"- Jest to niewątpliwy sukces rządu, że w czasach kiedy premierem jest Mateusz Morawiecki, Olga Tokarczuk dostała nagrodę Nobla - skomentował Jackowski w rozmowie z TVP INFO.
- (...)
gdyby nie nakłady na tłumaczenia jej książek z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a więc rozpowszechnienie wiedzy o niej, jej twórczości na arenie międzynarodowej, to niewątpliwie te szanse na sukces byłyby znacznie mniejsze - dodał senator PiS."
-
Radni PiS wychodzili z sali w proteście przeciw Tokarczuk, tłumaczom jej prozy państwo PiS zabierało wsparcie, bliskie władzy pióra popluwały na nią, Gliński poniżał lekceważącym „nie dokończyłem”. Dziś bonzowie „dobrej zmiany” zatracają się w gratulacjach. Obłuda!
Po sukcesie Tokarczuk wymiana elit może się opóźnić. No bo kto wskoczy na miejsce tej regularnie opluwanej przez PiS lewaczki, której postawa jest niesłusznie antynacjonalistyczna? Żerko? Ziemkiewicz? Karnowscy w duecie lub osobno? Za wylew kompleksów Nobla raczej nie dostaną - wypowiada się publicysta Przemysław Szubartowicz.
A sukcesem PRL był Nobel dla Wałęsy i Miłosza.