczuje Ci,bo gdy mój synek miał 2 lata przechodziłam jakis koszmar.....), odnajdziesz siebie i wiarę,że można zyć z nim/bez niego...ale dla siebie.
    • blue_romka Re: Nie wiem co mam robic. Pomożcie 13.09.10, 14:44
      Przede wszystkim w chwili obecnej facet czuje za duże ciśnienie. Brakuje mu powietrza. Robisz wszystko, żeby było dobrze, a on się w tym dusi. Działasz w panice, postanowiłaś zatrzymać go za wszelką cenę, niemal siłą. Boisz się, że jeśli teraz nie staniesz na głowie, to go stracisz. Ale niestety, nie tędy droga. Facet potrzebuje spokoju, przestrzeni. Zejdź z niego. Daj mu odetchnąć, zastanowić się. Niech poczuje jak to jest bez Ciebie, niech ma szansę zatęsknić, przemyśleć wszystko. Być może efektem jego przemyśleń będzie rozstanie, ale na to i tak nie masz wpływu. W każdym razie swoimi obecnymi działaniami dobijasz to małżeństwo. Uwierz, że ostatnią rzeczą, jaką potrzebuje Twój mąż jest Wasz wspólny wyjazd.
    • tully.makker Re: Nie wiem co mam robic. Pomożcie 13.09.10, 16:26
      Dziecko do niania / zlobka, ty do pracy / na studia. Zadbaj o siebie i zgodz sie z nim ze potrzebujecie odpoczynku od siebie. jest szansa, ze zateskni i znowu zapragnie. Al;e gwarancji nie ma.
      • marionaud_1 Re: Nie wiem co mam robic. Pomożcie 14.09.10, 09:29
        Izunieczko, dziecko drogie (wybacz że się tak zwracam, ale mam córki starsze od Ciebie). Nie obrażaj się na zarzuty niedojrzałości, bo z każdego słowa twych listów ona bije. Widać, że o świecie nie wiesz wiele, że nie robisz nic sensownego poza wychowaniem dziecka a całym twoim światem jest miłość do męża. Taki wiek, taka twoja perspektywa życiowa. Brutalnie mówiąc - nie jesteś pasjonującą osobą i jeśli chcesz utrzymać zainteresowanie męża (jakiegokolwiek wartościowego mężczyzny) , to musisz się zmienić (bez gwarancji, że mąż się na to załapie). Wybacz - sądzę, że to ty jesteś większym problemem w waszym związku, niż twój mąż. Popieram tully: wychodź z domu i zaklętego kręgu swojej małej rodziny jak najprędziej, bo zostaniesz jaka jesteś, tylko z latami coraz bardziej "skrzywdzona" i zgorzkniała (i głupsza - jeszcze raz wybacz). Męża nie zmienisz, siebie mozesz.
        Idź tam, gdzie ludzie myślą inaczej i dadzą ci inną perspektywę oceny własnej osoby - studia to świetny pomysł. I to na tyle ambitne, na ile cię stać intelektualne. Musisz zdobyć własny pogląd na życie, styl, i uzasadnione poczucie że jesteś kimś wartościowym. Bo na razie kiepsko to wygląda/
    • demonsbaby oddychaj 15.09.10, 12:43
      bo koniec świata jeszcze nie nastąpił...
      A i tutaj popieram większość padających głosów, jesteście młodzi - oboje i niestety zabrakło czasu na "wyszumienie" - tak naprawdę zaczęliście się bawić w dom i okazało się, że życie to nie wieczna fascynacja ... tyle, że... Faktem jest to co się stało: czyli rodzinę już tworzycie, a tu następuje wizja: realna groźba jej rozpadu. Taki sam etap, który przechodzi twój małżonek mógłby dopaść ciebie, niekoniecznie teraz, ale za lat parę ... Czy to jest efekt jego niedojrzałości do zakładania rodziny i rozumienia obowiązków z tego płynących? Możliwe. Możliwe, że dokonał bilansu życia dotychczasowego i doszedł do wniosku, że "czegoś tu brakuje", nie wie czego i chce się o tym przekonać.
      Będąc w waszym wieku chciałam zdobywać świat - dziś dla mnie zabawną - ideologią studencką, inicjatywą, ba ... zbawca świata. To zdobywanie dziś wygląda inaczej, ideały uległy korekcie przez pryzmat doświadczeń. Nie daliście sobie na to czasu, a w pewnym momencie okazało się, że wizja życia wcale nie jest taka spójna... Może rzeczywiście warto od siebie odpocząć i dać sobie szansę przemyśleć "o co chodzi".
      Też będę popierać głosy doświadczonych kobiet - zrób coś dla siebie. To, że kochasz całym sercem swojego męża nie zasługuje na krytykę, to, że wyszłaś z innego założenia niż on - też nie. Skoro jednak dzieje się coś, co przerasta was oboje - postaraj się zrobić coś dla siebie i dziecka. Wyjdź z tego świata, który sobie stworzyliście i spróbuj popatrzeć na ten otaczający inaczej.
      Co oprócz rodziny, opieki, troski sprawia tobie przyjemność?
      • izunieczkas Re: oddychaj 15.09.10, 19:05
        Witajcie.
        Dzisiejszy dzien to jakis koszmar.
        Zaczne od tego że gdy moj maz wrocil z wakacji przeszukalam mu spodnie. W spodniach znalazlam kartke z numerem telefonu jakiej ruskiej ktora zapoznal na wakacjach.
        Zapytalam sie go o ten numer to powiedzial ze ona mu go dala przed wyjazdem a glupio mu bylo odmowic. Uwierzylam mu. Chociaz mialam i tak pewne podejrzenia. Ale juz o tym nie myslalam bo po co mialam sie denerwowac jak i tak nie dowiem sie co bylo naprawde na tych wakacjach. Dziwilo mnie tez to ze kurczowo trzymal telefon,spal z nim,chodzil sie kompac z nim. bylam w szoku bo nigdy czegos takiego nie bylo. Tlumaczyl sie tym ze ma z bratem ciotecznym (byl z nim na wakacjach) jakies sprawy o ktorych ja nie moge sie dowiedziec. Nawet pokazal mi w telefonie ze pisze i dostaje esy od niego ale nie dal mi przeczytac.
        Opowiedzialam to kolezanka i za ich namowa sprawdzilam go. Weszlam na bilingi jego numeru telefonu. Chcialam zobaczyc do kogo dzwoni i pisze. I tam doznalam szoku. Patrze a tam numer tej ruskiej,kilka smsow dziennie,dzwonil do niej pare razy. Nawet wczoraj dzwonil do niej i rozmawialm z nia przez 20 minut.
        Zaczelam plakac bo wiedzialam juz o co chodzi. Odrazu do niego zadzwonilam zapytalam sie czy jest ze mna szczery i czy mnie nie oklamuje on odpowiedzial ze tak jest ze mna szczery i ze mnie nie oklamuje. Wtedy cos sie we mnie zagotowalo. Wybuchla,powiedzialam mu ze wszystko wiem ze dzwoni do niej i pisze.
        Rozlaczylam sie. Napisalam mi smsa z tlumaczeniem ze on to robil dla swojego brata,ze mialam sie o tym nie dowiedziec. Nierozumiem jak czlowiek moze mnie oklamywac zeby cos robi swojego brata ciotecznego.
        Przyjechal do domu,powiedzial ze koniec z nami i zaczal sie pakowac. Ja plakalam. Mowilam mu ze nikt mi nie sprawil w zyciu takiej przykrosci jak on,ze czuje sie okropnie,ze jak on mogl mi to zrobic. Niech sie postawi na moim miejscu. A on uwaza ze nic takiego nie zrobil. Jeszcze pamietam jak wrocil do domu wczoraj i powiedzial że nagle ze 180 zl przekroczyl abonament o 240 zl. A wczoraj dzwonil do niej. Jak on mogl mi patrzec w oczy i tak klamac,kochac sie ze mna. Jest mi tak przykro,strasznie sie czuje. Wyprowadzil sie,nie jestesmy razem.

        • demonsbaby chociaż dziś zabrzmi to jak absurd 15.09.10, 19:58
          z pewnością dla ciebie, to uwierz mi wszystko będzie dobrze. Nadal oddychaj. Masz dopiero wstępny staż w życiu, nie masz lat 45, 50 czy 55 i stoisz na rozdrożu, a wtedy jest o niebo ciężej.. Zapamiętaj ... za parę lat dowiesz się, że to co się stało było dla ciebie i twojego dziecka możliwie najlepszym rozwiązaniem, a ojciec twojego dziecka wcale okaże się nie tą miłością życia wyczekiwaną.
          No i dowiedziałaś się jak ciebie skrzywdził - zdradzał i masz "namacalne" dowody, nie jest powiedziane, że wcześniej też ci nie był wierny, ale po prostu chciałaś mu wierzyć.
          Owszem, wszystko jest wypadkową waszego przygotowania do życia i tworzenia rodziny ... masz możliwość nie zostawania teraz samej? Przyjaciółki / rodzina, ktoś kto może ciebie wspierać?
          Na razie się wypłacz ... potem działaj dalej.
        • blue_romka Re: 15.09.10, 20:37
          izunieczkas napisała:
          >Jak on mogl mi patrzec w oczy i tak klamac,kochac sie ze mna.

          Pytanie powinno brzmieć, jak Ty po tym wszystkim mogłaś kochać się z nim.
          Cóż, nikt nie napisze Ci teraz niczego odkrywczego. Rozstania są częścią życia i najczęściej b. bolą, niezależnie od przyczyn. Musisz to przeboleć, przecierpieć, wypłakać. Dobrze mieć wsparcie kogoś bliskiego w takiej sytuacji (rodzina? przyjaciółka?). W końcu Ci przejdzie i staniesz na nogi, a szczęśliwa przyszłość jeszcze przed Tobą.
          • nchyb Re: 16.09.10, 10:30
            > Pytanie powinno brzmieć, jak Ty po tym wszystkim mogłaś kochać się z nim.

            Ona nie wiedziała, więc mogła...
        • kati1973 Re: oddychaj 16.09.10, 21:11
          Może Ty dojrzałaś do rodziny on niestety nie. Znudził, poszukał innej i tyle
          NIe dzwoń nie pisz, nie przyjmuj go póki nie będzie błagał i wtedy długo sie zastanwiaj
          zajmij sie soba
    • waszahanusia Re: Nie wiem co mam robic. Pomożcie 16.09.10, 22:03
      Wez prosze jesli z nim współzyłas sobie jakies badania zrob, nie wiadomo co to za dziewucha. Ewidentnie Cie zdaradził.
      Powodzenia, nie daj mu sie. Masz całe zycie przed soba, po co Ci gównairz!!!!
    • buba_6 Dziewczyny Ci dobrze radza... 16.09.10, 22:40
      mi tez poradzily i probuje sie zmieniac chociaz jest ciezko ;/ ale to nie o tym mialam pisac

      .... a wiec (kiedys polonistka mi mowila ze tak sie zdania nie zaczyna),chwala Bogu ze tak szybko sie okazalo jakim jest dupkiem. wiem ze teraz Ciebie boli, jestes rozzalona, nie masz pomyslu co dalej itd. ale pomysl sobie w taki sposob co by bylo lepsze
      1. zycie np. przez 20 lat z takim dupkiem jak Twoj maz. nieodpowiedzialnym, egoista ktory patrzy tylko na swoje przyjemnosci i widzimisie (moja mama tak miala - i sie meczyla z moim ojcem bo wierzyla ze milosc zdziala cuda i on sie nagle zmieni ;) i jak to mi powiedziala dla dobra dziecka czyli mnie, co wlasciwie dla mnie dobre nie bylo widzialam jak sie ciagle kluca, przepychanki, trzaskanie drzwiami, lzy itd. a po 25latach tej meczarni poszel sobie do innej o rok starszej ode mnie - po co jej to bylo? tyle lat sie meczyc z takim pipipipi jak moj ojciec)
      czy..
      2. ze to wszystko tak szybko wyszlo czyli po 3 latach.

      oczywiscie kazdy by chcial zeby bylo wspaniale oh i ach, ale tak sie nie da wiec 2 wyjsie tak mi sie wydaje jest bardziej korzystne :)


      ja pamietam ze jak poznawalam swojego facet to tez bylam mniej wiecej w Twoim wieku i po 4 miesiacach juz chcial ze mna brac slub. ale cale szczescie ze oprocz motylkow w brzuchu wlaczylo mi sie czerwone swiatelko typu - musze go lepiej poznac i zobaczyc czy moge na niego liczyc w trudnych sytuacjach. ale teraz nie bede Ci prawic moralow, ze lepiej bylo wczesniej myslec bo sama mam na sumieniu liczne zyciowe bledy.

      ale powinnas sie cieszyc ze masz dla kogo zyc - dla siebie i dla swojego syna. jak chcesz to idz na studia, zaraz pazdziernik, tylko nie na jakies kosmetyczne - (bo jak masz chory kregoslup to ciezko bedzie. kosmetyczki czasem w jednej pozycji siedza np. 2, 3 godz.), oprocz tego tam same dziewczyny beda hehhe no nici z dalszego rozgladania sie za facetem (oczywiscie teraz sobie pewnie pomyslalas ze nie chcesz innego oporcz swojego meza) ale ja Ci mowie odpusc sobie tego dupka, niedoroslego, moze dorosnie za jakies 5 lat (i to nie koniecznie). chociaz mi sie wydaje ze to nie milosc tylko zauroczenie, lub cos takiego nie wiem jak sie profesjonalnie nazywa - im ktos bardziej od Ciebie ucieka tym go bardziej "kochasz", czyli jak nie masz czegos to tym bardziej tego chcesz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka