23.01.08, 07:06
Czytam posty na temat problemów synowych z teściowymi rozmawiałem ze swoimi szwagierkami, mamą i babcią i nasuwa mi się jedno pytanie, dlaczego większość dziewczyn narzeka na swoje teściowe przecież później mając synów będą miały ten sam problem. Sytuacja ta powtarza się z pokolenia na pokolenie i nic nie można na to poradzić.
Mój pierwszy post na forum dotyczył właśnie problemu z Teściowa-synowa otrzymałem kilka rad, jednak teraz już wiem, że nie ma odpowiedniego rozwiązania tego problemu.
Mężowie muszą to przeżyć, a im wcześniej tym lepiej jak świnka u dziecka.
Panowie można próbować to zmienić ale nic nie wskóracie. Pozdrawiam przez "łzy".
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Teściowa 23.01.08, 11:27
      Tak jak zdrowy nie wierzy, że będzie chory, młody- że stary, tak sporo kobiet młodych nie wierzy, że zostaną synowymi, a jeśli już to będą jak gołąbki pokoju, kochające swoje synowe, "nie jak ta jędza, któa mam za synową". Mam 2 synów, więc teoretycznie problem będzie mnie dotyczył,sama nie ma doświadczeń zbyt dużych z teściową, bo od lat nie żyje.Wiem jednak na pewno, że w życiu nie zgodzę się na wspólne mieszkanie z synem ijego żoną (obojętnie którym synem i bojętnie jak wspaniała będzie przyszła synowa)- to jedno z najczęstszych powodów konfliktów!!!! będę też pomagać przy wnukach, ale nie będę robiła za niańkę-łątwiej stawiać wymagania zatrudnionej niańce niż żalić się na forum potem, że "teściowa robi po swojemu"- tego też nauczyłąm się, czytając to forum.
      • marzeka1 Re: Teściowa 23.01.08, 11:33
        Miało być, nie wierzą, że będą teściowymi:)
    • burza4 Re: Teściowa 23.01.08, 12:59
      co prawda mam córkę, ale kiedyś też teściową zostanę.

      dziwi mnie, skąd założenie, że skoro się funkcję teściowej będzie
      pełnić - to się automatycznie będzie powielać pewne zachowania?
      większość zarzutów dotyczy ingerencji w życie młodych czy braku
      poszanowania ich zasad.

      Takie zachowania wynikają z kultury, charakteru, a nie z bycia
      teściową.
    • piotr-1974 Re: Teściowa 23.01.08, 13:41
      Może nie zbyt jasno sie wyraziłem w poprzednim poście jestm młodym
      mężem, który ma do czynienia z problemem w relacjach żona - teściowa
      (moja mama) na początku szukałem rozwiązania tego problemu, jednak
      po dłuższej analizie zauważyłem, że jest to walka z wiatrakami.
      Ponieważ tak samo jak moja żona zachowywały się moje szwagierki,
      moja mama w stosunku do swojej teściowej (mojej babci), babcia w
      stosunku do mojej prababci. Jest to o tyle ciekawe spostrzeżenie, że
      w rozmowie każda z nich podawała powody dla których nie mogła
      nawiązać kontaktu z teściowę oczywiście winna była zawsze teściowa.

      Piszę tego posta mając świadomość, że na formu jest wiele
      dziewczyn/żon, które opisują swoje dramatyczne doświadczenia z
      teściowymi.
      Popatrzcie na ten problem również oczami mężów, oni cierpią z tego
      powodu ponieważ Was kochają jednak mama zawsze będzie mamą i będzie
      kochana przez męża bezwarunkowo również ale jest to całkiem inna
      miłość (miłość dziecka do matki i nic poza tym).

      Pozdrawiam,
      Mąż
      • miacasa Re: Teściowa 23.01.08, 15:12
        Piotrze, zostaw swoje Panie samym sobie, możesz co najwyżej delikatnie
        przekazywać komplementy. Dwie obce kobiety muszą się poznać i sprawdzić w wielu
        sytuacjach, każda taka dwójka z czasem wypracowuje sobie swój własny model
        kontaktów i określa strefę wpływów. Tarcia z czasem będą coraz słabsze, Twoja
        żona umocni swoją pozycję w rodzinie, Twoja mama zrezygnuje z części wpływów i
        życie rodzinne nieco się ustabilizuje. A Tobie na zawsze pozostanie pozycja
        mediatora w sytuacjach konfliktowych, bo jesteś łącznikiem dwóch rodzin.
      • kol.3 Re: Teściowa 23.01.08, 18:17
        A ja bym radziła abyś zamiast wypisywać posty na forum porozmawiał
        długo i szczerze z żoną i spróbował zrozumieć, dlaczego źle jej
        się żyje z Twoją rodziną.
        Z Twoich postów nie wynika byś się serio zagębił w problemy Twojej
        żony, traktujesz całą sprawę dość powierzchownie, co nie wróży
        dobrze Waszemu związkowi,a czego wydajesz się nie rozumieć. Odetnij
        pępowinę i przestań być synkiem mamusi. Nikt Ci nie broni kochać
        mamę, obiektywne spojrzenie warto jednak zachować.
        • piotr-1974 Re: Teściowa 23.01.08, 19:31
          Gdyby moja żona chciała ze mną porozmawiać na ten temat byłbym szczęśliwy i
          prawdopodobnie nie szukałbym rozwiązań po interncie tylko wyjaśniłbym Wszystko
          żonie. Ja chcę rozmawiać i naprawdę bardzo jestem otwarty na krytykę.
      • burza4 Re: Teściowa 23.01.08, 21:38
        Piotrze - z doświadczenia powiem, że do poprawnych kontaktów z
        teściową się dojrzewa. Czasem szybciej, czasem wolniej. Przede
        wszystkim trzeba dojrzeć do przełamania tresury pt "szacunek dla
        starszych" - co w praktyce sprowadza się do potulnego godzenia się
        na różne zachowania, gryzienie się w język. Umiejętność powiedzenia
        otwarcie, w nieagresywny sposób o tym co nas drażni - przychodzi z
        czasem.

        wszystkie strony muszą sobie uświadomić pewne sprawy:
        - że nie ma obowiązku się lubić, ale można się traktować przyzwoicie
        - że mąż i żona to rodzina i priorytetem są ich potrzeby, własne
        pomysły na życie i plany
        - że teściowa po ślubie jest na marginesie życia młodej pary, a nie
        odwrotnie (żona to dodatek do męża i jego mamusi)
        - że jeśli ktoś chce posłuchać rad, to o nie pyta, jeśli nie pyta to
        znaczy że go to guzik obchodzi i natręctwem jest ich udzielanie
        - że jeśli ktoś zwraca uwagę, że nasze zachowanie mu przeszkadza w
        tym i tym aspekcie - to trzeba to przyjąć na klatę, a nie wpadać w
        histerię
        - że działalność teściowej niekoniecznie jest wymierzona przeciwko
        nam, bywa, że np. sprzątając chce pomóc, a nie pokazać, że marne z
        nas gospodyni
        - że czasem robimy z igły widły - np. jeśli chodzi o dzieci, wrzućmy
        na luz jeśli chodzi o babcie, rzadko która naprawdę robi coś złego
        - że młodzi mają fajniejsze sposoby spędzania czasu wolnego niż
        obowiązkowe niedzielne obiadki u rodziców

        itd, itd.

        P.S. jeśli żona nie chce rozmawiać - to może wielokrotnie już
        próbowała, tylko słyszała "przecież nic się nie stało"?
        rada - poproś żeby spisała na kartce powody niechęci. Rozmawiając -
        ma się tendencję do rozwlekłych historii, w których traci się
        meritum, do tego zazwyczaj druga strona wchodzi w słowo z
        kontrargumentem, pierwsza to podchwytuje - w rezultacie po godzinie
        nadal jesteście w punkcie wyjścia, bo żadna kwestia nie została
        omówiona.

        kartka wymusza zwięzłość, więc może łatwiej będzie dojść do sedna.
    • arwen8 Re: Teściowa 23.01.08, 18:39
      Zainwestujcie z żoną w książkę Susan Forward "Toksyczni rodzice".
      Przeczytajcie ją wspólnie (chociaż tytuł sugeruje, że dotyczy ona
      jedynie Twojej żony). Zastanówcie się razem, czy sytuacje opisane w
      książce nie przypominają czasem Waszej sytuacji. Zwróćcie razem
      uwagę na różne możliwe rozwiązania opisane w książce i zastanówcie
      się razem, czy któreś z nich nie moglibyście spróbować zastosowac w
      swojej sytuacji.

      Warto!
      • arwen8 Re: Teściowa 27.01.08, 21:09
        arwen8 napisała:

        > Zainwestujcie z żoną w książkę Susan Forward "Toksyczni rodzice".

        Oczywiście, chodziło mi o książkę "Toksyczni TEŚCIOWIE", a że
        obydwie są tej samej autorki i obydwie polecam, to lekko pomyliły mi
        się tytuły :)
    • aga85.live Re: Teściowa 23.01.08, 21:13
      ja tez zawsze myslałam że moja obecna teściowa bedzie super, zanim
      nie wyszłam za mąż i nie zamieszkalam z teściami, zmienilo sie moje
      zdanie. kiedy zaczeła sie wtrącac, decydowac za mnie i wogole takie
      tam co mnie doprowadzalo do szalu!!! fajnie by bylo gdybym miala z
      nia ograniczony kontakt. ona inaczej wychowywala swoje dzieci ja
      jestem inaczej wychowana i stąd te problemy a nie da sie wykreslic
      wczesniejszego życia z życiorysu, a moja tesciowa ma trudny sposob
      bycia i zależny od humoru bo rano w jednej sprawie ma takie zdania
      wieczrem inne np.... zreszta mój mąż tez tak uwaza ale przecież nie
      bedzie mamie robil z tego powodu awantury bo on z tym żyje od zawsze
      a ja nie.... dlatego mam nadzieje że jak bedziemy miec osobne
      mieszkanie to bedzie inaczej(MAM NADZIEJE!!!!!!)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Teściowa 27.01.08, 20:22
      Bardzo się cieszę, że napisał Pan list pokazujący sprawę relacji
      synowa - teściowa z drugiej stony czyli strony syna. Jest to
      aspekt kompletnie pomijany. Na ringu są zawsze dwie kobiety.
      Mężczyna jest w tym wypadku pominięty lub sam się pomija,
      ubezwłasnowolniony specyfiką konfliktowych uczuć jakie przeżywa .
      Jak opowie się, nawet rozsądnie, po stronie mamy dowie się , że nie
      przeciął pępowiny, jest nielojalny lub jest niedojrzałym
      emocjonalnie chłoptasiem. Jak weźmie stronę żony , znów całkiem
      rozsądnie i mądrze, to się dowie, że został przekabacony, utracił
      rozum, jest pod pantoflem oraz, że dobija matkę i tak już niezdrową
      kobietę. Dlatego woli zająć pozycje oberwatora, co jest irytujące
      dla wszystkich.
      W walce obie kobiety zapominają o uczuciach meżczyzny. Przecież
      chęć zachowania dobrej relacji z mamą wydaje się naturalna. Nie musi
      być to natychmiast chęć toksyczna lub wyraz toksycznego związku.
      Mężczyźnie czasem trudno słuchać ostrych słów pod adresem bliskiej
      dla niego kobiety. Wszak to także godzi w jego uczucia i
      priorytety, jego wspomnienia z dzieciństwa, być może w jego cechy.
      Łatwo go oceniać, trudniej mu pomóc zachować obie relacje w
      naturalnej proporcji. To jest także funkcja dobrze rozumianego
      parterstwa. Oraz jest to wspólna emocjonalna droga do dojrzałego
      związku, który pomieszacza różne relacje i uczucia.
      Rozumiem i trochę rozgrzeszam tu młode kobiety. Za początek tych
      relacji większa odpowiedzialność jest po stronie teściowych. Muszą
      one zrozumieć, że młoda mężatka swoją niepewność może pokrywać
      oschłością czy nieprzystępnością. Że ona boi się o swoją pozycją,
      bo wie i przeczuwa jaką pozycję do tej pory zajmowała mama.
      Teściowa powinna cofnąć się o krok i dać szanse młodej kobiecie,
      nawet jeśli nie wszystkim jest zachwycona. Taką postawą pomaga też
      swojemu synowi, uznając jego wybór nie wikła go dodatkowo w
      konfliktowe wybory. Synowa ,natomiast, musi czujnie i czule
      obserwować swojego męża. Nie powinna atakować na przemian matki i
      jego i przebojem brać swoje pole. Nacisk zawsze wzmaga opór.
      "Piotrze - 1974", mimo trudności, nich Pan nie ustępuje. Niech
      wszystkie strony pracują nad swoimi relacjami. Może Pan rozmawiać i
      żoną i z mamą. Dzielić się z nimi swoimi uczuciami. Niech Pan nie
      ulega stereotypom i nie pozostawia walczących kobiet samych sobie.
      Mimo lęków i pierwszych rozczarowań warto, aby usłyszały męski głos
      w tej sprawie. Dla mnie jest to wejście na ścieżkę włanego
      rozwoju, a nie wyraz toksycznych relacji.
      Zdaję sobie sprawę z wielu generalizacji mojej wypowiedzi i
      pomijania rozmaitych niuansów.
      Ale na początek głos młodego mężczyzny w tej sprawie wydaje mi się
      niezwykle cenny. Pozdrawiam serdecznie. Agnieszka Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka