Dodaj do ulubionych

Zawalidroga

06.01.10, 01:43
smutne,ale prawdziwe, ciekawe czy wie pani, ze ja tez uciekałam z przedziału,
w którym siedziało dziecko?po 10 godzinach przebywania w pracy wracałam do
domu pociągiem, miejsc mało,ludzie źli, każdy zły- a tu nagle wjechał wózek i
dziecko zaczęło płakać:( głośno, uciekłam do kibla i paliłam 10 petów byle
stamtąd nie wychodzić!!! nikt mnie nie zapytał, że tego dnia usłyszałam wynik
negatywnie zdanego egzaminu
innym razem usiadłam przy oknie zadowolona, że jest ciepło i ludzi mało, nagle
weszła jakas kobieta z dzieckiem, które tak skakało, że spodnie na kolanach
miałam bardzo brudne, szkoda mi i spodni i tego,że ta kobieta patrzyła na mnie
z zawstydzeniem,przykro jej było, ale to ja musiałam w domu prać spodnie,
dzieciak potem zasnął, ale wpierw musiałam przerwać lekturę ksiązki:(
no dzieci są cięzkie, ja dzieci nie mam,nie chce

Obserwuj wątek
    • asiazlasu wozek zawalidroga 06.01.10, 11:37
      na tyle cie dzieciak pobrudzi i zdenerwuje na ile pozwolisz.

      We Francji, tym "strasznym kraju rozpusty i obojetnosci" rzucaja sie
      do kazdej osoby z wozkiem aby pomoc w kazdej okolicznosci.
      Ale ze chodniki cieniutkie i ruch dziki to zawsze wychodzilam z
      dzieciakiem w nosidelku. Wozek jest zawalidroga, nie praktyczny. Te
      dzieciary w wozkach (nawet do samolotu sie z nim ludzie pakuja !) to
      taka amerykanska moda - nie pomysla czy to przydatne, woza te bébés
      wszedzie i zawsze. I to powyzej dwoch lat ! dziwne...
      • isterus Re: wozek zawalidroga 06.01.10, 15:16
        Nosidełko czy chusta są OK - myślę, że będę często używać, jak już się odziecę.
        Ale to nie jest opcja dla każdego. Problemy z kręgosłupem czy nogami wymuszają
        wózek. Tym bardziej u starszych dzieci, bo kobieta może nie mieć możliwości
        podniesienia i dłuższego noszenia tych kilogramów. Poza tym, nie wyobrażam sobie
        spaceru, podczas którego muszę jeszcze zrobić zakupy (czasem może nie być opcji,
        że ktoś po to pójdzie lub popilnuje dziecka) z dzieckiem na nosidełku/chuście?
        Na brzuchu dzieciak, w rękach po torbie i hajda - matka Polka w akcji ;)
        • miliwati Re: wozek zawalidroga 07.01.10, 12:32
          isterus napisała:

          > Nosidełko czy chusta są OK - myślę, że będę często używać, jak już
          się odziecę.
          > Ale to nie jest opcja dla każdego. Problemy z kręgosłupem czy
          nogami wymuszają
          > wózek. Tym bardziej u starszych dzieci, bo kobieta może nie mieć
          możliwości
          > podniesienia i dłuższego noszenia tych kilogramów. Poza tym, nie
          wyobrażam sobi

          Przecież te "kilogramy" same chodzą, po co to nosić albo wozić?

          > e
          > spaceru, podczas którego muszę jeszcze zrobić zakupy (czasem może
          nie być opcji
          > ,
          > że ktoś po to pójdzie lub popilnuje dziecka) z dzieckiem na
          nosidełku/chuście?

          A zakupy z dzieckiem to problem?

          > Na brzuchu dzieciak, w rękach po torbie i hajda - matka Polka w
          akcji ;)

          A co w tym dziwnego? To bardzo wygodne, lepsze niż wózek.
          • maga164 Re: wozek zawalidroga 08.01.10, 10:45
            Człowieku... Dziecko szybko się męczy (bo musi zrobić kilka kroczków gdy mama
            robi jeden), poza tym jest bardzo powolne. Jak ty to sobie wyobrażasz - że pół
            godziny do sklepu obok będą iść?
            • miliwati Re: wozek zawalidroga 08.01.10, 11:04
              maga164 napisała:

              > Człowieku... Dziecko szybko się męczy (bo musi zrobić kilka
              kroczków gdy mama

              Może obejrzyj sobie kiedyś jakieś dziecko, co?

              > robi jeden), poza tym jest bardzo powolne. Jak ty to sobie
              wyobrażasz - że pół
              > godziny do sklepu obok będą iść?

              No jasne, jasne, bo do sklepu trzeba biegiem z rozwianym włosem.
              Przecież w domu czekają dzieci.
              Zaraz, jakie dzieci? Dzieci idą ze mną. To gdzie ja się mam spieszyć?
              • halandmore Re: wozek zawalidroga 09.01.10, 21:19
                Ostatnio pobilam rekord i do sklepu ktory jest 10 minut od domu i z powrotem
                szlam z dwulatkiem 1.5h Oczywiscie ze nie mialam rozwianego wlosa i dziecko
                ogladalo kazda pryzme ze sniegiem a potem na nia wchodzilo bawiac sie swietnie.
                Ja nie mam nic przeciwko. Ale wracajac z plecakiem z zakupami "troche" juz
                wolalam isc szybciej. A tez nie bardzo sie dalo, bo nadal bylo arcyciekawie...
                Nie kazdy jednak na pewno ma tyle cierpliwosci, wiem. I ja tez nie mam jej
                zawsze. Ale jak sie postaram zobaczyc swiat oczami mojego dziecka, jakie to
                fascynujace wszystko, to wtedy mi latwiej
          • kanna Re: wozek zawalidroga 06.04.10, 23:15

            > Na brzuchu dzieciak, w rękach po torbie i hajda - matka Polka w
            akcji ;)

            A co w tym dziwnego? To bardzo wygodne, lepsze niż wózek.


            No chyba żartujesz??
            Wygodniejszy jest wózek, gdzie możesz wrzucic dziecko, zakupy i
            zimową kurtkę.. po co to nosić wszystko?
            Choc gdzybym MUSIAŁA jeździc miejską z dzieckiem, pewnie bym chuste
            rozważyła. Ale zakupy już nie :)
            Dojeżdąam, gdzie musze, wracam do domu, biore wózek i dopiero na
            zakupy.
    • winniepooh Re: Zawalidroga 06.01.10, 18:06
      Na rozkładzie oznaczono pojazdy niskopodłogowe. Warto skorzystać.
      Lepiej by było gdyby jeździły tylko takie, ale to nie sprawa innych
      pasażerów.
      • dominika.budzynska Re: Zawalidroga 11.01.10, 17:12
        winniepooh napisała:

        > Na rozkładzie oznaczono pojazdy niskopodłogowe. Warto skorzystać.
        > Lepiej by było gdyby jeździły tylko takie, ale to nie sprawa innych
        > pasażerów.


        Hmmm... widać, że winniepooh nie podróżowała z wózkiem autobusami - autobusy niskopodłogowe czesto podjężdżają za daleko od krawężnika i wózek i tak trzeba wnieść a nie nim wjechać
    • b3ata Zawalidroga 06.01.10, 21:38
      Ciekawe sformułowanie:"żądac pomocy"...Czyżby pomoc komukolwiek "się
      należała"? Zawsze byłam przekonana, że o pomoc się prosi biorąc pod
      uwagę, że nikt nie ma "obowiązku" pomagania, bo pomaga się z dobrej
      woli...
      • pannaizabela Re: Zawalidroga 06.01.10, 23:10
        Bardzo dobrze powiedziane- o pomoc mozna innych ludzi poprosic, a nie 'zadac'.
        Ja zawsze chetnie pomoge (z reguly sama oferujac pomoc bez czekania na prosbe),
        ale nie czuje sie w obowiazku pomagac tylko dlatego, ze ktos zdecydowal sie na
        dziecko. pozdrawiam
      • echtom Re: Zawalidroga 07.01.10, 13:33
        > Ciekawe sformułowanie:"żądac pomocy"...

        Sądzę, że po prostu niezręczne, bo list nie jest napisany w tonie
        roszczeniowym. Są sytuacje, kiedy pomoc jest normalnym przejawem
        dobrego wychowania i należy ją zaproponować, nie czekając
        na "żądanie" strony zainteresowanej. Pomoc przy wniesieniu wózka do
        pojazdu nie przekracza możliwości przeciętnie zdrowego człowieka i
        nie powinno się okazywać, jak wielką łaskę wyświadcza się matce
        dziecka.
        • b3ata Re: Zawalidroga 07.01.10, 14:51
          Zgadza się, tym niemniej jeśli się prosi o pomoc, a nie "żąda" to
          trzeba też pogodzic się z fatem, że ktoś może nam odmówic.
          • myfanawy Re: Zawalidroga 12.01.10, 11:24
            > Zgadza się, tym niemniej jeśli się prosi o pomoc, a nie "żąda" to
            > trzeba też pogodzic się z fatem, że ktoś może nam odmówic.

            Moim zdaniem autorka listu slusznie zwraca uwage poprostu na to, ze ludzie nie
            wykazuja cienia dobrej woli. Wskakuja do autobusu jak najszybciej, udaja, ze nie
            widza, taranuja. To nie jest kwestia asertywnosci z ich strony - zadko kiedy
            zdazysz nawet owtorzyc usta, zeby wyrazic zadanie czy prosbe - tylko brak
            wychowania i egoizm.
            • b3ata Re: Zawalidroga 13.01.10, 18:00
              Żeby było jasne, nie zamierzam nikogo przekonywac, że pomaganie
              komukolwiek w tramwaju/autobusie jest złe. Osobiście się nie
              spotkałam z sytuacją, że kiedy człowiek z uśmiechem i grzecznie
              poprosi o pomoc, to zostanie zignorowany albo tym bardziej,
              staranowany. Przypuszczam, że autorka napisała ten list pod wpływem
              emocji, bo poczuła się bezradna i sama ze swoimi problemami. Tym
              niemniej, nawet jeśli ktoś czuje, że nie może liczyc na pomoc
              współpasażerów (inni też mają swoje problemy, spieszą się itp) to
              zawsze można poprosic kogoś życzliwego z rodziny/przyjaciół o
              podwiezienie albo chocby o towarzyszenie w komunikacji miejskiej,
              prawda zamiast czuc się "skazanym" na otoczenie.
    • crises Zawalidroga 07.01.10, 11:30
      Należy kupić sobie samochód i nie być "zdanym" na nikogo. A jakby
      ktoś ode mnie "żądał" pomocy, to chyba też bym się odwróciła plecami.
      • mar_kra3 Re: Zawalidroga 07.01.10, 15:22
        tak sobie czytam i oczom nie wierze......
        autorka napisala, ze chodzi w jesiennych butach zima a przedmowca
        proponuje zakup samochodu. Bezczelosc i znieczulica najwyzszego
        stopnia..
        • princessofbabylon Re: Zawalidroga 09.01.10, 20:10

          Właśnie :| Jak słyszę takie pieprz.enie, to krew mnie zalewa. Nie lubisz swojej
          obecnej pracy? Zmień ją. Jakby to było takie proste! Wkurza cię jazda
          pociągiem/tramwajem/autobusem - kup sobie samochód. Jasne. Każdy przecież może w
          jednym momencie wydać kilkanście/klikadziesiąt tysięcy na auto, prawda?
        • maitresse.d.un.francais autorka napisala, ze chodzi w jesiennych butach zi 11.11.10, 23:30


          Moim zdaniem była to metafora.
      • maga164 Re: Zawalidroga 08.01.10, 10:49
        Tak... A później przejeżdża się przez miasto 2h, bo państwo wygodni nie mogą
        pojechać środkami transportu publicznego i jedzie sobie taki jeden człowiek w 5
        osobowym aucie...
      • hardcandi Re: Zawalidroga 10.01.10, 13:03
        niezła z ciebie s(zt)uka kobieto, naprawdę niezła... oby więcej takich osób w
        naszym pięknym kraju, wtedy zostaną tylko i wyłącznie tacy maluczcy,źli,
        zawistni ludzie,których świat kończy się na własnej d...e. cała reszta
        wyemigruje do krajów, w których ludzie się do siebie uśmiechają bez powodu, a
        pomoc innym nie jest hańbą i plamą na honorze. Co się dzieje z tymi ludźmi w
        Polsce? Naprawdę... Tak źle chyba nigdy nie było...
    • halandmore Zawalidroga 07.01.10, 16:05
      Mieszkam od 5 lat w UK i musze powiedziec ze na poczatku denerwowala mnie
      usluznosc pan ekspedientek, nieco zaskakujace bylo mile zachowanie urzednikow.
      Nie bylam do tego przyzwyczajona. Mozna to tlumaczyc tym ze tak im szefostwo
      kazalo i oni tak sie staraja bo musza. ALE na ulicach jest tak samo! Zupelnie
      nieznajomi ludzie pomagaja mi wnosic wozek do autobusu (ja sobie radze tez
      sama, ale mile to jest przyznaje), na przystankach czy w sklepach wszyscy milo
      do siebie zagaduja - taki pogaduszki o niczym, ale to naprawde jest
      sympatyczne. No i nieznajomi usmiechaja sie do siebie - rzecz niespotykana w
      Polsce.
      Zawsze przezywam szok (i wiele moich polskich znajomych mieszkajacych tutaj
      dluzej tez) kiedy jade w odwiedziny do Polski (staram sie robic to kilka razy
      w roku), bo w sklepie pani sprzedawczyni burczy na mnie i rzuca mi (doslownie)
      zeskanowane towary, ludzie sa dla siebie niemili BEZ POWODU, o urzedach i
      atmosferze tam to juz nie wspomne. I NAPRAWDE tego nie widzialam az tak bardzo
      kiedy mieszkalam w Polsce. Nie wiedzialam ze moze byc inaczej i to byla dla
      mnie norma.
      Podobnie jest z np trzymaniem sobie drzwi przy wejsciu. W UK jestem jeszcze 10
      metrow od sklepu ale ide w tym kierunku i ktos kto wchodzi/wychodzi mi
      przytrzyma je otwarte. Usmiechnie sie do tego milo. O tym ze tak nie jest w
      Polsce zorientowalam sie kiedy zamyslona szlam za pewna osoba w strone sklepu
      i chociaz bylam metr od niej (i widziala mnie ze ide za nia), prawie dostalam
      drzwiami w nos. I nie chodzi mi o to ze raczki mnie bola i sama sobie nie
      otworze, tylko tak sie przyzwyczailam do tej bezinteresownej uprzejmosci
      obcych ludzi na ulicy, ze wylecialo mi z glowy ze jestem w Polsce i tu tak nie
      jest.
      Nie wiem z czego to wynika? Czy w moim rodzinnym kraju jest tak duzo okropnych
      ludzi, ktorzy pisza komentarze jak pani o pseudo "CRISES": "Należy kupić sobie
      samochód i nie być "zdanym" na nikogo. A jakby
      ktoś ode mnie "żądał" pomocy, to chyba też bym się odwróciła plecami." I to
      pod listem gdzie czarno na bialym autorka pisze, ze nie stac jej nawet na
      porzadne buty? Tacy ludzie jak CRISES to dla mnie zalosni i sfrustrowani,
      mali, mali, malency ludzie. Poziom ich empatii i zrozumienia dla innych istot
      ludzkich jest bliski zeru. Potwornosc!
      • ladybird82 Re: Zawalidroga 30.11.10, 11:04
        Zgadzam sie w 100% z przedmowczynia.
      • amelia.28 Re: Zawalidroga 15.01.11, 23:27
        Moglabym się podpisać pod postem halandmore, też mieszkam w UK od 5 lat i moje odczucia w tym temacie były identyczne. Z początku uprzejmość Anglików wydała mi się sztuczna, jednak kiedy po ok. 2 latach od wyjazdu do UK odwiedziłam Polskę, zszokowało mnie to, co kiedyś uważałam za naturalne, czyli gburowatość, brak uprzejmości i uśmiechu. Różnice w mentalności są ogromne. Chociaż czasami w Pl zdarzają się wyjątki. Kilka miesięcy temu jechałam w Pl z córką do innej miejscowości autobusem. Obok przystanku był sklep. Kiedy z niego wychodziłam i jedną ręką otwierałam drzwi, drugą próbując wypchnąć wózek, młody chłopak widząc to, otworzył mi je szerokim gestem, następnie wsiadając do autobusu pomógł mi z wózkiem i dzieckiem, przy wysiadaniu również. Nie było między nami żadnej rozmowy oprócz moich "dziękuję" i uśmiechu. Byłam w szoku, w Polsce taka empatia to niestety rzadkość, a przecież nie kosztuje wiele.
    • zamira.drakasha Zawalidroga 08.01.10, 14:19
      A ja z kolei doświadczyłam całkowicie przeciwnej sytuacji w Szwecji. Wracając
      po świętach w Polsce wsiadałam z 20 kilową wielką torbą do autobusu
      miejskiego, autobus, zupełnie przypadkiem nie zmieścił się na przystanku więc
      trzeba było zejść z wysokiego krawężnika (takiego pod niskopodłogowce) przejść
      wybrukowaną ulicą i wnieść torbę to autobusu. I nagle mnie uderzyło, że kiedy
      ja z trudem wciągałam torbę do autobusu, za mną stał Szwed i z wielkim
      zainteresowaniem przyglądał się jak mi idzie mocowanie się z ciężarem. W
      Polsce każdy (choćby żeby oszczędzić sobie czekania w zimnie na wejście do
      autobusu) podniósłby drugi koniec torby, żeby szybciej poszło.
      • echtom Re: Zawalidroga 08.01.10, 19:19
        Spędziłam trochę czasu w Szwecji i wiem, że jest to kraj, w którym nigdy nie mogłabym mieszkać - choćby ze względu na zupełny brak komunikacji między obcymi ludźmi na ulicy. Nigdzie nie czułam się taka wyalienowana i samotna. Pojechałam stamtąd na parę dni do Norwegii i to był zupełnie inny świat.
      • panna_borowczanka Re: Zawalidroga 12.06.10, 00:27
        Potwierdzam, w Szwecji raczej nikt nie pomoże czy to z wózkiem czy z torbą,
        miejsca osobie potrzebującej też nie ustąpią.
        Mało tego, kierowca zamknie drzwi tuż przed nosem osobie z wózkiem jeśli w
        autobusie jest już jeden wózek albo jeśli oceni że nie ma miejsca. Jak kto się
        zdąży wepchnąć to kierowca nie odjedzie póki nie uda mu się nadprogramowego
        wózka wyrzucić...
    • nowadarunia Zawalidroga 11.01.10, 10:49
      Wiecie co... śmieszy mnie to. Nie sytuacja pani z wózkiem, która nie daje sobie rady, ale cała ta dyskusja o tym, że ktoś pomaga w Polsce, a w Szwecji to nie, a w UK to bardziej. Wiecie, Mili Państwo, kto tworzy ten sposób bycia, zachowania - kulturę? My, Polacy/Szwedzi/Anglicy (niepotrzebne skreślić)
      Dlatego nie narzekajmy, tylko zmieńmy coś w sobie.
      Trochę serdeczności na co dzień jeszcze nikomu nie zaszkodziło. I nie obrażajmy się, jeśli ktoś jej nie okazuje, bo to już jego problem.
      Pozdrawiam :)
      • amelia.28 Re: Zawalidroga 15.01.11, 23:38
        Zgadzam się, każdy jest odpowiedzialny za siebie, ta rozmowa też jest pewnym uogólnieniem, wszędzie zdarzają się różne zachowania, ale naprawdę, dopiero po dłuższym pobycie w UK i wizycie w kraju ( po 2 latach) wyraźnie odczułam, że w Pl jest inaczej pod względem uprzejmości i chęci niesienia pomocy. Porównujesz swoje doświadczenia z obu krajów i wyraźnie widać różnicę.
    • kiniox Re: Zawalidroga 25.01.10, 00:20
      Sęk w tym, że autorka listu nie powinna być zmuszona do proszenia o pomoc. Jest
      takim samym obywatelem, jak każdy i powinna mieć prawo do życia bez konieczności
      kombinowania, jak by tu sobie poradzić z najzwyklejszymi codziennymi
      czynnościami. Autobusy i tramwaje powinny umożliwiać podróż osobie z wózkiem,
      albo osobie na wózku inwalidzkim tak samo, jak każdemu, kto środkiem komunikacji
      miejskiej zechce się poruszać bez takiego obciążenia. Wszystkie usługi publiczne
      powinny być jednakowo dostępne dla wszystkich obywateli. I kropka.
      • q-ku niczego nie zrozumiałeś/łaś 11.11.10, 21:19
        (bez urazy)

        na świecie nie ma wystarczającej ilości usług, socjalu, niskopodłogowych autobusów itp

        ale jest wystarczająco wielu ludzi, którym to nie jest i nigdy nie było potrzebne by pomóc sobie nawzajem na ulicy

        to, że ci państwo zbuduje dość autostrad nie spowoduje, że cię ktoś wpuści na pas ruchu gdy chcesz się włączyć doń

        państwo tego za ciebie nie załatwi
    • damnniel To że nie masz i nie chcesz nie znaczy że jak ktoś 31.03.10, 21:15
      ma to musi Cię omijać. Zawsze możesz wypalić kolejne 10 petów - na
      zdrowie!
    • damnniel Powiedzcie mi skąd tyle braku tolerancji dla 31.03.10, 21:28
      dziecka?!? A najgorsze że poglądy takie wyrażają ludzie ponoć
      cywilizowani i oburzeni na akty przemocy wobez dzieci którymi
      epatują media. A potem im samym przeszkadza, że matka śmiała
      wyjechać gdzieś z dzieckiem i jaśnie państwu zajmuje wózkiem miejsce
      w autobusie. Dziecko czasem płacze, czasem się złości ale to nie
      znaczy że mam go zakneblować albo zamknąć w domu żeby nadętym
      egositom było lepiej. Tak ciężko zrozumieć, że wychowanie malucha w
      tym starzejącym się kraju to wyczyn, wyzwanie i ciężka praca?!?
      Ludzi którzy się tego tego podejmują powinno się wynagradzać.
      Proponuję jeden prosty sposób-zamiast debilnego becikowego i
      odliczenia raz na rok na które nie mogą sobie pozwilić ubodzy o
      niskich dochodach należałoby podnieść podatek od osób fizycznych do
      dajmy na to 30% ale od dochodu przypadającego na członka rodziny. I
      właśnie to razem ze żłobkami i przedszkolami byłoby z jednej strony
      prorodzinne a z drugiej generowało środki od tych którzy uważają że
      dzieci nie opłaca się mieć bo to kłopot-na przyszłość kiedy będzie
      nas na emeryturze więcej dwa razy od ludzi młodych.
    • copyfax Zawalidroga 11.08.10, 22:31
      Hmm... Sama jestem mamą i powiem szczerze, że nie spotkałam się z problemem. Korzystam z komunikacji miejskiej raczej rzadko ale zawsze znajdzie się ktoś chętny do pomocy i to bez proszenia;) Widocznie jakieś życzliwe dusze są zawsze wokół mnie (szczególnie młode osoby wracające ze szkoły). Ale dam dobra radę dla mam- mam bardzo lekki wózek, więc nawet gdyby była konieczność to bez problemu mogę wnieść wózek sama. A na dłuższą podróż pociągiem biorę zamiast wózka nosidło. Zapinam bobasę na brzuszku i jest mi wygodniej. Polecam. A autorce tekstu radzę by nie oczekiwała zrozumienia... Tak to już jest z nami- maluczkimi polaczkami...
      • pennies Re: Zawalidroga 12.08.10, 00:58
        Tak to już jest z nami- maluczkimi polaczk
        > ami...

        Skąd wiesz, że autorka jest, jak ty, maluczkim polaczkiem? Być może ona akurat jest Polką. To po pierwsze.

        A po drugie: jeżdzę niemal wyłącznie komunikacją publiczną i nigdy nie widziałam sytuacji, w której poproszona o pomoc osoba, odmówiłaby jej. Bardzo często widzę ludzi SPONTANICZNIE ustępujących miejsca ciężarnym, starszym i pomagających wnieść wózek - choć na forum czytam, że to się nigdy nie zdarza (bo przecież w kraju "polaczków" zdarzać się nie może).

        Widziałam za to całkiem niedawno na przystanku młodą mamusię, czekającą na pekaes wraz z dwiema koleżankami. Wszystkie z wózkami. Wokół parę innych osób. Owa mamusia bardzo głośno opowiadała o tym, jak to musiała wypracować sobie specjalny system wsiadania z wózkiem do tegoż autobusu, "bo przecież doprosisz się pomocy?" To retoryczne pytanie zadała głośno, by wszyscy zebrani na przystanku dobrze je usłyszeli i poczuli się odpowiednio winni. Wyraz twarzy i ton wskazywały spore nadęcie i żal do całego świata.

        No więc obserwuję sobie, co też zrobi nabzdyczona mamuśka, gdy pojawi się pekaes. I co zrobi? Poprosi o pomoc i zaryzykuje dysonans poznawczy, gdy ktoś jej faktycznie pomoże? Nie. Tarabani się sama. Za nią tarabanią się dwie pozostałe. Niestety, nie radzą sobie, a więc rzucają im się do pomocy osoby stojące obok. Oczywiście ani pierwsza nabzdyczona nie pomogła drugiej, ani druga trzeciej. Widać tego typu złożony system przerósł ich możliwości intelektualne - ale rzecz w tym, że ludzie nieproszeni rzucili się do pomocy. I zdziwiłabym się gdyby było inaczej. Nie wiem jednak, czy na nabzdyczonej panience zrobiło to jakieś wrażenie. Pewnie nie.

        I jeszcze jedno: o pomoc się prosi, a nie jej "żąda".
    • gazeta_mi_placi Zawalidroga 12.11.10, 15:05
      Czy ta Pani urodziła za czasów tzw.komuny gdzie po wszystko było kolejki, a o pampersach a często i pralkach automatycznych można było pomarzyć?
      Pytam bo Pani pisze, że urodziła w trudnych czasach..
    • 0ffka Zawalidroga 16.01.11, 19:57
      ROTFL :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka