Dodaj do ulubionych

Kobiety, które kochają za bardzo

21.09.09, 11:22
Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Obserwuj wątek
    • freya12 Kobiety kochające za bardzo 21.09.09, 16:59
      Mam na imię Ania i chyba jestem kobietą kochającą za bardzo...
      • lena575 Re: Kobiety kochające za bardzo 21.09.09, 21:04
        Obawiam się,że spora część tych kobiet "kochających za mocno" wcale
        nie kocha za mocno ale boi się życia bez faceta. Trzyma się kurczowo
        portek bo z domu wyniosła przekonanie,że bez faceta to ani życie ani
        prestiż i "nniechyb pił i bił ale był". Facet musi jej mocno dać w
        kość (albo rzucić), żeby zrozumiała,że bez niego może byc tylko
        lepiej.
        • dori112233 Re: Kobiety kochające za bardzo 21.09.09, 22:24
          To nie jest taki proste, jak myslisz. Ze bezbronne kobietki boja sie
          samodzielnego zycia i sie trzymaja portek.
          Kocham za bardzo, kocham niezdrowo, kocham obsesyjnie. I jestem
          kobieta ktora odnosi sukcesy zawodowe, samodzielna finansowo i dla
          swiata jestem odwazna, nowoczesna i zdecydowana w swych dzialaniach
          osoba.
          Ale nie potrafie zdrowo kochac, jeszcze nie. Nie wynioslam z domu
          bezwarunkowej milosci, o ktorej wspomina sie w artykule.
          Nie wierze ze mozna mnie kochac za to jaka jestem. Musze na milosc
          zalsuzyc. A wiec otaczam mezczyzne "opieka", robie wszystko zeby
          mnie docenil. A to prowadzi do odwrotnych skutkow. Albo jestem
          wykorzystywna, albo mezczyzna odchodzi bo boi sie tej
          obsesyjnej "milosci".
          Zalosne, co? Ale niestety bardzo czeste i trudne do przezwyciezenia.
          Mam nadzieje, ze kiedys mi sie uda.
          • najwiekszyfrajerswiata Re: Kobiety kochające za bardzo 21.09.09, 22:39
            dori, podpisuję się pod tym, co napisałaś.
            ja też jestem samodzielna zawodowo i finansowo, odnoszę sukcesy w
            pracy, jestem postrzegana jako bardzo silna kobieta. zarabiam więcej
            od mojego męża. ale kocham go za bardzo. wiem, że muszę od niego
            odejść, bo zranił mnie nieprawdopodobnie, ale jeszcze tego nie
            potrafię.
            pracuję nad sobą, nad wyleczeniem się z tak pojmowanej miłości. i to
            bardzo trudne. kochając za bardzo, trudno się odkochać, nawet jeśli
            ta ukochana osoba bardzo nas krzywdzi.
            kochanie za bardzo polega na tym, że kocha się kogoś bardziej niż
            siebie samego. to wynika z dzieciństwa i jest bardzo mocno
            zakorzenione, stąd tak trudno z tego wyjść.
            codziennie rano powtarzam sobie, że jestem dla siebie najważniejsza.
            mam nadzieję, że kiedyś poczuję to absolutnie do końca.
            • lena575 Re: Kobiety kochające za bardzo 22.09.09, 09:21
              Dokładnie dlatego co napisałaś uważam,ze takie kobiety wcale nie
              kochaja za bardzo, one nie potrafią kochać, one wyłacznie potrafią
              walczyć o miłość, starać się o miłość, żebrać o miłość. Nie kochają
              siebie bo kochać nikt ich nie nauczył. One chcą być akceptowane.
              • dori112233 Re: Kobiety kochające za bardzo 22.09.09, 13:42
                Jakkolwiek brutalnie i smutno brzmi Twoj post to w pewnym sensie
                masz racje. Ja walcze o akceptacje, o milosc, o bycie docenionym
                poza praca, krota jest jedynym terytorium gdzie odnosze sukcesy.

                Caly czas jednak nie zgadzam sie z twierdzeniem, ze powodem tkwienia
                w chorym zwiazku sa malomiasteczkowe kompleksy i przekonania, ze bez
                portek to glod, wstyd i popsute krany.
                Tutaj wieksza role odgrywa warstwa emocjonalna, pierwotna potrzeba
                akceptacji i milosci. W moim, i mysle ze w przypadku wielu osob, ta
                potrzeba pozostala bez odzewu kiedy bylismy dziecmi.

                Ucze sie siebie i chyba znam juz glowne mechanizmy wedlug ktorych
                dzialam. Mam nadzieje, ze uda mi sie je z czasem zmenic.
                • lena575 Re: Kobiety kochające za bardzo 23.09.09, 20:54
                  Związek ludzi z któych jedna osoba żebrze o miłość a druga która
                  tego ani nie widzi ani nie jest w stanie na to odpowiedzieć
                  pozytynie to związek dwóch osób chorych na to samo. Obie takie osoby
                  nie dostały prawdziwej miłości. Jedna nie dostała jej wcale a druga
                  dostała wypaczoną, zwichrowaną. Dwie chore na to samo osoby nie są w
                  stanie się wyleczyć. Odejść powinna ta która pierwsza to zrozumie i
                  zacznie się leczyć sama.
                  • bla_bla_blablabla Facet kochający za bardzo 25.09.09, 12:19
                    Nie wiem czy ten test działa też w drugą stronę ale wyszło mi, że jestem
                    mężczyzną kochającym za bardzo. I co teraz Lena? Powinienem odejść i znaleźć
                    sobie kogoś innego? To pomoże tylko jednej osobie.
                  • dori112233 Re: Kobiety kochające za bardzo 25.09.09, 13:27
                    Pelna prostych rozwiazan i jedynie slusznych opinii, tracacych dla
                    mnie banalem. Pelno tu ocen i spojrzenia z gory na Was-chorych
                    biedakow, kiedy ja wiem jak to wszystko powinno wygladac bo jestem
                    taaaka madra. I jakos brak mi jasnego nawiazania do tego co pisalam
                    wczesniej. Co chcialas mi przekazac swoim komentarzem do mojego
                    postu?

                    Swoja droga, pokaz mi kochana naprawde zdrowy zwiazek dwojga w pelni
                    swiadomych, doroslych ludzi ;)

                    A jesli dwoje ludzi dojdzie do wniosku ze cos jest z ich relacja nie
                    tak, to jak najbardziej powinni cos z tym zrobic. Zawsze pojawia sie
                    pytanie, czy jak zaczna w sobie samych "grzebac" to czy zwiazek
                    przetrwa. Z doswiadczenia znajmych, przyjaciol wiem, ze niestety
                    rzadko sie to udaje.

                    P.S. Nie jestem w zwiazku, staram sie teraz "przepracowac" moje
                    problemy. Nie fair byloby wiklac druga osobe w moje poplatane
                    emocje, skoro jestem ich juz swiadoma.

            • makornela Re: Kobiety kochające za bardzo 30.09.09, 17:58
              tak, wynika z dziecinstwa, kiedy np dla matki rezygnowalo sie z wlasnych potrzeb i otrzymywalo profity (nikle, ale zawsze to nagroda. ja tak robilam), z silnego uzaleznienia od opinii innych, z obecnosci, ktora jest, poki zyjemy. po moich ostatnich doswiadczeniach, rowniez jako w miare niezalezna kobieta, widze, ile mi jeszcze brakuje zebys siebie kochac bardziej niz kogos, zeby stawiac na swoim i zeby z soba czuc sie dobrze. niestety, podkopane poczucie wartosci, w tym z chorobliwym lekiem o pozostanie sama, trzeba leczyc. jestem ja i tylko ja stanowie o sobie. pozdrawiam
            • psoldack Re: Kobiety kochające za bardzo 30.09.09, 21:49
              Czy mogę spytać jak Cię skrzywdził? Czy Cię uderzył? Czy coś zabrał?
            • klaudia12121970 Re: Kobiety kochające za bardzo 10.10.09, 12:51
              zanim przeczytałam o kobietach kochających za bardzo,pomyślałam,że
              znalazłam się tu przypadkiem. Teraz wiem,że tak miało
              być,zdecydowanie jestem taką kobietą ale nie miałam pojęcia,że to
              tak wygląda,nie wiedziałam też,że źródłem może być
              dzieciństwo.Przeanalizowałam swoje życie i muszę się podpisać pod
              tym co napisałaś.
              Gratuluję pracy nad sobą i życzę sukcesu,"każdy korzeń jest do
              wyrwania" tego akurat jestem pewna
          • monikalion Re: Kobiety kochające za bardzo 30.09.09, 15:41
            dori, twoi mezczyzni odchodza nie z twojego powodu - twojej
            obsesyjnej milosci, czy opieki. Bedac z toba - nie musza sie starac.
            Pamietaj mezczyzni to lowcy, musza zdobywac, nawet bedac w
            dlugotrwalym zwiazku. Gdy sie nie musza starac - wkrada sie nuda, i
            odchodza.
            Jestem w dlugoletnim interesujacym zwiazku - kiedy czuje ze on jest
            zbyt pewny mnie - pakuje walizke i wyjezdzam na weekend z
            kolezankami - nie ma mnie po prostu.
            Facet wyczuwa czy kobieta jest szczesliwa ze soba - czy ma
            zainteresowania, pasje, czy lubi ze sama soba spedzac czas - jesli
            myslisz ze to facet i jego zycie okresla cie kim jestes - blad,
            wielki blad, bo to jest jego terytorium - i tak powinno zostac.
            Niewielka role gra tu niezaleznosc finansowa, inteligencja czy urok -
            mezczyzni szukaja partnerek do zwiazku w ktorym moga miec miejsce
            dla siebie, swoj obszar niekontrolowany przez kobiety. Kobiety nie
            kochaja za bardzo lecz chca zdobyc ten obszar, i wtedy co robi
            mezczyzna - cala wstecz.
            Ah jeszcze jedno, na milosc nie trzeba sobie zasluzyc - kazdy na nia
            bezwarunkowo zasluguje - pokochaj siebie za to kim jestes, a to
            pozwoli ci docenic siebie i sprawi ze mezczyzna bedzie sie musial o
            ciebie postarac, a nie odwrotnie.


          • psoldack Re: Kobiety kochające za bardzo 30.09.09, 21:47
            Ale co takiego dobrego robisz dla faceta obdarzając go obsesyjną miłością?
            Czy jest mu lepiej niż zanim się z Tobą zwiąże? Czy coś mu zabierasz?
            Czego od niego oczekujesz?

            To są konkretne pytania, bo czasami ludzie traktują miłość jak handel lub grę.
            Ja Ci dam to, więc Ty musisz mi dać to. A nie tak powinno być. Powinno się dać
            to co się ma i chce dać i nie oczekiwać nic w zamian. Brać to co druga osoba
            chce dać. A jeśli daje za mało to trudno. Przecież nikt nie obiecywał, że da więcej.
      • mizai Re: Kobiety kochające za bardzo 14.03.11, 16:55
        Grupa wsparcia dla Kobiet Kochających Za Bardzo (Warszawa)

        Od kwietnia w PSYCHOCENTRUM rusza nowa grupa wsparcia dla Kobiet Kochających Za Bardzo. Spotkania odbywały będą się w środy, w godzinach 19:00 – 20:15, a poprowadzi je psychoterapeutka i założycielka PSYCHOCENTRUM – Sylwia Krajewska.
        Koszt: 50zł za spotkanie.

        www.psychocentrum.pl

        Serdecznie zapraszamy!
    • marooszka Kobiety kochające za bardzo 21.09.09, 22:37
      Ojej, ta Pani Eugenia musi mieć rzeczywiście straszne doświadczenia,
      skoro stworzyła tak morderczą organizację terapeutyczną. Zapomniała
      tylko, że aby pomagać innym, należy najpierw uporać się z własnymi
      problemami. Ten tekst o dwóch owocach jest jednak straszny: wizja
      związku jako nieustannej walki, aby partner nie obsikał naszego
      terytorium... Strasznie stresujące. Już ja wolę te dwie połówki.
      • jedwab1 Re: Kobiety kochające za bardzo 22.09.09, 20:22
        jeśli nie rozumiesz tego co czytasz to po co czytasz ? A tym bardziej
        po co zabierasz głos ? Chyba ,że chciałaś popisać się swoją ignorancją ?...
        jeśli tak to udało się - gratuluję :)
      • radziecka_czolgistka Re: Kobiety kochające za bardzo 25.09.09, 10:58
        Eugenia jest ciepłą ,mądrą, wspaniałą kobietą, potrafi pomóc innym , bo przede
        wszystkim POMOGŁA SOBIE. Nie feruj opinii o osobie, której nigdy nie widziałaś
        na oczy, z która nie rozmawiałaś. Twój tekst dowodzi poza tym, że nie
        zrozumiałaś o czym jest ten artykuł. Kazdy człowiek powinien umiec postawić
        zdrowe granice- w życiu prywatnym, w pracy. Niektórzy tej umiejętności nie mają,
        a wtedy zaczynają się problemy. Sformułowanie"obsikiwania terytorium" jest
        dosadne, ale przez to obrazowe i wielu kobietom , które dotąd nie ośmielały się
        nawet pomyśleć o prawie do chronienia siebie , daje dużo do myślenia. Kiedy będą
        zdrowe granice po obu stronach - nie będzie walki. :-)pozdrawiam
    • jaremaben Kobiety kochające za bardzo 21.09.09, 23:39
      Osmielam sie twierdzic, ze ten artykul wywola duzy odzew. Mnie
      poruszyl od razu, bo w przeszlosci stanowczo nie potrafilam stawiac
      granic i gdybym wytrwala w poprzednim zwiazku - dzisiaj bylabym
      cieniem czlowieka. Mnie pomogla, podobnie jak Eugenii, pomoc innym.
      Zajmowalam sie uzaleznionymi, wspoluzaleznionymi i DDA. Pomagalam
      innym, ale pomoglam tez sobie. Jestem przekonana, ze czlowiek
      dojrzewa i uczy sie przez cale zycie. Nie zaluje kilkunastu lat
      malzenstwa, nie uwazam, ze to stracony czas. Potrzebowalam tego
      doswiadczenia, zeby zbudowac swoje obecne JA i moja obecna relacje z
      ukochanym (nowym) mezczyzna. Z czystym sumieniem odpowiedzialam
      teraz NIE na wszystkie testowe pytania i odetchnelam z ulga.
      Niepokoj wzbudza we mnie tylko to, ze moja 16-letnia corka swoje
      pierwsze zakochanie na powaznie tez traktowala "za bardzo" - i czuje
      sie za to odpowiedzialna. Bo skupiajac sie na jej ojcu przez wiele
      lat, nie dalam jej odpowiedniej dawki milosci i wsparcia.
    • bursztynowe Kobiety kochające za bardzo 22.09.09, 09:25
      Cześć, jestem facetem kochającym za bardzo. Mam nadzieję, że już wyleczonym,
      choć nie mam pewności.
      Został uraz i lęk, potworny lęk przed ponownym zaangażowaniem się.

      Pozdrawiam wszystkich kochających za bardzo.
      Zacznijcie od zakochania się w sobie. Takim zdrowym zakochaniu się.
      Spójrzcie w lustro i powiedzcie "kocham cię"
      • buenas-emociones Re: Kobiety kochające za bardzo 28.09.09, 10:27
        No tak. Tylko tak trudno pozbyć się nawyku przeglądania się w
        czyichś oczach.. Szukania w nich akceptacji... Jestem po dwóch
        związkach, które spowodowały, że chyba nie mam siły na więcej. Tak.
        Kochałam bardzo za bardzo.
    • helguera Zadnych parytetów,ba pozbawic prawa do glosowania 22.09.09, 20:04
      o kandydowaniu nie mowiac.Tekst głupszy od tych popelnianych przez dyżurne feministki gazety,jest dowodem na to by kobiety pozbawic tego o czym pisze powyzej.
      • jedwab1 Re: Zadnych parytetów,ba pozbawic prawa do glosow 22.09.09, 20:17
        grunt to mieć dobre mniemanie o sobie ... :) Pogratulować błyskotliwego tekstu :)))
    • elsby Nie ma obowiązku posiadania 22.09.09, 20:22
      potrzeby miłości.Jeśli ktoś bez tego dobrze zyje, staje się prawie przestępcą haha
      • jedwab1 Re: Nie ma obowiązku posiadania 22.09.09, 20:40
        a przecież nikt nie mówił tu o obowiązku czegokolwiek ,tym bardziej nie mogło
        być mowy o obowiązku miłości ... potrzeba miłości jest w każdym i jest tak
        naturalną jak oddychanie . Jeśli ktoś ją wypiera to bardzo prawdopodobne ,że ma
        z tym spore problemy ...
        Chcesz żyć bez miłości ? Twój wybór nikt tego nie neguje ....
        Masz do tego prawo ... A ten artykuł dotyczył czegoś zupełnie innego ... Nie
        mogłeś właściwie go odebrać bo nie masz potrzeby miłości i jest Ci dobrze bez
        uczuć ........ :)
    • jedwab1 Kobiety kochające za bardzo 22.09.09, 21:06
      Bardzo się cieszę ,że poruszyłaś ten temat . "Ziarno zostało zasiane i miejmy
      nadzieję ,że zacznie kiełkować " . Pomijając ignorantów jest przecież rzesza
      ludzi myślących ,czujących ,zwyczajnie wrażliwych ,poszukujących rozwiązań dla
      swoich problemów .Myślę ,że ten tekst rzuca światło na dość powszechny problem
      , dla wielu może stać się drogowskazem pozwalającym iść we właściwym kierunku
      celem zrozumienia własnych problemów ...Jak też może stać się impulsem do
      własnego wzrostu ... czyli samopoznania ,zrozumienia siebie i samorozwoju .
      Tekst jest wart przeczytania ,daje podstawowe kompendium wiedzy na temat ...co
      z tą wiedzą uczyni czytający to już zależy od niego.

      • elsby nie wiem , co Ci daje ton poczucia wyższości 22.09.09, 21:59
        czy politowania, mnie to nie przeszkadza, ale może rzuca jakieś światło na Twój stan? jeśli niezdolnośc do konfrontacji z samotnością ktoś kompensuje sobie iluzją ucieczki w zależnośc od kogoś, to jego wybór.co nie zmienia prostej prawdy,że zawsze jesteś samotna/y. pzdr
        • jedwab1 Re: nie wiem , co Ci daje ton poczucia wyższości 23.09.09, 08:05
          oczywiście zawsze jest jakiś wybór ...każdy ma prawo do swoich wyborów ... Twój
          wybór ,Twoje konsekwencje... :)

          Niezdolność konfrontowania się z rzeczywistością powinno się leczyć ...ale wybór
          znowu należy do Ciebie :)
          Oczywiście można jeśli ktoś bardzo chce żyć iluzjami i całe życie uciekać przed
          czymś lub w coś i być nieszczęśliwym i unieszczęśliwiać innych ....tylko po co ?
          Może lepiej by było popracować nad sobą i tym samym mieć większy wpływ
          /dojrzalszy/ na jakość swojego życia ? W końcu jesteśmy sami odpowiedzialni za
          swoje życie . Nasze wybory ,decyzje,zachowania ,myślenie ,podejście do ludzi i
          spraw to wszystko kreuje naszą osobistą rzeczywistość .
          Samotność w ujęciu egzystencjalnym jest nieunikniona fakt ...nikt za Ciebie nie
          cierpi , nie przeżywa ,nie będzie umierał itd.
          Ale samotność w potocznym rozumieniu nie musi być naszym udziałem
          ... jeśli jednak ona nas dotyka to znaczy ,że coś z nami jest nie tak ... to
          znaczy ,że pora by zajrzeć w głąb siebie ...
          Nikt z nas nie jest doskonały ja też ... :) Im więcej wiem tym bardziej
          pokornieję bo czuję ,że nic nie wiem ,że to ciągle zbyt mało i poszukuję dalej .
          Nie chciałam Cię urazić .Chciałam jedynie zmusić do myślenia ,do głębszej
          refleksji byś nie spłycała ... i jednak skonfrontowała się z rzeczywistością ...
          pozdrawiam :)
          • jedwab1 Re: nie wiem , co Ci daje ton poczucia wyższości 23.09.09, 08:15
            Małe sprostowanie ... nie mam poczucie wyższości . Znam swoja wartość i nie
            muszę jej udowadniać na każdym kroku :) Pozdrawiam serdecznie :)
          • anulka1950 Re: nie wiem , co Ci daje ton poczucia wyższości 30.09.09, 17:30
            < Kochałam za bardzo. Odeszłam. Cierpię równiemocno jak kochałam:(
            • anulka1950 Re: kochałam i kocham nadal za mocno 30.09.09, 17:33
              < nadal i cierpie za bardzo
            • psoldack Re: nie wiem , co Ci daje ton poczucia wyższości 30.09.09, 21:54
              Znaczy się, że to cierpienie wewnętrzne niezależne od świata zewnętrznego. Będąc
              w związku takie cierpienie możesz jedynie częściowo przelewać na drugą osobę. A
              w samotności musisz sobie radzić z cierpieniem samodzielnie. Ale cały czas
              przyczyna jest wewnątrz.
            • margaret.atwood Re: nie wiem , co Ci daje ton poczucia wyższości 04.10.09, 01:02
              To tak jak ja, Anulko. Też odeszłam i też w dalszym ciągu cierpię. Wiem, że to
              była słuszna decyzja. Ale i tak cierpię. Może nawet bardziej niż wcześniej. Bo
              wtedy miałam chwile cierpienia i chwile szczęścia (przynajmniej tak to czułam),
              teraz mam tylko to cierpienie.
      • bszalacha Re: Kobiety kochające za bardzo 30.09.09, 17:21
        To wszzstko bierze sie z religijnosci.Kosciol dalej stoi
        dogmatycznie na stanowisku,ze popęd jest grzechem.Czlowiek udaje
        swietego, az dostanie depresji.zdrowy czlowiek-facet tez!woli
        grzeszyc niz byc swietym.
        Innymi slowy,szczescie jest antykatolickie.
        mam nadzieje,ze to sie da przeczytac, bo klawiatura nawala.
    • kakatoniczka Kobiety kochające za bardzo 22.09.09, 22:28
      bardzo dziękuję za ten artykuł...dał wiele do myślenia...szkoda, że moja mama
      nie miała szansy przeczytania czegoś podobnego, 30 lat temu...
    • nonoa za mocno 23.09.09, 12:58
      Moja mama też kochała za mocno. Myślę ze teraz to wie.
    • lisamarykate Kobiety kochające za bardzo 25.09.09, 12:00
      Kobiety! Ogarnijcie sie! Szkoda zycia... Kochac za bardzo moglabym
      tylko siebie.
      • nett1980 Po co przeginac w druga strone? 25.09.09, 13:11
        > Kochac za bardzo moglabym
        > tylko siebie.

        "cechą patologii jest albo nadmierna chęć.. albo jej całkowity brak"
    • zanciam Kobiety kochające za bardzo 25.09.09, 22:16
      Koleżanka przesłała mi ten artykuł i zrozumialam że ja jestem taka kobietą
      2miesiace temu odszedl ode mnie chlopak a ja nie umiem bez nieego żyć nie wiem
      co robić proszę o pomoc
      • wayward.son Re: Kobiety kochające za bardzo 02.10.09, 00:59
        Przejdzie ci - serio. Albo znajdziesz sobie następnego, albo przejdzie ci ochota
        na cały ten cyrk.
    • gryg74 Kobiety kochające za bardzo 26.09.09, 15:24
      Książka "Kobiety kochające za bardzo" jest o tym, że często kobiety z syndromem Dorosłego Dziecka Alkoholika lub pokrewnych tworzą toksyczne związki...Warto ją przeczytać bo opisuje stan bezsensownego trwania w złej niedojrzałej relacji. Tytuł jest zwodniczy bo ukazuje 2 przeciwstawne sytuacje ofiary kobiety i kata mężczyzny, tymczasem książka jest to o tym, że to kobieta powinna brać odpowiedzialność za siebie i jakość swoich relacji. Co więcej znacząca część książki jest o tym jak DDA niszczą swoich partnerów i związki.
      Nie przeczę, że historie opisane w książce czy artykule są prawdziwe. Jednak czytając je pojawia się jeden zasadniczy wspólny element wypowiadających się kobiet - syndrom ofiary: Ja jestem ok, on nie jest ok. - Ja byłam taka dobra, a ten gnój mnie zostawił!
      W wielu, ba większości sytuacji (może nie tych w artykule) kobiety z syndromem ofiary kobiety DDA niszczą związki i wpędzają same siebie i swoich partnerów w nieszczęście. Trudno bowiem wytrzymać bycie oskarżanym, podejrzewanym, sledzonym, molestowanym psychicznie - trudno na taka sytuację odpowiedzieć z pełną empatia i dojrzałością - jeżeli tak jak ja nie było się w pełni dojrzałym. takie zachowanie partnera skłania do zachowań reaktywnych ucieczek, upijania się, nielojalności... słowem pogłębiania problemu. Nie można samodzielnie za wszystko brać odpowiedzialności i zmieniać się bez zmiany tej drugiej strony - a dokładnie wzięcia odpowiedzialności za swoje czyny.
      Kiedy czytam opowieści kobiet w artykule słyszę swoją dziewczynę która opowiada naszą historię swoim koleżankom. Nigdzie nie ma słowa o tym, że którakolwiek z nich reagowała nie właściwie - jest tylko świadectwo ich niezwykłego poświęcenia dla miłości. I może w ich przypadku jest to prawda, lecz w moim kłamstwo po prostu. Świadectwo koncentracji nie na miłości, lecz na swoich lękach obawach, na sobie, swoim zranieniu, na swojej mikrutkiej samoocenie.
      Nie usprawiedliwiam działań mężczyzn. Zachowywali się oni źle podobnie jak i często ja. Przeszliśmy przez wiele różnych prób, terapii par, rozmowy, chwile dobre a potem złe. I nic nie udało się zmienić bo każda rozmowa o nas dotyczyła tylko mnie... ode mnie wszystko zależało wszystko się zaczynało i kończyło.
      Kobiety kochające za mocno nie kochają bowiem mężczyzny lecz swoje toksyczne uczucia z nim związane. Kochają swoje trwanie w tym i swoje samooceny z tym związane. Bycie dobrą - bo przecież każda ofiara nią jest z definicji, nawet pomimo oczywistych dowodów skrajnej nierównowagi psychicznej, nie poszanowania partnera, braku wsparcia dla niego. Na tym budują swoją samoocenę, która z przyczyn często tkwiących w dzieciństwie jest bardzo mała.
      • buhaj_z_rogiem Naiwny 26.09.09, 16:04
        Człowiekuuu, nie wiedziałeś, że kobiety nigdy nie są niczemu winne? One są niewinne z definicji. Za całe zło tego świata odpowiadają tylko i wyłącznie mężczyźni. A zwłaszcza za wszystko, co złe w relacjach między kobietami i mężczyznami.
        • naiwna24 Re: Naiwny 30.09.09, 15:34
          Akurat Ty Naiwny masz racje.
      • bszalacha Re: Kobiety kochające za bardzo 30.09.09, 16:40
        Nie trzeba być dzieckiem alkoholika,wystarczy być bez ojca,z
        matka,która sobie nie umie poradzić ,albo z innych żródeł przejać
        taki wzór,że bez mężczyczny ani rusz.Kościół to umacnia w
        Was,pobozne kobitki.
    • caterpillar931 Kobiety kochające za bardzo 28.09.09, 17:14
      Znam ten problem. Jestem młoda, mam 23 lata, kocham szalenie.
      Zaczęłam zauważać to całkiem niedawno. Jestem z Nim w związku rok
      czasu, wiem, że to krótko, ale znałam Go wcześniej, zaprzyjaźniliśmy
      się, później przyszła miłość.
      Dni mają sens gdy Go zobaczę, chciałabym aby spędzał przy mnie każdą
      wolną chwilę. Gdy Go nie ma, to tak jakby wszystko pozbawione było
      sensu. Nie uwięziłam Go, robi co tylko chce, kiedy chce i jak chce.
      Nie przekracza granic tak jak mężczyźni z artykułu powyżej, choć
      zdarzają się drobiazgi, przez które płyną mi łzy. Jestem pewna, że
      okres zauroczenia już minął. Boję się tego... Nie chcę aby było tak,
      że całkowicie zatracam swoją tożsamość, choć zauważam, że to
      następuje. Ostatnio... wszystko stało mi się obojętne, praca,
      studia. Nie zależy mi na tym by rozwijać siebie. Mam marzenia, ale
      nie potrafię zebrać swojego tyłka i ruszyć do ich realizacji. Nie
      wiem już czy to wina mojej wielkiej miłości bo mam też poważne
      problemy ze zdrowiem, może to jakaś chwilowa depresja... Jestem
      świadoma tego, że moja wypowiedź jest pełna słabości...
      • netkarol Re: Kobiety kochające za bardzo 30.09.09, 16:45
        chciałbym być Twoim mężczyzną:)
        • wayward.son Re: Kobiety kochające za bardzo 02.10.09, 01:04
          Zapewniam cię, że nie chciałbyś.
      • psoldack Re: Kobiety kochające za bardzo 30.09.09, 21:30
        To typowy przypadek nadmiaru oksytocyny, która odpowiada za potrzebę budowania
        więzi międzyludzkich. I wtedy się człowiekowi wydaje, że miłość jest bardzo
        ważna, a to przecież nie prawda.
        • caterpillar931 Re: Kobiety kochające za bardzo 01.10.09, 11:19
          ależ miłość jest bardzo ważna... Przynajmniej dla mnie. Bez miłości
          bym nie istniała, myślisz, że to choroba? Nie mam obsesji, po prostu
          pragnę kochać i byc kochaną.
    • alina2482 Kobiety kochające za bardzo 29.09.09, 19:43
      Zdrowa miłość moim zdaniem bardzo rzadko występuje. Albo jedna strona kocha za
      bardzo albo druga. Za bardzo kochają kobiety, które boją się samotności a
      przez tą cechę i tak w końcu zostają samotne. Podobno można określić czas
      zakochania...trwa to dwa lata. A co po tych dwóch latach..czy chora miłość
      przechodzi sama i staje się uczuciem na dłużej. Ciężko nabrać do tego dystansu
      ze swojej własnej perspektywy. Ale najlepszym sposobem na nieszczęsną miłość
      jest kolejne uczucie do kolejnego mężczyzny..i cała historia zaczyna się od
      początku i w tym tkwi cały paradoks.
      • mahadeva Re: Kobiety kochające za bardzo 30.09.09, 15:43
        co za bzdury, zwiazki sa sola zycia
        jak moze istniec dozywotnie malzenstwo z dziecmi, podstawowa
        komorka, bez milosci, w ogole jak moga istniec zwiazki
        • vv_g Re: Kobiety kochające za bardzo 01.10.09, 09:33
          dokładnie! nie przeginajcie w drugą stronę! przecież to normalne, że
          szukamy u drugiej osoby akceptacji, docenienia nas samych. Owszem,
          trzeba polubić swoje własne towarzystwo, dostrzegać i dbać o
          zaspokajanie własnych potrzeb, zgadzam sie z tym. Ale nawet jeśli
          mamy poczucie własnej wartości, kochamy siebie takimi jacy jesteśmy
          i zostaliśmy w dzieciństwie obdarzeni zdrową miłością to miłe gdy
          możemy przeglądać sie w oczach swego partnera i nic patologicznego w
          dążeniu do tego, by takiego partnera znaleźć, nie ma. Nie żyjemy
          sami dla siebie na tym świecie! To dotyczy wszystkich relacji
          międzyludzkich, nie tylko kobieta-mężczyzna
      • psoldack Re: Kobiety kochające za bardzo 30.09.09, 21:34
        Bo ludzie mylą miłość z zakochaniem. Albo w chęcią posiadania.
        Co to za miłość, gdy chce się mieć kogoś na wyłączność. Przecież prawdziwa
        miłość polega na tym, że się chce czyjegoś dobra.
        Tak jak np. matka chce dobra swoich dzieci. I nie martwi się tym, że ktoś inny
        ma z nimi podobną relację.

        Ale i tak to wszystko to są mechanizmy w mózgu, sterowane hormonami, które
        utrzymują strukturę społeczną i pomagają w opiece nad dziećmi.
    • mahadeva Kobiety kochające za bardzo 30.09.09, 15:10
      e tam, jak zwykle bzdury, to juz nawet kochac nie mozna? a co niby
      jest wiecej warte w zyciu? praca? dzieci? ktos probuje nam chyba
      wmowic, ze kochanie to strata energii tak potrzebnej do budowania
      ojczyzny
      • psoldack Re: Kobiety kochające za bardzo 30.09.09, 21:36
        Miłość jest ważna. Tak samo jak jedzenie, spanie, seks, praca, pieniądze,
        potrzeba samorealizacji i inne ludzkie potrzeby. Miłość jest elementem potrzeb
        społecznych i przynależności do grupy, a więc nie jest najważniejsza.
    • three-gun-max Rada dla feministek z WO 30.09.09, 15:33
      Znajdźcie sobie dziewczyny to was tak ci niedobrzy faceci nie będą krzywdzić :D
      • mahadeva Re: Rada dla feministek z WO 30.09.09, 16:02
        PODPISUJE SIE, nikt mi nie zabroni kochac mojego faceta
    • naiwna24 Kobiety kochające za bardzo 30.09.09, 15:33
      Ja tez kocham za bardzo.
      Milosc ta jest glupia i zbędna. Nikt jej nie chce. 4 lata temu poznalam
      Michała. Po kilku tygodniach nie mislismy sobei nic do powiedzenia, tzn on nei
      mial, potrzebowal nowych wrazen. W kwietniu tego roku poznalam Adama. Adas
      pierwszy powiedzial, ze kcoha. Ja po tych wszystkich latach platonicznych
      milosci, nei chcialam w to uwierzyc. Az w koncu uwierzylam. I to był błąd.
      Adas zostawil mnie dla mojej kolezanki, o czym zapomnial mi powiedziec i
      dowiedzialam sie od niej. Teraz mam depresje, staram sie nie wychodzic z domu
      . Nie chce juz zyc.
      • mahadeva Re: Kobiety kochające za bardzo 30.09.09, 16:03
        dlatego ja regularnie pytam chlopa, czy kogos ma :)
        • psoldack Re: Kobiety kochające za bardzo 30.09.09, 21:38
          I co? Odpowiada, że ma czy nie ma? ;)
      • psoldack Re: Kobiety kochające za bardzo 30.09.09, 21:37
        A czy oprócz miłości nie masz innych zainteresowań? Jakiegoś hobby?
      • chwila-moment Re: Kobiety kochające za bardzo 01.10.09, 15:57
        Nie chcesz juz zyć bo jakis facet Cię zostawił?? Polecam wolontariat
        np. hospicjum, tam są ludzie którzy chcą żyć, bardzo chcą i nie maja
        na to szans. Zastanow sie nad powagą swojego problemu.
        Żyj dalej, wybierz mądrze następny obiekt westchnien, a zobaczysz
        ile jeszcze szczęścia Cię czeka. Tylko nie biadol i nie rozpamiętuj
        chwil spędzonych z tym dupkiem który tak Cie załatwił, pora iść
        dalej, nie był Ciebie wart.
    • anulkana102 Kobiety kochające za bardzo 30.09.09, 15:47
      Sama przeszłam przez podobny scenariusz. Odeszłąm od mojego męża po
      26 latach małżeństwa, ale nie dla tego że miałam juz dość, że
      zrozumiałam że nic nas nie łączy poza toksycznym małżeństwem,
      odeszłam bo mnie pobił,dziś juz wiem że przez 12 lat ratowałam to co
      z góry stało na pozycji straconej. dziś wiem ze gdybym wtedy podjęła
      decyzje o odejściu, dziś miałabym w pełnym tego znaczuniu udane
      życie, nowy związek. Nie potrawie już zaufać facetowi. Każdego
      oceniam po przez pryzmat byłego męża. No cóz za popełnione błędy
      przyszło mi zapłacić. Niestety jak dla mnie to zbyt wysoka cena.Anna
      • mahadeva Re: Kobiety kochające za bardzo 30.09.09, 16:05
        co za bzdura, ze nie ufasz, bo maz Ci cos zrobil. dobrze wiesz, ze
        nei akzdy jest takii wystarczy zachowac ostroznosc, a zwiazku chce
        kazdy
        • psoldack Re: Kobiety kochające za bardzo 30.09.09, 21:39
          Stare powiedzenie: "Nie ufaj nikomu, nie będziesz zawiedziony"
          • wayward.son Re: Kobiety kochające za bardzo 02.10.09, 01:08
            Czy przez takie podejście czegoś się w życiu nie traci?
    • rosalia_alpina Kobiety kochające za bardzo 30.09.09, 16:00
      Problem pojawia się wtedy, kiedy po takim przejściu chcesz się znowu normalnie zakochać... Strach przed zaangażowaniem jest niesamowity. Bo już nie chcesz pozwolić nigdy nikomu, żeby Cię tak bardzo skrzywdził, upokorzył i zniszczył całe Twoje poczucie własnej wartości. Więc się bronisz przed zaangażowaniem rękami i nogami... A przecież nie można kogoś kochać z dystansem, asekuracyjnie... Można??
      • mahadeva Re: Kobiety kochające za bardzo 30.09.09, 16:05
        no to jest chyba alternatywa dla 'kochania za bardzo' :)
      • psoldack Re: Kobiety kochające za bardzo 30.09.09, 21:41
        Jasne, że można. A co to znaczy się zaangażować? Zaangażowanie nie oznacza
        przecież poświęcenia. Jak się ktoś poświęca to znaczy, że związek już się nie
        udał i można go zakończyć. Jeśli ktoś cierpi z powodu związku to tak samo.
        Przecież chodzi o to, żeby sobie coś dawać a nie zabierać.
    • karim1972 Kobiety kochające za bardzo 30.09.09, 16:17
      Bzdety.... Czytam takie glupoty (w sumie juz nie czytam, na
      szczescie) od ponad 20 lat, wciaz te same historie i wciaz te same
      pseudopsychologiczne porady, i wkolko sie to samo powtarza. No, i
      oczywiscie winni sa zawsze mezczyzni..... Jak wam sie nie podoba, to
      sie musicie wiazac.... Mam po dziurki w nosie takich bzdur,
      stwarzania wrazenia, ze my jestesmy bezdusznymi "wykorzystawaczami",
      a moze tak artykul o zdradzajacych zonach? o zonach znikajacych na
      cale noce? o takich , ktore manipuluja dziecmi przeciw ojcom??
      Oczywiscie, zrozumiec trzeba kobiety... ;/
      • margaret.atwood Re: Kobiety kochające za bardzo 04.10.09, 01:08
        Karim, dla Twojej wiadomości: na stronie Fundacji Kobiece Serca znajdziesz listę
        książek, które mogą pomóc w zrozumieniu, czym jest owo kochanie za bardzo. Z ich
        lektury wynika, że kochać za bardzo mogą zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Nikt
        nie stawia tam tezy, że kobiety to biedne, skrzywdzone ofiary, a mężczyźni
        wszyscy jak leci - oszuści i oprawcy. Kochać za bardzo mogą i jedni i drudzy.
    • karim1972 Kobiety kochające za bardzo 30.09.09, 16:19
      Jeszcze jedno: ten sam portal, ktory sie rozwodzi nad biednymi
      paniami, w tym samym miejscu, na glownej stronie portalu zamieszcza
      zdjecie polnagich tylkow siatkarek, rzeczywiscie we wspanialy sposob
      uczycie szacunku dla kobiet. Co takie zdjecie mowi??? Ze
      najwazniejsza czesc kobiety to jej zadniastrona.... Troche
      konsekwencji!
      • psoldack Re: Kobiety kochające za bardzo 30.09.09, 21:43
        "Zadnia strona" jest najważniejszą częścią nie tylko kobiety, ale również
        mężczyzny :)
    • aikiboshinko Kochac to nie znaczy ubostwiac 30.09.09, 16:46

      Milosc czesto sie splata z cierpieniem ale kochac nalezy rozumnie i
      wymagac - od siebie i od partnera bo partner to nie moze byc
      rozkapryszone dziecko. W bardzo powaznych przypadkach uznaje
      separacje
    • keradk Kobiety kochające za bardzo 30.09.09, 17:46
      ciąg dalszy artykułów majacych na celu stworzenie pokolenia zimnych
      suk.

      Kobiety nie wierzcie GW i kochajcie bardzo! bez tego jesteście tylko
      bezrozumnymi powiłokami, manekinami z wystawy a nie ludźmi. GW
      pragnie zniszczyć człowieczeństwo i stworzyc homo-sovieticus.
      juz to mielismy. dziękujemy i nie skorzystamy!
    • w.i.l Czterdziestolatka rzuca męża i odchodzi z 30.09.09, 18:02
      dwudziestoparolatkiem...
      Kocha go szalenie. Dogadza mu.
      Ta biedna ofiara miłości potem stanowi obiekt głębokiego współczucia
      gdy facet robi to samo co ona przedtem.
      Rzuca ją i odchodzi z dwudziestoparolatką...
      Cha, cha...
      Ludzie, zdrowego rozsądku!
      • zayed b. trafne spostrzezenie. 30.09.09, 21:58
        /pzodr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka