Rano (no, powiedzmy, że rano) odśnieżanie samochodu

Bagażnik się nie
otwiera, bo zamarzł. Jakoś otwarłam, nie zamyka się. Ruszamy. Wycieraczka nie
działa - zamarzła

Drzwi się otwierają - zamarzły

W nocy jest tylko minus
kilka stopni...
Przyjeżdżamy do domu córki. Rozpalanie w piecu. Jest dwanaście stopni na
plusie. Super, wczoraj było tylko dziesięć

Sprzątamy. W tzw. między czasie
temperatura dochodzi prawie do 15. stopni. Upał

Myję okna, córka szoruje podłogi. Z grubsza największe brudy już odsprzątałyśmy.
No, jest szansa, że w wekeend przysuniemy i podłączymy kuchnię, wtedy można
będzie układać w szafkach i domywać każdą bzdurkę. Zobaczymy. Ale grunt, że
kaloryfery coraz cieplejsze, a z kranu w łazience leci gorąca woda! Nowe
ogrzewanie działa!
Po południu wracamy do mnie. Odśnieżamy znów samochód, bo cały czas sypie.
Obserwujemy niedomknięty bagażnik...
Jutro ciąg dalszy