12.11.11, 14:40
Witam. Pewnie jestem kolejną osobą poruszającą problem sąsiadów. Mój kłopot polega na tym, że jestem po drugiej (podobno gorszej) stronie barykady. Otóż mieszkamy w bloku. Sąsiedzi mieszkający pod nami nękają nas ciagłymi pretensjami o hałas. Święci nie jesteśmy ale w oczach sąsiadów uchodzimy chyba za patologiczną rodzinę :( Zarzuty: kłotnie (nie pamiętam, kiedy pokłóciłam się z mężem, chociaż idealna nie jestem), wulgaryzmy - czasami rzucę czymś niecenzuralnym ale bez przesady - nie rzucam tzw. wiązanek. Nawet synek zapytany w przedszkolu jakie zna brzydkie słowa odpowiedział d... i spadaj... walenie w sufit - tego zupełnie nie potrafię zrozumieć. Nie remontujemy, synek ma 6 lat, nie bawi się zabawkami typu mlotki itp. Ostatnio doszło do sytuacji, w której jechałam z sąsiadami windą - zaatakowali mnie strasznie: "co zrobię z tymi uporczywymi hałasami", ze "piszą skargę"- nie wiedziałam, co odpowiedzieć, czyłam się jak kurczak, nad którym latają sępy. Był ze mną mój synek. Bardzi się wystraszył, po wejsciu do domu położył się na łóżku, przykrył kołdrą, bardzo to przeżył. Mój syn jest raczej grzcznym chłopcem (i nie należę do matek chwalących się swoim dzieckiem, denerwuje mnie takie zachowanie), spokojnym, niezbyt ruchliwym, bardzo wrazliwym. Doszło do tego, że wciąż strofuję synka. Kiedy ucieszy się z czegoś i podskoczy strofuję go, żeby nie skakał. Kiedy przebiegnie do mnie z pokoju do kuchni też mam pretensję, bo: pani usłyszy. Nawet zabawa samochodem na podlodze powoduje, że stresuję się, że sąsiedzi usłyszą i będą pretensje. Poza tym synek mimo, ze jest chlopcem, raczej woli spokojne zabawy. Ostatnio wciąż chodzę zestresowana. Adrenalina mi roslnie, kiedy spadnie mi cos na podłogę, zamknę głośniej drzwi, synkowi spadnie zabawka... przecież tak nie można żyć :( czasami w domu jestem kłębkiem nerwów.
Może kilka słów o sasiadach - kiedy przychodza z pretensjami, lub spotkaja mnie przed blokiem sa bardzo chamscy. Byłam świadkiem sytuacji, kiedy sasiad w bardzo mało kultularny sposób zwracal uwagę kobiecie, bo w niewłaściwy według niego sposób zaparkowała auto (na chwilę). Bywało, ze utrudniali prace przy remoncie w bloku. Słyszałam różne niezbyt przychylne opienie o nich. Ale wychodzi na to, że to my jesteśmy uciążliwymi sąsiadami.
Właśnie w tej chwili synkowi spadła zabawka, ja w nerwach zwracam mu uwagę a on jest smutny...
Co z tym zrobić? :(
Obserwuj wątek
    • hamerykanka Re: sasiedzi 12.11.11, 15:40
      Jesli masz panele i gole podlogi, to sie sasiadom nie dziwie. Kazde przebiegniecie dziecka slychac wtedy jak bieg sloni. Wiele bylo watkow, ze ludzie maja male dzieci i panele/kafelki, bo ima tak wygodniej, mniej sprzatania czy zaslanaiaja sie alergiami. A prawda jest taka ze sa one bardzo akustyczne.
      Poloz cos grubego na podlogach, wycisz je a zobaczysz ze stosunki z sasiadami sie poprawia...
      • nutka_mi Re: sasiedzi 12.11.11, 23:06
        A z drugiej strony są ludzie którzy chcieliby mieć idealny spokój od dołu, góry i z boków mieszkając w bloku. A miec nie będą. Cisza nocna obowiązuje w okreslonych godzinach - 22 - 6:00, w niedzielę należałby się sopkój do 10-ej.
        Ja porozmawiałabym otwarcie z sąsiadami co im przeszkadza. I sprawdziła u nich czy mają wykładziny czy parkiety/panele. Bo to co im może przeszkadzać, niekoniecznie w ich mniemaniu przeszkadzać powinno sąsiadom pod nimi. Tacy bywają sąsiedzi.
        • hamerykanka Re: sasiedzi 12.11.11, 23:56
          Cisza nocna to jedno, ale zasady wspolzycia to drugie. Jesli dziecko jest zywe i biega po panelach, produkuje halas. I jesli halas jest nadmierny, nawet poza cisza nocna moga miec na karku policje, ze wzgledu na uciazliwy halas-przepisami nie rzuce, ale wystarczy przekopac forum i poczytac jak ludzie przekonani ze w ciagu dnia nikt im nic nie zrobi, niemile sie zdziwili.
          Dla porzadku-cale zycie mieszkalam w blokach i normalne dla mnie bylo ze trzeba bylo sie cicho zachowywac zeby nie przeszkadzac sasiadom. Tu w Stanach, kiedy mielismy dziecko dwuletnie wtedy, w mieszkaniu, sasiadka przyszla sie poskarzyc ze slyszy walenie zabawek o podloge. Mimo ze we wszystkich pomieszczeniach byly grube wykladziny. To przyspeiszylo nasza wyprowadzke -kupilismy dom-akurat tego nie zalecam autorce jako rozwiazania, jedynie jako wskazowke, ze dziecko naprawde moze halasowac...
          • wedrujacy.swiat Re: sasiedzi 13.11.11, 00:28
            Dzieki za uwagi. Dziecko "niestety" nadmiernie żywe nie jest. Użyłam "...", bo jesli by tak bylo tlumaczyłoby uwagi sasiadów. Nie twierdzę, że siedzimy cichutko, bo nie da się nie generować dzwięków żyjąc. Kiedy synek był malutki jakies 1-2 lata również mieliśmy naloty sąsiadów, bo mały rzucił (nie walił), rzucił samochodzik na podłogę (z dywanem).
            Poza tym sasiadka twierdzi, ze sama stresuje się, kiedy przypadkowo spadnie jej klapa od sedesu, że sąsiedzi usłyszą... (bez komentarza). Niestety ja taka idealna nie jestem i czasami coś wypada mi z rąk. Przy jednej z "wizyt" nie omieszkano wypomnieć, że pół godziny wczesniej spadło mi coś na podłogę w kuchni. Zdaję sobie sprawę,że ściany w bloku są jakie są ale nie można sobie w obie strony utrudniać życia. Normalna rozmowa z sasiadami raczej nie wchodzi w gre. Cisza nocna - do 22:00? Pewnej soboty ktoś zaczął wiercić chwilę po 20:00. Za moment było słychać stukanie w kaloryfer (nie wiem, kto stukał ale było wymowne). Dla mnie wiercenie o 20:00 jesli ktos ma taka potzrebę, bo wczesniej pracuje i skonczy o przyzwoitej porze nie robi problemu. Innym jak widac to przeszkadza.
            O własnym domku marzę.
        • gazeta_mi_placi Re: sasiedzi 15.11.11, 21:07
          Ja mam, patrz Pani...
          Może moi sąsiedzi myślą o innych i mają dywany?
    • mama_myszkina Re: sasiedzi 13.11.11, 00:31
      Uważaj, bo zaraz okaże się, że w bloku wcale nie powinnas mieć dzieci, tylko w domu ;)

      Radziłabym zainwestować w gruby dywan i izolację po dywan (nie cieplną ale akustyczną). Jak wpiszesz w google 'jak wytłumić mieszkanie' to znajdziesz sporo dobrych pomysłów, których realizacja nie kosztuje majątku.

      Pozdrawiam
      • wedrujacy.swiat Re: sasiedzi 13.11.11, 09:45
        Masz rację mama_myszkina ;) Ale odnosnie tej opinii, to wydaje mi sie, ze moi sasiedzi chyba wychodza z zalozenia, ze dzieci to zlo konieczne :\ Zreszta w moim bloku nie tylko oni. Znajomi mieszkajacy z dzieckiem na nizszym pietrze tez mieli przykrosci z powodu biegajacego dziecka. Tylko zastanawiam się, co z rodzinami, które mają nadpobudliwe dzieci. Co mają zrobić? przywiązać je? Nauczyć latać? I przyznając się to tego, ze nie jesteśmy idealnni to właściwie zastanawiam się, kto zachowuje się niewłasciwie?
        • melancho_lia Re: sasiedzi 13.11.11, 11:12
          Jedyna rada- idź do dzielnicowego zgłoś nękanie. Po pierwsze wyprzedzisz ich ewentualny ruch, a po drugie jest spora szansa że dadzą Wam spokój jak dzielnicowy złoży im wizytę.
          Ja w ten sposób załatwiłam sobie spokój z wiecznie balującymi (w dzień!!!) sąsiadami- muzyka byla tak głośno, że szklanki na stole drżały. Próby normalnej interwencji kończyły się smiechem, że przecież nie ma ciszy nocnej. jedna wizyta dzielnicowego wystarczyła by omprezy się skończyły.
          Obawiam się, że niestety sama niewiele tu zdziałasz, a tacy ludzie mogą Tobie kłopotów narobić. Bądź szybsza.
        • anula36 Re: sasiedzi 13.11.11, 11:28
          Ja bym wrzucila na luz i w przypadku takich atakow jesli jestes sama ignorowala je, jesli z dzieckiem zdecydowanie odpowiedziec ze porozmawiacie na ten temat bez dziecka.
          Przy normalnym funkcjonowaniu w bloku nikt Ci nic nic nie zrobi - nawet jesli szanowni sasiedzi wezwa policje/ straz miejska to po pierwsze - jak udowodnia ze pol godziny temu cos ci spadlo na podloge? Po drugie sluzby porzadkowe to sa tez ludzie i maja swiadomosc ze nie da sie z dzieckiem funkcjonowac calkowicie bezszmerowo, nie mowie o wielogodzinnym placzu,bieganiu czy lupaniu w podloge,ale o incydentalnych stuknieciach.
          Niestety u mnie w bloku rodzina ktora mieszka dokladnie nade mna z synkiem tez miala nieprzyjemnosci, fakt, maly czasem biega intensywnie i slychac go pomimo dywanu, czasem czyms chwile stuka, czasem placze, i co ciekawe nasze mieszkania sa identyczne wiec to bieganie i stukanie odbywa sie TYLKO nad moim mieszkniem, a skarzyli sie Ci ktorzy pod nimi nie mieszkaja, az sasiadka rownie zestresowana jak Ty przyszla sie do mnie tlumaczyc bo wydawalo jej sie ze skoro skarza sie sasiedzi mieszkajacy z boku to ja dopiero musze cierpiec.
          A szczerze mowiac mniej mi przeszkadzaja incydentalne halasy oddzieciece, niz wielogodzinne zawodzenie psa u sasiada obok, na ktorego jakos nie ma bata.
          • anula36 Re: sasiedzi 13.11.11, 11:31
            a ta wizyta u dzielnicowego to dobry pomysl, popieram.

            I odstresuje sie troche dziewczyno, szkoda twojego dziecka, zeby sie balo odetchnac glosniej przez sasiadow idiotow.
          • jamesonwhiskey Re: sasiedzi 18.11.11, 13:22
            > chwile stuka, czasem placze, i co ciekawe nasze mieszkania sa identyczne wiec to bieganie i
            > stukanie odbywa sie TYLKO nad moim mieszkniem, a skarzyli

            halas moze sie roznosic w roznych kierunkach nie tylko do mieszkania ponizej
        • gazeta_mi_placi Re: sasiedzi 15.11.11, 21:11
          Nauczyć życia w społeczeństwie, gdzie liczą się TAKŻE potrzeby innych niż my sami i nasz czubek nosa.
    • noname2002 Re: sasiedzi 13.11.11, 12:28
      Jeśli nie zakłócacie ciszy nocnej, w dzień nie nosicie drewniaków a dziecko nie gra na bębnie;-) to bym zwyczajnie sąsiadów ignorowała, na wszelkie zaczepki spokojnie odpowiadała, że nie hałasujecie tylko prowadzicie normalne życie rodzinne(dziecko ma prawo się bawić i odzywać, a Tobie przecież może coś upaść, to są normalne odgłosy i nikt normalny nie robi z takiego powodu afer)niech sobie skargi piszą dokąd chcą. Jeśli przyjdzie ktoś z administracji czy policji to mu opiszesz sytuację i poprosisz, żeby popytali innych sąsiadów, tacy pieniacze zwykle mają z wieloma ludźmi na pieńku.
    • wedrujacy.swiat Re: sasiedzi 14.11.11, 13:24
      Wybrałam się dzisiaj do administracji. Potwierdziła się opinia, że moi sasiedzi są konfliktowi. Pretensje maja nie tylko do nas i nie tylko o hałas. Musze wyluzowac, bo cierpi na tym głównie dziecko. Nikomu nie życzę takich sąsiadów.
      • donkaczka Re: sasiedzi 14.11.11, 13:34
        no wlasnie mialam ci napisac, zebys odpuscila, bo z opisu sasiedzi maja problem, nie ty, a wlasne dziecko stresujesz
        jak ktos pragnie niewzruszonej ciszy, kupuje dom, i to wolnostojacy

        daj sie dziecku bawic, wlacz muzyke i zyj normalnie, jak sasiadzi sami wszelkie dzwieki u siebie tlumia, to nie dziwne, ze slysza zewszad jakies halasy
        poradz sasisadce, zeby sobie radio wlaczyla, nie beda jej tak stuki zza sciany przeszkadzac
        i naucz sie odzywac, zamiast kulic w sobie, bo twoje spolegliwosc ich tylko zacheca - za glosno? niech wzywaja policje i juz
    • amb25 Re: sasiedzi 14.11.11, 14:30
      Z halasem, szczegolnie typu stukanie, wiercenie jest tak, ze czesto rozchodzi sie "uprzywilejowanymi drogami" (dzwiek to fala). Tzn. sasiadom moze wydawac sie, ze to ty stukasz, a w rzeczywistosci stukac moze sasiad z sasiedniej klatki i to niekoniecznie z tego samego pietra. To dosc skomplikowane :)
      • costasa Re: sasiedzi 14.11.11, 15:15
        Dokładnie, ja o mało co nie opieprzyłam kiedyś sąsiadów nade mną za bardzo głośną muzykę, tylko jAk już wkurzona podeszłam pod ich drzwi to okazało się że u nich cisza bo nikogo nie ma, a hałasy które słyszałam nad głową były generowane piętro niżej i po przekątnej bloku..
        • mamameg Re: sasiedzi 15.11.11, 09:20
          Właśnie, ja też miałam taką sytuację, sąsiedzi na siebie wrzeszczeli używając różnych wulgaryzmów, bardzo często, o różnych porach i byłam pewna, że to sąsiedzi z góry:/ wszyscy, którzy u mnie bywali tak sądzili, a potem się okazało, że to z dołu i przez wywietrzniki tak niesie dźwięk.
    • marynika123 Re: sasiedzi 14.11.11, 16:05
      IGNOROWAĆ SĄSIADÓW!!! Twoja rodzina ma prawo do normalnego życia (szczególnie dziecko). Wierzę, że staracie się zachowywać tak, aby nikomu nie utrudniać życia. Ale przecież nie do uniknięcia są sytuacje, że czasem coś spadnie, stuknie itp. - i żeby się przez to stresować? To już przesada. Podejrzewam, że wprowadziliście się do starszawego już bloku, w ktorym pierwsi lokatorzy odchowali już swoje dzieci, porobili niezbędne remonty i teraz wymarzyli sobie, że będzie to "dom spokojnej starości". Nie daj się wpędzić w postawę "przepraszam, że żyję". Głowa do góry. Pysknąć raz a dobrze i dadzą ci spokój. :-)
      • gazeta_mi_placi Re: sasiedzi 15.11.11, 21:09
        Ludzie mają prawo do spokoju, zwłaszcza na stare lata.
        • zawszemagda Re: sasiedzi 16.11.11, 07:45
          To może niech oni się przeniosą do domku na odludziu, gdzie prze 24 godziny na dobę będzie cisza jak makiem zasiał? Normalne odgłosy ŻYCIA w godzinach nie objętych ciszą nocną nie powinny im przeszkadzać, bo nie tylko oni mają prawo do życia, ta dziewczyna z dzieckiem chyba też, prawda?
          • gazeta_mi_placi Re: sasiedzi 16.11.11, 10:07
            Dlaczego wyprowadzenie się na odludzie proponujesz nie osobie która przeszkadza innym tylko osobom które nie zakłócają innym spokoju?
            • wedrujacy.swiat Re: sasiedzi 16.11.11, 17:56
              Małe pytanie gazeta_mi_placi. Kto bardziej przeszkadza - ktoś kto prowadzi normalne zycie. Oddycha, chodzi, czasami krzyknie, podskoczy, pobiegnie - generalnie ktos bardzo przecietny i normalny, czy osoba, która ma pretensje do prawie wszystkich o to, ze smia mieszkac obok niej? Czy chamskei zachowanie to nie jest zakłócanie spokoju?
              • gazeta_mi_placi Re: sasiedzi 16.11.11, 20:10
                Można się kłócić o formę zwrócenia uwagi, ale jeśli jednak nie są to wymysły wyssane z palca należałoby wziąć pod uwagę zdanie sąsiadów. Nie mieszkamy na pustyni. Na innym forum osoba mieszkająca na stałe w Niemczech gdy sąsiedzi zwrócili jej uwagę o to, że słychać ją na dole (też miała panele) musiała się dostosować do tego stopnia, że prosiła gości o ściągnięcie obuwia, inaczej miałaby kłopoty ze strony nie tylko sąsiadów, ale i administracji.
                I było to zagranicą.
                • wedrujacy.swiat Re: sasiedzi 16.11.11, 20:39
                  wizyty gosci mamy sporadycznie. I tak, jak napisałaś/napisałeś nie jesteśmy na pustyni i musimy funkcjonować normalnie. Wychodzi na to, że chodzenie po podłodze to luksus ograniczony dla osób mieszkających w domkach jednorodzinnych. I ze tak niegrzecznie spytam, ciekawe co Masz na podłodze w swoim mieszkaniu?
                  Zaznaczam, że nie robię niczego nienormalnego w swoim mieszkaniu! Moje dziecko tez nie jest zbyt ruchliwe. Z rozmów ze znajomymi wynika, ze one nawet nie zwracają uwagi na to, ze dziecko przebiegnie (bo to normalne w wieku 6 lat) i tez mieszkają w blokach.
    • nowy99 Re: sasiedzi 15.11.11, 11:52
      Jakos nikt nie lubi dzieci (ja akurat lubie i tolerujei nie uwazam, ze trawa na parkanie jest nie dla nich, a dla psow jest) dopoki sam ich nie ma.
      Kurcze, ktos je musi urodzic i miec, poniewaz to one beda placic nam na emerytury.
      Dzieci sa dobrem kazdego myslacego spoleczenstwa.

      Mieszkalismy w bloku i wlasnie z powodu roznej masci chamstwa sasiadow ucieklismy do sioła. Jeszcze te nowe bloki czesto nie spelniaja norm co do wygluszenia scian, stropow. Deweloperzy oszczedzaja na kasie, a ludzie potem skacza sobie do oczu, bo komus chochla spadnie, albo klapa od sedesu.
      Samo zycie.
      • gazeta_mi_placi Re: sasiedzi 15.11.11, 21:08
        To nie oznacza, że automatycznie mają umilać życie innym.
        Poza tym przy podłodze typu panele (bez dywanów) nawet bez dzieci można być upierdliwym sąsiadem dla sąsiada poniżej.
        • hamerykanka Re: sasiedzi 16.11.11, 01:24
          No wlasnie-ciekawe ze autorka wolala nie odpowiedziec na moje pytanie, co ma na podlodze..
          • wedrujacy.swiat Re: sasiedzi 16.11.11, 17:52
            juz odpowiadam. W pokojach panele - z najgrubszym wyciszajacym podkladem jaki byl - wlasnie, zeby nie przeszkadzac sasiadom. Poza tym dywany i chodniki w miejscu, gdzie się najczęściej chodzi.
            • hamerykanka Re: sasiedzi 16.11.11, 18:25
              Moze wiec jakas gruba wykladzina w pokoju dziecka, dopoki nie podrosnie?
              Z doswiadczenia wiem, ze podklad pod panele to jednak nie wszystko-w naszym domu byly panele w pokojach, kiedy go kupilismy i niestety slychac bieganie, stukot konia na biegunach, suwanie krzeselek itp. Dobrze , ze nie mamy juz sasiadow z dolu:)
              • wedrujacy.swiat Re: sasiedzi 16.11.11, 19:43
                rozumiem, ze chodzenie słychać, ale tak jak czesc osob pisze, czy mamy popadac w paranoję, bo ktos nas usłyszy, ze zyjemy? Dodam jeszcze tylko, ze sasiedzi z dołu mają raczej pustawe mieszkanie (bylismy, widzielismy) wiec przy najmniejszym dzwięku pojawia sie pogłos i nasilenie hałasu. Dlatego trochę buntuję się, dlaczego to ja mam wyciszać swoje mieszkanie (wykładac pieniądze, żeby im bylo wygodniej) a oni nie?
                • gazeta_mi_placi Re: sasiedzi 16.11.11, 20:07
                  Niestety żyjąc w bloku trzeba brać pod uwagę także sąsiadów przy wyborze rodzaju podłóg.
                  Nie mieszkamy na pustyni.
                  Dowolne podłogi można sobie wybierać albo w domu jednorodzinnym albo mieszkając na parterze.
                  • wedrujacy.swiat Re: sasiedzi 16.11.11, 20:33
                    czy nie pisałam, że podłogi były kładzione także z myślą o tym, by nie przeszkadzać sasiadom? Myślę, że w co drugim mieszkaniu na podłodze leżą panele.
                    • gazeta_mi_placi Re: sasiedzi 16.11.11, 22:11
                      U mnie też leżą, ale w sypialni, w moim przypadku w pomieszczeniu z którego korzystam rzadko (wstając rano, a potem kładąc się spać), w pomieszczeniach najczęściej używanych - nie.
                      Kładzenie paneli w całym mieszkaniu, mając dodatkowo małe dziecko to niestety proszenie się o kłopoty z sąsiadami z dołu.
                      • wedrujacy.swiat Re: sasiedzi 16.11.11, 22:52
                        w pozostałych pomieszczeniach lezy pewnie terakota ;) Sądzę, ze gdyby przeprowadzić ankietę, to okazałoby się, że w zdecydowanej większości mieszkań na podłodze leżą panele. Nie ukrywajmy, to jeden z tańszych i łatwych w utrzymaniu czystości wariantów podłóg.
    • edw-ina Re: sasiedzi 16.11.11, 10:50
      Sąsiedzi byli najważniejszym powodem decyzji o kupnie domu. Mieszkałam w kilku różnych blokach i nigdzie nie miałam takich problemów, jak w ostatnim. A chciałam dodać, że było to teoretycznie bardzo eleganckie i raczej drogie zamknięte osiedle. Część mieszkań była wynajmowana studentom i to z gatunku tych, którzy uznają, że cały świat jest ich. Imprezy w środku tygodnia do 3-4 nad ranem. Jak wezwaliśmy policję, to nam dosłownie zarzygali balkon. Nie mogłam pracować w domu, ponieważ codziennie od około 9 moim sąsiedzi studenci włączali na cały regulator (plus otwarte okna) przyśpiewki weselne....... Sąsiadka z góry, tłumacz z zawodowy, która zdecydowała się na kupno mieszkania w tym miejscu z nadzieją, że będzie mogła spokojnie pracować, była załamana. Kiedy tylko robiło się ciepło, towarzystwo przenosiło się na balkon. Dodatkowo cały blok był tak akustyczny, że słychać było dosłownie wszystko, zero prywatności. Po tych doświadczeniach uczulam każdego, kto szuka mieszkania, by sprawdził je kilka razy, szczególnie pod względem akustyki. Ja nabrałam takiej awersji, że w konsekwencjo szukając domu zwracałam uwagę tylko na te, które były odsunięte od sąsiednich posesji przynajmniej o kilkanaście metrów.
      • costasa Re: sasiedzi 16.11.11, 18:35
        Jeśli mieszkanie jest wynajmowane, to najlepiej uderzać bezpośrednio do administracji i właściciela tego mieszkania. Jeśli lokatorzy są uciążliwi to właściciel może beknąć za to, nawet wylądować w sądzie. Ja też miałam sąsiadów hałaśliwych muzyków - od popołudnia do nocy niósł się łomot miksera muzycznego "bo oni pracują"... zwracałam uwagę, zwracali uwagę ich sąsiedzi, aż na zebraniu mieszkańców odnalazł się właściciel tego mieszkania, jak usłyszał ilość skarg na tych lokatorów to od następnego dnia muzyka szła cichutko a po miesiącu ich nie było w bloku. Do innych administracja wystosowała pismo gdy kilka osób się poskarżyło na hałasy i się uspokoili.
        Działać trzeba.
        Ja zarzygali balkon po zwróceniu im uwagi trzeba było zgłosić na policję i sprawę im założyć. Nie wolno się dawać terroryzować gnojom.
        • wedrujacy.swiat Re: sasiedzi 16.11.11, 19:46
          Trochę zmieniacie wątek. Nie robię nadmiernego hałasu. Nie puszczam głośno muzyki, nie wymiotuję z balkonu, nie organizuje imprez...
          • edw-ina Re: sasiedzi 17.11.11, 09:32
            nie chciałam ci zmieniać wątku, po prostu przypomniało mi się, jak skrajnie akustyczne było to ostatnie mieszkanie i jakim problemem jest to w nowym budownictwie.
        • edw-ina Re: sasiedzi 17.11.11, 09:29
          Policja była wzywana regularnie, skargi do administracji pisane dziesiątkami, sąsiadka - tłumaczka na głowie stawała, by nieco uspokoić towarzystwo. Części towarzystwa właściciele mieszkań wypowiedzieli umowy, ale na ich miejsce wzięli również studentów. Może nieco spokojniejszych, ale część sąsiadów, po ekscesach wcześniejszych lokatorów, była przewrażliwiona na jakiekolwiek oznaki życia studenckiego. Niestety grupa od przyśpiewek weselnych została, ponieważ właścicielem mieszkania okazał się kuzyn jednego z nich, który stwierdził, że może wynajmować lokal komu chce i nikomu nic do tego.
    • doctor.no.1 Re: sasiedzi 16.11.11, 21:31
      Wędrujący.świecie w Twoim poście uderzyła mnie najbardziej Twoja postawa i na tym chciałabym skupić się przede wszystkim. Piszesz, że żyjesz normalnie, nie produkujesz nadmiernej ilości hałasów, tymczasem na uwagi sąsiadów reagujesz lękiem i paniką. Mam wrażenie, że to jest głównym kłopotem. Stresujesz się, że opada Ci klapa od sedesu, albo że coś Ci spadło na podłogę???? Masz kłopoty z asertywnością i obroną siebie oraz Twojego syna. Sytuacja w windzie - Twój syn chciałby poczuć, że matka go broni, a nie w panice zapada się w siebie i chce schować się w mysiej norce tak, żeby nikt nie usłyszał jak oddycha. Szacunek dla innych jest ważny, ale dla samej siebie najważniejszy. Uszy do góry i wyluzuj dziewczyno.
      • wedrujacy.swiat Re: sasiedzi 16.11.11, 22:48
        Przede wszystkim, nie czuję się winna. Bo nie robię niczego nienormalnego. Po drugie nie mi spada klapa od sedesu (należałoby czytać posty z uwagą). stresowanie się upadkiem czegoś, co spadło na podłogę wynika z postawy sąsiadów - nie mam ochoty wysłuchiwać ciągłych uwag i mijać się jak najgorsi wrogowie. Nie byłaś w windzie, więc nie oceniaj. Jadąc 4 piętra, będąc zaskoczona slownymi atakami nie dasz rady zamienić się w walczącą wilczycę. Nie masz na to czasu - bo sąsiedzi wysiadają. Poza tym cenię sobie kulturalne zachowanie. Awanturę też można prowadzić inteligentnie.
        • alpepe Re: sasiedzi 16.11.11, 22:55
          prawda jest taka, łatwiej wyciszyć miejsce, gdzie produkowany jest hałas, niż to, do którego dźwięk dociera. A te wyciszenia pod panelami są niewiele warte. Ja mam dwie wykładziny na podłodze, jedną roboczą dywanową i drugą, pcv z filcem, by sąsiadom jak najmniej przeszkadzać. Nade mną mieszkają ludzie z panelami na podłodze, jak się wprowadziliśmy, to nam się zdawało, ze oni przesuwają w nocy meble. Mieszkam w bloku z dziurawki, z lat 50. Mieszkanie jest głośne, więc znam ból sąsiadów. Pewnie, że oni są nadwrażliwi, ale ty masz większą możliwość wyciszenia swojego mieszkania, niż oni.
          • agusia3107 Re: sasiedzi 17.11.11, 15:48
            Mówicie, że najlepszym wyjściem jest domek wolnostojący. Muszę was wyprowadzić z błędu. Nawet mieszkając w domu, można napotkać na uciążliwych sąsiadów, a raczej tych co wiecznie się czepiają. Najczęściej są to ludzie już emerytowani, którzy zapomnieli jak to jest gdy ma się dzieci. Ja mam taką sąsiadkę. A dodam, że mieszkam na wsi i nasz dom od domu sąsiadki dzieli droga, czyli ok 20-30m. Ale jej wiecznie coś przeszkadza. Ostatnio przyszła zwrócić mi uwagę, że pies szczeka i powinnam go uciszyć, bo ją akurat boli głowa. Gdy byliśmy młodsi i chcieliśmy grać w piłkę na podwórku (naszym), to nie wolno nam było, bo ona SŁYSZY TO W DOMU!!! Słonecznik bratu wypadł z rąk(ten okrągły) i ziarenka rozsypały się na ulicy, więc kazała to pozamiatać. A znowu któregoś razu widziałam przez ulicę jak po swojej stronie chodnika zbiera niedopałki i przerzuca ja na naszą stronę, bo u nich się nie pali, więc to na pewno nasze. Nie ważne, że drogą chodzi milion innych ludzi. Z tego co wiem, to jest osobą uciążliwą nie tylko dla nas, ale także dla swoich współmieszkańców. Tacy ludzie myślą, że im wszystko wolno a inni to chamy i buraki, którzy wiecznie hałasują. Tacy ludzie z byle powodu będą wszczynać awanturę, teraz twoim sąsiadom przeszkadza tupot dziecka, a za chwile będzie im przeszkadzać, że oddychasz.... Jak nawet wyciszysz mieszkanie, to uwierz, że znajdą inny powód aby cię nękać. Tacy ludzie nie umieją żyć w społeczeństwie. W życiu im nie wyszło i teraz o to winią cały świat. Ja bym tego tak nie zostawiła, jeśli jeszcze raz spotkasz się z ich strony z wulgaryzmami, to po prostu podałabym ich o zniesławienie. Nikt nie ma prawa tak cię obrażać i w twoim kierunku rzucać wulgaryzmami. Na to też jest kodeks.
            Dodam, że kiedyś znajomy użył nie odpowiedniego słowa w moim kierunku, gdy rzuciłam kodeksem i postraszyłam go, że zgłoszę go o zniesławienie, od razu zmienił ton. Przy następnej swojej wypowiedzi uważał co mówi i był już ostrożniejszy. Powodzenia
            agniesia3107.blog.interia.pl
          • hamerykanka Re: sasiedzi 17.11.11, 16:23
            Taka jest prawda, ale autorka zaraz przechodzi w ton agresywno obronny ze u polowy ludzi sa panele, ze dlaczego to ona ma spedzac pieniadze, czyli klasyczne "a u was Murzynow bija".
            Mnie to ani ziebi ani grzeje, ale zauwazylam to samo u wielu matek, na ktorych dzieci skarza sie sasiedzi z dolu. Zamiast rzeczywiscie cos z tym robic, wola pouzalac sie na forum i czekaja na poklepanie po pleckach i glosy ze to rzeczywiscie ci sasiedzi sa tacy zli, niedobrzy, i wszyscy sie na biedne mateczki z dzieciatkami uwzinaja...:)
            • wedrujacy.swiat Re: sasiedzi 17.11.11, 17:39
              Ton, wynika z irytacji. Wszyscy czepili się tych paneli. Wczesniej pisałam o tym - cytat poniżej, ze nie mam tylko paneli. Są dywany i chodniki (dość grube):

              "wedrujacy.swiat 16.11.11, 17:52 Odpowiedz
              juz odpowiadam. W pokojach panele - z najgrubszym wyciszajacym podkladem jaki byl - wlasnie, zeby nie przeszkadzac sasiadom. Poza tym dywany i chodniki w miejscu, gdzie się najczęściej chodzi."

              Wypada czytać z uwagą zanim kogoś się oceni.

              • elizabeth7 Re: sasiedzi 17.11.11, 18:09
                Są ludzie którym wszystko przeszkadza i są ludzie którym przeszkadza nawet to,że im nic nie przeszkadza. Są ludzie którzy muszą z kimś toczyć wojnę, o coś się handryczyć bo w przeciwnym razie czują,że mają życie nijakie. A to,że im albo sąsiadówi coś upadło jest wydarzeniem. Lubią się do kogoś po prostu przyczepiać, i często nie daj bóg, okazać im,ze tym się przejmujemy. Jak taki zaobaczy nasze przejęcie i starania to ma niezłe uzywanie.
                Po prostu nie bądź 'psychiczna",nie daj.
                Ja na takie uwagi dopytywałabym co jej przeszkadzało, kiedy, o której dokładnie godzinie, jak to dokłądnie brzmiało, ile miało decybeli i czy rozmawiała o tym z sąsiadami, bo może jej się wydawało.
                Miałam kiedys taką sąsiadkę, byłam tam "nowa" więc się mnie czepiała. dopóki jej pozwalałm to nie podobało jej się,że za głośno zamknęłam drzwi albo to,że stukam szpilkami (w sensie butami) po posadzce na korytarzu (w normalnych godzinach, nie tam o 2 w nocy, gdzieżby), że samochód odpalam pod oknami (wszystkie stały pod oknami, gburowatego sąsiada nie zaczepiała). Potem na uwagi o moich szpilkach mówiłam,że każda prawdziwa kobieta chodzi w szpilkach, odpalam samochód bo go mam, jakbym nie miała to bym nie odpalała, rozmowy moich znajomych na schodach (w normalnej porze) są, bo znajomych mam i mnie odwiedzają. I się skończyło.
                Jesli uważasz,że się czepiają to przyjmij moją strategię - pytaj kiedy, o której godzinie, jak brzmiało i czy na pewno z górny czy nie z innego kieunku. Ustal, że jeśli usłyszy ten przerażający lub uporczywy hałas to ma natychmiast przyjść do ciebie lub zadzwonić a ty sama ocenisz czy to był hałas twój. Bo wierzyć ci się nie chce. I zachowujcie się nromalnie.
                • gazeta_mi_placi Re: sasiedzi 17.11.11, 18:19
                  A dlaczego przy takich tematach dużo osób uważa, że sąsiedzi są osobami chorymi psychicznie którzy mają omamy słuchowe (zapewne w związku z chorobą psychiczną lub urazami mózgu bo w takich przypadkach istnieją omamy słuchowe) dotyczące hałasującego sąsiada piętro wyżej bądź wymyślają sobie problemy z nudów?
                  Sorry, ale pomijając wariatów (czyli faktycznie osoby chore psychicznie) których nie ma wielu w naszym społeczeństwie chyba nie ma osób którzy dla draki wymyślaliby sobie odgłosy które nie istnieją i robili z tego tytułu problemy sąsiadom.
                  Podejrzewam, że jednak w zdecydowanej większości przypadków sąsiedzi są zdrowi psychicznie i nie mają omamów oraz FAKTYCZNIE słyszą hałasy z mieszkania sąsiadów a nie "wydaje im się". Zapewne jest to dla nich uciążliwe skoro zgłaszają swoje uwagi. Ludzie naprawdę nie są masochistami i rzadko kiedy zwracają uwagę dla draki albo żeby dokuczyć sąsiadowi. Na ogół gdy zwracają uwagę to jednak problem istnieje i jest dla nich uciążliwy.
                  • elizabeth7 Re: sasiedzi 17.11.11, 21:30
                    Czy ja coś piszę o chorobach psychicznych? W ogóle nie uważam, że osoby którym przeszkadza ruch w cudzym mieszkaniu są chore psychicznie. Raczej mam wrażenie - pomijam rzeczywiście hałasy związane z nadpobudliwymi dziećmi lub większą ich gromadą bez opieki, słuchaniem głośnej muzyki, uporczywymi remontami robionymi miesiącami a nawet latami - że spora część osób lubi utarczki z sąsiadami dla uatrakcyjnienia własnego monotonnego zycia. A gdy zobaczą, że mają wpływ na sąsiada to sąsiad nie ma zycia. Niestety, znałam kilka osób takich i mnie to wystarczy.
                    Hałasy w ciągu dnia słyszane od sąsiadów w ciągu dnia to kwestia akustyki domu. Z niektórymi nic się nie zrobi, trzeba z tym żyć i dać żyć innym. Albo kupić domek.
              • hamerykanka Re: sasiedzi 17.11.11, 18:25
                W takim razie przeszlabym sie do mieszkania sasiadow zostawiajac dzieckow w swoim mieszkaniu, aby na wlasne uszy uslyszec, czy generuje halas czy nie.
        • doctor.no.1 Re: sasiedzi 17.11.11, 18:22
          Zdziwiła mnie Twoja odpowiedź, ponieważ potraktowałaś moją wypowiedź jako atak, a bynajmniej nie o to mi chodziło :)

          Z opisu w pierwszym poście - wręcz przeciwnie do Twojej deklaracji - wyziera poczucie winy. Wszystko jedno, czy spada Ci klapa czy nie :) - dużo ważniejsze były dla mnie Twojej nerwowe reakcje na generowanie jakiegokolwiek hałasu. Ja własnie uważam, że nie robisz nic nienormalnego i nie widzę powodu, by się stresować. A jednak się stresujesz i to polecam Twojej uwadze. Jeśli chcesz oczywiście.

          Odnośnie windy - hmmmm - skąd wniosek, że należy odpowiadać chamsko??? Asertywnie nie oznacza chamstwa czy kłótni w windzie. Skąd znowu wniosek, że tak powinnaś zareagować?
    • jakierzymskie Re: sasiedzi 19.11.11, 15:22
      Jasnym jest, że mieszkając w bloku trzeba bardziej uważać na hałas niż gdy mieszka się w domku jednorodzinnym z uwagi na sąsiadów. Nie mniej nie wolno popadać w paranoję. Owszem nie puszczamy głośno muzyki, nie tupiemy specjalnie i nie walimy młotkiem w podłogę ale normalne odgłosy życia są jak najbardziej dopuszczalne i za to nikt i nic nie ma prawa ci zrobić. Mało ważne czy masz panele, dywany czy linoleum na podłogach.
      Nie wiem co się tak czepiliście tych paneli, najlepiej niech autorka wątku wyścieli wszystko gąbką to nie będzie słychać jak chodzi, biega czy jak jej pokrywka spadła. Dajcie kobiecie żyć w jej własnym mieszkaniu bo ma do tego prawo.
      Ktoś wcześniej pisał, że w Niemczech to tak strasznie jest a to guzik prawda. Nawet w prawie mają zapisane, że wszelkie odgłosy generowane przez zabawy dzieci są dopuszczalne i nie są zakłucaniem spokoju sąsiadów.
      Ja mam dwoje dzieci, psa i mieszkam w domku 4 rodzinnym i o zgrozo mam panele w kuchni i przedpokoju. Moje dzieci normalnie się bawią, raz ciszej a raz głośniej i nikt nigdy nie miał do nas pretensji bo niby o co miałby mieć. Moje młodsze dziecko miało manię wyciągania garnków z szafki i wszyscy żyją i sąsiedzi również. To wszystko są odgłosy przebywania w mieszkaniu i za to nikt nie może ci nic zrobić. Ważne żeby w nocy było cicho i w dzień nie hałasowac ponad to co konieczne.
      Daj się dziecku bawić i być dzieckiem.
      Pozdrawiam
      • jakierzymskie Re: sasiedzi 19.11.11, 15:26
        Oczywiście zakłócaniem a nie zakłucaniem - przepraszam
    • moninia2000 Re: sasiedzi 21.11.11, 13:44
      Na pewno zwrocilabym uwage na jedna sprawe, dla mnie tutaj bardzo wazna...., a mianowicie zdrowie nerwowe synka. Mowisz, ze denerwujac sie zwracasz mu wciazuwage...Rozumiem Cie, bo znam to niestety, sami przeszlismy przez pare mieszkan wynajmowanych i problemy z sasiadami...Gdy wreszcie wprowadzilismy sie do domu, nadal uciszalam coreczke, nawet jesli Ona wcale halasliwa nie jest...A dzieci maja prawo podbiec do mamy, bawic sie, aby zabawka im spadla osiem razy, zatanczyc czy zaspiewac.... Boze, my juz wariujemy! Niesiety sasiedzi potrafia bardzo zycie skomplikowac, dlatego moze warto zejsc do nich na spokojnie z mezem i porozmawiac? Nie wiem....opowiedziec, ze macie panele, ze staracie sie, ze to i tamto....pogadac, moze po takim ludzkim podejsciu oni stana sie bardziej wyrozumiali, a sama sparwdzisz jak slychac? (popros kogos, aby pochodzil u Ciebie, zrzucil cos, gdy u nich bedziesz)...Albo sasiadom zaproponuj taka probe? Nie wiem, mozliwe ze sa chamami i nie zgodza sie, ale mozliwe, ze uda sie dogadac i wtedy nerwow mniej.. bo tak zyc sie nie da. Czlowiek dochodzi to takiego stanu, takiego stresu, ze nawet wlasnym zdrowiem moze zaplacic...I dziecko znerwicowane i Ty...:-( Wspolczuje strasznie, mieszkania to dolina, ale zycie sasiedzkie jest sztuka, znaczy sie dobre zycie sasiedzkie:-) Czasemw arto w dobre ciacho zainwestowac (zrobic) i w proby zalagodzenia, zanim sie czlowiek wykonczy...Powodzenia.
    • saguaro70 Re: sasiedzi 22.11.11, 17:59
      Najpierw do hamerykanki. Bredzisz jak potłuczona. Kurna, dzieci są dziećmi do cholery. Nie przywiążesz ich do kaloryfera, nie założysz im kagańca. O jakich Ty mówisz zasadach współżycia? A co to kogo obchodzi, czy w domu są panele, czy klepisko??? Jak sąsiadom nie pasi, niech się wyniosą do pałacu ze służbą. Tym bardziej, że ten sąsiad to chamisko. I Ty proponujesz jakąś ugodę z debilami?? Weź się popukaj w czerep :/ I zastanów się nad swoimi zlotymi radami :/:/

      Do autorki pytania. Nie możesz ich zwyczajnie opindolić? Czy Ty nie widzisz, że znaleźli w Tobie kozła ofiarnego i jaja sobie robią? Czy nie widzisz, że zwyczajnie Cię zaszczuli?? A niech sobie idą na skargę. Do kogo pójdą?? Co powiedzą? Zastraszyli Cię i pora się obudzić. To tacy ludzie, że upatrzą sobie słabszego i hajda na niego. Ale jak raz da im się zjebku do poprzestaną.
      I powiedz, że jak się nie odczepią to wystapisz na drogę sądową. Do mobbingu psychicznego nie musisz mieć świadków. Weź się w garść dla dobra dzicka, a nie biadolisz w necie. Czy Ty masz 12 lat i jesteś dzieckiem?? Ty masz swoją rodzinę i musisz zapewnić jej spokój.
      Mam taką sasiadkę. Ja mieszkam na drugim piętrze, a ona na parterze. Żyć nie dała. Była niby grzeczna, ale zawsze coś jej przeszkadzało. A to wózek, a to, że piachu na klatkę się naniosło. A to, że dziecko wyjdzie na korytarz rozwiesić ze mną pranie i krzyczy..
      Nazwała mnie brudasem i wciągnęła jeszcze moich tesciów w te swoje pieprzenie w bambus..
      Przemilczeliśmy to. Ale jak na drugi dzień zaczęła z fałszywym uśmieszkiem dzień dobry to została tak objechana, że w stary tyłek posżło. Od tamtej jak mnie widzi to chodzi mi z drogi.
      Jak widzisz, świecie wędrujący, tu potrzebne jest ekstremalne rozwiązanie. Jedno a konkretne.
      Zobaczysz, że jak opitolisz to zamkniesz im jałopy i bedziesz mieć spokój.
      Nie mogę, dzieciak się kuli ze strachu a hamerykanka radzi pokój :/
      Nie mogę, dzieciak się kuli ze strachu a Ty nic nie robisz :(
      A jak dadzą klapsa synkowi to też wtedy zapytasz co zrobić?
      Pozdrawiam cieplutko :):)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: sasiedzi 27.11.11, 19:27
      Takich sąsiadów jak opisani przez Panią, najprawdopodobniej nic nie zadowoli. Tutaj raczej chodzi o potrzymanie konfliktu, niż jego załagodzenie czy zlikwidowanie. Dlatego cokolwiek Pani nie zrobi i jak dużo włoży energii w przystosowanie mieszkania i domowników do wymogów sąsiadów, nie zmieni Pani sytuacji. Oni i tak zgłoszą się z pretensjami. Natomiast Pani poczucie winy będzie zwyżkować, a za nim zachowania zaczną być absurdalne.
      Jeśli Pani hałasowanie jest na poziomie naturalnych odgłosów życia, to nic nie należy zmieniać.
      Na uwagi sąsiadów reagować zawsze tak samo . Asertywnie i grzecznie mówić, że rozumie Pani, że odgłosy Pani domu im przeszkadzają. I na tym kończyć. Być grzeczną, przyjmować uwagi i tyle. Żyć dalej normalnie. Agnieszka Iwaszkiewicz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka