wedrujacy.swiat
12.11.11, 14:40
Witam. Pewnie jestem kolejną osobą poruszającą problem sąsiadów. Mój kłopot polega na tym, że jestem po drugiej (podobno gorszej) stronie barykady. Otóż mieszkamy w bloku. Sąsiedzi mieszkający pod nami nękają nas ciagłymi pretensjami o hałas. Święci nie jesteśmy ale w oczach sąsiadów uchodzimy chyba za patologiczną rodzinę :( Zarzuty: kłotnie (nie pamiętam, kiedy pokłóciłam się z mężem, chociaż idealna nie jestem), wulgaryzmy - czasami rzucę czymś niecenzuralnym ale bez przesady - nie rzucam tzw. wiązanek. Nawet synek zapytany w przedszkolu jakie zna brzydkie słowa odpowiedział d... i spadaj... walenie w sufit - tego zupełnie nie potrafię zrozumieć. Nie remontujemy, synek ma 6 lat, nie bawi się zabawkami typu mlotki itp. Ostatnio doszło do sytuacji, w której jechałam z sąsiadami windą - zaatakowali mnie strasznie: "co zrobię z tymi uporczywymi hałasami", ze "piszą skargę"- nie wiedziałam, co odpowiedzieć, czyłam się jak kurczak, nad którym latają sępy. Był ze mną mój synek. Bardzi się wystraszył, po wejsciu do domu położył się na łóżku, przykrył kołdrą, bardzo to przeżył. Mój syn jest raczej grzcznym chłopcem (i nie należę do matek chwalących się swoim dzieckiem, denerwuje mnie takie zachowanie), spokojnym, niezbyt ruchliwym, bardzo wrazliwym. Doszło do tego, że wciąż strofuję synka. Kiedy ucieszy się z czegoś i podskoczy strofuję go, żeby nie skakał. Kiedy przebiegnie do mnie z pokoju do kuchni też mam pretensję, bo: pani usłyszy. Nawet zabawa samochodem na podlodze powoduje, że stresuję się, że sąsiedzi usłyszą i będą pretensje. Poza tym synek mimo, ze jest chlopcem, raczej woli spokojne zabawy. Ostatnio wciąż chodzę zestresowana. Adrenalina mi roslnie, kiedy spadnie mi cos na podłogę, zamknę głośniej drzwi, synkowi spadnie zabawka... przecież tak nie można żyć :( czasami w domu jestem kłębkiem nerwów.
Może kilka słów o sasiadach - kiedy przychodza z pretensjami, lub spotkaja mnie przed blokiem sa bardzo chamscy. Byłam świadkiem sytuacji, kiedy sasiad w bardzo mało kultularny sposób zwracal uwagę kobiecie, bo w niewłaściwy według niego sposób zaparkowała auto (na chwilę). Bywało, ze utrudniali prace przy remoncie w bloku. Słyszałam różne niezbyt przychylne opienie o nich. Ale wychodzi na to, że to my jesteśmy uciążliwymi sąsiadami.
Właśnie w tej chwili synkowi spadła zabawka, ja w nerwach zwracam mu uwagę a on jest smutny...
Co z tym zrobić? :(