Dodaj do ulubionych

Zabroń mi wreszcie!

24.08.10, 14:56
Świetny artykuł. Lektura obowiązkowa wszystkich rozmemłanych mamuniek z
forów: Wychowania, Niemowlęcia, E-Mamy i Małego dziecka, co to się tłumaczą
dziecku, szanują jego wybór i takie tam. Tylko, czy one cokolwiek z tego
zrozumieją? Lepiej opisać, jakie to dziecko złe czy nieznośne, byle z dala od
refleksji nad sobą.
Obserwuj wątek
    • wladcawszechswiata Re: Zabroń mi wreszcie! 24.08.10, 16:34
      Dobry artykuł...
    • triss_merigold6 Re: Zabroń mi wreszcie! 24.08.10, 18:06
      Dobry artykuł.
    • mama_miko Zabroń mi wreszcie! 25.08.10, 09:44
      No w końcu!!!

      Gratuluję MEDIOM, że w końcu się budzicie ze snu. A teraz naprawcie, to co
      spapraliście: myślenie młodych mam-pokolenia internetu-social media, blogów,
      forów, etc. mających teraz 5, 6, 7 letnie dzieci i nie potrafiących odnaleźć
      granicy między światem dorosłych-wzorca dla dziecka i światem dziecka-uczącego
      się, nie potrafiących mając zatrutą głowę bezstresowym wychowaniem, jasno
      stawiać komunikatów i egzekwować decyzje oprócz "karnego jerzyka" i teraz nie
      umiejących sobie odpowiedzieć na pytanie: co się dzieje z moim dzieckiem, ja
      taka nie byłam, gdzie popełniłam błąd?
      • claratrueba Re: Zabroń mi wreszcie! 25.08.10, 10:28
        A ja sie przyznam- własnie tak mnie wychowywano. Dzieci- ja i brat byliśmy
        zawsze "najmądrzejsi, najpiekniejsi" a wszystko co zrobilismy było
        usprawiedliwione. Tak naprawdę rządzilismy domem, nasze potrzeby były zawsze
        najwazniejsze. Drogo za to zapłaciliśmy- nieumiejetnością życia z ludźmi (chyba
        nikt nas nie lubił po prostu-egocentryków, którym wszystko sie należy),
        straszliwym spadkiem pewności siebie pod wpływem jakiejkolwiek krytyki. Bo świat
        wcale nas nie uważał ani za najmądrzejszych ani za najpiękniejszych. I wcale nie
        chciał sie do nas dostosować. Teraz mamy po czterdzieści kilka lat, jesteśmy
        "umiarkowanie popieprzeni" ale nadal dość mało pewni siebie.
        Nasze dzieci wychowujemy już zupełnie inaczej. Surowo- jak zawsze wychowywało
        sie dzieci.
        • ogionek Re: Zabroń mi wreszcie! 30.08.10, 22:32
          Byle nie za surowo. Dzieciństwo ma być przygotowaniem do życia
          dorosłego. Artykuł całkiem dobry i właśnie to pokazuje. Życie
          dorosłe nie pieści, ale przygotowanie do życia dorosłego nie powinno
          zranić.
      • ledzeppelin3 Re: Zabroń mi wreszcie! 25.08.10, 16:46

      • deja.lu Re: Zabroń mi wreszcie! 25.08.10, 22:39
        Najpierw trzeba by było wychować rodziców. Tzw. błędy wychowawcze wynikają z
        braków osobowości rodziców, a nie „metod”.
        Dzieci potrzebują nie tyle surowych rodziców, co silnych rodziców. Silny rodzic
        szanuje i akceptuje silną osobowość swojego dziecka, ma dużo tolerancji, na
        wiele mu pozwala, ale też zawsze umie postawić granicę, kiedy uzna to za
        stosowne. Nie pozwoli wejść sobie na głowę, bo szanuje sam siebie.
        Podsumowując: duży zakres tolerancji i akceptacji, szacunek, i wyraźne granice.
        Słaby rodzic obawia się innej silnej osobowości , zatem dziecko nie czuje się
        wspierane w rozwoju, i akceptowane w pełni. Słaby rodzic ma mniej tolerancji i
        akceptacji niż silny. Często jest tak, że dziecko swoim naturalnym zachowaniem
        przeszkadza mu, męczy, jednocześnie pozwala mu się na wszystko przez słabość,
        dla świętego spokoju. Taki rodzic nie potrafi postawić granic. Dziecku wszystko
        wolno, ale nie czuje się szanowane i widzi, że rodzice pozwalając mu na wszystko
        nie szanują samych siebie.
        Czyli: mały zakres tolerancji i akceptacji, brak granic.
        Słabi rodzice, jeśli chcą zastosować dyscyplinę, często popadają w drugą
        skrajność: traktują dziecko jak wroga, walczą z nim, krzyczą itp.

        • marwildo Re: Zabroń mi wreszcie! 26.08.10, 23:30
          ŚWIĘTE SŁOWA!
    • lila1974 Re: Zabroń mi wreszcie! 25.08.10, 13:48
      A co masz przeciwko szanowaniu?
      • alpepe Re: Zabroń mi wreszcie! 25.08.10, 15:38
        o, pierwsza już przyczłapała i oczywiście nic nie rozumie.
        • gazeta_mi_placi Re: Zabroń mi wreszcie! 25.08.10, 18:00
          Zaraz zjadą tu za nią kolejne kwoczki.
        • dar61 Człapanie zaawansowane 25.08.10, 23:04
          Wyobraźmy sobie, że takie dzieci pierwszego pokolenia bezstresowo
          wychowywanych nie tylko zaczynają wychowywać swoje dzieci. One chcą
          nauczać w szkole.
          Mam kilkoro takich znajomych w zaprzyjaźnionej szkole średniej.
          Jedno takie "dziecko" nawet tam dyrektoruje.

          Co się dzieje z pracą wychowawczą tam, z poziomem kształcenia i
          zdawalnością egzaminów - nie wspomnę.
          Bo wstyd.

          Warto wspomnieć, że pomału tym moim szkolnym znajomym zaczynają na
          szczęście łuski spadać z oczu i nasuwać się im na dolną, tylną
          część ich tułowia
          ...
    • opistocelikaudia1 Zabroń mi wreszcie! 25.08.10, 20:10
      Bardzo dobry artykuł, dziekuję. Jak rozmawiam ze znajomymi rodzicami to mam
      wrażenie że większość doskonale wie że należy stawiać granice i ustalać
      czytelne i jasne zasady. To co bywa że budzi kontrowercje czy niepewność - to
      jak to robić, by nasze działanie/zachowanie było skuteczne i żebyśmy wychowali
      dobrze dzieci. Jak m.in. bez zbędnego eskalowania negatywnych emocji -
      najlepiej nie przez krzyk czy przysłowiowy klaps - zabraniać i stawiać
      granice. Jak np. uczyć dzieci te najmłodsze i te starsze radzic sobie z
      gniewem i złością. I wreszcie jak rozmawiać o uczuciach, szczególnie tych
      negatywnych - jak samemu o nich mówić i jak uczyć mówić dzieci. Bardzo proszę
      o kolejny artykuł na ten temat...
      • zyta2003 Re: Zabroń mi wreszcie! 25.08.10, 23:52
        A dla mnie jednak to takie wypracowanie szkolne na modny obecnie
        temat napisane przez kogos, kto tak srednio lubi i rozumie dzieci, o
        tym jak to dzisiaj dzieci rzadza rodzicami w ramach beztresowego
        wychowania. Ciagle aktualny jest w opinii publicznej rowniez temat
        odwrotny: jak to rodzice maltretuja dzieci wysylajac je na
        przeliczne zajecia pozaszkolne. To te same dzieci i ci sami
        rodzice? A jest po prostu srednio w obydwoch przypadkach.
        Nie wierze, ze pan specjalista rzeczywiscie slyszal, ze dziecko
        doprasza sie o ..klapsa. A czemu ma dostac klapsa, nie mozna
        inaczej ? Dziecko mowi: "nie kocham cie" i psycholog radzi
        odpowiedziec. "no, no ja ci zaraz dam". Co, znow klapsa, czy moze
        paskiem?
        A juz narzekanie na to jak dzisiaj rodzice stracili kontakt z
        nastolatkami - smiechu warte. A kiedykolwiek go w nadmiarze
        mieli? Tu nalezaloby dopisac w "wypracowaniu", ze to przez te
        wyrodne matki, ktore robia kariere... Oczywiscie wymaga ten okres
        madrosci i milosci rodzicow, czasem nawet pomocy z zewnatrz. Ale jak
        mozna napisac, ze to produkt dzisiejszych czasow?
        Te najdrozsze rzeczy, ktore kupuje sie dziecku to glownie dla
        zaspokojenia wlasnej proznosci. Dodaja rodzice dla wytlumaczenia, ze
        przeciez "cala klasa dziecka juz to ma". Nawet w najskromniejszych
        czasach "cala klasa" ( np.5 osob) cos mialo, np markowe dzinsy, albo
        walkmena a z tych pozostalych jedni dostawali, inni nie.
        A w ogolnosci: dzieci nalezy chwalic, i malutkie i wieksze,
        mozliwie jak najwiecej. Nawet troche na wyrost i nie ma to nic
        wspolnego z ustawieniem jakis regul w domu i godzina pojscia spac. A
        przede wszystkim nalezy je szanowac jako niezaleznego czlowieka a
        nie wlasnosc rodzicow. To sie sprawdza. Dzieci chwalone wyrastaja
        na ludzi otwartych, zyczliwych i z lepsza samoocena.
        • nemomo Re: Zabroń mi wreszcie! 26.08.10, 08:11
          Dziecko drogie, ile ty swoich dzieci tak wychowałaś ? Bo z twojego tekstu wynika
          raczej, ze na razie to tylko twoje wizje na temat wychowania i zero praktyki
          • claratrueba Re: Zabroń mi wreszcie! 26.08.10, 09:22
            Chwalenie- oczywiście. Kazdego nalezy chwalić ale kiedy zasługuje. Chwalenie "za
            wszystko"- nawet byle jaka robote powoduje jedno- dziecko anjpierw jest
            przekonane, że wszystko robi dobrze, a potem, że chwalący za wszystko rodzic
            jest, delikatnie mówiąc, niezbyt mądry. Medal za ostatnie miejsce nie motywuje
            do pierwszego.
            Szacunek. No własnie, czy takie wynoszenia pod niebiosa za byle co nie jest
            brakiem szacunku dla inteligencji dziecka? Przecież w końcu zobaczy, że nie jest
            best of the best of the best i starzy go normalnie w konia robią. Albo maja za
            głąba, bo chwala za krowe z 5 nogami bo przypuszczaja, że z 4 nie umie
            narysować. Troche się zdziwi, ze w szkole go wyśmieją.
            Własnie surowe wychowanie- konsekwentne mówienie prawdy dziecku o jego
            osiagnięciach, jasny przekaz co jest dobre a co złe, uczenie przestrzegania
            reguł w imię poszanowania innych pomoże mu w życiu. Surowe wychowanie nie
            oznacza surowych kar wcale. Oznacza jasne reguły- "jestes tak samo wążny jak
            każdy obok ciebie i jego potrzeby". Dziecko to pojmuje bardzo szybko i żadne
            kary nie są potrzebne.
            Dzieci karane surowo, bite to te, ktorym najpierw pozwala sie na każde
            przegięcie, a potem karze- jak nerwy puszcza.
            • ja_72 Re: Zabroń mi wreszcie! 14.09.10, 12:35
              Świeta prawda - szczegolnie ta na koncu..!!
              bravo
              powinni to czytac wszyscy rodzice!!
              Znam duzo dzieci gdzie rodzice za bardzo licza sie ze zdaniem dziecka i one dyryguja rodzicami, mają coś do piwedzenia to rodzic ucisza swojego rozmówce żeby dziecko powiedziało (bo jest mądre), skaczą mi po głowie a rodzice tego nie widzą (bo jak można dziecku zabronić - a tak sobie potem w życiu poradzi..) - szok!!

              Coraz częściej też ludzie przestają się spotykać z powodów "dziecięcych", bo ci akceptują moje dziecko a ci nie, a z drugiej strony kto chce zapraszać kogoś z dzieckiem które notorycznie sprawia problemy, bałagani, rozbija, skacze po meblach, po głowach - bez kontroli.. a rodzice tego nie chcą zobaczyć.. - wogóle jest to temat b.drażliwy!! tak jak powiedziane w artykule - rodzice boją sie że ktoś im może coś zarzucić i wolą się tylko klepać wzajemnie po pleckach lub kłócić.. zaczyna to wszystko wzrastać w dużym tempie i to jest najbardziej szokujące!
        • pm987 Re: Zabroń mi wreszcie! 26.08.10, 12:16
          > Ciagle aktualny jest w opinii publicznej rowniez temat
          > odwrotny: jak to rodzice maltretuja dzieci wysylajac je na
          > przeliczne zajecia pozaszkolne. To te same dzieci i ci sami
          > rodzice?


          Ciekawe, nie wiedziałem, że dzieci na angielskim czy koszykówce, jeździe konnej, łucznictwie a nawet kilkudniowych biwakach harcerskich czują się maltretowane.

          Lepsza zapewne byłaby brama z kolegami lub wiecznie włączony telewizorek w pokoju dziecka.

          Całe szczęście, że mama, mimo, że w tamtych czasach nie było to popularne, wysyłała mnie na język angielski już w 5ej klasie podstawówki, za co jej jestem bardzo wdzięczny.

          • ja_72 Re: Zabroń mi wreszcie! 14.09.10, 12:39
            tak, tak, tylko teraz ludzie zaczynają z tym przeginać!! sami nie mają czasu dla dziecka, więc zapisują go gdzie się da, a dziecko nie ma czasu na normalną zabawę i nawet na telewizor!! nie jest wyodrębnioną jednostką tylko częścią społeczności i powinno mieć/robić coś co robią także inni, bo zostaną wyobcowani, czyż nie? chyba nie pogadają o uprzężach z kimś kto nie ma pojęcia o koniach :D
        • indywidualismus Re: Zabroń mi wreszcie! 26.08.10, 13:01
          zyta2003 napisała:

          Ciagle aktualny jest w opinii publicznej rowniez temat
          > odwrotny: jak to rodzice maltretuja dzieci wysylajac je na
          > przeliczne zajecia pozaszkolne. To te same dzieci i ci sami
          > rodzice?
          Tak, to często te same dzieci, dzieci rodziców, którzy mają mnóstwo pieniędzy i
          żadnej ochoty by się SWOIMI dziećmi zająć osobiście. Więc się dziecku wykupuje
          możliwie jak najwięcej zajęć, byleby w domu nie przebywało. Domyślasz się, mam
          nadzieję, że to bardzo nieszczęśliwe dzieci.

          > Nie wierze, ze pan specjalista rzeczywiscie slyszal, ze dziecko
          > doprasza sie o ..klapsa.
          Tak, pewnie słyszał. Jako specjalista od wychowania dzieci, tych
          "najtrudniejszych" z melin, patologii itp. powiem ci, że często dzieci
          dopominają się o granice, o karę, nawet o klapsa! Byle tylko zdjąć z nich
          odpowiedzialność, wciśniętą na siłę dorosłość, byleby mogły stać się na powrót
          dziećmi! (dorośli klapsów nie dostają)

          Dzieci chwalone wyrastaja
          > na ludzi otwartych, zyczliwych i z lepsza samoocena.
          Największa bzdura jaką w życiu słyszałem! Powyższy psycholog już pisał, że
          dzieci chwalone za nic, bardzo szybko zauważą fałsz i rezultat będzie odwrotny
          od tego, co mówisz. Ale jak nie wierzysz specjalistom, to się przekonaj na
          własnym dziecku, twoje prawo, będziesz płakać później.
          • titta Re: Zabroń mi wreszcie! 15.09.10, 17:40
            Troche namieszalo sie pojec.
            > Dzieci chwalone wyrastaja na ludzi otwartych, zyczliwych i z lepsza samoocena.
            To prawda. Tyle, ze chwalone:
            - z umiarem, za postepy i osiagniecia, a nie za wszystko ("jak cudownie spiewasz" (gdy pieiolatek wyje jak potepieniec))
            - rozsadnie (W kazdej rzeczy mozna znalezc cos pozytywnego i prawdziwego (podoba mi sie, ze wybrales niebieski, zamiast "ale ladnie malujesz" na widok bazgrolow)).
            Dziecko potrzebuje zachety i trzezwej oceny nadajacej mu kierunek.
            Zarowno brak chwalenia jak i chwalenie bezkrytyczne owocuje nizka samoocena. Najlepsza zawsze jest szczerosc polaczana z ciepla sympatia.
            Ps. klaps (nie mylic z wyladowaniem sie na dziecku) jest lepszy niz brak granic.
            • sid.leniwiec Re: Zabroń mi wreszcie! 15.09.10, 18:09
              No właśnie, bo chyba kilka osób w tym wątku nie odróżnia chwalenia od chwalenia za wszystko.
    • rita.1 Zabroń mi wreszcie! 26.08.10, 10:30
      W związku z tym, że nie ma bezstresowego życia, nie ma też bezstresowego
      wychowania. Tzw. bezstresowe wychowanie, to zwyczajny brak wychowania. To
      alibi dla rodziców, którym się nie chce, nie potrafią, chcą mieć święty
      spokój, albo wolą poświęcać swój czas wszystkiemu innemu - byle tylko nie
      rodzinie.
    • e-skin Zabroń mi wreszcie! daj klapsa!!!! 26.08.10, 14:43
    • paszczakowna1 co to jest "bezstresowe wychowanie"? 26.08.10, 16:21
      Co to jest "bezstresowe wychowanie"? Poza tym oczywiście, że jest to coś,
      czemu jesteśmy przeciwni?

      Spotkał się ktoś KIEDYKOLWIEK z tym terminem użytym w znaczeniu innym niż
      "jestem przeciwnikiem bezstresowego wychowania"? Po polsku czy angielsku? Są
      jakieś publikacje/poradniki: "Bezstresowe wychowanie w praktyce?", "Jak
      wychowywać dziecko bezstresowo?" Kiedy powstały i kto je napisał?

      Słowem - skąd toto się wzięło i kto i kiedy przywlókł tego mema na grunt
      polski? Google milczy.
      • triss_merigold6 Re: co to jest "bezstresowe wychowanie"? 26.08.10, 17:00
        Przypisuje się ten termin Spockowi, tyle, że Spock pisał dla
        amerykańskich rodziców w latach 50-tych - normą tam było bardzo
        rygorystyczne wychowywanie dzieci, z karami fizycznymi dochodzącymi
        do znęcania się. Spock postulował, żeby - upraszczając - rodzice
        dali dzieciom trochę oddechu: zrozumieli, że istnieją fazy rozwojowe
        i nie tłukli bez opamiętania. Do Polski ksiązki Spocka dotarły w
        latach 70-tych.
        • paszczakowna1 Re: co to jest "bezstresowe wychowanie"? 27.08.10, 13:31
          Czyli nie ma takiego terminu jak "wychowanie bezstresowe". Mówienie o wychowaniu
          bezstresowym to bełkot bez treści.
    • computerro Niestety trochę bredni w tym artykule 26.08.10, 18:41
      Po co wymuszać na trzylatku co i kiedy ma zjeść? Żeby sobie horror
      zgotować? I dziecku przy okazji też?

      Jedzenie jest czynnością fizjologiczną podobnie jak np. sranie.
      Oczywiście można napisać naukowe książki ile cm. powinna liczyć
      prawidłowa kupa dziecka i o jakiej porze powinno ją zrobić a potem
      można wydać stertę poradników jak rodzice powinni to egzekwować od
      dzieci. Tylko po co?!
      • mali_kali Re: Niestety trochę bredni w tym artykule 27.08.10, 11:31
        To Ty bredzisz. Nie wiesz o czym piszesz. Jezeli prowadzisz dom, to
        trzeba to zorganizowac i zaplanowac. Nie da sie ugotowac zupki w
        ostatniej chwili na zadanie 3 latka i to jeszcze dokladnie takiego
        rodzaju jaki sobie zamarzy.

        Najpierw sie idzie na zakupy i kupuje skladniki. Nie mozesz miec
        wszystkich swiezych warzyw zawsze w domu. Pozniej wszystko trzeba
        umyc i oczyscic (np. ze skorek lub obciac koncowki). Potem trzeba
        wszystko pokroic i poddac obrobce termicznej. Na koniec nalezy
        jeszcze zastawic stol i podac. Przy tym wszystkim nalezy caly czas
        miec oko na 3 latka (lub kilkoro dzieci, gdy masz wiecej), zeby nie
        zbroily czegos.

        Jak w takiej sytuacji chcesz, aby dziecko decydowalo co ma jesc i o
        ktorej porze? Prowadzilas kiedys dom?
        • computerro Re: Niestety trochę bredni w tym artykule 27.08.10, 16:45
          Tak, prowadziłam dom i prowadzę nadal. Mam też doświadczenia z
          własnymi dziećmi.

          Dzieci są różne. Jedno dziecko zje, kiedy otrzyma posiłek, inne
          odmówi. W pierwszym przypadku nie ma problemu, w drugim można:
          1. odgrzać posiłek później (choćby w mikrofalówce, trwa to moment)
          2. dostosować menu do upodobań dziecka
          3. ułatwić sobie pracę, wziąć obiad dla dorosłych i np. rozgnieść
          większe kawałki albo zmiksować w zależności, jak dziecko lubi

          Syty głodnego nie zrozumie. Jeśli nie byłeś dzieckiem, w które
          wmuszano posiłek i nie wiesz, jaka to trauma (gwał oralny papką z
          ziemniaków) to znaczy, że w ogóle nie wiesz, o czym piszesz
          • duniaraskolnikow Re: Niestety trochę bredni w tym artykule 28.08.10, 16:26
            zgadzam się z computerro, sama mam trzylatka i nie wmuszam mu jedzenia, powiedzcie mi, jaki to ma cel?
            Nagle się zagłodzi gdy raz nie zje?
            Pokazanie kto tu rządzi, "jedz, bo matka się napracowała"?
            Jak chce to je, jak nie chce to może jeść banana i jogurt.
            Tyle, że ja ogólnie uważam, że nasz polski styl myślenia o odżywianiu(obiad o 3ciej-nieważne czy jesteś głodny czy nie, ziemniaki, mięcho i jakieś warzywo jak dobrze pójdzie) jest niezdrowy i bez sensu.
            I chyba dzięki temu, że nie wciskałam jedzenia na siłę, moje dziecko je dużo warzyw, owoców, orzechów i zbóż, a ja nie narzekam, że nikt nie szanuje jak ja się ciężko napracuję w kuchni "prowadząc dom".
            To tyle odnośnie jedzenia.
        • mondego1 Re: Niestety trochę bredni w tym artykule 27.08.10, 20:42
          Racja jak mlody urosnie i bedzie go stac na restauracje to bedzie
          sobie decydowal co jesc i kiedy.Poki co matka lub ojciec gotuja o
          wzglednie stalych porach a on/ona zjada bez przpierdywania.
          • bene_gesserit Re: Niestety trochę bredni w tym artykule 06.09.10, 20:19
            A jak nie zjada, to pasem go i trzymac nad talerzem dopoki nie zezre i matce za harówe w kuchni nie podziękuje. A jak nie, to fora ze dwora, won na ulicę, gowniarzu.
            • titta Re: Niestety trochę bredni w tym artykule 15.09.10, 18:04
              A jak nie zjada, to nie zjada. Jak bedzie glodny to zje. Moze kolacja bedzie bardziej przyjazna.
      • titta Re: Niestety trochę bredni w tym artykule 15.09.10, 18:03
        Na przykladzie:
        1. Rodzic gotuje zupe pomidorowa. Powiedzmy w poludnie. Dziec nie chce. (Po krutkiej negocjaci rodic rezygnuje). Nie je to nie je. Pozniej dostaje drugie. Jak nie je, to nie je. Pozniej dostaje podwieczorek (pewnie juz zje). Za tydzien znowu zupa pomidorowa, bo reszta rodziny lubi.
        2. Rodzic gotuje zupe pomidorowa. Dziec nie je. Zaczyna sie slynne wmuszanie, za mamusie, samolociki, potem wrzask. Drugiego nie dostaje bo nie zjadl zupy. Na podwieczorek dostaje....zupe.
        3 Rodzic gotuje zupe. Dziec nie je. Zaczyna sie slynne wmuszanie, za mamusie, samolociki. Potem karmienie przy bajce. Nastepnie rodzic gotuje cos innego byle by dziec zjadl. W efekcie dziec je wylacznie przed telewizorem i karmiony przez rodzica. Rodzic gotuje trzy rozne zupy, na wszelki wypadek.
        Zadanie: zdecyduj kto rzadzi w poszczegolnych przypadkach i kto kogo szanuje.
    • bullet-proof Zabroń mi wreszcie! 26.08.10, 19:35
      Tak jak Freud kiedyś próbował ukryć pod pojęciem kompleksu Edypa
      wykorzystywanie seksualne przez własnego ojca (siostra Freuda "ześwirowała" -
      hm ciekawe dlaczego?)tak samo ten cały "specjalista" może wciskać dokładnie to
      czego nauczył się w domu - nigdy nie bądź sobą! Bądź takim jakim chcą ciebie
      widzieć inni! Dobrze się wtedy tobą steruje!
      • alpepe Re: Zabroń mi wreszcie! 27.08.10, 07:46
        oczywiście pasaż o nieoglądaniu się na to, co ludzie powiedzą, jakoś ci uciekł?
        Twój post wygląda na jakąś projekcję.
    • annataylor Zabroń mi wreszcie! 26.08.10, 21:12
      a na jakiej podstawie pan psycholog tak twierdzi? naczytal sie ksiazek,
      przeprowadzil terpie i wnioskuje, ze jest zle w takich rodzinach, gdzie
      jest bezstresowe wychowanie...
      wkurza mnie to w psychologii, ze wszystkich sie wrzuca do jednego
      worka: ci sa dobrzy, ci sa zli, ci normalni, ci patologia, tych trzeba
      leczyc, tych nie...ja sie pytam na jakiej podstawie?
      norma to pojecie BARDZO wzgledne...
      • mali_kali Re: Zabroń mi wreszcie! 27.08.10, 11:33
        Ja tez tak wnioskuje, na podstawie moich doswiadczen z rodzicami
        znajomych moich dzieci.
        Pan psycholog nie jest sam.
      • titta Re: Zabroń mi wreszcie! 15.09.10, 17:42
        Bardzo dobry artykol. Swietnie opisuje moje doswiadczenia z dziecinstwa i jego skutki.
    • a.k.wasik Zabroń mi wreszcie! 26.08.10, 23:19
      Swietny artykul - wreszcie nie czuje sie jak wredna i wyrodna matka, bo nie daje sie szantazowac wlasnemu dziecku i mowie 'nie' i 'nie wolno'... :)
    • mata68 Zabroń mi wreszcie! 26.08.10, 23:54
      ,,Paranoidalna:
      - występują tu oprócz ogólnych objawów schizofreni, znacznie nasilone urojenia
      i omamy
      - przeżywane emocje są nieadekwatne, niedostosowane do sytuacji, a reakcje
      emocjonalne są płytsze, bardziej zobojętniałe
      - osoba chora często przeżywa objawy katatoniczne, takie jak:
      osłupienie, czyli stupor (zahamowanie ruchowe, ograniczenie reakcji na bodźce
      zewnętrzne. W skrajnej postaci może dojść do zupełnego znieruchomienia,
      całkowitego braku kontaktu oraz możliwości zaspokajania potrzeb fizjologicznych.)
      mutyzm (zanik mowy, bądź skąpość wypowiedzi, które nie jest spowodowane
      problemami natury fizjologicznej)
      bezcelowe pobudzenie ruchowe
      przyjmowanie nienaturalnych póz
      objawy negatywizmu (czyli skłonność do zachowań sprzecznych z oczekiwaniami
      otoczenia)
      automatyzm nakazowy (bezkrytyczne poddawanie się nakazom, poleceniom)''
      www.schizofrenia.com.pl/
      brak wewnętrzynch granic -wypracowywanych poprzez rozmowę, bycie z dzieckiem
      stosownie do jego wieku oraz zgodnie z wiedzą pedagogiczną KAZDEGO rodzica -to
      początek choroby psychicznej:)
      odrzucenie potęgujące odrzucenie, bo dziecko pozbawione jasnych wskazówek
      -stosownie do wieku - zaczyna zachowywać się dziwnie,zabiegać o akceptację nie
      tam gdzie zabiegać powinien,nie u tych ,którzy faktycznie troszczą się jego
      dobro...
      Cóż-każdy rodzic ma wybór:)zwłaszcza w czasie kiedy wielu z rodziców jest po
      prostu nieobecnymi w życiu dzieci...
      Nikt nie powiedział,że trzeba jak idiota dopinać dziecko do wskazówek każdego
      pedagoga...Ciekawe po jakiego grzyba zdobywa się doświadczenie w kupnie
      samochodu,czy stosowaniu software?:)wszak oprogramowanie można zmienić
      młotkiem...nie?;).Nie czuli,psychotyczni rodzice i ich zdziczałe
      dzieci...potem przychodzi taki gnojek do kumpla w gości i żeby się go pozbyć
      po 22.00-trzeba wezwać policję,bo gnojkowi wszystko było w domu wolno.
      • pennies Re: Zabroń mi wreszcie! 27.08.10, 00:05
        Możesz objaśnić, co masz na myśli wplatając w tę sieczkę myślową wypisy z wyszczególnienia objawów klinicznych schizofrenii? Czyżbyś sugerowała, że nieudolność rodziców w stawianiu granic dziecku prowadzi do rozwinięcia się schizofrenii? Źródła proszę.
    • p.lew Zabroń mi wreszcie! 27.08.10, 07:21
      dobry artykuł .tylko idiota wychowuje dzieci bezstresowo , to nie
      znaczy by je karać za byle co ,ale żeby znały granice co im wolno a
      co nie!
    • losiu4 Zabroń mi wreszcie! 27.08.10, 11:45
      ja mam jedną, ale niezawodną receptę: wszelkich postępowców w
      rakietę i na Marsa. Z biletem w jedną stronę.

      Pozdrawiam

      Losiu
    • p_estka1 Re: Zabroń mi wreszcie! 29.08.10, 20:43
      Z wieloma sprawami zaprezentowanymi w artykule zgadam się, jak np. chwalenie za
      osiągnięcia, czy wspieranie po porażkach, ale zaprezentowano też reguły, którym
      mają jakoby podlegać wszystkie dzieci, jak leci. Nie wzięto pod uwagę, że bardzo
      ważne jest podejście indywidualne i intuicyjne do poszczególnego dziecka, że
      coś, co jest dobre dla jednego dziecka niekoniecznie jest dobre dla drugiego.
      Nie wspomniano, jak ważne w rozwoju dziecka jest dawanie dobrego przykładu,
      którego gdzie szukać, jak nie w domu. Wydaje mi się, że z jednej skrajności pan
      psycholog popadł w drugą, podczas gdy potrzebny jest złoty środek.
      • ankajot2 Re: Zabroń mi wreszcie! 06.09.10, 23:04
        No bo po prostu SĄ takie reguły, które dotyczą wszystkich. A podpieranie się w każdej sprawie "indywidualnością" dziecka to właśnie to tłumaczenie się jego "wyjątkowością", o którym jest w artykule. Żadne dziecko nie powinno dyktować reguł w rodzinie - nawet to "wrażliwe" , "wyjątkowo odpowiedzialne" czy "bardzo rozsądne" - bo ponosi zbyt wielkie koszty po prostu.
    • dziecko-live Zabroń mi wreszcie! 06.09.10, 19:28
      Przez takich jak ty, co piszą takie artykuły. Miałem spiepszone dzieciństwo. Nie mogłem pograć dłużej w piłkę, a jak już byłem starszy to nawet za dużo się napić nie mogłem bo starzy mi kłapali. Zacząłem palić w pewnym momencie papierosy - co z tego, że miałem 18 lat - starzy się ciągle czepiali. Długo zajęło mi tłumaczenie że będę palił nadal i bez względu na te "twoje granice" - szlabany, zakazy, ograniczenia - zrobię to, na co mam ochotę.

      Może wiesz coś o programowaniu społecznym? Przez to, że się zainteresowałem w pewnym momencie sobą i zainteresowałem sobą wyszedłem na ludzi. Nazywacie ich ludźmi sukcesu :)
      Ale do rzeczy - programowanie społeczne to coś co wkładamy naszemu dziecku do główki od najmłodszych lat. W większości rzeczy mamy racje, ale jak wszyscy ludzie popełniamy błędy. A jak myślisz - na kim się one odbijają? Przez to wychodzi era konfliktów dziecko-rodzic. I mówisz że to stwarza bezpieczeństwo? Wiesz, wybacz ale ostatnio się za bardzo zmieniłem. Z takiego dziecka wychowywanego tak jakby po twojemu, pokazałem rodzicom ze jestem odpowiedzialny i potrafię o siebie zadbać zupełnie nie tak jak by chcieli, ale to mój wybór. I według mnie wielokrotnie lepszy od gadki moich starych.

      Może do kilkuletniego dziecka to coś się sprawdzi - ale rodzic przyzwyczaja się do stałej kontroli swojego dziecka - dla mnie to była katastrofa. Więc następnym razem - jeśli piszesz coś takiego to się zastanów i napisz też wady jakie mogą wyjść z twojego gadania i jak im przeciwdziałać.
      Pozdro
      • c2h6 Re: Zabroń mi wreszcie! 07.09.10, 10:17
        dziecko-live napisał:

        > Przez takich jak ty, co piszą takie artykuły. Miałem spiepszone dzieciństwo. Ni

        I pewnie przez panią od polskiego i jej dyktanda.

        > e mogłem pograć dłużej w piłkę, a jak już byłem starszy to nawet za dużo się na
        > pić nie mogłem bo starzy mi kłapali. Zacząłem palić w pewnym momencie papierosy
        > - co z tego, że miałem 18 lat - starzy się ciągle czepiali. Długo zajęło mi tł
        > umaczenie że będę palił nadal i bez względu na te "twoje granice" - szlabany, z
        > akazy, ograniczenia - zrobię to, na co mam ochotę.

        > Może do kilkuletniego dziecka to coś się sprawdzi - ale rodzic przyzwyczaja się
        > do stałej kontroli swojego dziecka - dla mnie to była katastrofa. Więc następn
        > ym razem - jeśli piszesz coś takiego to się zastanów i napisz też wady jakie mo
        > gą wyjść z twojego gadania i jak im przeciwdziałać.

        Szkoda tylko że kompletnie nie zrozumiałeś tego artykułu. Idź sobie zapal, "samodzielny lepszy człowieku". I chlapnij kielicha, skoro cię to tak kręci.
    • helgvise Zabroń mi wreszcie! Czyli odpowiedzialność rodz... 13.09.10, 20:17
      To bardzo ciekawe podejscie do tematu.
      Ale ja mysle ze jezeli przymiemy zasade testujemy sie nawzajem , czyli rozmawiamy duzo i o wszystkim z dziecmi , okazujemy im zaiteresowanie i respektujemy jak pelnoprawnych czlonkow rodziny. Uczymy wybierac i podejmowac decyzje to do latwiej wychowamy ludzi odpowiedzialnych i kochajacych nas za trud rodzicielki.
      Oczywiscie zwykla dyscyplina pilnujac harmonijnego rozwoju nie musi zaprzeczac pozwoleniu dziecku podejmowac wielu samodzielnych decyzji tak wczesnie ajk to mozliwe. Pierwsze takie decyzje akceptujemy stosujac metode karmienei na zadanie.
      Ta metode propagowano w latach poznych 80 i czy wlasnie teraz uwaza sei ze nalezy sie z niej wycowac i wrocic do instrukcji karmic 6-7 razy na dobe z przerw nocna 6 godzin:-)
      Pozdrawiam i dizkeuje za artykul
      H
      PS nikt co sma dizcie nie wychowa nie moze byc expertem w tym temacie
    • szary212 Zabroń mi wreszcie! Czyli odpowiedzialność rodz... 18.09.10, 16:10
      Bardzo dobry tekst. Fragment o chwaleniu bardzo mnie poruszył, bo skojarzyłam nagle, ze prawie nigdy jako dziecko nie byłam chwalona przez rodziców 'w oczy". Generalnie też mieli problem z okazywaniem uczuć, byli mocno zakręceni sami w sobie i na własne wzajemne tematy.Czy ktoś z koleżeństwa forumowiczów też może tak miał? Badam teren, bo uderzyło mnie ostatnio, że moi znajomi i przyjaciele rocznik 66-67, generalnie mieli w domach emocjonalny chłód i koszmar, jakieś totalne wyobcowanie a la film Koterskiego, z rodzicami kompletnie niezorientowanymi we własnych emocjach i bardzo egotycznymi. Ja w domu czułam się w domu jak piąte koło u wozu, chociaż pozornie wszystko było ok - rodzice obydwoje pedagodzy, i na zewnątrz normalna rodzina. Efekt był taki, że zawsze starałam się, żeby byli ze mnie zadowoleni, ale to zawsze było za mało. Miałam ciągły lęk przed porzuceniem - notorycznie wyjeżdżali na wakacje sami, a ja do babci, czego efektem były moje ślicznie spaprane związki z facetami. Jako nastolatka uciekłam w swój własny świat, i to z książek uczyłam sie, jaki chcę w przyszłości mieć dom. W przeciwieństwie do mojej matki, duzo czasu spędzam ze swoim dzieckiem - chociaż zabawy z nim przyprawiaja mnie o ziew, to wiem, że często wystarczy, że jestem obok. Mój syn ma bardzo mocne poczucie bezpieczeństwa, jest otwarty, i wiem, że lubi mieć stanowczo postawione granice - taki typ. Na słodkie pitu-pitu, i tłumaczenie nigdy nie reagował, od maluszka - tak już ma, że działa na niego twarde postawienie sprawy albo humor - to ostatnie najlepiej:) Natomiast jesli chodzi o chwalenie, to ja chyba chwale nadmiernie - bo mam te braki z dzieciństwa:) a mąż z kolei jak pan psycholog z artykułu- sprawiedliwie, bez fałszowania obrazu, że młody jest w czymś świetny, jesli nie jest. Ale co z tego będzie - nie wiem. Może jest ktos dorosły na forum , kto miał fajnych, mądrych rodziców, to niech się podpowie, niech się podzieli, jacy byli, i jak mu teraz życie idzie?
    • gdsta Zabroń mi wreszcie! Czyli odpowiedzialność rodz... 18.09.10, 17:38
      bycie rodzicem to bardzo trudne zadanie;
      trzeba dziecku pozwolić na tyle ile potrafi dziecko unieśc;
      obciazanie maluszka podejmowaniem decyzji w sprawach o których nie ma pojęcia to torturowanie dziecka;
      trzeba dziecka wysłuchać i razem podjąc decyzję - rozsadna a nie dominującą;
      ot i wszystko;
      krok po kroku kazdego dnia pozwalać dziecku na więcej - bo co dzień jest madrzejsze

      a kiedy dzieci szybciej od nas się ucza i wiedzą więcej niż my - wspomagamy je swoim doświadczeniem
      za co spływa na nas szacunek
      zdarza się że nastolatkowi mowimy nie i czegoś wymagamy;
      zdarza się że dorosłemu dziecku mówimy nie ale to powinien być rzadki przypadek bo to trochę późno na wychowanie ale zdarza się;
      i to zawsze jest nasz problem czegoś nie nauczyliśmy w porę!

      Głupi rodzic pozwal na wszystko potem kiedy siła dziecka rośnie zabrania wszystkiego bo przecież jeśli wczesniej nie tłumaczył tylko rechotał sie radosnie kiedy dziecko kręciło radiem czy waliło w kalwiatue to teraz dziecko myśli że to fajna zabawa

      durni rodzice zapominają , że dziecko trzeba wychowywać a nie bawić się nim
      potem chcą się z nim przyjaźnić - zamiast wychowywać
      i to też pomyłka!

      a potem dziwią się że dziecko uznaje ich za totalnych idiotów
      wtedy zaczynaja go tresować , kontrolować
      przekupywać kasą
      i dziwia się że nie wychowali dorosłego odpowiedzialnego człowieka mającego prawo żyć swoim życiem

      dzieci to nie zabawa to potwornie trudne zadanie

      Znam ludzi pytających 25 letnie dziecko czy ma przykręconą szybę w samochodzie i z czym ma kanapki - no cóz rodzic nie umie zarządzać swoim zyciem i postanawia sterować dzieckiem - tragedia jesli "idealne" dziecko da się w to wkręcić - ma przechlapane

      znam ludzi skałdających z kosza rachunki dzieci żeby kontrolować

      znam ludzi szantażujących swoje własne dzieci i ich rodziny kasa na mieszkanie na samochód itd
      itd to taka prostytucja - za pieniadze sprzedam rodzine honor i bede chodził na smyczy brrr

      o dzieci trzeba dbać zanim sie je pocznie bo warto popatrzeć z kim się w tej sprawie :-) umawiamy,
      potem w ciąży - bo to właśnie okres szykowania posagu na całe zycie
      i od porodu - jakie to ważne żeby dobrze urodzić :-)
      i potem każdego dnia - minuta po minucie

      uwaga dzieci szybciej mysla od nas
      szybciej się uczą

      i jesli dobrze o nie dbamy to bardzo szybko maja możliwości większe niż my
      tylko doświadczenie mamy większe

      no cóż szkoda jesli doświadczenia mamy marne ;-(

      Może nam się coś po drodze nie udać ale dzieci sa bardzo wyrozumiałe
      natomiast jesli gramy dziećmi i chcemy je wykorzystać to bardzo szybko to kończy sie
      klapą
      Dzieci to wielka sprawa i wielki wysiłek
      dzieci wszystko widzą i rozumieją
      głupka rozpoznaja od razu

      A szczytem głupoty jest wymiana czasu spedzonego z dzieckiem na pieniadze , zamiana szczęscia bycia razem na rzeczy.

    • idaiola to sie sprawdza tylko przy kilkulatkach. 07.12.10, 11:14
      Spróbujcie z nastolatkiem. Powodzenia.
      • piestrojanski Re: to sie sprawdza tylko przy kilkulatkach. 11.12.10, 17:00
        Bezstresowe wychowanie jest ok, ale do tego potrzebna jest charyzma, konsekwencja i czas, jak ktoś nie ma choć jednej z tych 3 ech, polecam wychowanie tradycyjne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka