Dodaj do ulubionych

Wojna, moja miłość

23.02.10, 17:32
Moze ktos mi odpowie dlaczego dzisiejsi politycy szczegolnie
prawicowi z takim nabozenstwem odnosza sie do wszystkiego co
przedwojenne.
Ucieczka rzadu polskiego w 39 roku dyskwalifikuje tamte elity
polityczne i jest odrazajaca.
Utworzenie rzadu na emigracji w ktorym znalazly sie te seme postacie
bylo farsa ale do 89r rzad emigracyjny w Londynie uwazany byl przez
niektorych za jedyny legalny.
Smieszne to i smutne ze w dalszym ciagu niektorzy nie potrafia
zrozumiec ze szabla ulanska i kasztanka to tylko sentymentalna,
romantyczna mrzonka ktorej dumnie nadano haslo ;Bog honor i ojczyna.
Obserwuj wątek
    • oldbruno Re: Wojna, moja miłość 24.02.10, 09:21
      Nie pochwalam całości ich działań, ale nie widzę powodu dla którego mieli dać się zamordować Niemcom, czy Sowietom.
      • sam16 Re: Wojna, moja miłość 26.02.10, 09:05
        Zgadzam sie w zupelnosci.
        Kazdy ma prawo w takiej sytuacji ratowac siebie z wykorzystaniem
        wszytkich mozliwosci jakie posiada.
        Mnie drazni tylko jakies zupelnie nieracjonalne przekonanie ze ci
        przedwojenii politycy i rzad sa niedoscignionym wzorem do
        nasladowania.
        Swiadczy to niestety o wielkiej ingnorancji a moze o tym ze tak samo
        jak uciekajacy rzad tak i dzisiejsi politycy sa konionkturysrami i
        dzialaja tak zeby zachowac swoja skore i pozycje.
        Nie jest to jednak bohaterstwo ani wzor do nasladowania.
        • lukasnaj Re: Wojna, moja miłość 26.02.10, 21:32
          Na pewno nie byli zmartwieni, że udając się za granicę ocalają skórę. Ale nie ma
          to nic do rzeczy, jest to wątek poboczny, że tak powiem.

          Znaczenie ma tylko i wyłącznie prawo i ciągłość państwa.

          Co byś powiedział bowiem gdyby przedstawiciele państwa polskiego przedwojennego
          właśnie sobie gdzieś przepadli na Podolu, czy też bohatersko zginęli na polu
          walki, ocaleni żołnierze by się wtopili w mundury armii sojuszniczych, rząd na
          uchodźstwie by nie powstał, Polska istotnie okazałaby się państwem sezonowym,
          podziemie byłoby rozproszone i skłócone a Polacy na emigracji zaczynaliby znowu
          wszystko od początku, i to zapewne z kilku końców? (vide I wojna światowa).

          Procedury na wypadek wojny przewidziane w prawodawstwie II RP zadziałały
          perfekcyjnie. Sejm został zaraz na początku września rozwiązany (nie było
          drugiego Sejmu Grodzkiego z wyłapanych posłów ani podpisu głowy państwa
          polskiego pod paktem Ribbentrop - Mołotow!!!), prezydent mógł mianować następcę
          odległość, nie było wątpliwości kto w czasie wojny koordynuje działania Polaków
          tak w kraju jak i za granicą (mówimy o Polakach, zatem pomyśl ilu chętnych by
          się do tego zajęcia znalazło w razie zerwania ciągłości prawnej!).

          Owszem, wojna zakończyła się klęską, temat na inny wątek, ale pozostanie rządu w
          kraju w 1939 w niczym by nie pomogło, a wręcz przeciwnie - stereotypy by
          pogłębiło, chaos by zwiększyło, klęskę by ułatwiło.

          Zresztą, była to normalna "procedura", z której wyłamał się chyba tylko rząd
          Francji, który podpisał z Hitlerem zawieszenie broni.

          P.S. Wydaje mi się, że dyskusję można za to spokojnie otworzyć w sprawie
          "uchodźstwa" Marszałka Rydza-Śmigłego...
          • 45rtg Re: Wojna, moja miłość 01.03.10, 12:18
            lukasnaj napisał:

            > Na pewno nie byli zmartwieni, że udając się za granicę ocalają
            skórę. Ale nie m
            > a
            > to nic do rzeczy, jest to wątek poboczny, że tak powiem.
            >
            > Znaczenie ma tylko i wyłącznie prawo i ciągłość państwa.
            >
            > Co byś powiedział bowiem gdyby przedstawiciele państwa polskiego
            przedwojennego
            > właśnie sobie gdzieś przepadli na Podolu, czy też bohatersko
            zginęli na polu
            > walki, ocaleni żołnierze by się wtopili w mundury armii
            sojuszniczych, rząd na
            > uchodźstwie by nie powstał, Polska istotnie okazałaby się państwem
            sezonowym,
            > podziemie byłoby rozproszone i skłócone a Polacy na emigracji
            zaczynaliby znowu

            Przecież podziemie było rozproszone i skłócone.

            > wszystko od początku, i to zapewne z kilku końców? (vide I wojna
            światowa).
        • adeinwan Re: Wojna, moja miłość 01.03.10, 09:23
          Już mniejsze o osobiste niebezpieczeństwo, główną przyczyną ewakuacji rządu była
          konieczność kontynuacji wojny. Gdyby przywódcy pozostali na terenie kraju,
          prawdopodobnie Niemcy by ich zmusili do podpisania kapitulacji, co by
          przypieczętowało los Polski na długie lata.
    • lukasnaj Re: Wojna, moja miłość 26.02.10, 21:44
      Poza tym Boże mój Boże... O wielkiej ignorancji mówisz...

      Jakie te same postacie? To były nie tylko zupełnie inne postacie, ale całkowicie
      inny (a właściwie inne) obozy polityczne. Dla sanacji wrzesień 1939 był końcem.

      > Smieszne to i smutne ze w dalszym ciagu niektorzy nie potrafia
      > zrozumiec ze szabla ulanska i kasztanka to tylko sentymentalna,
      > romantyczna mrzonka ktorej dumnie nadano haslo ;Bog honor i ojczyna.

      Tak, a jednak ubolewasz, że Mościcki z kliką nie rzucili się z szabelką na
      Sowietów i Niemców...
      • sam16 Re: Wojna, moja miłość 27.02.10, 18:50
        lukasnaj napisał:


        >
        > > Smieszne to i smutne ze w dalszym ciagu niektorzy nie potrafia
        > > zrozumiec ze szabla ulanska i kasztanka to tylko sentymentalna,
        > > romantyczna mrzonka ktorej dumnie nadano haslo ;Bog honor i
        ojczyna.

        >
        > Tak, a jednak ubolewasz, że Mościcki z kliką nie rzucili się z
        szabelką na
        > Sowietów i Niemców...

        Nie ubolewam. Polskie powstania przedstawione w piesni"poszli nasi w
        boj bez broni" czyli na pewna smierc i produkcje bohaterow niczego
        nie nauczyly polskich elit politycznych.
        Cale pokolenia wychowuje sie na romantycznej wizji mlodych
        zapalencow ktorzy swoimi nieprzemyslanymi decyzjami wysylali na rzez
        tysiace ludzi bez szans jakiegokolwiek powodzenia.
        Postancy styczniowi,listopadowi jak rowniez dowodztwo powstania
        warszawskiego mieli takie same mozdzki jak Kaczynski wykrzykujacy w
        Gruzji "przyszlismy walczyc"Gdyby wybuchla z tego wojna znow
        spiewalibysmy "poszli nasi w boj bez broni" i oplakiwali bohaterow
        nastepnej nieudanej akcji a nasze dzieci i wnuki mialyby jeszcze
        jedna rocznice nieudanego i niepotrzbnego powstania.
        Wojna nie rozwiazuje konfliktu ktory ja wywolal ale go jeszcze
        poglebia.Patrz ostatnie wojny w Iraku i Afganistanie.
        Wojna moja milosc brzmi dobrze w kontekscie zycia bohaterki artykulu
        ale jest tragdia dla milionow niewinnych ludzi ktorzy nie maja
        wplywu na decyzje rzadzacych.
        Mierz sily na zamiary w kontekscie zycia narodu jest haslem
        falszywym.Panstwo musi miec srodki i sily ktore daja rekojme
        powodzenia.
        Te srodki i sily ponad to powinny byc uzyte do budowania a nie
        zaglady.
        Moze to brzmi naiwnie ale dopoki nie zmienimy systemu edukacji i w
        dalszym ciagu bedziemy opiewac nieudane zrywy do walki zamiast zrywy
        do pracy i przedsiebiorczosci historia sie powtorzy.
        Prawdziwi bohaterowie to ci ktorzy swoim zyciem budja pomyslnosc
        kraju a nie gina beznadziejnie w nieudanych przesiewzieciach.






        • janosik1110 Re: Wojna, moja miłość 03.03.10, 11:57
          zgadzam sie w 100%. Nasze elity sa zbyt romatyczne zeby zapewnic dobrobyt
          normalnym ludziom w naszym kraju. Sam widze co sie w szkole dzieje, tylko
          akademie i itp....
    • bawarska zazdroszczę 26.02.10, 21:49
      Wracając do tematu artykułu - zazdroszczę jej. Zawsze marzyłam o
      takim życiu, a teraz gotuję, piorę i sprzątam. Dziewczyny - nie
      dajcie się, realizujcie swoje pasje i marzenia! Potem będzie za
      późno!
    • hetmanwiechu ciekawe zycie 26.02.10, 22:53
      ciekawe co sobie pomyslala jak zobaczyla jak Polski rzad ucieka ze az sie
      kurzy. Podobno kapitan ma isc na dno razem ze statkiem, a tu patrz kapitan
      wial i sral ze strachu w gacie.
    • 3miastowy biedny ignorancie 27.02.10, 01:10
      rzad na uchodztwie to w II WS byla norma dla krajow podbitych przez Niemcy:
      - rzad czechoslowacki
      - rzad norweski
      - rzad holenderski
      - rzad polski

      trzeba byc durniem wychowanym na propagandzie PRL by w taki idiotyczny jak ty
      sposob pluc na wlasny kraj, jego wladze i historie.
    • idiothater Re: Wojna, moja miłość 27.02.10, 18:49
      co ty pierd...?
    • eniko401 Wojna, moja miłość 28.02.10, 18:59
      Co to znaczy "Do końca życia Clare nie lubiła gotowania"; przecież ona jeszcze
      żyje.
      eniko
    • humanista123 Wojna, moja miłość 01.03.10, 22:07
      Kilka fragmentów wspomnień tej Pani jest wątpliwej wiarygodności.

      Np. o 1 września rano pisze: "Posłuchaj - wystawiła słuchawkę za okno
      sypialni. Słychać było ryk czołgów otaczających Katowice." Trudno o większa
      bzdurę, jeśli zna się przebieg walk na Górnym Śląsku.

      Trudno też uwierzyć, że dyskutowała z polskimi generałami o strategii obrony
      Polski, i to w trakcie trwania kampanii. (I pouczała ich o mądrym planie
      brytyjskim - skąd miała znać te plany?)

      Z jej relacji wynika też, że wojska radzieckie wkroczyły 16 września.

      Kreuje się na osobę, która jedną wycieczką samochodem odkryła plany hitlerowców.

      Inaczej mówiąc, mnóstwo autokreacji, naciągania faktów, no bo przecież nikt
      nie sprawdzi jak to w tej dzikiej Polsce było na prawdę, kiedy Niemcy zajęli
      Katowice itp.
    • humanista123 Re: Wojna, moja miłość 01.03.10, 22:12
      Sam sobie przeczysz. Tzw "ucieczka" rządu była decyzją opartą na analizie
      faktów, a nie na micie romantycznym walki do końca. Po prostu, w nocy z 16 na 17
      stało się jasne, że wszystko stracone.

      Gdyby tak realistycznie myślano w 1944, mielibyśmy całą, prawie nietkniętą Warszawę.

      Co do rządu na emigracji, bredzisz. Opierał się na politykach opozycyjnych wobec
      sanacji, którą zdecydowanie odsunięto od władzy. Nie znasz podstawowych faktów,
      ale z radością opluwasz. Eh, jakie to polskie...
    • kapitan.kirk Ciekawy artykuł… 04.03.10, 11:05
      ...z tym, że w szczegółach mocno nieścisły. A żeby nie być tzw. nagosłownym:

      Pojazdem z powiewającym Union Jackiem ruszyła w stronę granicy. (...)
      Dotarła do Bytomia. (...) Wracała wzdłuż ufortyfikowanej granicy przez Zabrze
      do Gliwic. Po obu stronach szosy ustawiono siatki maskujące. Gdy poryw wiatru
      odchylił kawałek materiału, zobaczyła na poboczach mnóstwo wojska, czołgi i
      działa przeciwlotnicze. Domyśliła się, że niemieckie dowództwo planuje
      uderzenie na północ od Katowic i ufortyfikowanych linii. I taki był, jak się
      okazało, kierunek niemieckiego natarcia na Śląsku.


      Jeśli pojechała z Katowic do Bytomia i wracała przez Zabrze (czyli Hindenburg
      wtedy) do Gliwic, to nijak nie mogła zobaczyć wojsk zgrupowanych na kierunkach
      głównego natarcia na Śląsku – przeprowadzonych zasadniczo na północ od
      Tarnowskich Gór i na południe od Tychów. Btw. Do natarcia na centrum okręgu
      przemysłowego nie przygotowywano żadnych czołgów (najbliższe znajdowały się w
      składzie 5 Dywizji Pancernej, która atakowała na południu, w kierunku na
      Rybnik-Pszczynę).

      1 września Hollingworth obudziły wybuchy. (…) - Posłuchaj - wystawiła
      słuchawkę za okno sypialni. Słychać było ryk czołgów otaczających Katowice.


      Katowice zostały zdobyte przez wojska niemieckie dopiero z 3 na 4 września.
      Dokonała tego 239 Dywizja Piechoty i dwa pułki Grenzschutzu (straży
      granicznej), w składzie których nigdy nie było czołgów.

      O 5.30 zaalarmowany przez nią korespondent 'Telegrapha' zadzwonił do
      polskiego MSZ. (…) Rozmowę przerwało wycie syren. Bombowce niemieckie
      nadlatywały nad Warszawę.


      Pierwszy alarm przeciwlotniczy istotnie ogłoszony został przed godziną 6 rano,
      ale pierwsze samoloty niemieckie przebiły się nad Warszawę dopiero ok. 2
      godziny później.

      W 1937 r., gdy Niemcy zajęli Sudety, do Polski uciekły tysiące ludzi.

      Niemcy zajęli Sudety w dniach 1-2 października 1938.

      Właśnie tam [w Kutach – KK] 16 września pułkownik Beck zaprosił
      brytyjskiego ambasadora Howarda Kennarda - do MSZ chwilowo zajmującego
      miejscową chłopską zagrodę. - Drogi ambasadorze, muszę pana powiadomić, że
      siły radzieckie przeszły naszą granicę i posuwają się w głąb kraju. Radzę
      wyjechać bez zwłoki - powiedział Beck.


      Atak radziecki miał miejsce dopiero rano 17 września i dopiero tegoż dnia,
      wczesnym popołudniem, Beck przekazywał odpowiednie informacje korpusowi
      dyplomatycznemu (16 września rząd znajdował się jeszcze w Kołomyi).

      (…) pierwszy samochód ruszył. Na jego progach stali dwaj mężczyźni z gołymi
      głowami i w prochowcach. Samochód zatrzymał się, dokumenty i pistolety
      maszynowe zostały wręczone strażnikom.


      W całej w ogóle Polsce we wrześniu 1939 było raptem kilkadziesiąt pistoletów
      maszynowych. Albo p. Hollingworth miała wyjątkowego farta (a prezydent
      Mościcki wyjątkową ochronę), albo to po prostu lapsus.

      (…) ledwo uszła cało z zamachu na Hotel Davida w Jerozolimie w 1946 r.,
      bombę rzucili syjoniści z Irgun (…)


      Nikt niczego nie „rzucał” – ładunek wybuchowy ważył ponad 300 kg i został
      wniesiony do siedziby brytyjskiej bezpieki ukryty w bańkach na mleko (btw.
      Hotel nazywał się King David; jeżeli już tłumaczymy te nazwę na polski, to
      „Dawida” a nie „Davida” może jednak).

      A poza tym, jakoś trudno mi sobie wyobrazić polskich generałów dyskutujących w
      sztabach z dwudziestokilkuletnią zagraniczną dziennikarką o polskich i
      alianckich planach strategicznych – jednak jeżeli p. Hollingworth jest tak
      przebojową osobą, jak wynika to z artykułu, to może i rzeczywiście tak było :-)

      Pzdr
      • litera_n Re: Ciekawy artykuł… 05.01.11, 16:23
        brawo kapitanie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka