Dodaj do ulubionych

pasierbica-mąż-ja

07.03.11, 03:04
witam. mam problem z porozumieniem się z mężem w ważnych sprawach. rodzina jest łączona, ja mam córkę którą wychowujemy razem z mężem, on ma córkę która mieszka ze swoją mamą. nasze kontakty były burzliwe, ale od jakiegoś czasu, moim olbrzymim wysiłkiem i róznymi nakładami, całkiem ok, młoda rozmawiała ze mną, zwierzała mi się, słowem było normalnie i fajnie. niestety ostatnio coś jest niei tak, młoda się boczy i stosuje uniki oraz chłodny dystans, rozmawia ze mną oficjalnie. oczywiście spytałam co się stało i jak jest tego przyczyna, ale usłyszałam że nic się nie dzieje i ona nie widzi różnicy. sytuacja trwa, więc postanowiłam porozmawiać o tym z mężem i dopiero zaczęła się szopka. zaczął na mnie krzyczeć, że co mnie obchodzą jej fochy, dlaczego nie zajmuję sie swoimi sprawami i nie daję jej zyc tak jak chcesz oraz że wszystkie problemy sa przeze ,mnie bo ja je stwarzam. zrobiło mi się bardzo źle, i jakoś wcale nie czuję że jesteśmy jedną rodziną, tylko że mój mąż wprowadza podział na nas i jego i jego córkę, nie umiem się dogadać, nie rozumiem o co mu chodzi i co on do mnie mówi i generalnie taki układ mi za cholerę nie pasuje, tak jak nie pasuje mi to że można z dnia na dzień przestać się do mnie odzywać i ja mam nad tym przejśc do pozrądku dziennego i czekać az sie łaskawie odezwie. zła jestem jak nie wiem.
jak mam niby budowac z nimi rodzine jak sami stawiaja mury? chyba powinno być tak, że mojemu mężowi zalezy tak samo jak i mnie na dobrym klimacie w całej rodzinie? i jak mam teraz postępować?
czuję się kompletnie bezradna bo naprawdę nie wiem co młoda strzeliło i czemu ma do mnie taka niechęć nagle teraz. przeszkadza mi to tak jak przeszkadza mi niemożność porozumienia się z mężem w ważnej dla mnie sprawie. co radzicie?
Obserwuj wątek
    • demonsbaby Re: pasierbica-mąż-ja 07.03.11, 06:51
      nie istnieję w takich relacjach, stąd ciężko mi doradzić z tyt. doświadczenia jak sobie poradzić z takim kalibrem zarzutów.

      Jeśli idzie o pasierbicę, nie wiem w jakim jest wieku, ale może przechodzi kolejny etap rozwoju emocjonalnego, specyficzny dla danej grupy wiekowej i stąd buduje barierę...
      Spróbuj nadal być "koleżanką" córki męża z uszanowaniem jej granic, bez zbytniego narzucania się ... nie bierz tak do siebie jej zmiany frontu .. nie dzieje się tak, że wszyscy muszą nas kochać i być nam wdzięczni.
      Nie bardzo rozumiem wydźwięk tej sprzeczki z mężem, ale możliwe, że daje ci do zrozumienia, iż kwestia wychowania i relacji rodzicielskich z jego córką ciąży na nim, a nie na tobie, tym bardziej, że córka nie mieszka z wami a reguły i zasady wyznacza jej matka z dostosowaniem się do nich ojca. Wcześniej też między wami dochodziło do różnicy zdań na podobnym polu?
    • blue_romka Re: pasierbica-mąż-ja 07.03.11, 09:15
      Nie piszesz ile dziewczyna ma lat, ale wnioskuję, że jest nastolatką. To naturalne, że ma zmienne nastroje, buntuje się, zachowuje demonstracyjnie. Powinnaś to rozumieć. To po pierwsze. A po drugie- myślę, że trochę się zachłysnęłaś tym, że udało Ci się stworzyć z pasierbicą nić porozumienia, że miło Wam się rozmawiało, a nawet Ci się zwierzała. Okazałaś jej życzliwość, zrozumienie, a ona tę Twoją dobroć teraz odtrąca, więc się buntujesz. Tymczasem jesteś dla niech macochą- nie matką i nie przyjaciółką, i dobrze, gdybyś znała swoje miejsce w szeregu. Twój mąż ma rację.
    • morekac Re: pasierbica-mąż-ja 07.03.11, 09:41
      Właśnie - w jakim wieku jest dziewczyna? Bo jak jest nastolatką, to nastolatki bywają dziwne, skryte, trudne i takie dwoiste - raz dobrze, a 5 minut później foch-gigant.
      Nie oczekiwałabym zwierzeń ze strony pasierbicy i nie naciskałabym na zwierzenia i pogaduchy. Jeśli młoda zachowuje się zasadniczo grzecznie i poprawnie - to rzeczywiście być może tylko ty masz problem, nie ona i twój mąż.
    • tully.makker Re: pasierbica-mąż-ja 07.03.11, 09:50
      Przez 10 lat mojego macochowania realcje z mloda przeszly przez bardzo rozne fazy - wlacznie z dosc nieprzyjemnymi.

      Ciekawa jestjednak realcja meza - oczywiscie nie wiemy co i jak jej powiedzialas, ale zastanawiam sie, czy maz nie wie czegos, czego ty nie wiesz - moze uslyszal cos od mlodej i stad jego dziwaczna reakcja?
      • kredka.live Re: pasierbica-mąż-ja 07.03.11, 12:04
        pasierbica ma lat 22, ja jestem jej macochą od 7. do tej pory było tak że jakieś jej zagrywki były związane z reakcjami jej mamy, (która od czasu do czasu miała jazdy) ale nigdy nie było ani tak chłodno ani tak długo chłodno. zmiana jest ewidentna i to mnie martwi i niepokoi, więc uważałam ze normalna sprawa jest o tym porozmawiać i dowiedzieć się co się dzieje. nie tak? zaciekawiła mnie wypowiedź o moim miejscu w szeregu. więc jakie jest wg pani to "moje miejsce" ?
        moze rzeczywiście "zachłysnęłam się" tymi dobrymi relacjami, zaangażowaqłam sie i byłam z tego dumna ze w trudnej sytuacji udało nam sie jednak pozytywnie zaistnieć, napradwe był taki okres ze ten kontakt był bardzo serdeczny między nami, i na tej podstawie uznałam że jest jakiś dalszy ciąg tej relacji, i jakieś konsekwencje tej serdeczności, np takie, ze mam prawo zapytać co jest nie tak jesli to się zmienia.
        a mój mąż ma podejście typu "przeczekać, kiedyś jej mi nie, jak nie chce gadać to nie gadaj z nią jak bedzie chciała to gadaj".
        no nie wiem, może ja się czepiam rzeczywiście, ale właściwie to czemu ma być tak wszyscy się mamy dopasowywać do jej "chcę albo nie chcę..." oczywiście tu przerysowałam bo jestem teraz jeszcze na świeżo zła na niego, ale same powiedzcie. jak maja być budowane te relacje?
        i tak jest trudno. jestem zła na męża bo nie mam takiego poczucia że jesteśmy w tej sprawie jakos razem, ja się źle czuję z tym że młoda zmieniła do mnie stosunek i nie rozumiem o co chodzi a on uważa ze ona ma owszem ma prawo do fochów, ja natomiast nie mam żadnego prawa do próby wyjasnienia sytuacji. cholerka. rozumie mnie ktoś?
        • kredka.live Re: pasierbica-mąż-ja 07.03.11, 12:08
          tully a wam jak sie udało porozumieć i wyjść z trudnych sytuacji? jak sie dogadywałaś z mężem w tej sprawie?. 10 lat to całkiem sporo...
        • blue_romka Re: pasierbica-mąż-ja 07.03.11, 12:26
          Jesteś macochą, a za wszelką cenę chcesz być przyjaciółką swojej pasierbicy. Dlaczego? Nawet jeśli przez chwilę wydawało się to możliwe, to jednak ta relacja nie wytrzymała próby czasu, co oznacza, że była nieprawdziwa. I to jest raczej norma. Nie ma co się buntować, cierpieć z powodu urażonej dumy, trzeba zaakceptować sytuację taką, jaka jest.
          Czy masz prawo zapytać dziewczynę co jest nie tak? Masz prawo, ale ona ma prawo nie udzielić Ci odpowiedzi. Tym bardziej, że chyba trudno tu o konkretną odpowiedź poza taką, że właśnie- jesteś jej macochą i tyle. Staraj się dobrze wypełniać tę rolę, a nie na siłę wchodzić w inne.


          • kredka.live Re: pasierbica-mąż-ja 07.03.11, 15:21
            blue_romka napisała:

            > Jesteś macochą, a za wszelką cenę chcesz być przyjaciółką swojej pasierbicy. Dl
            > aczego? Nawet jeśli przez chwilę wydawało się to możliwe, to jednak ta relacja
            > nie wytrzymała próby czasu, co oznacza, że była nieprawdziwa. I to jest raczej
            > norma. Nie ma co się buntować, cierpieć z powodu urażonej dumy, trzeba zaakcept
            > ować sytuację taką, jaka jest.
            > Czy masz prawo zapytać dziewczynę co jest nie tak? Masz prawo, ale ona ma prawo
            > nie udzielić Ci odpowiedzi. Tym bardziej, że chyba trudno tu o konkretną odpow
            > iedź poza taką, że właśnie- jesteś jej macochą i tyle. Staraj się dobrze wypełn
            > iać tę rolę, a nie na siłę wchodzić w inne.
            >
            >
            tak mnie tylko ciekawi, jaka mianowicie jest ta rola i co wchodzi w skład pełnienia jej? ignorowanie jej? relacje na zasadzie "jesteś do dobrze, nie ma cię to drugie dobrze"? jakoś się nie łapę. chciałam być z nią w miare możliwości blisko, czy to żle? ale w tym blisko jestem człowiekiem, angażującym się, obchodziło mnie autentycznie czy jest zdrowa czy i w tym blisko też mam swoje uczucia tak? i jak nawiązywałam relacje to nie z pasierbicą, tylko z konkretnym dzieckiem, które nie lubi tego czy tamtego, z uwzględnieniem tego jakie ono, to dziecko jest, co jej pasuje co nie itd. i tak samo było ze mną.
            uważam że można stworzyć fajną rodzinę nawet w takiej sytuacji, ale trzeba chęci i współdziałania. dlatego reakcja męża mnie rozłościła- bo myślałam że mamy wspólny cel, a tu taka obsuwa.
            a co do tego że macochy interpretują jakies zdarzenia na niekorzyść pasierbów- wiecie co, dziewczyny, ja się złapałam na tym, ze na początku rzeczywiście każde jej gorsze samopoczucie czy zmęczenie od razu brałam do siebie, że to ze mną nie chce się bawic czy co tam akurat było na rzeczy. ale znamy się już długo, nauczyłam się rozpoznawać jej stany, zmęczenie itd. ostatnio ma taką fazę na nie to na pewno.
            pytanie jest jak mam postepować teraz. jak ze śmierdzącym jajkiem pt "pasierbica"? czy jak z bliską osobą, której zachowania nie rozumiem i mam prawo dążyć do zrozumienia i poprawy kontaktów?
            z mężem mnie czeka poważna rozmowa, ale też dziewczyny nie wiem w tej chwili co mam mu powiedzieć. może rzeczywiście na razie sobie odpuszczę i poczekam, zobaczę jak się będzie zachowywała i co będzie dalej.
            a zawsze myślałam że jak jest problem w rodzinie to nalezy go rozwiązać...
            • morekac Re: pasierbica-mąż-ja 07.03.11, 17:54
              Ale przecież dziewczyna ci powiedziała, że nic się nie dzieje i nic się nie stało.
              Jeśli nie ma ochoty podtrzymywać serdecznych kontaktów i zwierzać się tobie - nie drąż tematu. Dziewczyna ma prawo zachować milczenie i swoje sprawy dla siebie. Uszanuj to.
            • amb25 Re: pasierbica-mąż-ja 08.03.11, 09:00
              Jeszcze raz sie wtrace :)
              Moze to bolesne, ale twoj maz ma racje. To rozsadny facet. Daj jej spokoj jakos sie samo ulozy i nie draz tematu, a meza nie stawiaj miedzy mlotem a kowadlem. Czy jesli go zmusisz do wyobru jestes pewna, ze stanie po twojej stronie?
              Jesli ty nie zaognisz sytuacji, zadajac wciaz od niej wyjasnien (co moze byc odebrane jako dazenie do konfrontacji) to za jakis czas znow bedziecie ze soba rozmawiac. Uwierz, ja tez to przechodzilam. Sama wiesz najlepiej, ze realcja miedzy wami zmieniala sie, przechodzila rozne fazy. Taka realacja cale zycie bedzie sie zmieniac. To jest jedna z jej faz. Zakceptuj to, nie bierz tego wszystkiego tak do siebie (bo nie chce ze mna rozmawiac, czemu?????). Wyluzuj. Ty maz swoje uczucia ale musisz zrozumiec, ze ona tez. No i matke, ktora moze tez jej opowiadac rozne rzeczy, o ile sie widuja.
              Ona niby jest dorosla, ale realacje powmiedzy wami zrozumie dopiero jak bedzie pare lat starsza.
              A z nia postepuj jak z dorosla osoba, ktora z wami mieszka. Ktora nie jest ci calkiem obca, ale ktora ma prawo do prywatnosci i wlasnych tajemnic.
        • morekac Re: pasierbica-mąż-ja 07.03.11, 12:56
          Wiesz, jak dziewczyna ma 22 lata, to imho wystarczy, że te kontakty są poprawne, nie muszą być serdeczne. Zwierzać się panna nie musi, ty jej nie musisz wychowywać tudzież zapewniać pełnej obsługi - dorosła jest i ma swoje życie.
    • amb25 Re: pasierbica-mąż-ja 07.03.11, 12:10
      Z mojego doswiadczenia (bycia pasierbica) i obserwacji otocznenia (mam blizsze stosunki z pasierbami niz macochami) wynika, ze jesli wszystko jest tak ja machocha sobie wymysli, to stosunki ukladaja sie na ogol dobrze. Jesli cos sie zaczyna dziac inaczej niz dotychczas (np. nastolatka ma problemy o ktorych nie chce rozmawiac, albo postepuje w sposob ktory nie odpowiada macosze, zrobi jakies glupstwo itp) to wszystkie zmiany i niewiadome sa interpretowane na niekorzysc pasierbicy. Szczegolnie jesli macocha ma swoje dziecko.
      Oczywiscie nie wiem jak jest w Twoim przypadku, bo podobno wyjatki sie zdarzaja.
      • tully.makker Re: pasierbica-mąż-ja 07.03.11, 12:29
        Z mojego doswiadczenia (bycia pasierbica) i obserwacji otocznenia (mam blizsze
        > stosunki z pasierbami niz macochami) wynika, ze jesli wszystko jest tak ja mach
        > ocha sobie wymysli, to stosunki ukladaja sie na ogol dobrze. Jesli cos sie zacz
        > yna dziac inaczej niz dotychczas (np. nastolatka ma problemy o ktorych nie chce
        > rozmawiac, albo postepuje w sposob ktory nie odpowiada macosze, zrobi jakies g
        > lupstwo itp) to wszystkie zmiany i niewiadome sa interpretowane na niekorzysc p
        > asierbicy. Szczegolnie jesli macocha ma swoje dziecko.

        No coz, kazdy ma swoja prawde. Sadze, ze w rzeczywistosci wiekszosc macoch nie jest wcale tak wredna, jak sie pasierbom wydaje, ani wiekszosc pasierbow tak negatywnie nastawiona, jak to widza macochy. To jest relacja wyjatkowo trudna, bo jednoczesnie jakos tam radzicielsko-dziecieca, ale nie ma tam tego aspektu bezwarunkowej milosci i wybaczenia wszystkiego, ktory jest zazwyczaj w relacji miedyz rodziciami biologicznymi a dziecmi. Trzeba sie wiec bardziej przylozyc, i dopoki dzieci sa dziecmi, to ciezar spoczywa niestety glownie na macosze.
        • joanna35 Re: pasierbica-mąż-ja 07.03.11, 14:11
          Trzeba sie wiec bardziej przylozyc, i d
          > opoki dzieci sa dziecmi, to ciezar spoczywa niestety glownie na macosze.
          >
          Z tego co pisze Autorka to tak właśnie było. 22 letnia pannica to nie jest dziecko, nastoletnie fochy też powinna już mieć za sobą. Droga Autorko wątku jestem w stanie zrozumieć, że cała sytuacja mocno Cię dotknęła, ale nie robiłabym już nic, innymi słowy wzięła pasierbicę na przeczekanie. Co do męża to nie wiem co Ci poradzić, ale jak już ktoś napisał, być może mąż wie coś czym nie zamierza się z Tobą podzielić i dlatego reaguje tak jak reaguje. Pozostaje albo drążyć do skutku albo uznać wymianę zdań między Wami za niebyłą.
    • velluto Re: pasierbica-mąż-ja 07.03.11, 15:08
      kredka.live napisała:

      > zrobiło mi się bardzo źle, i jakoś wcale nie czuję że jesteśmy jedną rodziną,

      Jakby ci to powiedzieć... nie jesteście jedną rodziną i nigdy nie będziecie. Im szybciej to sobie uświadomisz, tym lepiej. Młoda ci się zwierzała? fajnie, ale nie łudź się, że to oznacza rodzinne więzi. To zwykłe small talks, nic więcej. Nic tego nie zmieni, choćbyś się nie wiem jak starała - bliższa koszula ciału.

      > jak mam niby budowac z nimi rodzine jak sami stawiaja mury? chyba powinno być t
      > ak, że mojemu mężowi zalezy tak samo jak i mnie na dobrym klimacie w całej rodz
      > inie? i jak mam teraz postępować?

      Daruj sobie walkę z wiatrakami. Rodziny z nią nie zbudujesz, obie jesteście dorosłe - i nie potrzebujecie do szczęścia siebie nawzajem. Tolerujecie swoje istnienie, zachowujecie się poprawnie - i to tyle. Możecie się lubić, albo za sobą nie przepadać, wolny wybór.
      • kredka.live Re: pasierbica-mąż-ja 07.03.11, 15:24
        velluto, a z teściową np jestem rodziną? ze szwagierką? z bratową? bo tu też się staram o jak najlepszy kontakt i jak coś jest nie tak albo zgrzyta to staram się wyjasnić i naprawić.
        • tully.makker Re: pasierbica-mąż-ja 07.03.11, 16:23
          > velluto, a z teściową np jestem rodziną?

          No juz predzej bym uznala, ze jestem rodzina z pasierbica ;-P. Dla mnie rodzina to wiezy krwi, nawet chlopa nie uwazam do konca za rodzine (wszak partnera czy meza zawsze mozna wymienic), choc mamy posrednie wiezy krwi w postaci wspolnego dziecka ;-P
        • velluto Re: pasierbica-mąż-ja 08.03.11, 15:46
          kredka.live napisała:

          > velluto, a z teściową np jestem rodziną? ze szwagierką? z bratową? bo tu też si
          > ę staram o jak najlepszy kontakt i jak coś jest nie tak albo zgrzyta to staram
          > się wyjasnić i naprawić.

          Jesteście powinowatymi. Jeśli je lubisz - to normalne, że chcesz mieć dobry kontakt, ale nic na siłę. Do tanga trzeba dwojga, i warto pamiętać, że nie ma obowiązku lubić wszystkich.
    • eastern-strix Re: pasierbica-mąż-ja 08.03.11, 12:12
      jakoś wcale nie czuję że jesteśmy jedną rodziną, tylko że mój mąż wprowadza podział na nas i jego i jego córkę,

      Bo nie jesteście jedną rodziną w znaczeniu 2+2. Jesteście rodziną, w której dzieci mają rodziców poza Waszym systemem rodzinnym. Zasada jest zazwyczaj taka, że w przypadku rodzin łączonych rodzicem pozostaje rodzic biologiczny. Ojczym/macocha buduje własną relację z dzieckiem partnera i nie stara się zastapić matki/ojca ani zbudować relacji rodzicielskich.

      Innymi słowy, więź pomięcdzy Toba a pasierbicą rodzi się powoli. Nie poganiałabym dziecka i nie wymagała zwierzania się i traktowania tak, jakbym była matką. Macocha to bardziej ciocia/przyjaciółka niż matka. Oczywiście, czasami wytwarza się niezwykle silna więź ale to trwa zazwyczaj wiele lat i wymaga sporo delikatności od ojczyma/macochy.

      Myślę, że mąż nie powinien był krzyczeć, ale to jest objaw tego, że być może coś szwankuje w Waszej komunikacji. Bo nawet jeśli miał racjonalne argumenty, wykrzykiwanie ich raczej zniechęca do dyskusji.

      Pogódź się z tym, że dla córki partnera najważniejsi są rodzice biologiczni. Ty możesz zbudować świetną relację, ale pod warunkiem, że nie będziesz się narzucać. I zapytaj partnera na spokojnie, co mu się nie podoba w Twojej relacji z córką. Może córka mu się zwierzyła, że czuje się osaczona i stąd ten wybuch?

      Dużo piszesz o budowaniu rodziny itp i o tym, że partner i jego córka stawiają 'mury'. Może po prostu bronią się przed zbyt intruzywnym stylem bycia z Twojej strony?
      • eastern-strix jeszcze jedno 08.03.11, 12:18
        pytanie jest jak mam postepować teraz. jak ze śmierdzącym jajkiem pt "pasierbica"? czy jak z bliską osobą, której zachowania nie rozumiem i mam prawo dążyć do zrozumienia i poprawy kontaktów?

        Hmm... Nawet nie chcę się zagłębiać w to, jakie podświadome uczucia z Twojej strony odsłoniła wypowiedź o 'śmierdzącym jajku'.

        Natomiast jeśli chodzi o relację z bliskimi, to nie wiem, czy wiesz, ale każdy czasem potrzebuje PRZESTRZENI. Twoje dążenie do poprawy stosunków ma poprawić Twoje samopoczucie i dlatego tak na siłę do tego dążysz.

        Pasierbica jest dorosłą, acz młoda kobietą. Postawiła granice. Widocznie nie chce być traktowana ani jak śmierdzące jajo ani jak Twoja najlepsza przyjaciółka. Uszanuj to.
        • kredka.live Re: jeszcze jedno 08.03.11, 16:59
          alez chetnie odpowiem, skąd w mojej wypowiedzi "smierdzące jajko". dziękuję wam wszystkim za wypowiedzi i rady, chociaz przyznam ze niektóre z nich budza moje watpliwości i sprzeciw tzw wewnętrzny. mam wrażenie że samo hasło "pasierbica-macocha" wywołuje w was reakcje skrajne. co byście doradzały jakbym podobną sytuację opisała w odniesieniu do przyjaciółki np? założę się że nie byłyby to odpowiedzi pt. "nie chce to niech nie gada", "wpychasz się na siłę" itd itd. a magiczne słowo pasierbica powoduje, że upatrujecie moją rolę w tym zebym po prostu starała być niewidoczna, dziecko chce gadać to natychmiast lecieć, nie chce to się natychmiast usuwać z widoku, bo broń panie boże spowoduje to traumę i dozywotnią niechęć oraz posądzenia że pytanie w stylu "co się u ciebie dzieje" to z mojej strony chęć wydarcia na siłę matce jej doniosłej roli. boże! to z waszych wypowiedzi wywnioskowałam ze wiekszość was optuje własnie za traktowanie jak smierdzące jajko, żeby się broń panie boże nie wychylić.
          tylko że, dziewczyny, jak wspomniałam na wstepie, nasza relacja była naprawdę serdeczna! i to nie znaczy, że kogokolwiek skłaniałam do zwierzeń ani wymagałam tego, tylko taką fajną sytuację sobie obydwie wypracowałyśmy i byłam z tego dumna. mam problem, bo coś się zmienił! skąd pomysły o moim zmuszaniu czy tez wtrącaniu się na siłę?....
          • kredka.live Re: jeszcze jedno 08.03.11, 17:05
            pisałam w tzw pierwszym szoku i byłam wtedy dość zagubiona, teraz już przemyslałam sprawę. nie wiem jeszcze jak postąpię, ale...
            tak się też zastanawiam, jak mozna kogoś zmusić do zwierzeń? dla mnie sam fakt że coś takiego zaistniało swiadczy ze było między nami naprawdę ok i ze była to relacja bliska.
            coż... ja mam o wiele szersze pojęcie rodziny. rodzina to dla mnie wszyscy, powinowaci i krewniacy, a nie tylko sami krewni. uważam np teściową za rodzinę, szwagierkę wolałabym nie bo jędzowata, no ale cóz zrobić... rodzina to rodzina. :P moje pytanie do was wynukało z tego, że własnie bardzo bym chciała zbudowac jakąś trwałą relację a chwilowo się na tej drodze pogubiła. mąż.... cóż. to temat na inny post, ale jak kogoś ciekawi to odpowiem
            • marvel123 Re: jeszcze jedno 08.03.11, 17:43
              w sumie trudno coś wymyśleć takiego, żeby od razu sytuacja się zmieniła.. Może coś kiedyś powiedziałaś, zupełnie nieświadomie, co zbudowało mur? Może od kogoś czegoś się dowiedziała? Coś chyba musiało się takiego wydarzyć, bo ludzie jednak tak bez powodu się nei zmieniają, nawet pasierbice;)).
              Na Twoim miejscu, jednak mimo wszystko próbowałabym wyciągnąć od męża, o co mu chodzi.. I może próbować dowiedzieć się od córki..Jeśli definitywnie nie będzie teraz chciała rozmawiać, trudno, może potem. Ale z mężem to bym drążyła, bo przecież z nim na codzień trzeba żyć;)))
            • velluto Re: jeszcze jedno 08.03.11, 18:22

              kredka.live napisała:

              > dla mnie sam fakt że coś takiego zaistniało swiadczy ze było między nami naprawdę ok i ze była to relacja bliska.

              Błąd, dla niej to mogła być rozmowa, jakich prowadzi setki.

              > P moje pytanie do was wynukało z tego, że własnie bardzo bym chciała zbudowac j
              > akąś trwałą relację a chwilowo się na tej drodze pogubiła. mąż.... cóż. to tem
              > at na inny post, ale jak kogoś ciekawi to odpowiem

              Zrozum - jeśli z jej strony są faktyczne przyjazne uczucia - to będzie fajnie, cokolwiek by się nie działo - przejdzie jej. Ale mam wrażenie, że nadinterpretujesz zwykłe gesty, i ona wcale nie ma takiej potrzeby zacieśniania relacji, jak ty. Uszanuj to, nie musisz się na siłę integrować.

              Nie myl chęci przyjaźni z obowiązkami rodzinnymi. Nigdy nie ma pełnej integracji w takich rodzinach. Tobie też zawsze będzie bliższe własne dziecko, a nie córka męża. To normalne.

              W skrajnym przypadku, jeśli zabraknie twojego męża, to możecie się nigdy więcej nie spotkać. Twoje chęci to za mało, masz idylliczną wizję relacji, jak w amerykańskich telenowelach. W życiu się tego nie widuje, szczególnie jeśli dziecko było dorosłe.
    • kropeczka455 Re: pasierbica-mąż-ja 08.03.11, 19:29
      Panikujesz i to strasznie. Młoda mogła mieć po prostu gorszy dzień. Nawet własne dziecko czasami emocjonalnie zamyka się przed rodzicami.
      Mąż miał racje ustawiając Cie na baczność. Każdy ma prawo mieć własną przestrzeń. A Ty drążysz temat, kujesz skały i po co?? Dla własnej ambicji ??? Bycia wzorowa macocha ??
      Uszanuj uczucia ojca do młodej, nie przyjmuj postawy roszczeniowej. Ona i on zawsze będą jednością krew-z-krwi.
      Ty zawsze będziesz kimś obok. Niestety wiążąc się z dzieciatym facetem powinnaś o tym widzieć.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: pasierbica-mąż-ja 08.03.11, 19:53
      Ponieważ Pani pasierbica jest już osobą dorosłą, to sama odpowiada za relacje, w których jest i które tworzy. Dlatego wyłączyłabym z roli powiernika czy negocjatora Pani męża a jej ojca. A to dlatego, że on jako rodzic nie jest tu już potrzebny jako źródło informacji czy decyzji.
      Każda relacja, także i ta, jest dynamiczna. Może taka jest teraz jej faza. Przewidując co może się dziać w tym wieku, Pani pasierbica może być intensywnie skoncentrowana na swoich sprawach związanych z separacją z dorosłymi, na swoich rówieśniczych kontaktach. Może w związku z tym mieć mniej potrzeby bliskości z Panią. Co nie musi oznaczać, że relacja się popsuła a Pani musi dociec z jakiego powodu a następnie rozpocząć jej naprawianie.
      Może natomiast oznaczać,że wchodzicie na inny etap relacji, który będzie trzeba rozpoznać i się do niego przystosować.
      Pozostałbym na obserwowaniu tego co się dzieje i powściągliwym sygnalizowaniu swojej otwartości na kontakt.
      Zrobiła Pani , to co można w tej sytuacji. Dopytała się Pani o co chodzi dając komunikat, że dostrzega Pani zmianę. Teraz piłka jest na boisku pasierbicy. Pani już teraz powinna czekać.
      Warto też uznać, że czasem można mieć "focha" i tyle. To także mieści się w dynamice relacji, choć bywa nieracjonalne. Trudno.
      Może Pani niecierpliwość i niepokój związane są Pani wyobrażeniami na temat swojej roli jako macochy. Jest Pani z definicji tą "gorszą mamą" i chce Pani być może zdjąć to odium z Waszej relacji. Stąd pewna niepotrzebna nadgorliwość. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • kredka.live Re: pasierbica-mąż-ja 08.03.11, 20:07
        ok, przyznam że wypowiedź pani ekspert mnie uspokoiła. rzeczywiście, troche spanikowwałam, pewnie dlatego że naprawdę długo i dużo mnie kosztowało wypracowanie normalnej realacji i jak pomyślałam że miałoby wrócić do punktu wyjścia to... brrrr.
        pozdrawiam wszystkich :) i miełego życia rodzinnego życzę. i bezkonfliktowego w mairę możliwości :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka