Dodaj do ulubionych

Problem z kontaktami z matką

28.02.12, 07:24
Witam

Mam 30 lat, roczne dziecko, moja mama za kilka lat przejdzie na emeryturę. Widujemy się co 2-3 tygodnie, mama mieszka ok 20 km od nas. Ostatnio zaczęła ciągle narzucać się ze swoją pomocą, może coś potrzebujesz, może do was przyjadę, może posiedzę przy dziecku a wy gdzieś wyjdziecie (zaznaczam, że gdy pracuję dzieckiem na stałe zajmuje się druga babcia, która mieszka blisko i jest na emeryturze, a dziecko jest na takim etapie, że tylko mama, tata i babcia-niania a rzadziej widziane osoby toleruje ale raczej z dystansem i jak są goście to tuli się do mnie i nie odstępuje na krok). Padają też propozycje wspólnego wyjścia na zakupy i teatru. Teraz sytuacja z mojej strony. Wiadomo że przy roczniaku jest mnóstwo zajęć i są one dość wyczerpujące, na koniec dnia mam ochotę położyć się, poczytać, posiedzieć w ciszy, pobyć chwilę z mężem. Do tego prowadzę firmę i próbuję to łączyć z opieką nad dzieckiem (gdy jest bardzo dużo pracy mała zostaje u drugiej babci). Szczerze mówiąc spotkania co 2-3 tygodnie mi odpowiadają i nie chcę nic zmieniać. Dziecko jest nauczone jednej opiekunki, ma tam swój pokój, łóżeczko. Ja marzę o czasie tylko dla siebie, gdy mam trochę wolnego to chcę iść do fryzjera, na zakupy. Chcę się spotkać z przyjaciółmi których bardzo rzadko widuję, do teatru wyjść z mężem. Ten czas tylko dla siebie/dla nas jest deficytowy i nie mam ochoty go spędzać z matką. Może to brzmi okrutnie albo egoistycznie ale tak jest. Całymi dniami poświęcam się dziecku, obowiązkom domowym i pracy i jestem zmęczona. Czy to dziwne że zamiast iść do teatru z matką wolę z mężem, a na kawę z przyjaciółką? Moja doba nie trwa 48 godzin... Może jak dziecko będzie starsze to będzie chciało zostawać z moją mamą. Na razie ewidentnie trzyma ją na dystans, pobawi się ale jak tylko wyjdę to leci za mną. Z drugą babcią zostaje bez żadnych problemów, bez płaczów, ładnie u niej je i śpi - nie chcę tego psuć. Poza tym moja mama mieszka dość daleko i nie wchodzi w grę żeby zostawała z dzieckiem wieczorem, żebyśmy mogli z sobą wyjść, tym bardziej że pod nosem jest opieka i widać że dziecko nie ma tam problemów. Nie chciałabym psuć tego przez zostawienie dziecka z kimś do kogo się nie garnie. Ostatnio matka wspomina że zwolni się z pracy i jakoś doczeka do emerytury, będzie miała więcej czasu. A ja jestem przerażona bo i tak wygospodarowanie chwili raz na te dwa-trzy tygodnie to dla mnie dużo. Nie chcę i nie będę mogła spotykać się z nią częściej. Bardzo mnie męczy ta sytuacja i staram się subtelnie rozmawiać ale już nie wiem co robić i jak się zachować. Wyczerpuje mnie to wszystko. Mam swoje życie, swoją rodzinę, swój związek i swoich przyjaciół i to z nimi chcę spędzać ten deficytowy czas, który naprawdę rzadko mam, a nie z matką. Czy to tak dziwne?
Dodam jeszcze, że mój ojciec jest alkoholikiem, bardzo wredną i problematyczną osobą. Wyprowadziłam się wcześnie z domu i odetchnęłam z ulgą. Nie utrzymuję z nim żadnych kontaktów, on nie interesuje się wnukiem nie dzwoni. A matka nie zdecydowała się na rozwód z nim i dalej z nim mieszka. Z tego powodu wizyta w tamtym domu jest dla mnie stresem i unikam jej jak mogę. Powiedziałam to matce ale ona i tak ciągle - kiedy do mnie przyjedziecie? A ja nie chcę :( i zmuszam się do tych wizyt. Nie chce tam zawozić mojego dziecka żeby widziało pijanego dziadka. Z musu jeżdżę raz na jakiś czas gdy ojca nie ma, ale on lada moment przestanie pracować. Najchętniej w ogóle odcięłabym się od tego wszystkiego:( Proszę o podpowiedź jak się zachować, bo bardzo mnie to wszystko męczy i jestem przerażona wizją co będzie gdy matka zwolni się z pracy
Obserwuj wątek
    • kklekss Re: Problem z kontaktami z matką 28.02.12, 08:15
      Poprostu masz matkę głęboko gdzieś i pewnie jej nie lubiszz, nie mówiąc o jakiś głębszych uczuciach do swojej rodzicielki.Pewnie kiedyś też zostaniesz bardzo niechcianą i niemile widzianą babcią swoich wnuków.
      • sorvina Re: Problem z kontaktami z matką 28.02.12, 08:35
        Jasne... pewnie matka, która nadal udaje, że problem alkoholowy w ich domu nie istnieje i zupełnie nie szanuje uczuć córki i nie przejmuje się tak naprawdę dobrem wnuczki namawiając do wizyt u pijanego dziadka, zupełnie na takie podejście córki nie zapracowała.
        Autorka przeszła piekło, uciekła stamtąd, zbudowała sobie swój mały szczęśliwy świat z ludźmi, którzy naprawdę ją kochają i o nią dbają. Spotkanie z matką to mierzenie się z przeszłością. Z niekoniecznie miłymi emocjami. Z pijanym tatusiem. Autorka teraz jest młodą, zmęczoną matką i ma pełne prawo i wręcz obowiązek zająć się przede wszystkim swoją najbliższą rodziną - mężem i dzieckiem. A nie głaskać po głowie mamusię, która nie ma siły pozbyć się alkoholika, ale chciałaby by córeczka zapewniła jej życie towarzyskie.

        Być może gdy dziecko na tyle podrośnie by autorka miała więcej czasu warto by było wybrać się na terapię DDA. To pozwoli przerobić poczucie winy i odpowiedzialności za "biedną mamę" i emocje związane z przeszłością.
        • sengas Re: Problem z kontaktami z matką 28.02.12, 09:00
          Masz rację że każde spotkanie z matką to mierzenie się z nieprzyjemną przeszłością o której chcę zapomnieć. Czy przez to że moja matka nie zdecydowała się odejść od ojca mimo że ją o to błagałam od 16 roku życia ma się ten temat za mną wlec bo ona jest moją matką? Żal mi jej, ok, ale czy już się nigdy od tego tematu nie uwolnię? Jak mam nie raniąc jej przekazać że wybór zostania z ojcem spowodował takie a nie inne konsekwencje?
          I to nie jest tak że moja matka jest zupełnie ok, że spotkania są z nią miłe. Guzik prawda. Jak osoba, która nie spotyka się z przyjaciółmi, nie ma swojego życia, żyje sam na sam od 30 lat z alkoholikiem może być zupełnie ok psychicznie???? Każde spotkanie z nią wyczerpuje mnie psychicznie, przypomina o przeszłości. Jak kiedyś mi powiedziała, że zdecydowała się zostać z ojcem to powiedziałam, ok twój wybór ale licz się z konsekwencjami że ja na pewno nie będę chciała mieć kontaktu z taką "pseudo rodziną".
          A co do wypowiedzi powyżej - tak w pewnym sensie jej nie lubię, bo ciągle słyszę jak to ona ma ciężko, jak to była przerażona gdy ojca zwolnili z pracy ale powstrzymała się żeby do mnie dzwonić (no dziękuję bardzo!!!) itd. Czy ja jej kazałam żyć z alkoholikiem i ryć sobie psychikę? Czy całe życie mam być obciążona tym bagnem bo to matka, bo wychowała, bo chce dobrze itd? Naprawdę najchętniej wyjechałabym do innego miasta, zerwała kontakt zupełnie. Ale też z drugiej strony mi jej żal i mogę się z nią od czasu do czasu spotkać, ale nie kurcze w roli psiapsiółki od kawy i wizyt w teatrach! Teściowa chodzi na kawy i do teatru ze swoimi koleżankami w swoim wieku a nie z moim mężem, czy moja matka nie może tak samo? Ja nie chcę występować w roli jej towarzyszki na kawce czy w teatrze. Mogę się spotkać raz na jakiś czas, opowiedzieć co słychać i tyle. Czy to tak dziwne? Problem tylko jak jej to wszystko wytłumaczyć żeby zrozumiała i zaakceptowała, żeby nie było płaczów i występowania po raz kolejny w roli biednej i pokrzywdzonej.
          • joshima Re: Problem z kontaktami z matką 28.02.12, 09:08
            sengas napisała:

            > Problem tylko jak jej to wszystko wytłumaczyć żeby zrozumiała i zaakceptowała
            Prosto z mostu najlepiej. Ale nie masz się co łudzić. Nie masz żadnego wpływu na to czy to zaakceptuje i jak zareaguje.
          • sorvina Re: Problem z kontaktami z matką 28.02.12, 09:22
            Przymus opiekowania się i brania odpowiedzialności za dorosłego rodzica, który sam nie chce tej odpowiedzialności ponosić to elementy współuzależnienia. To bagaż psychiczny, który wyniosłaś z domu, który będzie się za Tobą ciągnął, aż go nie przerobisz. By to zrobić trzeba zrozumieć mechanizmy rządzące członkami naszej rodziny i nami, przepracować emocje. Najlepsza do tego jest terapia, bo człowiek za takiego domu nie wie co jest normalne a co nie, bo nie wychował się wśród normalnych ludzi i nie ma dystansu. Potrzebny jest ktoś z boku, kto zna ten klimat i może pomóc się z nim uporać.

            Twoja mama jest dorosłą osobą, która MOGŁA zadbać o siebie rozstając się z mężem. MOŻE popracować nad swoim życiem towarzyskim, tylko musiałaby dawać innym coś z siebie a nie tylko się żalić. Łatwiej jest nic nie robić i manipulować u Ciebie poczuciem winy, bo przecież matka taka biedna i tak samotna się czuje... Na własne życzenie. Natomiast nie wytłumaczysz jej, nie zmienisz. Możesz tylko konsekwentnie stawiać granice i dbać o siebie i swoją najbliższą rodzinę. Daj jej żyć własnym życiem i rób to samo.

            Polecam stronę dda.pl . Znajdziesz tam polecaną literaturę i artykuły. Pomogą Ci zrozumieć zachowanie mamy i Twoje.

            Zapamiętaj raz i na zawsze, masz pełne prawo do wyboru własnego szczęścia! Czy innym jest pomóc matce, gdy dojrzeje by coś ze sobą zrobić a nie tylko się żalić, a czym inny pozwalać jej pasożytować na twoich uczuciach, czasie i energii. Spotkania powinny być miłe i owocne dla obu stron. Jeśli nie są masz prawo ograniczać je do minimum.
          • sorvina Re: Problem z kontaktami z matką 28.02.12, 09:29
            sengas napisała:

            > Jak mam nie raniąc jej przekazać że wybór zostania z ojcem spowo
            > dował takie a nie inne konsekwencje?

            Nie da się zrobić tego w miły sposób, bo dla nikogo nie jest miłe gdy nazwie się po imieniu błędy jakie popełnił. Tym bardziej błędy, których się wypiera. Natomiast Ty nie musisz czuć się odpowiedzialna za reakcję swojej mamy. Jest dorosłym człowiekiem, ponosi konsekwencje swojego postępowania czy tego chce czy nie. Chce ich nie ponosić i przerzucić je na Ciebie. Jeśli Ty się dostosowujesz i grasz kochającą, poświęcającą się córeczkę, to jest tak jakby nic się nie stało, ale stało się i cenę na razie płacisz Ty. Ona nie będzie chciała tej odpowiedzialności z powrotem, ale Ty masz prawo umieścić ją tam gdzie być powinna. Jak Twoja mama to przyjmie to jej wybór. Może przemyśleć sprawę i stwierdzić, że sobie nie radzi i sama zgłosić się na terapie, a może biadolić jaką ma podłą i niewdzięczną córkę. Nie masz wpływu na jej reakcje i wybory, masz wpływ tylko na siebie, więc o siebie zadbaj.
          • morekac Re: Problem z kontaktami z matką 01.03.12, 07:29
            Problem tylko jak jej to wszystko wytłumaczyć żeby zrozumiała i zaakceptowała, żeby nie było płaczów i występowania po raz kolejny w roli biednej i pokrzywdzonej.

            Prawdopodobnie się nie da. Zatem tłumacz jej, ale prawdopodobnie bez względu na to co powiesz (czego nie powiesz), i co zrobisz - mama ustawi siebie w roli cierpiętnicy. Bo tak już ma.
      • joshima Re: Problem z kontaktami z matką 28.02.12, 09:05
        Nie ma nic złego w nielubieniu matki. Nie ma nic złego w odcięciu się od chorej (alkoholizm) rodziny, która udaje, że nie ma problemu. Miłość do matki rodzi się wraz z dzieckiem, ale nie jest wieczna. Umarła i to nie z winy autorki wątku, niestety. Rodziny się nie wybiera, ale dojrzały człowiek ma wybór czy chce utrzymywać kontakty z kimś kto go nie szanuje.
    • joshima Re: Problem z kontaktami z matką 28.02.12, 09:02
      Prawdę mówiąc, gdybym była w opisanej przez Ciebie sytuacji, nie zmuszałabym się do niczego a wszelkie rozmowy na ten temat ucinałabym krótko. A jeśli mama się obrazi to trudno. Mała strata, skoro nie potrafi Cię zrozumieć i uszanować Twoich wyborów.
    • bibe08 Re: Problem z kontaktami z matką 28.02.12, 09:58
      Sengas nie możesz zapomnieć przeszłości bo gdyby tak się stało amputowałabyś sobie połowę swego życia. Potrzebujesz terapii by uwolnić się od demonów przeszłości, wspominać dzieciństwo bez traumy. Taką swobodę daje terapia DDA/DDD(dorosłe dzieci alkoholików lub dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych), pozwala ona pozamykać bolesną przeszłość.
    • zolla78 Re: Problem z kontaktami z matką 28.02.12, 10:38
      A nie bierzesz pod uwagę, że te jej propozycje, że zaopiekuje się małym, czy żeby wyjść na kawę czy do teatru, to właśnie odpowiedź na Twoje potrzeby, że nie chcesz przyjeżdżać do pijanego ojca. Że stara się jak może by nie stracić kontaktu z Tobą i wnuczkiem. Że stara się trochę te relacje z Tobą odbudować i to na Twoich warunkach, czyli z dala od ojca alkoholika.
      Wydaje mi się, że jesteś trochę nie w porządku wobec matki, bo z Twojego postu wyraźnie wynika, że ona się naprawdę stara, a Ty jesteś na nie, bo nie, bo kiedyś nie odeszła od ojca alkoholika, jak Ty chciałaś. I ok. może popełniła wtedy błąd, ale doskonale wiesz jako dziecko alkoholika, że te sytuacje nie są takie czarno białe jak się wydają z perspektywy czasu i innych czasów.
      A argument, że dziecko z jedną babcią zostaje i jest ok, a do Twojej mamy ma dystans, w świetle tego co piszesz, to jakieś nieporozumienie. A jaki ma mieć stosunek, jeżeli widzi babcię raz w miesiącu.
      A nie możesz jej pozwolić by czasem przyjechała do wnuczki i odciążyła teściową od opieki na nią, np. na spacer zabrała. A czy nie możesz tego jednego czy dwóch spotkań u niej zamienić właśnie na wspólne wyjście na kawę, na plac zabaw. Ty nie "stracisz" więcej czasu na własną matkę niż dotychczas, spotkanie jak rozumiem ma szansę być przyjemniejsze, bo nie w domu, który się Tobie źle kojarzy, i nawiąże lepszy kontakt z wnuczką.
      Jeszcze większe odcięcie się od niej, w sytuacji gdy wygląda, że ona naprawdę się stara wyjść Tobie naprzeciw i dostosować się do Ciebie, byłoby moim zdaniem wobec niej podłe.
      Za to jak najbardziej rozumiem, że możesz postawić warunek, że ok. teatr, kawa, zajęcie się wnuczkiem, ale koniec z wizytami u niej.
      • sorvina Re: Problem z kontaktami z matką 28.02.12, 10:48
        Matka nie chce pomóc córce na jej warunkach, bo ona nawet nie przyjmuje do wiadomości, że coś (alkoholowy dom) jest nie tak. Spotkania polegają na tym, że wampirzy emocjonalnie na córce, żaląc się na to jaka jest nieszczęśliwa, nie chcą nic zmienić. Bardziej jej chodzi o to by to córka się nią zajęła - chodziła z nią do teatru jak będzie się nudzić na emeryturze, niż by córce pomóc. A jeśli myślisz, że zafundowanie córce życia z alkoholikiem i ciągłe przerzucanie odpowiedzialności za siebie na córkę to "jeden błąd" to po prostu nie wyobrażasz sobie jak takie relacje rodzinne wyglądają.

        A nawet jeśli matka nie chcąc się świadomie przyznać do błędu, chciała by pomóc tak jak potrafi, to odchorowująca każde spotkanie córka nie musi skakać z radości na myśl o częstszych wizytach.
      • joshima Re: Problem z kontaktami z matką 28.02.12, 10:53
        Wszystko pięknie, ale osobiście uważam, że sengas wcale nie musi chcieć i wcale nie musi się poświęcać tylko dlatego, że mama zaczęła się starać. To po pierwsze. Po drugie spotkania z mamą są dla niej trudne z wielu innych powodów o których napisała i naprawdę nie ma obowiązku się do nich zmuszać. Dbanie o własne zdrowie psychiczne wcale nie jest podłością. Jest zdrowym, naturalnym odruchem.
      • sengas Re: Problem z kontaktami z matką 28.02.12, 11:29
        > A nie możesz jej pozwolić by czasem przyjechała do wnuczki i odciążyła teściową
        > od opieki na nią, np. na spacer zabrała.

        Chyba niewiele wiesz o rocznych dzieciach. Ciężko ci pojąć że dziecko ma swoje rytuały, że przywiązuje się do osób, które się nim codziennie opiekują i że bez nich nie pójdzie nigdzie z rzadko widzianą osobą? To roczniak a nie kilkulatek któremu można wytłumaczyć, że to twoja babcia która przyszła cię zabrać na spacer!

        A matka widzi dziecko rzadko bo po pierwsze jeszcze póki co pracuje i ma czas tylko w weekend, natomiast ja nie zawsze w weekend mam czas dla niej bo muszę w każdym takim spotkaniu asystować. Dziecko mnie dobrowolnie nie odstąpi i nie pójdzie a na siłę mam je pchać? Nie wiesz ile pracy kosztuje żeby dziecko przyzwyczaiło się do zostawania z jedną babcią, żeby przesypiało spokojnie noc w swoim łóżeczku i nie zamierzam tego psuć choćby nie wiem co. Powiedziałam że jak będzie starsze i samo wyrazi chęć to niech sobie z nim idzie na ile czasu chce. Mi to nie przeszkadza, ale na pewno nie teraz kiedy jest na etapie lęku przed rzadko widzianymi osobami. I uświadamiam ci że to raczej zależy od wieku i stopnia pojmowania świata, a nie tego czy moja mama przesiaduje u nas co weekend! To nie jest zabaweczka, tylko mały niewiele rozumiejący człowiek, który nie wie że to babcia i ma na jej widok podskakiwać.

        A poza tym jak ktoś niżej napisał, ja każde takie spotkanie odchorowuję bo choćby ostatnio już się nasłuchałam jak to ją przeraziła wizja utraty pracy przez ojca. A co mnie to obchodzi? I tak ojciec lada moment przejdzie na emeryturę. I męczy mnie to ciągłe pytanie kiedy do mnie przyjdziecie... Mam ochotę wrzasnąć nigdy, bo rzygam jak widzę ten dom i trzęsie mnie jak mam tam wprowadzić swoje dziecko.
      • sengas Re: Problem z kontaktami z matką 28.02.12, 12:13
        zolla78 napisała:


        > A argument, że dziecko z jedną babcią zostaje i jest ok, a do Twojej mamy ma dy
        > stans, w świetle tego co piszesz, to jakieś nieporozumienie. A jaki ma mieć sto
        > sunek, jeżeli widzi babcię raz w miesiącu.

        Pisałam wyraźnie, że jest to spotkanie raz na 2-3 tygodnie a nie raz w miesiącu, mam jej twoim zdaniem poświęcać każdy weekend kosztem swoich spraw, relacji z mężem i całej rodziny? Bo pomoc i przyjemność to jest żadna. Przyjemne dla mnie te spotkania nie są, robię to dla podtrzymania kontaktów babci z wnukiem. W praktyce wygląda to tak że dzieciak przez całe spotkanie na mnie wisi i wymaga nieustannej uwagi, szybko się męczy. Więc pomoc to żadna bo muszę cały czas zabawiać dziecko, które normalnie potrafi się sobą zająć nie wisząc mi na spodniach. Cała sprawa wynikła z tego że na imprezie rodzinnej moja matka zobaczyła że dziecko częściej podchodzi do teściowej, która się nim na co dzień zajmuje niż do niej i postanowiła się częściej spotykać. Tylko że rocznemu dziecku się nie przetłumaczy że ma też akceptować drugą babcię bo to mama jego mamy, a nie gość z zewnątrz.... Teściowa się zajmowała dzieckiem od jego narodzin (jest z wykształcenia pedagogiem, pracuje z dziećmi od zawsze), moja mama pracowała cały czas i widywała dziecko w co drugi, trzeci weekend. Chyba nie sądzisz że zmuszenie go do wyjścia z babcią do piaskownicy coś tu zmieni? Dziecko będzie starsze, to pewnie mu się zmieni perspektywa, ale na litość nie traktujmy takiej sporadycznej wizyty w weekend jako pomoc dla mnie, bo raczej jest odwrotnie. Muszę poświęcić czas na jałową rozmowę z mamą i jednocześnie wymagającemu zdwojonej uwagi dziecku.
        > A nie możesz jej pozwolić by czasem przyjechała do wnuczki i odciążyła teściową
        > od opieki na nią, np. na spacer zabrała.
        W weekendy teściowa się dzieckiem nie zajmuje, raczej sporadycznie 2 maks 3 razy w tygodniu kiedy mam dużo zleceń i nie jestem w stanie się zająć dzieckiem jednocześnie.
        I jak mówiłam, żadna to pomoc.

        A czy nie możesz tego jednego czy dwó
        > ch spotkań u niej zamienić właśnie na wspólne wyjście na kawę, na plac zabaw. T
        > y nie "stracisz" więcej czasu na własną matkę niż dotychczas, spotkanie jak roz
        > umiem ma szansę być przyjemniejsze, bo nie w domu, który się Tobie źle kojarzy,
        > i nawiąże lepszy kontakt z wnuczką.

        Dotąd tak właśnie było 2-3 spotkania w miesiącu u mnie na kawie, albo na wspólnym spacerze. Cały problem powstał w zasadzie o to, że mama chce wziąć urlop a nawet zwolnić się z pracy żebym "mieć więcej czasu dla mnie" - a ja tego wcale nie potrzebuję :(

        > Za to jak najbardziej rozumiem, że możesz postawić warunek, że ok. teatr, kawa,
        > zajęcie się wnuczkiem, ale koniec z wizytami u niej.
        Taaa... to postaw jej taki warunek, jak mogę 20 razy powtarzać a i tak przy kolejnej wizycie padnie propozycja odwiedzin.

        Mama jest bardzo obciążająca psychicznie w tej swojej "dobrej woli". Proponuje że przywiezie garnek gołąbków, odpowiadam że my nie jemy takich rzeczy i co będzie dźwigała garnek 20km autobusem, a ona na to: "czego się nie robi dla córki..." i znów wchodzi w rolę cierpiętnicy co mnie naprawdę męczy psychicznie.

        Dlatego napisałam, bo póki mama pracowała, miała jako tako swoje życie i jakoś wypracowywałam kompromis, no ale wizja zwolnienia się z pracy dla nas mnie załamała :( do tego dochodzi wizja rychłej emerytury ojca i tego że będzie z nim non stop siedzieć, próbując uciec do mnie. A ja jak pisałam najchętniej w ogóle zerwałabym kontakt i nie jestem jej w stanie dać więcej niż spotkanie parę razy w miesiącu (i ze względów rodzinnych, ale też zawodowych i prywatnych - w końcu mam swoje życie i swoje potrzeby).
        Czy abstrahując od ojca alkoholika inne dorosłe matki mające malutkie dzieci, w wolnym czasie chodzą z matką do teatru? Bo mi się wydaje że raczej z przyjaciółkami, mężem itd. a z rodziną spotykają się w czasie rodzinnych świąt, imprez ew. pogadają przez telefon. Kiedy ja mam mieć czas dla męża, na budowanie naszych relacji, na podtrzymanie relacji z przyjaciółmi, które wiadomo przy małym dziecku są jednak bardziej ograniczone?
        • sengas Re: Problem z kontaktami z matką 28.02.12, 12:24
          Jest jeszcze taka sprawa, że oboje z mężem planujemy w bliższej lub dalszej przeszłości wyprowadzić się z obecnego miasta (mieliśmy zrobić to wcześniej ale różne sprawy sprawiły, że jeszcze zostaliśmy). Nie chciałabym żeby matka w jakikolwiek sposób uzależniała swoje decyzje ode mnie (czy to zwolnienie z pracy żeby mieć więcej czasu, czy nawet wyprowadzka od ojca). Chciałabym żeby po prostu żyła tak jak chce bez poświęcania dla mnie w jakikolwiek sposób, bo ja tego nie potrzebuję i jestem już samodzielna i dość niezależna.
          • aqua48 Re: Problem z kontaktami z matką 28.02.12, 12:49
            Nie wyobrażam sobie, żeby przy rocznym dziecku i pracy zawodowej mieć jeszcze czas i ochotę na latanie z matką po kawiarniach czy teatrach. W Twojej sytuacji musisz mamie powtarzać stanowczo i do skutku, że nie będziesz jej odwiedzać, zwłaszcza z dzieckiem dopóki ojciec pije, że absolutnie nie masz czasu na więcej spotkań niż dotychczas i że potrzebujesz chwili odpoczynku z własnym mężem.
            Nie jesteś odpowiedzialna za sposób życia mamy. Sugeruj jej, żeby wyszła na kawę z koleżankami, żeby zapisała się na uniwersytet trzeciego wieku, albo znalazła sobie jakieś inne zajęcia skoro ma (i wkrótce będzie miała jeszcze więcej) tyle wolnego czasu.
          • sorvina Re: Problem z kontaktami z matką 28.02.12, 12:59
            Dałaś sobie wmówić, że matka poświęca się dla Ciebie, a tak naprawdę ona robi tylko to w czym ma swój interes. Pokazowo tachając te gołąbki od czasu do czasu "udowadnia", że jest bardzo dobrą matką i nie można tego kwestionować (a tak naprawdę można by jej baaardzo wiele zarzucić, w tym brak autentycznej troski o Ciebie i Twoje uczucia), jednocześnie skutecznie wywołuje w Tobie poczucie winy i zobowiązania by się jej odwdzięczać. Skutecznie, bo biorąc pod uwagę jak zareagowałaś na sugestie forumowiczki, że mama chce dobrze i jak możesz tego nie doceniać, nadal reagujesz z poziomu poczucia winy i starasz się usprawiedliwiać swoje (słuszne) zachowanie, zamiast robić swoje bez względu na to co mama, czy ktokolwiek inny mówi.

            Chyba nie masz wyjścia jak stosować wobec coraz większych żądań mamy metodę zdartej płyty i robić swoje. Oznajmić, że częstotliwość relacji się nie zmieni i z dzieckiem przyjeżdżać nie będziesz. Jeśli mama mimo wszystko radośnie oznajmi, że wzięła urlop/poszła wcześniej na emeryturę by TOBIE pomóc, informujesz ją, że zgodnie z Twoją deklaracją najbliższe spotkanie za 3 tyg i życzysz mamusi miłego spędzenia wolnego czasu. Jak go sobie zorganizuje to już jej sprawa. A to, że będzie spędzać więcej czasu z mężem, gdy on przejdzie na emeryturę, to jej wybór i jego konsekwencje.
            • annb Re: Problem z kontaktami z matką 28.02.12, 13:09
              sorvina - pozwolę sobie wyciąc z Twojej wypowiedzi samo sedno i podkreslic

              jednocześnie skutecznie wywołuje w Tobie poczucie winy
              > i zobowiązania by się jej odwdzięczać. Skutecznie, bo biorąc pod uwagę jak zare
              > agowałaś na sugestie forumowiczki, że mama chce dobrze i jak możesz tego nie do
              > ceniać, nadal reagujesz z poziomu poczucia winy i starasz się usprawiedliwiać s
              > woje (słuszne) zachowanie, zamiast robić swoje bez względu na to co mama, czy k
              > tokolwiek inny mówi.


              Do założycielki wątku-nie tłumacz się, po prostu nie tłumacz się
              Ani tutaj, ani matce
        • zolla78 Re: Problem z kontaktami z matką 28.02.12, 22:26
          sengas napisała:
          > Czy abstrahując od ojca alkoholika inne dorosłe matki mające malutkie dzieci, w wolnym czasie chodzą z matką do teatru? Bo mi się wydaje że raczej z przyjaciółkami, mężem itd. a z rodziną spotykają się w czasie rodzinnych świąt, imprez ew. pogadają przez telefon. Kiedy ja mam mieć czas dla męża, na budowanie naszych relacji, na podtrzymanie relacji z przyjaciółmi, które wiadomo przy małym dziecku są jednak bardziej ograniczone?>

          Nie przesadzasz trochę. Jak już napisałam, mam akurat tak małe dziecko jak Ty, mam też bardzo absorbującą pracę i jakoś ciągle zdarza mi się i spotkać z własną matką i znaleźć czas dla matki męża. Pewnie, że może wolałabym w tym czasie obejrzeć z nim film czy posiedzieć z książką lub spotkać się ze znajomymi, ale zawsze wydawało mi się, że nasza rodzina i nasze relacje, to jednak w dużej mierze też efekt naszych relacji z otoczeniem, w tym rodziną. A rodzina, z którą widujesz się tylko na święta bo wypada, to żadna rodzina. Zatem staramy się pielęgnować też relacje z rodziną, a nie tylko ze znajomymi czy samymi sobą.
          I mając małe dziecko, zdarzyło mi się pójść z mamą do kina, bez męża, który co naturalne, siedział w tym czasie z dzieckiem. Zdarzyło nam się też do teatru chodzić z jedną lub drugą matką.
          A co będzie jak się wyprowadzicie. Tej obecnej lepszej matce będzie pozwalać przyjeżdżać na tydzień lub dwa, a Twojej nie? Czy w ramach braku czasu i chęci odetniecie siebie i dziecko od obydwu?
          • sengas Re: Problem z kontaktami z matką 28.02.12, 22:54
            Czy twój ojciec jest alkoholikiem a matka osobą współuzależnioną? Jeśli nie to błagam nie porównuj się bo nie masz pojęcia do czego się odnosisz i z jaką sytuacją porównujesz...I zdaj sobie sprawę że takim gadaniem możesz wyrządzić więcej krzywdy niż ci się wydaje. Moja matka po rozmowie przeprowadzonej dzięki wsparciu rozsądnych osób z tego forum zrozumiała o co chodzi. Więc odpuść sobie swoje rady. Gratuluję że masz fajnych rodziców, normalną niedysfunkcyjną rodzinę. Nie każdy tak ma więc nie oceniaj swoją miarą.
            • zolla78 Re: Problem z kontaktami z matką 29.02.12, 12:19
              sengas napisała:
              > Czy twój ojciec jest alkoholikiem a matka osobą współuzależnioną? Jeśli nie to błagam nie porównuj się bo nie masz pojęcia do czego się odnosisz i z jaką sytuacją porównujesz...I zdaj sobie sprawę że takim gadaniem możesz wyrządzić więcej krzywdy niż ci się wydaje. >

              Mam wrażenie, że ten post był do mnie, zatem odpowiem.

              Jak już napisałam, skoro piszesz taki post, to musisz liczyć się z tym, że nie wszyscy przytakną Twojej subiektywnej jednak ocenie swojej własnej sytuacji i może spojrzą na nią inaczej i ocenią inaczej. Mogą też na podstawie przekazanego przez Ciebie opisu sytuacji wysnuć błędne wnioski z uwagi na jednak ograniczony zasób informacji. Nie odbieraj zatem tego tak osobiście i jako ataku na siebie. A już oskarżanie odpowiadających nie po Twojej myśli jako krzywdzicieli, to jakieś nieporozumienie.
              Po drugie masz 30 lat i możliwość podejmowania samodzielnych decyzji i sama wystąpiłaś tu z zapytaniem, zatem jak można Ciebie skrzywdzić, pisząc, że trochę inaczej widzi się zachowanie Twojej mamy niż Ty i proponuje wyjście jej naprzeciw, z podkreśleniem, że nie zna się sytuacji do końca, nie ocenia i być może sytuacja jest taka, że masz w 100% rację.
              To w żadnym wypadku nie można nazwać ani krzywdzeniem Ciebie, ani ocenianiem własną miarą. Przecież nikt nie przykłada Tobie pistoletu do głowy i nie każe spotykać się z matką.

              I powtórzę, wprawdzie ja nie mam w rodzinie problemu z alkoholem, ale mój mąż tak, zatem tkwię w podobnej sytuacji już od lat dość blisko. Zatem teksty, że nie mogę się wypowiadać, bo nie mam tak małego dziecka jak Ty lub nie wiem jakim problemem jest rodzina z alkoholikiem, akurat do mnie nijak się mają.
    • killarney5 Re: Problem z kontaktami z matką 28.02.12, 19:44
      Współczuję Twojej matce. Całe życie miała piekło z mężem alkoholikiem, bo była za słaba, żeby od niego odejść, a teraz jej własna córka uważa kontakt z nią za ciężar. Czy zastanowiłaś się choć na chwilę, jakiego stosunku do matki nauczysz swoją córkę?

      Na marginesie - czy naprawdę uważasza, że rodzinne wyjście do teatru z mężem i matką to coś niemożliwego?
      • sengas Re: Problem z kontaktami z matką 28.02.12, 21:09
        Nie z mężem i matką tylko ew. z samą matką i nie niemożliwego tylko dziwnego i niewykonalnego w mojej obecnej sytuacji.
        Na resztę pierdół które wypisujesz nie będę odpowiadać bo świadczą o twojej całkowitej ignorancji w temacie i niewiedzy na temat rodzin alkoholika
    • wbka1 Re: Problem z kontaktami z matką 28.02.12, 21:54
      Przerażająco brzmi twój list, należałoby cytować go każdej matce, która *dla dobra dzieci walczy o całą rodzinę* i nie opuści przemocowca, alkoholika, hazardzisty itp. Ale w twoich wypowiedziach jest tyle złości, niechęci , agresji, że na miejscu twojej matki nie podejmowałabym prób nawiązania bliższych kontaktów z córką i wnuczką, ona być może nie chce przyjąć do wiadomości, że jest taka irytująca z tym narzucaniem się. Wszystko to brzmi żałośnie. Pozwól swojej matce zapomnieć o sobie na ten moment, póki nie oprzytomniejesz.
      • aqua48 Re: Problem z kontaktami z matką 29.02.12, 17:20
        wbka1 napisał:

        > Przerażająco brzmi twój list, należałoby cytować go każdej matce, która *dla d
        > obra dzieci walczy o całą rodzinę* i nie opuści przemocowca, alkoholika, hazard
        > zisty itp.

        Przerażająco brzmią Twoje słowa. Ja akurat miałam niedawno możliwość zaobserwowania co się dzieje po latach tkwienia w takich chorych układach "dla dobra dzieci i całej rodziny". I jak mocno okaleczone psychicznie wychodzą często te dzieci dla których "dobra" rozmaite wybryki ojców i mężów przez lata były przez troskliwe matki i żony zamiatane pod dywan, tłumaczone zmęczeniem, zdenerwowaniem, nieudanymi żartami, złym dniem itp.
        A dzieci przez cały ten czas tylko czekały (za długo) aż matka podejmie decyzję o definitywnym rozstaniu.
        • joshima Re: Problem z kontaktami z matką 29.02.12, 17:24
          Sądzę, że wbka1 miała dokładnie to samo na myśli :)
    • zolla78 Re: Problem z kontaktami z matką 28.02.12, 21:54
      sengas napisała:
      <Chyba niewiele wiesz o rocznych dzieciach. Ciężko ci pojąć że dziecko ma swoje rytuały, że przywiązuje się do osób, które się nim codziennie opiekują i że bez nich nie pójdzie nigdzie z rzadko widzianą osobą? To roczniak a nie kilkulatek któremu można wytłumaczyć, że to twoja babcia która przyszła cię zabrać na spacer! >

      Sama mam dziecko 11 m-cy zatem trochę o rocznych dzieciach wiem :) Zatem sam problem w tym zakresie rozumiem i jej rytuałów też strzegę.
      I przepraszam, jeżeli mój post jakoś Cię zdenerwował. Pisze się zwykle tutaj by poznać zdanie innych i z uwagi na skąpy zasób informacji, nie zawsze to zdanie jest adekwatne do sytuacji, ale też czasem do oczekiwań, a z tym się chyba liczyłaś pisząc. Opierając się na tym co napisałaś, próbowałam tylko spojrzeć na opisaną przez Ciebie sytuację z innej strony i podpowiedzieć rozwiązanie, które nie powodowałoby konieczności większego zaangażowania się w spotkania z mamą, a jednocześnie nie było takim jej odepchnięciem.
      Po Twoich dalszych postach, przyznam, że nadal mam wrażenie, że ona jednak trochę się stara i może robi do nieudolnie i dla Ciebie w sposób męczący i irytujący, ale stara się. Ja bym to doceniła. Oczywiście na pewno nie kosztem swoim czy rodziny, ale tam gdzie by mi to aż tak bardzo nie przeszkadzało, trochę wyszłabym naprzeciw. I to też mówię zwykle mojemu M, który również jest z rodziny, gdzie był problem z alkoholem i relacje z matką ma różne. Ale jak widzę, że kobieta ma etap starania się, to mówię mu by też trochę się postarał, właśnie dla małej. Żeby miała dwie babcie, a nie jedną, a poza tym w życiu różnie może być i skoro potrafi wysilić się dla obcych ludzi (znajomych, klientów) i w czymś im pomóc lub coś podobnego, to czemu nie może postarać się od czasu do czasu zachować sympatyczniej wobec matki.
      I u nas są sytuacje, że mimo że dziecko tą babcię rzadko widuje i nie jest ona mu osobą znaną, to przecież nie będę jazdy robić jak zaproponuje wzięcie jej na spacer. My nie musimy z nią wtedy rozmawiać, a zatem nie tracę czasu i co więcej mam czas dla siebie. I uważam, że te kilka godzin miesięcznie, na spotkania z matką można poświęcić.
      Ale uwzględniam, że Twoja sytuacja może być nawet trudniejsza niż to opisujesz i nie jesteś w stanie nic zmienić w waszych relacjach lub po prostu nie chcesz. Twój wybór i może rzeczywiście Twoja mama sobie na to zasłużyła. Nie mnie oceniać. Ale w takim wypadku pozostaje Tobie tylko powtarzać jej nieskończoność aż może do niej dotrze, że nie masz dla niej czasu, nie potrzebujesz jej pomocy i w ogóle jej obecności w Twoim życiu, w większym zakresie niż dopuszczasz to dotychczas i ma nie zmieniać swojego życia z uwagi na Ciebie, ale ewentualnie z uwagi na siebie.
      • sengas Re: Problem z kontaktami z matką 28.02.12, 23:02
        > ychczas i ma nie zmieniać swojego życia z uwagi na Ciebie, ale ewentualnie z uw
        > agi na siebie.

        To chyba normalne w każdej relacji rodziców z dorosłymi dziećmi. Dzieci dorosły, mają swoje życie, same się utrzymują. Rodzice nie powinni raczej zmieniać swojego życia pod dorosłe i mające swoją rodzinę dzieci, bo to trochę zakrawa na dziwną relację. Dla mnie ok jest teściowa, ma swoje koleżanki, jeździ do sanatoriów na wczasy, poznaje nowych ludzi, chodzi na gimnastykę, gdy poprosimy o pomoc to się zgadza i pomaga, ale nigdy nie narzuca. Ot zapyta co u nas, u dziecka i tyle. A jak pomocy nie potrzebujemy to wyjeżdża na weekend z koleżankami. Spotykamy się też na rodzinnych świętach itd. Góra 2-3 razy w miesiącu, plus ew. opieka nad dzieckiem gdy mamy nawał obowiązków. A tak to ma swoje życie, dorabia pracą dorywczą, ma bogate życie towarzyskie. A też miała męża alkoholika tylko od niego odeszła. Więc można? Można! tylko trzeba chcieć a nie postawić się w roli ofiary i czepiać córki jako jedynego sensu życia...
        • lulkak Re: Problem z kontaktami z matką 29.02.12, 14:45
          Wiesz,
          Moja Mama też nie potrafiła odejść od ojca który całą naszą rodzinę "dręczył" psychicznie. To nie alkoholizm, ale też niezbyt łatwe dzieciństwo.
          Mama wie że źle zrobiła nie odchodząc od ojca. Ale nie mam jej tego za złe. Jest kochaną osobą, interesuje się moim życiem, odwiedza nas, dzwoni, kocha wnuczki i kiedy tylko mogła opiekowała sie chętnie nimi. I mnie nie przeszkadza to jej zainteresowanie. Nie odbieram tego jako ciężar bo po prostu poza tym ze ją kocham to też ją bardzo, bardzo lubię. Niedawno okazało się że mama jest nieuleczalnie chora i nie jest pewne jak długo z nami będzie. Zamieszkała więc z nami na prośbę mego męża i moją. Nie wyobrażam sobie bez niej życia i chcę wykorzystać każdą chwilę która nam została a prawdopodobnie nie mamy już wiele czasu.
          Mimo trudnych chwil w dzieciństwie nie mam do niej pretensji, żalu, złosci. Nie irytuje mnie choć nie raz przyszło nam się pokłócić- wiadomo- zycie;)
          Z Twojego postu widzę że po prostu nie lubisz mamy. Nie lubisz i już. Irytuje Cię cokolwiek by zrobiła. Tego chyba nie zmienisz i nie naprawisz tych relacji na siłę. Być może zapracowała na to sama, ale najpewniej dwie strony tego układu na to zapracowały... Smutne... :( Obym nigdy nie była taką "kulą u nogi" dla moich dzieci...
    • lawenda43 Re: Problem z kontaktami z matką 29.02.12, 17:11
      Nikt, kto nie wychowywał się w rodzinie dysfunkcyjnej, a taką jest też rodzina z problemem alkoholowym, nie ma zielonego pojęcia, jak okaleczonym wychodzi się z takiego domu. Nikt więc nie ma prawa oceniać autorki wątku, ani dowartościowywać się jej kosztem pisząc, że on postępuje inaczej. Niech raczej innym osobom każe bić sobie brawo.
      Żyjąc w rodzinie z problemem alkoholowym człowiek najlepiej uczy się udawania. Mama opanowała tę umiejętność doskonale i chce sama przed sobą udawać, że jest dobrą babcią i mamą. Tylko, że córka wyczuwa nieszczerość i nie chce już w tym przedstawieniu uczestniczyć. Uważam, po dokładnym przeczytaniu wszystkich wpisów, że autorka ma prawo do złości na matkę i nie robi nikomu krzywdy chroniąc siebie. Myślę, że relacje z matką mogą być kiedyś normalne, ale chyba raczej nie stanie się to za dotknięciem czarodziejskiej różdżki i powiedzeniem sobie: "muszę zapewnić mojej matce dobre samopoczucie kosztem swojego".
      • verdana Re: Problem z kontaktami z matką 29.02.12, 17:28
        Bo mamusię kochać trzeba, nawet jak spieprzyła dziecku życie , a teraz wymaga, aby dziecko odwdzięczyło jej sie za włożony w wychowanie wysilek...
        No żesz... ja naprawde nie rozumiem pretensji, ze Autorka nei lubi matki, ktora wybrała meża -alkoholika a nie dziecko. To był swiadomy wybór - miała do tego prawo, ale za kazdy wybór się placi. W tym wypadku zrozumiałą niechęcią ze strony córki.
        W dodatku matka jest toksyczna nadal. Czym innym jest zainteresowanie córka, a czym innym wymaganie, aby pracujaca matka małego dziecka spotykała się często z matką, bo mama ma na to ochotę. Spotkania raz na dwa-trzy tygodnie to nie spotkania raz na pół roku, sa przyzwoicie często.
        Matka też planuje swoją przyszłość, włączając w to córkę. Nie sadzę, aby przyczyną była troska o córkę - jest to tylko troska o siebie. Chce mieć oprócz męża-alkoholika oparcie w córce, chce z domu córki zrobic swój drugi dom, odskocznię od codziennych problemów.
        Radzę robić to, co sie chce - spotykać sie raz na te trzy tygodnie, przeprowadzić się, a wyrzuty sumienia, które niewatpliwie będą, uznać za cenę swobodnego zycia we własnej, niepatologicznej rodzinie.
    • zolza42 Re: Problem z kontaktami z matką 29.02.12, 19:17
      Powiedz matce spokojnie, że nie chcesz, aby Twoje dziecko miało tak samo schrzanione dzieciństwo jak Ty. Powiedz jej, że masz dość. Nie będziesz tego dalej ciągnąć ze względu na swoje dziecko właśnie, że potrzebowałaś czasu, aby zaleczyć własne rany i nie będziesz swojemu dziecku fundować takiej traumy, jaką Twoja matka zafundowała Tobie.

      To mówię Ci ja - córka alkoholika i matki, ktora przez całe życie udawała, że "nic się takiego nie dzieje", choć do dziś mam blizny po ojcowskich cięgach zadanych mi za nic, tak po prostu - w pijanym widzie. Moi rodzice na szczęście już oboje nie żyją - a ja nie znalazłam w sobie przez te lata tyle siły, aby zobaczyć ich grób. I nie sądzę, abym chciała to zrobić.
      • konwalka Re: Problem z kontaktami z matką 29.02.12, 20:52
        w stu procentach zgadzam sie z autorka watku
        kobieta na szczescie juz nic nie musi
        i ja jej cholernie tego zazdroszcze
        tego, ze umie taka być

        i jeszcze jedno- uwazam, ze prawo do wypowiadania sie nt zycia w rodzinie alkoholików i zyciu po gehennie maja tylko te osoby, które same przez to przeszły albo te, które wiele lat nauki i wysiłku włozyły w to, zeby zrozumiec te problemy- psycholodzy, terapeuci
        wymadrzajacy sie teoretycy ze swoim "ja uwazam, ze powinnas sie uporac, zapomniec, wybaczyc, to w koncu matka i ojciec" sa po prostu załosni
        NIKT, kto chodz raz jako dziecko nie zdychał ze strachu, co tym razem odwali nawalona w sztok matka albo czym walnie obdarzony wielkoludzia siła napruty ojciec - nie ma prawa oceniac
        • joshima Re: Problem z kontaktami z matką 01.03.12, 02:20
          konwalka napisała:

          > wymadrzajacy sie teoretycy ze swoim "ja uwazam, ze powinnas sie uporac, zapomni
          > ec, wybaczyc, to w koncu matka i ojciec" sa po prostu załosni
          A co z ludźmi, którzy nie mają takich osobistych doświadczeń, a mimo wszystko nie piszą takich bzdur? Też nie maja prawa się wypowiadać?
          • konwalka Re: Problem z kontaktami z matką 01.03.12, 15:02
            przed takimi chylę czoło
    • jerzozwierza Re: Problem z kontaktami z matką 09.03.12, 11:16
      Uważam, że w sytuacji jaka jest, masz pełne prawo dbać na pierwszym miejscu o siebie i swoją rodzinę. Spróbuj wypisać sobie, na jakich zasadach chciałabyś widzieć relacje/spotkania z Twoją mamą. Nie pisz uwierającego kompromisu, tylko to, czego byś naprawdę chciała, gdybyś mogła decydować. A potem uwierz, że Ty decydujesz:-) I jej to przedstaw.
      • sengas Re: Problem z kontaktami z matką 08.04.12, 09:56
        Sytuacja jest już chyba beznadziejna. Zaprosiłam matkę do nas na święta, ojciec wtedy nie pracuje więc powiedziałam że jak nie wypije to może też wpaść. Matka zaczęła się wykręcać, że w takim razie to ona na chwilkę wpadnie przed świętami bo tamto, siamto... W końcu powiedziała, że nie przyjdzie bo ojciec też będzie chciał przyjść a wypić na pewno wypije, a jak zostawi go samego to będzie jej dogadywał. Ręce mi opadły...
        Powiedziałam twardo, że przed świętami to my jesteśmy zajęci i święta są po to żeby się spokojnie spotkać z rodzin i że ja zapraszam w święta. No i jakoś mama się zgodziła że jednak wpadnie w poniedziałek świąteczny.
        Ta sytuacja jest chyba tylko dowodem, że tutaj się nic nie zmieni, że albo do końca życia będę wciągana w patologiczną sytuację z alkoholizmem ojca i pseudorodzinne kontakty, które niszczą mi psychikę, albo się od tego odetnę. Ale jeśli matka była gotowa z jego powodu nie przyjść do rodziny w święta, nie zobaczyć się z wnuczką, której nie widziała miesiąc to ja nie wiem jak to dalej z nią i z naszymi relacjami będzie. Nie mam siły :( Na dodatek jej brat, z którym mama utrzymuje dobre relacje walnął focha i na zaproszenie nie odpowiedział.
        • sengas Re: Problem z kontaktami z matką 08.04.12, 10:09
          PS. A wnuczki nie widziała od miesiąca bo ostatnio akurat w weekendy ojciec był w domu i bała się wyjść w obawie przed jego reakcjami....
          • sorvina Re: Problem z kontaktami z matką 09.04.12, 11:43
            Czyli mama zdecydowała jakie są jej priorytety. Pozostaje uszanować i zająć się tym na co się ma wpływ - swoją własną rodziną - dzieckiem i mężem i wspólnym szczęściem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka