Dodaj do ulubionych

Niemowlętami się brzydzę

13.07.08, 16:11
świetny artykuł! Przydałoby się jeszcze wspomnieć o przemianach rodziny we
współczesnym świecie (jest coraz więcej modeli życia, które stają się coraz
bardziej akceptowane, m.in. są tutaj samotni rodzice, pary homoseksualne,
single, kohabitacja, rodziny zastępcze czyli wszystkie możliwe struktury
pełniące funkcje rodziny ale nie będące tradycyjną rodziną). Wśród nowych
modeli rodziny jest także model DINKS czyli Double Income No Kids (podwójny
dochód, bez dzieci)- osoby żyjące w ten sposób to przeważnie pary bardzo
dobrze wykształconych młodych ludzi, którzy są bezdzietni z wyboru, oboje
aktywni zawodowo, przeważnie zajmują intratne stanowiska lub poświęcają się
nauce.
Obserwuj wątek
    • alyeska Niemowlętami się brzydzę 13.07.08, 18:13
      Nie chca miec dzieci, bardzo dobrze ich sprawa. Nie ma ustawowego
      obowiazku posiadania dzieci. Jednakze ten ton wyzszosci w ich
      wypowiedziach jest z lekka drazniacy.
      Pani, ktora sie tak strasznie zdenerwowala, ze dziecko roczne zrobilo
      kupe w pieluche w jej obecnosci jest the best.

      • kochanica-francuza Ona nie kupą się zdenerwowała... 13.07.08, 19:34
        ... tylko zachwytem mamusi nad kupą i wwąchiwaniu się w tęże kupę przez mamusię.
        • alyeska Re: Ona nie kupą się zdenerwowała... 13.07.08, 19:50
          rzeczona mama kupe sprawdzila wechem a zapewne powinna wlozyc palec do
          pieluchy. Jasne, ze nie musiala tego robic tak oficjalnie, ale bez
          przesady. Oburzenie, ze po wyniesionym dziecku pozostaly "opary" i
          nazywanie calej sytuacji "tragiczna". Pretensjonalna jest ta "Elka".
          • kochanica-francuza Re: Ona nie kupą się zdenerwowała... 13.07.08, 20:49
            alyeska napisała:

            > rzeczona mama kupe sprawdzila wechem

            E tam, sprawdziła. Zachwycała się nią, jakby to była diamentowa kolia.
            • oktawianc Re: Ona nie kupą się zdenerwowała... 14.07.08, 18:30
              W zasadzie diamentowa kolia w porównaniu z kupą to tandetny badziew :D

              kochanica-francuza napisała:

              > alyeska napisała:
              >
              > > rzeczona mama kupe sprawdzila wechem
              >
              > E tam, sprawdziła. Zachwycała się nią, jakby to była diamentowa kolia.
              • mis22 Wszystkim się można zachwycać 14.07.08, 19:51
                alyeska napisała:
                > Zachwycała się nią, jakby to była diamentowa kolia.

                Dla niej jej dziecko było cenniejsze niż diamentowa kolia. Więc zachwycała się
                wszystkim co jej dziecko robiło.

                Niestety mnóstwo ludzi ma słabą wyobraźnię. Większość myśli, że wszyscy myślą
                lub powinni myślec tak jak oni. Więc ludzie bezdzietni nie rozumieją ludzi, a w
                szczególności matek, które mają swoje dzieci. Zgaduję, że autorka artykułu jest
                bezdzietna dlatego artykuł napisała z perspektywy człowieka nie mającego pojęcia
                o macierzyńskich uczuciach.
                • mansuba Re: Wszystkim się można zachwycać 14.07.08, 20:30
                  Dzietni nie rozumieją bezdzietnych, a bezdzietni dzietnych.
                  Nie rozumieją i nie zrozumieją, ale obie strony powinny się nauczyć akceptować
                  wybory innych. Nie trzeba rozumieć, by zaakceptować inność. To by było na tyle.
                  • jednorazowy3 [...] 14.07.08, 20:44
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • nessie-jp Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 14.07.08, 21:04
                      > Szczerze mowiac najbardziej niedobrze zrobilo mi sie jak czytalem wypowiedzi Kl
                      > ary - babsko ma naprawde niezle narypane we lbie.

                      Nie, ona po prostu mówi prawdę
                      • jednorazowy3 Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 14.07.08, 21:14
                        stała bywalczyni do mnie napisala :)


                        Nie uwazam za cos przyjemnego bo co w tym przyjemnego? Przyjemne to sa fiołki na łące.
                        Ale jest to normalne, naturalne. Sam sikam, sam robie dzien po dniu kupsko, swoje bąki znosze lepiej, a cudze gorzej. Ale autentycznie nigdy nie przyszlo mi do glowy rozmyslac o tym z obrzydzeniem. Miliary ludzi na swiecie podciera dupy swoim dzieciom i moze sie przy tym na poczatku krzywia ale pozniej im to obojetnieje bo tak to juz jest.
                        Rownie dobrze moglbym sobie myslec z obrzydzeniem o Tobie jakbysmy razem pracowali, a Ty bys w przerwie strzeliła kloca. Wierz mi, ze nie zrobiloby to na mnie wrazenia i dalej traktowalbym Cie z sympatia :)
                        • hyakinthos Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 14.07.08, 23:45
                          > Rownie dobrze moglbym sobie myslec z obrzydzeniem o Tobie jakbysmy razem pracow
                          > ali, a Ty bys w przerwie strzeliła kloca. Wierz mi, ze nie zrobiloby to na mnie
                          > wrazenia i dalej traktowalbym Cie z sympatia :)

                          :-)
                        • bubster Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 15.07.08, 00:05
                          ale jak załatwiasz potrzeby fizjologiczne to wychodzisz w miejsce
                          ustronne?
                          tak samo można było zrobić z dzieckiem - w toalecie sprawdzić
                          zawartość pieluchy
                          • palantunio2 Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 15.07.08, 13:56
                            Nie wiem gdzie w tym artykule jest fascynacja mamuśki kupą?! przeczytałem ten
                            fragment i jakoś tego nie widzę.

                            Rodzice sprawdzają czy dziecko ma narobione węchem chyba od dawien dawna, ja tak
                            robię ze swoim dzieckiem, ze mną i z wami pewnie też tak robili. Nikt o zdrowych
                            zmysłach nie chodzi co 5 minut do kibla sprawdzić czy dziecko ma nasrane. A
                            reakcja mamuśki jak najbardziej prawidłowa - pomijając durnawy opis paniusi (w
                            powstały otwór wsadza nos - no Mickiewicz drugi się narodził buhaha)
                            text "A co my tutaj mamy" zupełnie naturalny - rodzice tej paniusi co to pisała
                            pewno reagowali inaczej powodując u tej pańci poważne zaburzenie rozwoju w fazie
                            analnej, leczyć się trzeba!!

                            pl.wikipedia.org/wiki/Faza_analna
                            pl.wikipedia.org/wiki/Osobowo%C5%9B%C4%87_analna
                            howgh
                          • palantunio2 Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 15.07.08, 13:57
                            Nie wiem gdzie w tym artykule jest fascynacja mamuśki kupą?! przeczytałem ten
                            fragment i jakoś tego nie widzę.
                            Rodzice sprawdzają czy dziecko ma narobione węchem chyba od dawien dawna, ja tak
                            robię ze swoim dzieckiem, ze mną i z wami pewnie też tak robili. Nikt o zdrowych
                            zmysłach nie chodzi co 5 minut do kibla sprawdzić czy dziecko ma nasrane. A
                            reakcja mamuśki jak najbardziej prawidłowa - pomijając durnawy opis paniusi (w
                            powstały otwór wsadza nos - no Mickiewicz drugi się narodził buhaha)
                            text "A co my tutaj mamy" zupełnie naturalny - rodzice tej paniusi co to pisała
                            pewno reagowali inaczej powodując u tej pańci poważne zaburzenie rozwoju w fazie
                            analnej, leczyć się trzeba!!
                            pl.wikipedia.org/wiki/Faza_analna
                            pl.wikipedia.org/wiki/Osobowo%C5%9B%C4%87_analnahowgh
                            • melindap Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 15.07.08, 14:03
                              To nie jest normalne!!!!! Przyzwoity, w miarę inteligentny człowiek
                              nie wykonuje takich czynności w miejscu publicznym. Od tego właśnie
                              jest ubikacja. A w artykule mamuśka jeszcze wyraża zachwyt nad
                              wydalaniem dziecka. Widocznie niektórym po urodzeniu potomka
                              zawężają się horyzonty myślowe. Jeślu uważasz to za normalne,
                              proponuję wyciągnij wacka, odlej się w hali odlotów i jeszcze
                              zachwyć się: jak pięknie, jak wspaniale. Powodzenia:)
                              • palantunio2 Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 15.07.08, 14:10
                                w którym miejscu jest wyrażony ten zachwyt???
                                "a co my tu mamy"???
                                a co miala powiedziec?
                                "znowu sie zesrałeś ty rozdarta mordo!!!"
                                • melindap Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 15.07.08, 14:17
                                  > ta pani nagle odchyla dziecku spodenki, pieluchę i wsadza w
                                  > powstały otwór nos. Zaciągając się głęboko, świergoli: 'A co my
                                  > tutaj mamy?'.

                                  To nie jest zachwyt???? Wogóle nie powinna komentować, tym bardziej
                                  wsadzać nosa, jeśli coś poczuła, powinna pójść do toalety i tam
                                  dokonać czynności związanych ze zmianą pieluchy.
                                  Jeśli ktos nasrałby obok mnie i jeszcze kazał się tym zachwycać, też
                                  bym zwymiotowała- najlepiej na mamusię:)
                                  • palantunio2 Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 15.07.08, 14:33
                                    sama podałaś przykład zachwytu: o wspaniale o coś tam.

                                    zachwyt więc w tym przypadku to np idzie tak:

                                    tiu tiu tiu jaką śliczna kupeczkę się zrobiło, bobaska brzuszek rozbolał tak?
                                    kaku wyszło? dzielny dzidziuś brawo. zaraz mamusia kupeczkę wyciągnie i podmyje
                                    pupkę. tiu tiu tiu
                                    • mojboze Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 15.07.08, 14:47
                                      :)))

                                      Zagiąłeś oponenta :)))
                                    • zorka-5 Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 15.07.08, 18:29
                                      rzesz nać! a może zamiast "a cio my tu mamy" albo "znowu sie zesrałeś ty
                                      rozdarta mordo" wystarczyłoby "chodźmy do toalety"????????
                                      • oldbay Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 16.07.08, 02:35
                                        Takich tekstów jak tej mamusi na lotnisku słyszałam juz kilka i też
                                        nie mogę tego pojąć. Ja rozumiem, że dzieci robią kupę, wydalają
                                        itp. jak wszystko, co zyje. Ale po co to w jakikolwiek sposób
                                        komentować publicznie? W takiej sytuacji owa pani powinna wstać i
                                        udac sie z dzieckiem do toalety, po co głośno zwracać publiczną
                                        uwagę na zawartośc pieluchy? A takie: a cio my tutaj mamy? jest
                                        obrzydliwe.
                                        -
                                        oldbay
                                        • moniowiec Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 20.07.08, 08:57
                                          jakby towje dziecko darło mordę dwa dni bo nie mogło tej kupy zrobić (normlna reakca na jakiś pokarm zjedzony przez siebie czy karmiącą mamę spowodowania niedorozwojem młodego układu pokarmowego) to byś stwierdził jako matka że ta kupa to dar boży, diamentowa kolia i do tego pachnie fiołkami! mój mąż kiedyś nie rozumiał czemu ciszę się jak dziecko narobi w pieluchę - po jednym samotnym wieczorze z wyjcem zrozumiał i sam dopytuje się czy mały dziś coś zrobił. a co do smrodku - ja się odsuwam od śmierdzących mi rzeczy czy ludzi - instynkt samozachowawczy - czy wścibstwo nie pozwoliło rozmówczyni na to? czy koło kloszarda siedziałąby tak samo spokojnie i potem wylewała żale na jego niedomycie w gazecie? nie mówię - nie trzeba lubić dzieci i ich zachowania, fizjologii, ale trzeba tolerowac istnienie dzieci - bez nich nawet ta płatna pomoc w podaniu szklanki kiedyś się skończy...
                                          • aurita Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 21.07.08, 20:16
                                            popieram :)
                                            Pozatym kupa jest miernikiem zdrowia dziecka, niemowlak nie powie czy cos go
                                            boli, czy ma na cos uczulenie, czy jest chory ale jego kupa wiele, kupe trzeba
                                            oblookac i pochwalic
                                            A tekst "chodzmy do lazienki" powiedziany do roczniaka zwala z nog!

                                            Dlaczego male dziecko ma sie trzymac kanonow zachowania wymyslonych przez
                                            podstarzalych ludzi?
                                            • cixi Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 22.07.08, 15:35
                                              Trochę tolerancji, z obu stron proponuję. Nie ma powodów się
                                              złościć, że ktoś zwraca się pieszczotliwie do dziecka. Mnie na
                                              przykład denerwują psy robiące kupę na każdym skrawku trawnika i
                                              chodnika, nie dość, że publicznie, to jeszcze właściciele po nich
                                              nie sprzątają. I nie dorabiam do tego ideologii, że ludzie
                                              posiadający psy są niechlujami, chociaż wolałabym, żeby sprzątali, a
                                              ich psy, żeby załatwiały się w wyznaczonych do tego miejscach. Po
                                              prostu ta kobieta tak jest pochłonięta swoją macierzyńską miłością,
                                              że nie zauważa, że może kogoś obrzydzić. Tak samo jak całujący się
                                              zakochani mają w nosie to, że ktoś może być zniesmaczony. To tylko
                                              ludzie.
                              • ned_pap Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 16.07.08, 16:25
                                Pamiętaj o tym, że dziecko w takim wieku raczej nie sygnalizuje, że zrobiło kupę. Jak zacznie płakać, to przyczyn może być mnóstwo. Tedy, żeby nie urażać zmysłu estetycznego Oświeconego Bezdzietnego, rodzic z dzieckiem powinien biegać co pół godziny do toalety, żeby sprawdzić pieluchę.

                                Wypowiedź o tej pielusze przypomniała mi historię, jak to moja znajoma tłumaczyła mi, dlaczego nie chodzi do kościoła: "a bo ksiądz to taki czy inny, a w ogóle to kiedyś jakaś baba nadepnęła mi na nogę". Dziecinada i żenada. Klara z artykułu też jest dziecinna, albo ma jakiś kompleks, skoro argumentuje tak niepoważnie. Jeżeli coś takiego ją brzydzi - to niech odwróci wzrok. Ciekawe, czy brzydzą ją psy srające na trawniku - jeżeli tak, to musi mieć niezłą jazdę, jak wychodzi z domu.
                              • demokracy Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 17.07.08, 09:47
                                Niesamowite!!!!Ja mam kota i dziecko. Jak mój kot narobi też musze to sprzątnąć,
                                jak synek jest łatwiej bo wynosze pieluche. Droga czytelniczko nie zapominaj że
                                niedawno siedzieliśmy na gałęzi srając pod siebie gdzie bądź. Etymologicznie
                                jesteśmy kupkorobiącymi i kupkożercami. To piękne bo to meritum życia czy się do
                                tego p[rzyznasz czy nie!
                                • basia172 Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 09.08.08, 19:13
                                  No faktycznie, ta niunia co plotła o wyższości kota nad człowiekiem była
                                  najgłupsza. Proponuję jej zastanowić sie na tym, że: kocią kupę trzeba
                                  własnoręcznie sprzątać codziennie przez wszystkie dni 9ciu żyć kota, a u dziecka
                                  - człowiek się nie obejrzy a już samo zasuwa do łazienki.
                            • bubster Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 15.07.08, 17:45
                              No i przez to że rodzice sprawdzają węchem, sprawdza z nimi cała
                              reszta otoczenia...
                            • marti_de Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 21.07.08, 22:13
                              Tak a propos kupy to zawsze najbardziej bawią mnie właściciele psów, którzy na
                              spacerach z upodobaniem wpatrują się jak ich pies z mozołem coś wyciska... To
                              jest dopiero coś! Nie widzę nic strasznego w podniesieniu dziecka i stwierdzeniu
                              " o, śmierdzisz synku"...jakby mało było śmierdzących osób w autobusach...
                              Zabawne jest to, że w odniesieniu do dzieci "te rzeczy" czyli kupy i inne
                              marginalnie banalne codzienne sprawy ( każdy z nas chyba wącha swoje smrody jak
                              narobi w kiblu ) urastają w oczach niektórych do koszmaru życia.
                        • zorka-5 Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 15.07.08, 00:19
                          Czy Ty nie jesteś w stanie zrozumieć, ze NIE chodzi o prostą konieczność
                          wykonania czynności higienicznych przy podopiecznym a o zachwyt wywołany przez
                          kontakt z wydalinami?
                    • kashak Re: Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi? 15.07.08, 02:50
                      Taka natura??? Ona może tego nie akceptować... Po prostu. I ma do
                      tego prawo. Nawet jeśli sytuacja o jakiej piszesz jej sie przytrafi -
                      nikt raczej nie przewróci jej na plecy i nie będzie wąchał
                      zawartości majtek - częstując zapachem kału otoczenie. Dlaczego mamy
                      wszystko wybaczać rodzicom maluchów? Niech cierpią sami - chce -
                      niech wącha - ja nie muszę.
                    • gonzo44 Pani Elka nie wali kupska i nie pierdzi !!! 15.07.08, 09:48
                      Pani Elka nie wali kupska. Pani Elka z godnością i klasą defekuje.
                      Gdyby piardła to by jej samoocena spadła - co wymagałoby
                      odpowiedniej terapii (znajomy psycholog itp.)
                  • titta Re: Wszystkim się można zachwycać 14.07.08, 23:09
                    Ale dzietni byli kiedys bezdzietni, wiec maja punkt odniesienia.
                    Czego o bezdzietnych powiedziec nie mozna. Poza tym przydalo by sie
                    minimum szacunku dala swoich rodzicow i ...samych siebie...
                    • nessie-jp Re: Wszystkim się można zachwycać 14.07.08, 23:24
                      titta napisała:

                      > Ale dzietni byli kiedys bezdzietni, wiec maja punkt odniesienia.

                      Nieprawda. Byli "jeszcze-nie-dzietni". To zupełnie co innego, niż bezdzietność,
                      zwłaszcza bezdzietność z wyboru.
                      • kotek.filemon Re: Wszystkim się można zachwycać 14.07.08, 23:30
                        > Nieprawda. Byli "jeszcze-nie-dzietni". To zupełnie co innego, niż bezdzietność,
                        > zwłaszcza bezdzietność z wyboru.

                        Świetne. Nie można tego ująć lepiej.
                        • titta Re: Wszystkim się można zachwycać 15.07.08, 00:28
                          Wiesz, "bezdzietnym z wyboru" zdazaja sie wpadki. (No chyba, ze
                          celibat, albo skalpel, bo zadna inna metoda nie jest 100%
                          skuteczna). No i staja sie dzietni...
                          Fakt, niektorym z tego powodu (i ich dziecku) naleza sie tylko
                          kondolencje... ale nie wszystkim.
                          • danziger73 Re: Wszystkim się można zachwycać 15.07.08, 11:19
                            Nie wiedzialem ze celibat to metoda zapobiegania ciazy. :-D
                            Obawiam sie jednak, ze nie jest stuprocentowo skuteczna ;-)
                    • malmar2019 Re: Wszystkim się można zachwycać 15.07.08, 12:42
                      To prawda. Nie chcialam miec dzieci. Urodzilam pierwsze dziecko w wieku 33 lat
                      (5 miesiecy temu). Lekarz pediatra powiedzial mi, ze mozg kobiety zaczyna
                      inaczej funkcjonowac po urodzeniu dziecka. I mial swieta racje!
                  • mmena Re: Wszystkim się można zachwycać 15.07.08, 14:47
                    I tu sie mylisz. Dzietni doskonale rozumieja bezdzietnych, w koncu sami tez nimi
                    kiedys byli. Natomiast bezdzietni nie zrozumieja dzieciatych dopoty, dopoki sami
                    nie beda mieli dzieci.
                    Wiecej tolerancji. Ani brak, ani posiadanie dzieci nie jest obowiazkowe i nie ma
                    co narzucac sie tak z jednym, jak i z drugim.
                • ponmlk Re: Wszystkim się można zachwycać 14.07.08, 21:53
                  masz racje, ze mnostwo ludzi ma slaba wyobraznie i dlatego kobieta z
                  macierzynskimi uczuciami, ktora zachwyca sie wszystkim co ich
                  dziecko robi, - w tym kupa w pieluszce - nie jest w stanie
                  zrozumiec, ze ta kupa , a takze wrzaski, krzyki i wymioty ich
                  kochanego dzieciatka, nie musi innych ludzi zachwycac. Te kobiety
                  maja tak slaba wyobraznie, ze wyobrazaja sobie, iz harce (dzikie)
                  ich dzieciatek w miejscach publicznych, np. restauracjach wprawiaja
                  w zachwyt rowniez pozostalych gosci. No tak ale to, jak napisalas,
                  kwestia wyobrazni. Moim zdaniem rowniez empatii.
                  I ku informacji: nie jestem bezdzietna, kocham bezgranicznie moja
                  corke, chce jeszcze jedna, ale rozumiem, ze nie cala ludzkosc
                  podziela moj zachwyt.
                • kochanica-francuza Re: Wszystkim się można zachwycać 14.07.08, 22:52
                  mis22 napisał:

                  > alyeska napisała:
                  > > Zachwycała się nią, jakby to była diamentowa kolia.
                  >
                  > Dla niej jej dziecko było cenniejsze niż diamentowa kolia.

                  Ale to nie powód, żeby się publicznie zachwycać jego g...nem.
                  \
                • kochanica-francuza Re: Wszystkim się można zachwycać 14.07.08, 22:53
                  mis22 napisał:

                  > alyeska napisała:
                  > > Zachwycała się nią, jakby to była diamentowa kolia.

                  I jego kupa też?
                  >
                  > Dla niej jej dziecko było cenniejsze niż diamentowa kolia. Więc zachwycała się
                  > wszystkim co jej dziecko robiło.
                  >
                  > Niestety mnóstwo ludzi ma słabą wyobraźnię. Większość myśli, że wszyscy myślą
                  > lub powinni myślec tak jak oni.

                  No właśnie... na przykład tego typu matki...
                • onion68 Re: Wszystkim się można zachwycać 15.07.08, 14:47
                  Mam dzieci i mam koty, a z większością stwierdzeń zawartych w artykule się
                  zgadzam ;-)
                  Bardzo cieszę się, że moje dzieci już dorosły na tyle, że możliwa jest normalna
                  komunikacja z nimi i obcowanie bez wstrętu. Z perspektywy czasu stwierdzam, że
                  tylko oczadzenie hormonami pozwala jakoś przetrwać psychicznie okres wczesnego
                  dzieciństwa potomstwa.
                  • rr1976 Re: Wszystkim się można zachwycać 06.09.09, 21:48
                    CUDOWNA OPINIA!!!! GENIALNA!!!!!!!!! POZDROWIENIA DLA TEJ PANI, JEJ DZIECI I
                    KOTOW! Moj podpis na dole oczywiscie ma byc przekorny..
                • mariangela_pl Re: Wszystkim się można zachwycać 15.07.08, 16:42
                  To prawda, że bezdzietnym jest trudno zrozumieć ludzi mających
                  dzieci i ich fascynację rzeczami, które są ogólnie uważane za
                  odrażające. Wydaje mi się jednak, że ludzie mający dzieci powinni
                  mieć trochę szacunku dla tych "nienormalnych" i dziwaków, którzy
                  uważają, że kupa to po prostu kupa i dorabianie sobie ideologii nic
                  tu nie pomoże. Uczucia macierzyńskie to tylko hormony. Natura jest
                  sprytna i pozwala ludziom widzieć w kupie dziecka radosne/ zabawne
                  wydarzenie. To dopiero jest dziwactwo!
                • uruk.hai dziecko wypelnia pustke - pustakom zwłaszcza 15.07.08, 16:49
                  Tak to juz jest ze czesto kobiety maja małą swiadomość siebie. Maja problemy z
                  okresleniem swojej tozsamości. Nie potrafia sobie odpowiedziec na pytanie jaki
                  jest ich cel zycia. Dziecko to wszystko zalatwia, nadaje cel i tozsamość matki.
                  Nawet jesli nie mam zadnych umiejetności, pasji, czy wręcz osobowosci - kiedy
                  rodzę dziecko staje sie Matką i juz wiem po co żyję.
                  takie osoby nie potrafia za żadne skarby zrozumiec, ze ktoś może nie chciec miec
                  dzieci a prokreacji nie traktuje jako cel sam w sobie. Pustaki i tyle...:(
                  • agataku Re: dziecko wypelnia pustke - pustakom zwłaszcza 24.07.08, 19:00
                    Skąd u was taka pogarda dla matek? I skąd, do diabła, takie poczucie wyższości?
                    Żałosne.
                • rosi26 Re: Wszystkim się można zachwycać 16.07.08, 16:57
                  to mogla sie zachwycac w swoich 4 scianach, a nie na lotnisku. W
                  koncu inni nie musza tym sie zachwycac!
                  Mi sie kiedys tez to zdarzylo ale w samolocie!!!!!!!!!!
                  myslalam ze umre jak babka na siedzeniu przede mna zaczela przewijac
                  krzyczace w nieboglosy dziecko.
                  musialam sie przesiasc bo fetor i wrzask byl nie do wytrzymania
                • kochanica-francuza Re: Wszystkim się można zachwycać 07.06.09, 17:49
                  mis22 napisał:

                  > alyeska napisała:
                  > > Zachwycała się nią, jakby to była diamentowa kolia.
                  >
                  > Dla niej jej dziecko było cenniejsze niż diamentowa kolia.

                  KUPĄ się zachwycała, nie dzieckiem! KUPA DZIECKA też jest dla niej cenniejsza
                  niż diamentowa kolia?
            • iluminacja256 Re: Ona nie kupą się zdenerwowała... 14.07.08, 20:06
              No dobra, przeczytałam i zadnego oburzenia nie czuje . Po prostu -
              ich wybór, ich sprawa .

              Malo kto , a własciwie nikt się nie przyzna, z e poczatki z
              dzieciakiem są cholernie cięzkie i niewdzięczne - je, spi,
              wrzeszczy, płacze i robi pod siebie. I niewiele wiecej. Potem
              zaczyna chodzić , co oznacza, ze problemów przybywa i trzeba miec
              oczy dookoła głowy:)

              Dzieciaki fajne robią się koło 6 -7 roku zycia , kiedy mozna juz
              miec z nimi pełny kontakt i przyznam, malo co jest to w stanie
              zastapić:) Zaraz wsiądzie na mnie tutaj ilus ludzi, a ja powiem
              tylko jedno - wiekszosc facetów odkrywa swoje dzieciaki około 5-7
              roku zycia, wczesniej to dla nich nieznany ląd z ochota zwalony
              albo przekazany matce. A nieustające mycie, karmienie , podcietranie
              i wycie wreszcie dobija kazdą matkę - bo niestety, ale nikt nie
              dostaj w bonusie 200% cierpliwosci do swojego dziecka, nawet jesli
              tak twierdzą wszystkie katolickie programy.
              • titta Re: Ona nie kupą się zdenerwowała... 14.07.08, 23:01
                Dzieciaki najfajniejsze sa gdzies tak pomiedzy 1 rokiem, a 5 latami.
                Sa roskoszne, przylepne i ufaja bezgranicznie. Potem robia sie
                pyskate...:)

                Kazdy ma prawo do wlasnego zdania.
                • kotek.filemon Re: Ona nie kupą się zdenerwowała... 14.07.08, 23:06
                  titta napisała:

                  > Dzieciaki najfajniejsze sa gdzies tak pomiedzy 1 rokiem, a 5 latami.

                  Najgorszy wiek. Niemowlę jest wbrew pozorom dużo mniej kłopotliwe bo: niemobilne, dużo śpi, łatwo się daje spacyfikować i zwykle nie ma chorych histerycznych jazd. A z dzieckiem tak powiedzmy od 7 lat w górę da się już zazwyczaj porozmawiać jak z człowiekiem. Ale to też tylko i wyłącznie moje zdanie...
                • szary212 Re: Ona nie kupą się zdenerwowała... 04.11.09, 15:50
                  :) Tys prowda:) A tak na boku - urodzilam dziecko-niespodziankę:) w wieku lat
                  38,dziecko chciane, ale nigdy nie planowane; nigdy wcześniej ani nie zachwycalam
                  sie dziecmi, ani nie chcialam ich specjalnie na sile miec, mialam dosyc dobre
                  pojecie, o tym kim jestem, a jestem z gatunku wolnych strzelców, podobno
                  kreatywnych. Przed dzieckiem byl kot, który dalej jest moim pierworodnym w
                  jakims sensie:)Kiedy urodził mi sie konkubinacki syn bylam "zaczadzona
                  hormonami", co mi pomoglo przetrwać pierwsze miesiące, ale nigdy nie świrowałam
                  i nie dziubdzialam, myślę, ze bylam raczej rozsądna i nie bardzo - podobno -
                  irytująca. Kupę wąchałam tylko raz jeden, kiedy mlody mial w niej...mniejsza o
                  to, co mial:). Anyway, co chce powiedzieć - matka nie czuje obrzydzenia do kupy
                  dziecka zwykle, tak to już jakoś robi nam sie z receptorami:)w tym
                  czasie.Bezdzietna i wolna, i twórcza bylam długo, ale dopiero w ciązy dostałam
                  takiego kopa do pracy, ze az milo, a efekty mnie aż przerosły:)Teraz wiem, że
                  fantastycznie jest mieć dzieci, tylko trzeba z nimi mądrze, a potem jak mają 5
                  lat, przychodza i pytają" Mamo, czy imperium to jest to samo co laboratorium?",
                  no i się normalnie wymięka. Mój syn nauczył się wreszcie rysowaś serca, i pisze
                  mi obok tych serc MAMA, i nic nie jest w stanie nawet podskoczyć do tego, co się
                  wtedy w człowieku dziej i otwiera. Kiedyś bylam egotyczką, skoncentrowaną na
                  sobie teraz błogosławie mojego syna , że juz nie musze spedzać przed lustrem
                  godziny, żeby wymyślić sobie image na dany dzień. Moj syn mnie wyzwolił:), bo w
                  nim jest PRAWDA.
              • malmar2019 Re: Ona nie kupą się zdenerwowała... 15.07.08, 12:54
                iluminacja256 napisał:

                > No dobra, przeczytałam i zadnego oburzenia nie czuje . Po prostu -
                > ich wybór, ich sprawa .
                >
                > Malo kto , a własciwie nikt się nie przyzna, z e poczatki z
                > dzieciakiem są cholernie cięzkie i niewdzięczne - je, spi,
                > wrzeszczy, płacze i robi pod siebie. I niewiele wiecej. Potem
                > zaczyna chodzić , co oznacza, ze problemów przybywa i trzeba miec
                > oczy dookoła głowy:)
                >
                > Dzieciaki fajne robią się koło 6 -7 roku zycia , kiedy mozna juz
                > miec z nimi pełny kontakt i przyznam, malo co jest to w stanie
                > zastapić:) Zaraz wsiądzie na mnie tutaj ilus ludzi, a ja powiem
                > tylko jedno - wiekszosc facetów odkrywa swoje dzieciaki około 5-7
                > roku zycia, wczesniej to dla nich nieznany ląd z ochota zwalony
                > albo przekazany matce. A nieustające mycie, karmienie , podcietranie
                > i wycie wreszcie dobija kazdą matkę - bo niestety, ale nikt nie
                > dostaj w bonusie 200% cierpliwosci do swojego dziecka, nawet jesli
                > tak twierdzą wszystkie katolickie programy.
                Jak sie widzialo wczesniaki na opiece specjalnej, w inkubatorach, o wadze
                urodzeniowej od 800 gram, to punkt widzenia zmienia sie diametralnie. Robienie
                kupy, placz? Chodzi o prace pluc, serca, trawienie pokarmu... Matki i ojcowie
                tych dzieci w wielu przypadkach przychodza do dziecka do szpitala miesiacami
                zanim je moga zabrac do domu, i nigdy sie nie beda uskarzac na zmienianie
                dziecku pieluszki. A moj maz karmil synka butelka przez bite 10 tygodni.
                • iluminacja256 Re: Ona nie kupą się zdenerwowała... 15.07.08, 17:32
                  Myslisz, ze wczesniak nie moze stac się roczniakiem nie do
                  zniesienia? Myslę, z e moze i moze dać bobu rodzicom niezle mimo,
                  ze był wczesniakiem. Fakt, z e te dzieci walcza o zycie, nie
                  zmiania faktu, ze jesli pzrezyją potem ktos musi je karmic,
                  przewijać , nauczyć mowic i szereg innych - a w tym wybabrzą się
                  kupą... Nie ma sensu prowadzić takiej dyskusji, bo nie wyniknie z
                  niej nic dobego - tak samo jak zawsze - nie mów mi, ze twoje dziecko
                  nigdy cię smiertelnei nie zmęczyło, bo nei uwierzę , mimo, zebyło
                  wczesniakiem i rozumiem, jakie to obawy i lek.
          • sir.vimes Jako rodzic - 13.07.08, 22:05
            porzygałabym się obserwując taką scenę.

            Staruszkowie stuletni też nie kontrolują zwieraczy - i nie mam watpliwości , że
            analogiczny zachwyt nad kupką dziadka w pielusze dla seniorów nie spotkałby się
            z łagodną oceną.
          • optymista1000 Re: Ona nie kupą się zdenerwowała... 15.07.08, 06:40
            a nie przyszlo ci do glowy, ze to moze nieeleganckie wachac kupe w
            obecnosci obcych ludzi?
            co w tym dziwnego ze dziewczyne to brzydzi? mam dzieci i tez mnie
            brzydza kupy obcych dzieci. wielkie mi halo.
            • lajtowa Re: Ona nie kupą się zdenerwowała... 15.07.08, 08:31
              ależ ta matka nie 'wwąchiwała się z rozkoszą"w kupę dziecka, tylko zwycajnie,
              sprawdziła czy zrobiło kupe. tak się to robi. to tylko tej babie (wymyslonej jak
              tuszę) z artykułu nie pomieściło się we łbie, że matka nie rzyga i nie ucieka z
              wrzaskiem na widok kupy własnego dziecka.
              • optymista1000 Re: Ona nie kupą się zdenerwowała... 15.07.08, 09:37
                trzeba bylo wziac dzieciaka do lazienki i tam sie wwachiwac.

                • mojboze Re: Ona nie kupą się zdenerwowała... 15.07.08, 10:25
                  A w łazience inna lala by się czuła obrażona, że matka wącha, gdy ona się maluje...

                  Trochę umiaru, też mnie denerwują matki rozwydrzonych dzieci, które nie umieją
                  ich kontrolować. I coś mi się wydaje, że z tych dzieci właśnie wyrastają taki
                  dameski. I nie chodzi o wybór bezdzietności - nie jest to dla mnie nic dziwnego,
                  decyzja jak każda inna, ale o kompletny brak empatii. Bo matce z małym dzieckiem
                  i bagażem podręcznym ciężej się zachować "elegancko" wychodząc do łazienki, niż
                  panience zmienić miejsce, jeśli jej szlachetny nos cierpi...
                  • karamija1 Re: Ona nie kupą się zdenerwowała... 16.07.08, 19:27
                    I mamy tu znowu do czynienia z tlumaczeniem biednej mamusi. Skora
                    pani owa zdecydowala sie na posiadanie dziecka, to zdecydowala sie
                    na towarzyszace temu niedogodnosci. Pomijajac fakt, ze
                    organoleptyczne lub wechowe sprawdzanie zawartosci pieluchy
                    gdziekolwiek indziej niz w toalecie jest nieeleganckie, obrzydliwe i
                    chamski, to w dodatku wysoce niehigieniczne. Poblazajmy takim
                    paniusiom (facetom zreszta tez), a doczekamy chwili, gdy kobiety
                    beda zagladaly do swych niewymownych, sprawdzic czy podpaska winna
                    byc wymieniona, czy tez moze ciut poczekac - bo przeciez z bagazami
                    trudno isc do toalety. Pewnie niektorym byloby to na reke
                    • p_a_m Re: Ona nie kupą się zdenerwowała... 12.09.09, 10:03
                      i Tobie i sporej części tu się wypowiadających się można polecić
                      tylko jedno: psychologa;
                      spytaj się własnych rodziców jak to było z tobą, zapewne kupę od
                      urodzenia robiłaś(eś) wyłącznie w toalecie;

              • sir.vimes Nie. Tak się nie sprawdza. 15.07.08, 10:12
                Jeżeli sprawa nie jest oczywista - sprawdza się w ODPOWIEDNIM MIEJSCU czyli w
                TOALECIE, lub miejscu odosobnionym.


                > ależ ta matka nie 'wwąchiwała się z rozkoszą"w kupę dziecka, tylko zwycajnie,
                > sprawdziła czy zrobiło kupe. tak się to robi.

                • mojboze Re: Nie. Tak się nie sprawdza. 15.07.08, 10:36
                  To jako rodzic zapewne wiesz, że czasem sytuacja nie jest łatwa. Gdyby łazienka
                  była 5 metrów od matki, to też bym się zirytowała, że wącha przy innych. Ale to
                  hala odlotów, biorę więc pod uwagę, że toaleta może być dalej, może być
                  zakopcona przez zdenerwowanych palaczy, którzy kilku godzin nie wytrzymują bez
                  dymka, matka może być zmęczona, bo dzieciaci są bardziej zmęczeni, a jej miejsce
                  zaraz zajęte, a wiadomo, że rodzicom z rocznym dzieckiem ciężej stać niż innym.
                  Przy wrażliwości społecznej części bohaterów artykułu, nikt by jej miejsca nie
                  ustąpił.
                  • sir.vimes Re: Nie. Tak się nie sprawdza. 15.07.08, 12:04
                    Jasne, że są sytuacje w których trudno o dostęp do toalety.

                    W takich sytuacjach normalni ludzie starają się zachować dyskrecję - czyli np.
                    sikajac w szczerym polu nie prezentują narządów grupie ze swojego autokaru tylko
                    chowają się choćby za krzaczek. Tak samo należy traktować wydalanie dziecka -
                    jako sprawę prywatną, niekoniecznie zachwycającą innych.

                    Poza tym - dziecko, także roczne, też ma prawo do intymności.

                    > Przy wrażliwości społecznej części bohaterów artykułu, nikt by jej miejsca nie
                    > ustąpił.

                    To zupełnie inna kwestia i chyba trochę nieuprawnnione wnioski -z tego powodu,
                    ze komuś przeszkadza pokaz obwąchiwania kupy wnioskujesz, ze nie ustapiłby miejsca?
                    • mojboze Re: Nie. Tak się nie sprawdza. 15.07.08, 14:46
                      sir.vimes napisała:

                      > Jasne, że są sytuacje w których trudno o dostęp do toalety.
                      >
                      > W takich sytuacjach normalni ludzie starają się zachować dyskrecję - czyli np.
                      > sikajac w szczerym polu nie prezentują narządów grupie ze swojego autokaru tylk
                      > o
                      > chowają się choćby za krzaczek. Tak samo należy traktować wydalanie dziecka -
                      > jako sprawę prywatną, niekoniecznie zachwycającą innych.
                      >
                      Na hali lotniska była, a nie w polu, miała obwąchać dziecko po kurtką? A poza
                      tym z tego, co zrozumiałam, że portek dziecku nie ściągnęła, a tylko odchyliła,
                      wiec intymność według mnie została zachowana...

                      Szczerze mówiąc wnioskuję to raczej z podróży warszawskim metrem...może i
                      wniosek jest nieuprawniony, ale myślę, że brak wyrozumiałości werbalnej dla
                      rodziców mógłby być dodatnio skorelowany z brakiem zachowań ułatwiających im
                      życie. Ale faktycznie badań nie przeprowadzałam.
                      • sojkaj2 Re: Nie. Tak się nie sprawdza. 16.07.08, 18:41
                        > Szczerze mówiąc wnioskuję to raczej z podróży warszawskim
                        metrem...może i
                        > wniosek jest nieuprawniony, ale myślę, że brak wyrozumiałości
                        werbalnej dla
                        > rodziców mógłby być dodatnio skorelowany z brakiem zachowań
                        ułatwiających im
                        > życie. Ale faktycznie badań nie przeprowadzałam.

                        a ja badam codziennie, nie w Warszawie, w innym mieście. I muszę
                        powiedzieć, że ludzie bywają bezduszni. Stoi taka paniusia (panicz)
                        za mną i chce wejść do sklepu. Ja tarasuję wózkiem wejście, bo nie
                        mogę poradzić sobie z dwoma schodkami, które utrudniają poruszanie
                        zawózkowanym. A co robi osoba za mną? Pomaga by było szybciej? A
                        skąd! Cmoka i przewraca oczami, tupta nóżką, zerka na zegarek,
                        słowem, daje mi znać, że baaaardzo się śpieszy.
                        Ludzie! Ja sobie poradzę ze sforsowaniem trudnego przejścia. Ale
                        jeśli wam się spieszy (albo ze zwykłej uprzejmości) - pomóżcie.
                        Będzie szybciej.
                        Natomiast rozumiem, że komuś przeszkadza zachowanie cudzych dzieci,
                        a także głośne komentowanie tego, że zrobiły kupę - mnie to też
                        wkurza, mimo, że mam w domu niemowlaka. Niestety, czasem przewijam
                        publicznie (choć staram sie na boku) jeśli inaczej się nie da.
                        Myślę, że komentarz matki był po prostu rozmową z dzidzią (sama tak
                        głupio do mojej gadam).
            • tymon99 Re: Ona nie kupą się zdenerwowała... 16.07.08, 20:45
              rzecz działa się na lotnisku. tam nie ma czegoś takiego jak elegancja..
        • jakw Re: Ona nie kupą się zdenerwowała... 14.07.08, 19:51
          kochanica-francuza napisała:

          > ... tylko zachwytem mamusi nad kupą i wwąchiwaniu się w tęże kupę
          przez mamusię
          > .
          I temu winne jest dziecko? A sama mogłaby mieć swoje i być idealną
          matką ;-p
          • kochanica-francuza Re: Ona nie kupą się zdenerwowała... 14.07.08, 22:55

            > I temu winne jest dziecko?

            A kto pisze, że dziecko? Jest taki? To go zalinkuj.

            Dzieciaci i niedzieciaci powinni zachowywać się w sposób cywilizowany.
      • karamija1 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 07:44
        A ja widze, ze czegos nie zrozumialas. Pania oburzyl nie fakt, ze
        dziecko narobilo w pieluche, ale fakt, ze mamusia wetknela w ten syf
        swoj nos i zmusila innych do wachania i ogladania owego czynu. I
        jest to obrzydliwe. Jesli mamusia jedna z druga sobie zyczy wsadzac
        nos w kupsko, prosze bardzo, ale z daleka od innych ludzi.
        • mikronezja Może lepiej nie miej dzieci, bo przy takim ostrym 14.07.08, 18:44
          podejściu, to twoje dziecię by cały dzień chodziło z pełnymi
          pieluchami (szczególnie jak trafisz na takie co nie sygnalizuje od
          razu zmian w okolicach podwozia ;) ) ...
          • grizzly321 Re: Może lepiej nie miej dzieci, bo przy takim os 14.07.08, 19:26
            Rozumiem, że ktos może nie chcieć mieć dzieci, ale:

            Tomasz: - Dzieci mnie wkurzają, szczególnie gdy drą mordy.

            Klara: - Nie lubię zbędnego i bezsensownego ruchu. Irytuje mnie fikanie nogami, machanie rękoma, podskakiwanie. Nie chcę takich zachowań i takiego wyjca w domu.


            Zapomniał wół, jak cielęciem był.
            • jednorazowy3 Re: Może lepiej nie miej dzieci, bo przy takim os 14.07.08, 20:49
              Klara to totalna frustratka

              Tomasz w zasadzie normalny facet, nikt przeciez nie lubi halasu. Mieszkam w bloku, dzieci bawia sie na placu zabaw i dra przy tym ostro swoje mordy ale az tak mnie to nie przeraza. Jakby nie patrzec dzieci nie krzycza przez 24 godziny na dobe :)
              • mojboze Re: Może lepiej nie miej dzieci, bo przy takim os 15.07.08, 10:29
                Dlaczego on jest normalny, a ona frustratka?

                Jak dla mnie oboje są po prostu nietolerancyjni, mało empatyczni i niegrzeczni,
                a czego innego spodziewałabym się po wykształconych ludziach. Bo dzieci bywają
                uciążliwe, ale mimo wszystko mają twarze, a nie mordy...
              • mariangela_pl Re: Może lepiej nie miej dzieci, bo przy takim os 15.07.08, 17:49
                Są takie, które drą mordę 24 godziny na dobę. Dziecko sąsiadów zza
                ściany drze mordę już od 3 lat. Non stop. Budzę się z wrzaskiem zza
                ściany i idę spać z wrzaskiem zza ściany. Jak się nie drze, to mam
                obawy, czy rodzice go nie zabili. Jak słyszę te wrzaski to się
                jedynie cieszę, że dzieli mnie ściana od źródła hałasu. Koszmar.
          • bubster Re: Może lepiej nie miej dzieci, bo przy takim os 15.07.08, 00:08
            czytaj ze zrozumieniem
            tam przecież toaleta była!
        • birdy-niam-niam Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 18:49
          karamija1 napisała:

          > A ja widze, ze czegos nie zrozumialas. Pania oburzyl nie fakt, ze
          > dziecko narobilo w pieluche, ale fakt, ze mamusia wetknela w ten syf
          > swoj nos i zmusila innych do wachania i ogladania owego czynu. I
          > jest to obrzydliwe. Jesli mamusia jedna z druga sobie zyczy wsadzac
          > nos w kupsko, prosze bardzo, ale z daleka od innych ludzi.


          tylko jak to oburzenie na mamę z nosem w pielusze ma się do chęci posiadania
          dzieci ???? przecież nie ma obowiązku sprawdzania zawartości pieluchy węchem, na
          lotnisku, publicznie.
          generalnie argumentacja lekko "z dupy" - o tych wspaniałych kotkach
          bezobsługowych (jak mój się czegoś nażarł, to rzygał dalej niż widział, o kocich
          bezzapachowych szczynach nie wspominając).
          jak ktoś nie chce mieć dziecka- nie musi, nie ma obowiązku posiadania dzidziusia.
          • hyakinthos Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:42
            Racja, calkowicie rozumiem wybor osob przedstawionych w artykule, ale
            argumentacja niektorych z nich jest beznadziejna.

            Przeciwstawianie kota dziecku to jak argumentowanie, ze Fiat 126p jest lepszy od
            mercedesa, bo nie trzeba do niego plynu do chlodnicy i w ogole jest tanszy w
            utrzymaniu.
          • karamija1 Re: Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 04:52
            Argumentacje sa lekkoz dupy po obu stronach. Dzioeci dra sie w
            nieboglosy, nie kontroluja czynnosci fizjologicznych i potrzebuja
            czasu, czasu i jeszcze raz czasu - fakty.
            Chodzi o to, ze ludzie dokonuja wyborow i o tyle, o ile niedzieciaci
            nie mowia dzieciatym, ze swa winorosl powinni zlikwidowac; dzieciaci
            za wszelka cene usiluja naklonic poprzednich do posiadania
            potomstwa. I tak byc nie powinno, tak byc nie moze! Jesli nie lubie
            pomidorow, nie zmuszaj mnie do ich jedzenia, bo zwyczajnie sie
            zrzygam
        • kanibalin22 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 19:47
          karamija1 napisała:

          > dziecko narobilo w pieluche, ale fakt, ze mamusia wetknela w ten
          syf
          > swoj nos i zmusila innych do wachania i ogladania owego czynu. I
          > jest to obrzydliwe.
          Dokladnie tak jest, bylam w ciazy z moja corka i moja
          sasiadka "zmusila" mnie do przewijania jej cuda w ramach "nauki" -
          porzygalam sie, dziekuje serdecznie, nie moje malpy nie moj cyrk...
      • shanna12 Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 17:51
        Ja nie widzę tego "tonu wyższości". Po prostu wyrażają swoje zdanie i opowiadają
        o własnych przemyśleniach. Każdy ma prawo iść własną ścieżką, jaka mu
        najbardziej odpowiada i decydować o sobie.
      • winogronka.easy Re: Niemowlętami się brzydzę 22.07.08, 12:48
        Tu nie chodzi o to, że dziecko zrobiło kupę w obcności tej pani!
        Wszystkich dzietnych nawet nie proszę ale błagam: nie epatujcie
        otoczenia kupą swojego dziecka. Dajcie soobie spokój z tym
        obrzydliwym wąchaniem pupy publicznie i przewijaniem dzieci na
        stolikach w kawianiach. To jest po prostu obrzydliwe! Od takich
        rzeczy są toalety!
        • a_a_r Re: Niemowlętami się brzydzę 15.09.09, 11:52
          racja, stolik to nie miejsce, ale często nie ma gdzie położyć
          dziecka w kawiarnianej / restauracyjnej toalecie.
          Jak córa była mniejsza przewijałam ją kładąc na podkładzie na
          opuszczonej desce sedesowej, o ile była czysta. Teraz, chodź jeszcze
          nie siedzi, próbuję robić to "na kolanie", bo mało która restauracja
          w 3mieście ma taki luksus jak przewijak.
          Fizjologia jest naturalna, a wrzaski dziecka, o ile nie są
          spowodowane chorobą, często wynikają z nudy, a tu pole do popisu dla
          rodziców. życie jest za krótkie, zeby je sobie na wzajem utrudniać.
          • pani.cogito Re: Niemowlętami się brzydzę 15.09.09, 22:27
            Restauracje przeznaczone dla rodziców z dziećmi są wyposażone w
            przewijaki i mnóstwo innych przyjaznych dzieciom rekwizytów. Jeśli
            takowych brakuje, jest to miejsce skierowane do dorosłej klienteli. Na
            rynku każdy może znaleźć coś dla siebie, wystarczy poszukać.
      • praca3d Religia im nie pozwala 23.07.08, 16:06
        W każdy weekend do ŚWIĄTYNI BOGA HEDONA, niektórzy wolą - CLUBU (nie mylić
        Klubu). Wspólne składanie ofiar, ekstaza czasami... Nie ma czasu na to
        tamto... Religia jest wymagająca. Wymaga poświęceń. Hedon naucza, by się
        zadowalać, a by się zadowalać trzeba harować, by mieć za co się zadowalać.
        Bogini Konsumpcja też żąda ofiary. Głowa na tacy i samorealizacja w kieszeni.
        Instynkt samozachowawczy można wepchnąć do portfela. Spełnieni na drukach
        kredytowych na zawsze będą wypełnieni tym, czym są.

        Nie jestem "dzietny". Chcę być. Ktoś musi. Chyba, że wynajdziecie lekarstwo na
        śmierć i będziecie chcieli żyć dalej. Natura sobie z wami doskonale radzi,
        tylko to niestety trwa. Ale i tak wygrywa :)

        P
      • dmv Re: Niemowlętami się brzydzę 24.07.08, 12:56
        zaraz, zaraz, momencik, ta pani nie zdenerwowala sie faktem, ze dziecko zrobilo
        kupe tylko reakcja matki na ow naturalna badz co badz dla nas wszytskich
        czynnosc fizjologiczna....
        faktem jednak jest, ze niektore wypowiedzi sa drazniace. Nie ulega watpliwosci
        ze takie reakcje dziciatych opisywane w artykule sie zdazaja ale na mily bog nie
        kazda matka to tzw 'matka polka' i nie kazde dziecko zachowuje sie w opisywany w
        artykule sposob. Buntujac sie przeciw stereotypowi Bezdzietnego stawaija go w
        opozycji do stereotypu Matki Polki karmiacej.
        To wlasnie budzi moje zainteresowanie - dlaczego osoby wypowiadajace sie w
        artykule nie porownuja swojego zycia do zycia normalnej (w mojej opinii)
        rodziny z dzieckiem/dziecmi. Rodziny, w ktorej dziecko jest traktowane jak maly
        czlowiek a nie dzidzia, putiputi, lulunia, itp. Gdzie dziecko nie terroryzuje
        rodzicow i nie przeszkadza im cieszyc sie wlasnym zyciem towarzyskim, zawodowym
        etc.
        Pewnie, ze to odpowidzialnosc, ale i zycie z partnerem czy kotem jest
        odpowiedzialnoscia czy nie? wyrzucisz kota na ulice gdy dostaniesz intratny
        kontrakt w Stanach czy UK, czy moze poswiecisz swoj czas na wzelkie procedury
        przewozowe (brr, jest tego oj jest) lub znalezienie mu nowego domu? wszzytsko
        zalezy od nas samych.
        Czytajac powyzszy artykul uswiadomilam sobie, ze moja decyzja dotyczaca
        posiadania dziecka wiazala sie z tym, ze wole miec szersze spektrum doswiadczen
        niz wezsze (nawet jesli wiaze sie to z dodatkowym wysilkiem czy
        odpowiedzialnoscia) i wierze ze mozna miec ciasteczko i zjesc ciasteczko tez :)
        Co lepsze - jak dotad sie sprawdza :)
        • paskudek1 Re: Niemowlętami się brzydzę 22.01.09, 15:23
          sęk w tym, że dla normalnych, pełnych miłości rodziców do pewnego wieku ich dziecko JEST: dzidzią, pitupitu i lulunia. Tylko obojetny, wyprany emocjonalnie cżłowiek, który lepiej żeby nie miał dzieci, do SWOJEGO dziecka będzie się zwracał jak do dorosłej osoby. Dziecko potrzebuje kontaktu, czułości i pieszzcot. A mówić do niego mozna ckokolwiek byle własnie czule i spokojnie.
          Druga sprawa, że ODPOWIEDZIALNYM rodzicom, cyz sie to komu podoba czy nie, dziecko, przynajmniej na pewien czas zdezorganizuje życie towarzyskie, poprzestaiwa życie domowe i zmieni priorytety często o 180 stopni. Tak po prostu jest i już.
          Z tym "epatowaniem" pieluchą itp. to jest chyba tak samo jak z "epatowaniem seksem", zwłaszcza przez homoseksualistów. matka najzwyczajniej w świecie sprawdziła czy dziecko zrobiło kupę, a tu od razu "epatuje".
      • ohayou82 Re: Niemowlętami się brzydzę 09.06.09, 09:43
        A ja właśnie mam takiego małego leniuszka-śmierdziuszka. I dla każdej mamy kupa
        jej dziecka to prawdziwe wydarzenie;)
        Ale punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
        • olsza7 Re: Niemowlętami się brzydzę 12.09.09, 15:35
          Prawie cała strona postów o kupie :-))))
        • wybierz_albo_wpisz_nowy Re: Niemowlętami się brzydzę 08.02.10, 11:00
          ohayou82 napisała:

          > dla każdej mamy kupa
          > jej dziecka to prawdziwe wydarzenie;)


          Wow.. pozazdrościć priorytetów. Kupa wydarzeniem.. robisz rankingi może? Kwietniowa kupa nr 4, sierpniowa nr 2, a kupsko z września to absolutny nr 1, wydarzenie na miarę lądowania ludzi na księżycu..

          Normalnie jak się czyta takie bzdury, to aż odechciewa się mieć dzieci. Żeby tak nie zdurnieć.
      • missha.ltd Re: Niemowlętami się brzydzę 16.09.09, 06:20
        Spokojnie. Osoba wypowiadająca się nie miała za złe dziecku tego, że zrobiło
        kupę, tylko tego, że jego matka bez liczenia się z innymi pozwoliła na
        wydostanie się smrodu na zewnątrz. Wg mnie zupełnie słuszne oburzenie.
    • anga1976 Niemowlętami się brzydzę 13.07.08, 19:44
      Tylko trochę szkoda, że to właśnie ci mądrzy, inteligentni,
      interesujacy nie przekazują swoich genów dalej. Brzmi to może trochę
      głupio, ale właśnie ich dzieci miałyby szanse na świetny rozwój.
      Prawda jednak jest taka, że coraz wiecej świetnie sytuowanych i
      dobrze wykształconych par decyduje się na 3-4 dzieci. Bo ich stac i
      traktuja tego jak balastu. JA chcę miec dzieci, ale narazxie nie
      mam. I mam już dość koelźaneczek, które po urodzeniu pociech pytały -
      a ty kiedy? A co je to obchodzi? Czy ja pytam dlaczego one i ich
      mezowie tak słabo zarabiaja, ze nie stac ich na fascynujace wakacje,
      któe ja mam co najmniej dwa razy w roku? Jezeli ktos wybiera jakis
      styl zycia i dobrze sie z tym czuje o gratuluje. NAjważniejsze jest
      zyc w zgodzie ze soba nie robiac krzywdy innym. Wewnetrzna potrzeba
      jest silniejsza i zadna ze stron innej nie przekona co lepsze. A
      zbytnie manifestowanie swego staniwska zniecheca otoczenie. Niestety.
      • alyeska Re: Niemowlętami się brzydzę 13.07.08, 19:55
        Ludzie zawsze beda pytac o sprawy, ktore nie powinny ich obchodzic.
        Kiedy slub, kiedy dziecko, dlaczego tylko jedno, kiedy wrocisz do
        pracy, dlaczego z nim jestes, komentowac Twoj styl zycia , liczyc ile
        zarabiasz itp.
        To sie nigdy nie konczy, uwierz mi.Nie wynika to rowniez z jakiejs
        zlosliwosci czy wrednosci, po prostu taki sposob bycia, szczegolnie w
        malych miejscowosciach.Rada omijac takie towarzystwo, nie przejmowac
        sie pytaniami albo odcinac sie odpowiednimi komentarzami.
        • alyeska Re: Niemowlętami się brzydzę 13.07.08, 20:06
          acha i odnosnie kotow, smierdza okrutnie i wydzieraja sie o
          nieprzyzwoitych porach .
          • bene_gesserit Re: Niemowlętami się brzydzę 13.07.08, 23:36

            Koty smierdza tylko u smierdzacych ludzi, tzn takich, ktorzy po
            kotach nie sprzataja. Zadbany kot nie pachnie niczym, jest
            bezwonny, w przeciwienstwie np do psa.
            • sir.vimes Dokładnie 14.07.08, 00:04
              Kot nie pozostawia tez na ludzkich kolanach smug śmierdzącej śliny.
              • stephen_s Ta dyskusja jest dla mnie postawiona na głowie... 14.07.08, 08:50
                ... jak w ogóle można porównywać istotę ludzką z kotem???
                • bene_gesserit Re: Ta dyskusja jest dla mnie postawiona na głowi 14.07.08, 10:58

                  No wlasnie. Kot moglby sie poczuc troche urazony.
                  • spiaca.z.otwartymi.oczami Re: Ta dyskusja jest dla mnie postawiona na głowi 14.07.08, 18:38
                    mysle że natura bardzo dobrze eliminuje głupotę - ludzie jak ten powyżej nie
                    rozmnażają się i to jest ok.
                    • sokolasty Re: Ta dyskusja jest dla mnie postawiona na głowi 14.07.08, 20:26
                      Futro mojego kocura-wałacha pachnie mydłem. Nie wiem, żre je czy co?
                      • jednorazowy3 Re: Ta dyskusja jest dla mnie postawiona na głowi 14.07.08, 20:54
                        moze kot regularnie sika na Twoje mydlo?
                        • koloratura1 Czytaj ze zrozumieniem! 15.07.08, 06:42
                          jednorazowy3 napisała:

                          > moze kot regularnie sika na Twoje mydlo?

                          To chyba mydło sika na kota, skoro to kot pachnie mydłem, a nie - mydło kotem...
                          • bucefal_macedonski Niektórzy to mają stępione poczucie humoru... 15.07.08, 06:53
                            koloratura1 napisała:

                            > jednorazowy3 napisała:
                            >
                            > > moze kot regularnie sika na Twoje mydlo?
                            >
                            > To chyba mydło sika na kota, skoro to kot pachnie mydłem, a nie -
                            mydło kotem...

                            Kot w dowcipie jednorazowego3 pachnie mydłem, bo je regularnie
                            obsikuje, przez co mydło przesiąka kocim zapachem. Ergo zapach mydła
                            = zapach kota i w drugą stronę zapach kota = zapach mydła.

                            Jarzy teraz?
                      • nessie-jp Re: Ta dyskusja jest dla mnie postawiona na głowi 14.07.08, 22:44
                        sokolasty napisał:

                        > Futro mojego kocura-wałacha pachnie mydłem. Nie wiem, żre je czy co?


                        Tarza się w żwirku zapachowym :))

                        A na serio, koty po prostu tak pachną
                  • kocie_oko_online Re: Ta dyskusja jest dla mnie postawiona na głowi 14.07.08, 22:33
                    Oczywiście, że można porównać kota z człowiekiem. To, że człowiek
                    podporządkował sobie w swej megalomanii wszystkie inne stworzenia, nie
                    oznacza, iż miał do tego prawo. Jeśli rzeczywiście dysponuje wyższą
                    inteligencją, winien okazać zwierzętom należny szacunek, chociażby
                    dlatego, że sam się z królestwa zwierząt wywodzi.
                    • bene_gesserit Re: Ta dyskusja jest dla mnie postawiona na głowi 15.07.08, 17:27

                      Kazdy, kto mial kota wie, ze to czlowiek w tej relacji jest istota
                      podporzadkowana :)
                • zima_zla Re: Ta dyskusja jest dla mnie postawiona na głowi 15.07.08, 16:03
                  MZ ta opozycja jest w ogóle nietrafiona :)
                  ktoś kto to pisał chyba nigdy nie słyszał jak koty się drą :)

                  pozdr Zima
              • viedzmka Re: Dokładnie 14.07.08, 19:27
                No cóż, jak się kobieta z mężczyzną kocha to też zostawiają na swoich ciałach
                "smugi śmierdzącej śliny" czyż nie?
                • sir.vimes Re: Dokładnie 14.07.08, 19:35


                  > No cóż, jak się kobieta z mężczyzną kocha to też zostawiają na swoich ciałach
                  > "smugi śmierdzącej śliny" czyż nie

                  Nie.
                  Kwestia fizjologii i diety - ślina normalnie odżywiającej się osoby nie śmierdzi
                  tak jak psia.


              • mojboze Re: Dokładnie 15.07.08, 10:43
                Ale za to pozostawia mnóstwo sierści...

                Nie mam nic do kotów, sama mam 3 kocurki, ale ich bezwonność i czystość zależy
                od wieku i rasy. Są pewne okresy w życiu kota, kiedy śmierdzi nieprzeciętnie,
                np.: kiedy jest bardzo mały, lub kiedy dojrzewa...Tak jak z dzieckiem :)

                A nawiasem mówiąc mój maincoon kilka dni temu zachorował i obrzygał całe łóżko...
              • ynruj Zostawia tylko kłaki. 15.07.08, 12:54
                Co kto lubi.
              • zima_zla Re: Dokładnie 15.07.08, 16:00
                sir.vimes napisała:

                > Kot nie pozostawia tez na ludzkich kolanach smug śmierdzącej śliny.

                ani kłaków i sierści ;)
                • sir.vimes Re: Dokładnie 15.07.08, 19:47
                  Kłaków nie pozostawia ponieważ koty nie mają kłaków.
                  • ynruj Re: Dokładnie 21.07.08, 18:04
                    Więc mają inne dobyty nie wymyte, chyba że fajnie dać buziaczka kotkowi który
                    właśnie sobie śliczną mordeczką umył pupę. To jest prawdziwa zamiana na lepsze.

                    sir.vimes napisała:

                    > Kłaków nie pozostawia ponieważ koty nie mają kłaków.
            • nell09 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 13:21
              mam kota i małe dziecko. w tej kolejności. pieluszka dziecka czasem
              nie pachnie najpiękniej. kocia kuweta też nie wonieje fiołkami. po
              podjęciu odpowiednich czynności oba zapachy można zniwelować.
              dziecko czasem pobrudzi kanapę. kot czasem wyrzyga na dywan pożartą
              na działce trawę. kota lubię. dziecko kocham. tyle że ja mam fajne
              dziecko. tyle w kwestii porównań.
            • chomsterek Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:39
              bene_gesserit napisała:

              >
              > Koty smierdza tylko u smierdzacych ludzi, tzn takich, ktorzy po
              > kotach nie sprzataja. Zadbany kot nie pachnie niczym, jest
              > bezwonny, w przeciwienstwie np do psa.

              To jak najbardziej prawda. Kot nie smierdzi, smierdza niesprzatane
              kocie odchody.
              • azosiolek Dziecko też nie śmierdzi 15.07.08, 12:15
                śmierdzą niesprzątnięte pełne pieluchy... Całkiem tak samo.
                • samira33 Re: Dziecko też nie śmierdzi 15.07.08, 12:57
                  Tylko czy ktoś się zachwyca kocią kupą? Czy ktoś kto ma kota na
                  widok kociej kupy głośno mówi: "a co my tutaj pięknego mamy"? Czy
                  ktokolwiek z nieukrywanym zachwytem rozmawia o kociej kupie w
                  towarzystwie? Niestety rodzice tak się zachowują, i nie są to
                  odosobnione przypadki. O to tu chodzi, a nie o to czy kupa śmierdzi,
                  bo każda śmierdzi.
                  • nell09 Re: Dziecko też nie śmierdzi 16.07.08, 07:36
                    niestety są takie okazy, które zachwycają się kupą ludzką ("A co my
                    tu mamy?"), są też takie okazy, które kocią się zachwycają ("Pańcia
                    zaraz posprząta po kici"). to chyba nie jest jednak kwestia
                    dzietności czy bezdzietności. są ludzie, z którymi można porozmawiać
                    tylko o ich dziecku, są też tacy, którzy wiąż nawijają o swoim kocie
                    (ew. pieseczku, ew. tipsach, ew. pieniądzach, ew. sporcie). to, czy
                    się jest pgraniczonym, czy nie, nie ma nic wspólnego z posiadaniem
                    potomstwa.
            • bubster Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 00:12
              zadbany pies też jest bezwonny
              tylko tu jest trudniej - kot sobie sam sierść wyliże, o psa trzeba
              bardziej zadbać
              • nessie-jp Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 02:30
                bubster napisała:

                > zadbany pies też jest bezwonny
                > tylko tu jest trudniej - kot sobie sam sierść wyliże, o psa trzeba
                > bardziej zadbać

                No, ale pies nie lubi być bezwonny
              • sir.vimes Bezwonny pies? 15.07.08, 19:49
                Tzn. wykąpany itp.

                Owszem - po kapieli część psów nie śmierdzi (niektórym kąpiel nie pomaga - a
                czasem wręcz przeciwnie , nasila smród z powodu fizjologii danej rasy).

                Kot nie śmierdzi także w naturze - nie tylko w sztucznym środowisku.
          • little_megi24 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 01:13
            hm. wykastrowany kotek się nie wydziera. i nie śmierdzi.
            a dziecko żeby się nie darło trzeba by chyba zakneblować.
            • mimiwp Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 20:40
              niekoniecznie... można je przytulić, poświęcić więcej uwagi, ze starszym porozmawiać... nie przyszlo Ci do głowy prostsze od knebla rozwiązanie???
              moze to dobrze, ze nie bedziesz sie rozmnażac?
              • nessie-jp Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 20:52
                mimiwp napisała:

                > niekoniecznie... można je przytulić, poświęcić więcej uwagi,


                Więcej niż co? Moja koleżanka ma dziecko 2-letnie. Poświęca mu uwagę 24 godziny
                na dobę. Nie robi nic, prócz zajmowania się dzieckiem. Dziecko drze japę tak, że
                bębenki w uszach bolą. Dlaczego? Bo lubi.

                Nikt przecież nie kwestionuje, że dzieci muszą brudzić pieluchy, drzeć się,
                niszczyć, zajmować czas, przeszkadzać. Takie są dzieci i nie ma co udawać, że
                jest inaczej.

                Ale dlaczego KAZDY ma mieć wrodzoną ochotę na przechodzenie tego ciągu udręczeń
                i poświęceń? Ja np. nie widzę żadnej możliwości, żeby swojemu dziecku poświęcać
                nawet 8 godzin dziennie
            • bucefal_macedonski Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 02:21
              little_megi24 napisała:

              > hm. wykastrowany kotek się nie wydziera. i nie śmierdzi.
              > a dziecko żeby się nie darło trzeba by chyba zakneblować.

              E tam. Może wystarczy też wykastrować?
      • karamija1 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 07:53
        Niestety ich dzieci nie maialyby wcale wiekszej szansy na swietny
        rozwoj, gdyz w spoleczenstwie kroluje tendencja rownania do dolu...
        Wystarczy siegnac pamiecia do szkol. Uczen bedacy bardziej
        inteligentny od innych, lub majacy wieksza latwosc uczenia sie,
        zawsze byl stopowany przez nauczycieli, bo przeciez ¨inni nie
        nadazaja¨, czesto sami nauczyciele nie nadazali. W sytuacji, gdy
        spoleczenstwo jest oglednie mowiec przecietne, wybitne jednostki
        maja nikle szanse na osiaganie wyzszych celow.
        Reasumujac - jesli bedziemy bezmyslnie sie rozmnazac, nie bedac w
        stanie zapewnic dzieciom wlasciwej edukacji (a nie zapewnimy jej
        jesli sami nie jestesmy zbyt rzutcy), wyrosna nam z nich Leppery,
        Hojarskie, Gietrychy czy inne Salety

        anga1976 napisała:

        > Tylko trochę szkoda, że to właśnie ci mądrzy, inteligentni,
        > interesujacy nie przekazują swoich genów dalej. Brzmi to może
        trochę
        > głupio, ale właśnie ich dzieci miałyby szanse na świetny rozwój.
        > Prawda jednak jest taka, że coraz wiecej świetnie sytuowanych i
        > dobrze wykształconych par decyduje się na 3-4 dzieci. Bo ich stac
        i
        > traktuja tego jak balastu. JA chcę miec dzieci, ale narazxie nie
        > mam. I mam już dość koelźaneczek, które po urodzeniu pociech
        pytały -
        > a ty kiedy? A co je to obchodzi? Czy ja pytam dlaczego one i ich
        > mezowie tak słabo zarabiaja, ze nie stac ich na fascynujace
        wakacje,
        > któe ja mam co najmniej dwa razy w roku? Jezeli ktos wybiera jakis
        > styl zycia i dobrze sie z tym czuje o gratuluje. NAjważniejsze
        jest
        > zyc w zgodzie ze soba nie robiac krzywdy innym. Wewnetrzna
        potrzeba
        > jest silniejsza i zadna ze stron innej nie przekona co lepsze. A
        > zbytnie manifestowanie swego staniwska zniecheca otoczenie.
        Niestety.
      • spiaca.z.otwartymi.oczami Nenormalni 14.07.08, 18:36
        moja koleżanka mówi o sobie że jest NIENORMALNA bo nie chce miec dzieci (32
        lata) jest wykształcona (robi habilitację) i rozumie, że normy ustaliła natura
        (brak potomstwa to zaburzenie normy) jest tego świadoma, nie wywyższa się nad
        dzieciatych nie epatuje swoim "terminarzem"

        A kupa dziecka i mama na lotnisku, a ile widzieliście wymiotujacych pod waszymi
        nogami po piwku ? i co jest protest anty piwny/alkocholowy?
        Ludzie są różni - ja tam wolę w samolocie spotkac taka pania niż panią /pana
        "smierdziucha" - bez znaczenia dzietny czy bezdzietny
        kilka godzin smrodu to dobiero jazda i na nic tłumaczenie że to "naukowic co nie
        ma czasu na pierdoły (mycie się)"
        • kosmosiki Normy 14.07.08, 19:24
          Kochanie nie rozróżniasz norm obyczajowych od norm statystycznych czy norm w
          biologii.

          > rozumie, że normy ustaliła natura (brak potomstwa to
          > zaburzenie normy)

          Otóż brak potomstwa nie jest zaburzeniem żadnej normy (poza obyczajową, ale jak
          wyżej napisałem to inna para przysłowiowych kaloszy).

          Norma biologiczna tylko w bardzo infantylnym (m.in. Twoim) rozumieniu jest jeden
          czynnik. W zależności od warunków (np. dostępność pożywienia, terenu etc.)
          potomstwa będzie albo dużo, albo mało, albo wcale. I to wszystko będzie normalne.

          Poza tym zapominasz o tym, że człowiek tym się różni od zwierzęcia, że w dużo
          mniejszym stopniu niż zwierzę tym unormowaniom biologicznym podlega.
        • sir.vimes Re: Nenormalni 14.07.08, 19:42
          >
          > A kupa dziecka i mama na lotnisku, a ile widzieliście wymiotujacych pod waszymi
          > nogami po piwku ?

          Hm..

          I co? Sugerujesz, że kogoś towarzystwo obrzyganych cieszy? Że ktoś woli wymioty
          od kupy niemowlaka?

          Chodziło o informowanie na głos nt kupy, zachwycanie się nią i - obrzydliwe dla
          postronnych - wąchanie pieluchy.

          Nie sam fakt potrzeb fizjologicznych dziecka.

        • motyllo Re: Nenormalni 17.07.08, 09:49
          ja chadzam na imprezy po których nikt nie wymiotuje mi pod nogami. Niestety,
          dzietni nie dają mi takiego wyboru, bo bachory są wszędzie. Człowiek idzie do
          parku odpocząć, albo poczytać to mu zaraz jakaś wesoła gromadka gó..arzy
          zacznie wrzeszczeć nad uchem. Bachory sąsiadów pomazały całe ściany w klatce,
          wymalowanej także za moje pieniądze. Nie domykają piwnicy i drzwi wejściowych bo
          im się nie chce. Ryczą, wyją, tupią, walą drzwiami tak, że aż szyby drżą.
          Dlaczego mam to znosić, jak wracam zmęczona po pracy?
          Rzecz nie w dzieciach samych w sobie ale w ich rodzicach, którzy traktują je jak
          największy cud świata. Tylko że bedzietni mają nieco szersze horyzonty i widzą
          też inne cuda, m. in. spokój i ciszę.
          • paskudek1 Re: Nenormalni 22.01.09, 15:32
            wiesz co, na pomazane ściany przez dzieci jest jeden sposób - wymagac od ich rodziców aby pokryli koszty naprawy. Co do niedomykania drzwi to u mnie tez dzieci sąsiadki tak robią, ale robią tez tak dorośli, którym się nie chce przy d..pie klucza od domofonu nosić ewentualnie wyciągnąć klucza z kieszeni. Potrafia nawet zadzwonic do sąsiadów zeby im drzwi otworzyć. Zwracaj uwagę, idź do rodziców a nie udawaj cierpiętnika. Mam pięcioletnie dziecko, jak na razie wychodzi z domu ze mną, jak zacznie sam dostanie klucz od domofonu i szlus. A jak hałasuje za bardzo to go uciszam i inforormuję, że obok tez mieszkają ludzie. Co innego jak był maleńki. Niestety niemopwlaka czasem nie da się uciszyć. jednak międz bajki mozna włożyć te mrożące krew w żyłach opowieści o dzieciah "drącyh mordy" 24 godziny na dobę. Zwyczajnie i fizjologicznie - NIE DA SIĘ.
      • arek103 Bogaci ludzie powinni miec obowiazek posadania dzi 14.07.08, 19:20
        anga1976 napisała:

        > Tylko trochę szkoda, że to właśnie ci mądrzy, inteligentni,
        > interesujacy nie przekazują swoich genów dalej.

        Wcale nie szkoda. Niby dlaczego szkoda?

        > Prawda jednak jest taka, że coraz wiecej świetnie sytuowanych i
        > dobrze wykształconych par decyduje się na 3-4 dzieci. Bo ich stac i
        > traktuja tego jak balastu.

        Oczywiscie, mozna wynajac wtedy po jednej opiekunce do kazdego dziecka i miec
        swiety spokoj! :) Bogaci ludzie powinni miec obowiazek posiadania i wychowywania
        jak najwiecej dzieci!
        • dany_28 Re: Bogaci ludzie powinni miec obowiazek posadani 14.07.08, 22:44
          Bogaci, tzn ? Bo każdy dla własnej wygody może powiedzieć że nie jest dość
          bogaty na posiadanie dzieci, bogaty to taki co ma własne mieszkanie ? czy może
          dom z 5 sypialniami, czy samochód wystarczy jeden ? czy dwa, rodzinny i sportowy
          ? motor musi być ? a egzotyczne wakacje ? a sushi na kolacje ?

          Dzieci to wyrzeczenia, zawsze trzeba z czegoś zrezygnować, ale to także dla
          wielu sens życia, sens zarabiania pieniędzy, posiadania domu, to także szansa
          aby coś zrobić razem, aby być bliżej siebie.
          • nessie-jp Re: Bogaci ludzie powinni miec obowiazek posadani 14.07.08, 22:45
            dany_28 napisał:

            > Bogaci, tzn ? Bo każdy dla własnej wygody może powiedzieć że nie jest dość
            > bogaty na posiadanie dzieci,

            Co to znaczy "dla własnej wygody"? A cóż to, płodzenie dzieci to jakiś
            obowiązek, jak mobilizacja czy podatki?!

            Każdy może też dla własnej wygody powiedzieć, że nie jest dość bogaty na willę z
            basenem i mercedesa na złotych kołach...
          • kosmosiki Bogaci 14.07.08, 22:56
            > Bogaci, tzn ?

            Bogaci według niektórych definicji to tacy ludzie, którzy w każdej chwili mogą
            przestać pracować i dalej żyć na tym samym poziomie co obecny do końca życia - w
            sensie posiadają oszczędności.

            Według innych definicji bogaci to tacy, którzy posiadają 1M Dolarów (to pewnie
            się zmieni na Euro) oszczędności. W sensie w ten 1M nie wlicza się to czego
            użytkują na co dzień (mieszkanie, samochód itp.)

            A jeżeli chodzi Ci o "bogactwo" wewnętrzne - no to było tak od razu.

            Ale kochanie muszę Cię zmartwić - samym wewnętrznym bogactwem swoim, jakie by
            ono nie było bogate, dzieciaka nie wykarmisz, nie ubierzesz, nie poślesz do
            doktora, nie poślesz do sensownej szkoły.

            Może to wszystko zbędne, ale ja bym tego moim przyszłym potomkom nie żałował.
    • kokainistka Niemowlętami się brzydzę 13.07.08, 20:40
      pania Klare od Kota serdecznie z kotem pozdrawiamy :) opieka nad
      futrzakiem zaspokaja wszelkie moje potrzeby "macierzynskie", a kot (czy inny zwierz) zadbany ani nie smierdzi, ani sie nie drze...
    • sir.vimes Wprawdzie lekkim muśnięciem 13.07.08, 22:12
      ale artykuł dotyka istoty problemu - tzn. usprawiedliwiania własnych wyborów
      stylem życia i wyborami innych ludzi.

      Nikomu kto naprawdę chciał mieć dzieci nie przyjdzie do głowy komentowanie
      bezdzietności innych w stylu "bo normalna kobieta..", "bo szklankę wody
      podać..." , "bo odezwie się instynkt..."



      • liwilla1 Re: prawda 15.07.08, 16:20
        mysle, ze bohaterowie operuja skrajnymi reakcjami otoczenia na ich wlasny,
        swiadomy - jak ochoczo deklaruja - wybor. akurat osobiscie mam w glebokim
        powazaniu, czy ktos chce miec dziecko, kota czy chomika mandzurskiego. o ile sa
        to wlasnie swiadome decyzje.

        natomiast zahaczjac inna kwestie - nie podoba mi sie ton wypowiedzi wiekszosci
        bohaterow, jak dla mnie traci pogarda dla rodzicow i ich dzieci. txty typu
        "koledzy zazdroszcza mi wolnosci", "malpie zachowania dzieci" czy "Brrr!
        Fasolki, dzidzie, pitulki i tym podobne. Jak można w ogóle używać takich
        wyrazów?!" uwazam za wybitnie niestosowne w ustach osob, ktore kreuja sie wzorce
        nowoczesnej politycznie poprawnej tolerancji. wyraznie nie podoba im sie bycie
        krytykowanymi (zostawmy czy slusznie czy nie), ale swoje negatywne opinie nt
        stylu zycia innych chetnie kilkukrotnie ekponuja w artykule. jak dla mnie
        zajezdza hipokryzja...
        • falka32 Re: prawda 15.07.08, 18:49
          uwazam za wybitnie niestosowne w ustach osob, ktore kreuja sie wzorc
          > e
          > nowoczesnej politycznie poprawnej tolerancji. wyraznie nie podoba im sie bycie
          > krytykowanymi (zostawmy czy slusznie czy nie), ale swoje negatywne opinie nt
          > stylu zycia innych chetnie kilkukrotnie ekponuja w artykule. jak dla mnie
          > zajezdza hipokryzja...

          To, co pokazał artykuł (nie wiem, czy to było zamierzenie autorki, czy nie, w
          końcu to różnie bywa i najciekawsze wypowiedzi można pociąć i tak zredagować, że
          się potem ich nie da rozpoznać), to ludzi, którzy definiują się przede wszystkim
          "w opozycji do czegoś", a nie jako "coś autonomicznego". Nie wyobrażam sobie np.
          artykułu o gejach, w którym geje wyjaśnialiby, że zostali gejami, bo kobiece
          piersi przyprawiają ich o mdłości, a gdzie się nie ruszą, to wszyscy się tymi
          piersiami zachwycają i ich namawiają na spróbowanie i ich to wkurza, więc są
          gejami (tzn taki tekst mógłby przygotować ktoś, kto chciałby ich ośmieszyć jako
          półmózgi). Gej jest gejem, bo lubi facetów, a nie dlatego, że brzydzi się kobiet
          a więcej płci nie ma do wyboru. Bezdzietny z wyboru po prostu nie chce mieć
          dzieci, a nie został walczącym bezdzietnym w ideologicznej opozycji do
          subkultury dzieciatych. To trochę niepoważne, jak na uzasadnienie życiowego
          wyboru przez dorosłego człowieka.

          "Brzydzę się dotyku obślinionych czy umazanych czekoladą dzieci, zawartości
          pieluchy oraz widoku wypluwanego przeżutego jedzenia spływającego po brodzie."
          Niechęć do fizjologii to nic w sumie nadzwyczajnego, ludzka rzecz, ale robienie
          z tej niechęci (i w ogóle z odcinania się od cielesności, nie przyjmowania jej
          do wiadomości) filozofii i wyznacznika Prawdziwego Idealnego Człowieczeństwa to
          już było w wielu kulturach i nie sprawdziło się za bardzo, jak zwykle, kiedy
          człowiek uzna się za Boga i za przeproszeniem (jak już jesteśmy w tym temacie),
          wyżej sra, niż...
          • agi_78 Re: prawda 18.07.08, 16:12
            > To, co pokazał artykuł (nie wiem, czy to było zamierzenie autorki,
            czy nie, w
            > końcu to różnie bywa i najciekawsze wypowiedzi można pociąć i tak
            zredagować, ż
            > e
            > się potem ich nie da rozpoznać), to ludzi, którzy definiują się
            przede wszystki
            > m
            > "w opozycji do czegoś", a nie jako "coś autonomicznego". Nie
            wyobrażam sobie np
            > .
            > artykułu o gejach, w którym geje wyjaśnialiby, że zostali gejami,
            bo kobiece
            > piersi przyprawiają ich o mdłości, a gdzie się nie ruszą, to
            wszyscy się tymi
            > piersiami zachwycają i ich namawiają na spróbowanie i ich to
            wkurza, więc są
            > gejami (tzn taki tekst mógłby przygotować ktoś, kto chciałby ich
            ośmieszyć jako
            > półmózgi). Gej jest gejem, bo lubi facetów, a nie dlatego, że
            brzydzi się kobie
            > t
            > a więcej płci nie ma do wyboru. Bezdzietny z wyboru po prostu nie
            chce mieć
            > dzieci, a nie został walczącym bezdzietnym w ideologicznej
            opozycji do
            > subkultury dzieciatych. To trochę niepoważne, jak na uzasadnienie
            życiowego
            > wyboru przez dorosłego człowieka.

            Zgadzam się z Tobą
          • marti_de Re: prawda 21.07.08, 22:26
            Ja po tym artykule mam przede wszystkim takie wrażenie, że ja na przykład jako
            człowiek ogólnie w dość wysoką tolerancją i pozytywnym nastawieniem do świata
            nie do końca rozumiem tak ostre rozgranicenie jakie robą bohaterowie artykuły na
            "my"i "oni"...Tak jak pisałam wcześniej czasem ktoś śmierdzi w autobusie, czasem
            jakaś panna drze się do telefonu w kawiarni albo ktoś robi głupią minę jakby
            jego spokój był święty tylko dlatego że obok bawi się radośnie dziecko i ma do
            tej radości też prawo. Mam wrażenie że bohaterowie za bardzo są skupeni na sobie
            i tak naprawdę nie za bardzo lubią innych ludzi. Przyjaciół też chyba mają
            takich pseudo, bo skoro boją się mówić otwarcie o tym co myślą i jacy są ( swoją
            drogą są nadzwyczaj dumni z tego " jacy to jesteśmy dziwni i inni " ) to nie
            można tu mówić o szczerych, otwartych relacjach z innymi... A tak naprawdęto
            jest ich wybór, każdy prywatnie może być sobie tak dziwny i pokręcony jak tylko
            chce i się tym cieszyć, ale zawsze irytować mnie będą ludzie wygłaszający ze
            swojej wyimaginowanej wyższej pozycji takie bufoniaste komentarze na temat
            innch, bez względu na kontekst.
    • vesper_lynd Re: Niemowlętami się brzydzę 13.07.08, 22:46
      Dobrze, że ktoś wreszcie udzielił głosu ludziom, którzy nie mianują się miłośnikami dzieci, jak robi - wydawałoby się - 99% ludzkości.

      Miałam bardzo podobne podejście jak bohaterowie artykułu przez wiele lat, ale powoli mi przechodzi. Nie to, że zaczynam ćwierkać do każdego niemowlaka w wózku, ale powoli dociera do mnie, że "kiedyś" chciałabym mieć dziecko.
      Z dużą przyjemnością przeczytałam o poglądach tak skrajnie innych niż obowiązująca w Polsze poprawność polityczno-obyczajowa :) Popieram, niech każdy decyduje o swoim życiu, jak nie chce mieć dzieci to proszę bardzo.
      Szykanujące ciocie, babki i dzieciate psiapsiółki - na pohybel! Nie zaglądać innym do sypialni ani do życia jako takiego.
      • kochanica-francuza Bez przesady z tym pohybelem 13.07.08, 23:09
        alias pohyblem?

        to znaczy "na śmierć"

        i jak już, to na pohybel komuś
        • vesper_lynd Re: Bez przesady z tym pohybelem 13.07.08, 23:14
          O co chodzi?
          Utarty zwrot frazeologiczny; rozpowszechniony przez Sienkiewiczowskie "pokrzepiacze serc", jeśli mnie pamięć nie myli.

          Nie demonizowałabym od razu i nie doszukiwała się spisku ;P mającego na celu śmierć wszystkich szczęśliwie dzieciatych...
          Na Boga, to tylko forum dyskusjne, nie wszystko jest wypowiadane na sto procent serio. Trochę dystansu do rzeczywistości.
          • kochanica-francuza Re: Bez przesady z tym pohybelem 14.07.08, 22:57
            vesper_lynd napisała:

            > O co chodzi?
            > Utarty zwrot frazeologiczny; rozpowszechniony przez Sienkiewiczowskie "pokrzepi
            > acze serc", jeśli mnie pamięć nie myli.
            >
            > Nie demonizowałabym od razu i nie doszukiwała się spisku ;P mającego na celu śm
            > ierć wszystkich szczęśliwie dzieciatych...

            Ja też nie demonizuję, tylko zwracam uwagę na nieadekwatne użycie słowa, a to co
            innego...

            A zwrot to - "na pohybel komuś (cioci, Markowi etc.) Z celownikiem.
            • kochanica-francuza Re: Bez przesady z tym pohybelem 14.07.08, 22:58

              > Ja też nie demonizuję, tylko zwracam uwagę na nieadekwatne użycie słowa, a to c
              > o
              > innego...
              >
              > A zwrot to - "na pohybel komuś"

              domykam cudzysłów ;-)
          • delfina77 Re: Bez przesady z tym pohybelem 15.07.08, 09:54
            Chodzilo o to, ze mowi sie: na pohybel komus, czemus, a nie kto, co
    • bene_gesserit Zli ludzie, paskudni egoisci 13.07.08, 23:40


      Imho artykul potrzebny, ale gdzies w nim widac jakis smrodek
      tezy,ze ci bezdzietni to zli ludzie sa. Bo z opisanych osob broni
      sie tylko ta starsza pani aktorka, reszta to zgraja
      niesympatycznych egoistow, ktore dzieci nazywaja 'bachorami',
      porownuja do dzieci koty, ktore 'sie nie dra' i 'potrafia sie same
      soba zajac calymi dniami' oraz martwia o swoj wymuskany i drogi
      sprzet grajacy.

      A ludzie dzieci nie maja nie tylko z powodu egoizmu i egocentryzmu.
      Nie maja np bo ich nie stac, albo nie czuja sie wystarczajaco
      dojrzali, albo nie bardzo im sie podoba rzeczywistosc i perspektywa
      cywilizacyjna. Itd. Tego - 'swiatlych' motywacji przeciw-
      dzieciowych mi w artykule zabraklo, szkoda wielka.
      • sir.vimes Re: Zli ludzie, paskudni egoisci 14.07.08, 00:03
        Nie, bez przesady - broni się nie tylko aktorka.

        Poza tym - nie rozumiem czemu ludzie mają się tłumaczyć z braku dzieci.

        Natomiast ta akcja z arbuzem - niesmaczne.

        oraz martwia o swoj wymuskany i drogi
        > sprzet grajacy.

        O drogi sprzęt to martwi się tez niejeden tatuś i mamusia:)
        • bene_gesserit Re: Zli ludzie, paskudni egoisci 14.07.08, 00:58
          Bezdzietni maja sie tlumaczyc z braku dzieci, bo tak. Ewentualnie -
          bo ich istnienie (i zadowolenie) kole w oczy tych, ktorzy dzieci
          maja. Albo dlatego, ze sie od nich posiadania dzieci oczekuje.
          • shanna12 Re: Zli ludzie, paskudni egoisci 15.07.08, 18:14
            Moim zdaniem w tej chwili nie żadnego społecznego nacisku i potrzeby tłumaczenia
            się z faktu nieposiadania dzieci. Sama mieszkam w średniej wielkości mieście i
            każdy zajmuje się tutaj własnymi sprawami, nie obchodzą go inni, ani nie wtyka
            nosa tam gdzie nie potrzeba. Może jedynie ciocie, babcie, najblizsza rodzina,
            ale w sumie to jest już norma i nikogo nie dziwi. Twoje życie, Twój wybór.
      • little_megi24 Re: Zli ludzie, paskudni egoisci 14.07.08, 01:23
        światłych motywacji.. eh.
        a ktoś może wpadł na to że ci ludzie są tak 'agresywnie i negatywnie' nastawieni
        do dzieci bo czują się zmuszeni przez społeczeństwo do ich posiadania? nie
        zliczę ile razy słyszałam 'dorośniesz, zmieni ci się, kiedyś poczujesz instynkt
        macierzyński, to tylko takie gadanie a zobaczysz że jak zajedziesz w ciążę to
        pokochasz'.
        chryste. od słuchania tego naprawdę można się zrobić agresywnym. nienawidzę
        wmawiania mi że myślę co innego niż myślę. więc słuchając po raz n-ty takich
        tekstów naprawdę zaczyna się dzieciaki nazywać 'bachorami' albo 'tym czymś' i
        mówić że śmierdzą, drą się i wiecznie absorbują uwagę. serio.

        a jak tak po prostu nie chcę mieć dzieci. i tak, z próżności i egoizmu. i nie
        wstydzę się tego przyznać. dziecko to nie bajka dla mnie. niech inne robią za
        inkubator i mleczarnię w jednym. niech inne męczą się tym całym bagnem. ja nie
        muszę. a co najważniejsze - nie mam ochoty.
        i nie jestem jakąś frustratką, żeby nie było. moje życie mam zamiar poświęcić
        jednej istocie. mojemu mężowi. a dzieciak - eh. nie. dziękuję. postoję.
        • bucefal_macedonski Re: Zli ludzie, paskudni egoisci 15.07.08, 02:28
          little_megi24 napisała:

          > i nie jestem jakąś frustratką, żeby nie było. moje życie mam
          zamiar poświęcić
          > jednej istocie. mojemu mężowi. a dzieciak - eh. nie. dziękuję.
          postoję.

          I co takiego będziesz z mężem do grobowej deski, tudzież rozwodu,
          porabiać, jeśli można spytać?
          • bene_gesserit Re: Zli ludzie, paskudni egoisci 15.07.08, 03:46

            Cudownie, niech sprawia sobie dzieci a najlepiej piatke, to nie
            beda sie nudzic.
      • karamija1 Re: Zli ludzie, paskudni egoisci 14.07.08, 07:58
        To chyba lepiej, ze ci, ktorzy twierdza, ze nie dojrzeli do bycia
        rodzicami, dzieci nie plodza. Idiotyzmem totalnym byloby, gdyby bylo
        na odwrot. Nie mozna nagle dojrzec do bycia rodzicem gdy ten maly
        stworek juz jest na swiecie. Dojrzalosc to swiadomosc!
        • ar.co Re: Zli ludzie, paskudni egoisci 14.07.08, 14:52
          No to ciekawe, skąd się biorą te tysiące i dziesiątki tysięcy
          nieodpowiedzialnych nasto- czy dwudziestolatków, którzy zostają
          rodzcami i potem wspólnie ze swymi (i tylko swymi) "pociechami"
          zatruwają życie wszystkim wokół.
        • bubster Re: Zli ludzie, paskudni egoisci 15.07.08, 00:25
          szkoda tylko że cała masa płodzących nie dojrzała...
      • kadanka Re: Zli ludzie, paskudni egoisci 14.07.08, 10:33
        dokladnie, bene.
        dla mnie reportarz jest fatalnie zrobiony - saprawia wrazenie
        zrobionego w calosci przez autorke, te postacie mowia jednym głosem!!
        (moze poza lucyna legut wlasnie). ale wyglada to jakby sama napisala
        cos, bez prawdziwych bohaterow dla poparcia swoich tez.
        tez nie mam dzieci i raczej miec nie bede. ze swoim charakterem,
        usposobieniem etc nie nadaje sie na matke.
        ale nie zarzucam niemowletom ze nie stymuluja mnie intelektualnie...
        naprawde, powody podane w reportazu, i opinie tych ludzi na temat
        dzieci sa tak kuriozalne ze sprawaiaja wrazenie z palca(autorki)
        wyssanych
        dziecko to nie kot a kot to nie dziecko - porownania kompletnie
        bezsensu
        "dziecko mnie nudzi"???? naprawde ci ludzie mysla ze mozna zrobic
        dziecko po to, zeby mnie, rodzica zabawialo??? stymulowalo
        intelektualnie?
        bohaterowie reportazu sami sa duzymi dziecmi, ktorzy chyba nie do
        konca wiedza co mowia. o ile ci bohaterowie sa realni, w co smiem ze
        watpie. cos sobie autorka wymyslila i tyle. kobiety mowia tam JEDNYM
        glosem.
        nie chcę miec dzieci. nie bo nie! ale nie tlumacze tego tym ze
        dzieci są be, smierdzą, są nudne, niestymulujące intelektualnie itp.
        • sir.vimes Re: Zli ludzie, paskudni egoisci 14.07.08, 12:00
          ""dziecko mnie nudzi"???? naprawde ci ludzie mysla ze mozna zrobic
          dziecko po to, zeby mnie, rodzica zabawialo??? stymulowalo
          intelektualnie? "


          yyy...
          dokładnie tak.
          Macierzyństwo - sensowne i chciane - jest stymulujace. Także intelektualnie.
          Ojcostwo pewnie też.



          • kadanka Re: Zli ludzie, paskudni egoisci 14.07.08, 13:30
            alez ja sie bardzo ciesze ze ci ludzie z reportazu nie maja dzieci,
            bo nie nadaja sie na rodzicow. wcale nie zamierzam przekonywac
            takich osob do rodzicielstwa.
            tam jest wyrazna postawa "dziecko jest nudne" "dziecko nie daje mi
            rozrywki" - osoba ktora tak mowi wybitnie nie nadaje sie na rodzica.
            dramatem jest, jesli takiej przydazy sie wpadka...
            • bubster Re: Zli ludzie, paskudni egoisci 15.07.08, 00:27
              jak takiej osobie przydaży się wpadka to usunie
              i dramatu z tego nie zrobi
              • zettrzy Re: Zli ludzie, paskudni egoisci 29.01.09, 19:32
                bubster napisała:

                > jak takiej osobie przydaży się wpadka to usunie
                > i dramatu z tego nie zrobi

                oczywiscie ze nie usunie, bo sie w niej NAGLE obudzi instynkt
                macierzynski
                ;P
          • homard Re: Zli ludzie, paskudni egoisci 14.07.08, 20:45

            > ""dziecko mnie nudzi"???? naprawde ci ludzie mysla ze mozna zrobic
            > dziecko po to, zeby mnie, rodzica zabawialo??? stymulowalo
            > intelektualnie? "
            >
            >
            > yyy...
            > dokładnie tak.
            > Macierzyństwo - sensowne i chciane - jest stymulujace. Także intelektualnie.
            > Ojcostwo pewnie też.
            >


            oczywiście ze tak nie mysla ze dziecko może stymulować intelektualnie ...to sa
            powowdy dla ktorych nie chca miec dzieci i ja to rozumiem...
    • stephen_s Nie mogę zdobyć się na sympatię dla tych ludzi... 14.07.08, 08:45
      ... jeśli to, co zacytowano w tekście, to rzeczywiście ich szczere poglądy, to
      Ci ludzie z artykułu są w większości niedojrzałymi egoistami.

      Nie chcą mieć dziecka, bo dzieci "drą mordy" i robią kupy? Załamka...
      • kropkacom Re: Nie mogę zdobyć się na sympatię dla tych ludz 14.07.08, 09:23
        Ktoś kiedyś napisał: kwestia rodzicielstwa (zwłaszcza macierzyństwa)jest w
        naszym społeczeństwie
        silnie zideologizowana.

        Mnie nie obchodzi czy ktoś z moich znajomych che być rodzicem czy nie. Drażni
        mnie jedynie że tak wielu bezdzietnych nie znosi dzieci i się z tym obnosi.
        • zgrocca Re: Nie mogę zdobyć się na sympatię dla tych ludz 14.07.08, 10:24
          zgadza sie
          ideologia
          dorośnij, ożeń się, płódź dzieci,
          ale artykuł jest ważny ..bo chyba pierwszy raz ktoś powiedział na forum publicznym
          TAK nie lubię dzieci
          ja też i co nie krzyczę przez okno o tym
          ale tak irytuje mnie dziecko biegające po restauracji tak samo jak pijany
          nastolatek co sie ledwo na krześle trzyma
          dziecko zachowuje sie przy tym jak ....... choć są i grzeczne ... to jednak
          sprawa rodziców i wychowania
          że nie wspomnę o kościele, na tak ale to przecież "wychowanie w wierze "

          artykuł..
          dobry
          podobał mi się
        • sir.vimes Re: Nie mogę zdobyć się na sympatię dla tych ludz 14.07.08, 12:04
          Drażni
          > mnie jedynie że tak wielu bezdzietnych nie znosi dzieci i się z tym obnosi.

          Wielu dzietnych tez nie znosi dzieci. Często własnych. Wystarczy popatrzeć w
          parku ile dzieci jest szarpanych przez rodziców.

          • kropkacom Re: Nie mogę zdobyć się na sympatię dla tych ludz 14.07.08, 12:23
            I co z tego? Skoro i dzietni nie cierpią dzieci to zaraz oznacza że jest to w
            porządku?
            • sir.vimes Re: Nie mogę zdobyć się na sympatię dla tych ludz 14.07.08, 14:28
              W porządku jest nie lubić dzieci i ich nie mieć - nie w porządku jest mieć , nie
              lubić i krzwydzić.

          • iluminacja256 Bardzo madry wpis sir .vimes 14.07.08, 22:12
            > Wielu dzietnych tez nie znosi dzieci. Często własnych. Wystarczy
            popatrzeć w
            > parku ile dzieci jest szarpanych przez rodziców.
            >



            I to jest swięta prawda. Codziennie widze dzieci, na które matki
            wrzeszczą bez powodu, które sa sztorcowane jak zołnierz na mustrze,
            które dostają ni w 5 ni w 10 w głowę za coś tam, do których mówi
            się - zamknij się, zamknij japę, zamknij ryj(!), na które się
            ryczy, więc i one ryczą na innych itp, itd... I o tym chciałabym
            przeczytac artykuł - o robieniu sobie dzieci przez 20 latków,
            którzy za bardzo sie nei kochaja, ale czas na slub i dziecko - ona
            na kasie, on w montowni pralek...Diabelnie ciekawy artykuł by z tego
            wyszedł - bo prawdziwy.
            • bene_gesserit Re: Bardzo madry wpis sir .vimes 15.07.08, 03:46

              Chcialam tylko dodac, ze nie tylko kiepsko wyksztalceni i mlodzi
              robotnicy nie potrafia wychowywac dzieci. To krzywdzacy stereotyp.

              Zdarza mi sie widywac co jakis czas rodzine 'z towarzystwa', z
              niesamowita iloscia kasy, osiagnieciami i swiatowym wyksztalceniem
              i obyciem. Pani zwraca sie do latorosli (dziewczynki 3 i 5)
              zwrotami typu 'co sie gapisz, dziwko' i gorzej. Roznica jest tylko
              taka, ze nie robi tego 'przy ludziach'.
              • wojo.b Re: Bardzo madry wpis sir .vimes 15.07.08, 15:42
                > Pani zwraca sie do latorosli (dziewczynki 3 i 5)
                > zwrotami typu 'co sie gapisz, dziwko' i gorzej.

                Nie zmyśliłaś tego? Bo aż mnie zmroziło... :-(
                Biedne dzieci... wyrosną na koszmarnych dorosłych, podobnych do tych z artykułu :-/
                • bene_gesserit Re: Bardzo madry wpis sir .vimes 15.07.08, 17:31

                  Nie wymyslilam.
                  Wlasnie z takiego powodu na swiecie biora sie 'bachory' -
                  wrzeszczace, rozpuszczone, nieznosne - a tak naprawde cierpiace
                  dzieci. Tylko i wylacznie wina rodzicow. Obie te dziewczynki -
                  sliczne blondyneczki z loczkami, w pieknych firmowych ubrankach -
                  sa okropne, zachowuja sie obrzydliwie, mowia jezykiem smietnikowych
                  zuli. Jesli nie zdarzy sie cud, wyrosna na potwornie nieszczesliwe
                  potwory.

                  A rodzice sa bezkarni - bo dzieci sa zdrowe i cale.
          • kasia25251 Re: Nie mogę zdobyć się na sympatię dla tych ludz 14.07.08, 23:57
            Zauważyłam ,ze większość osób które dzieci nie mają jeszcze lub mają dorosłe
            więc zapomniały ,nie lubi dzieci.Dziwi mnie taka krótka pamięć,czy brak
            tolerancji nie wiem jak to nazwać.Dzieci to normalny fragment społeczeństwa tak
            jak ludzie starzy,czy młodzi bezdzietni.
            Kazdy był kiedys dzieckiem i to najprawdopodobniej niegrzecznym.
            Artykuł podejrzewam wyssany z palca,czy mozna normalnego człowieka zaszokowac
            jak chce pani Klara tym ,że ona nie chce miec dzieci.A kogo to obchodzi? Niech
            szokuje swymi osiagnieciami naukowymi,ale pewnie ich nie ma.
            Widzę w swojej pracy( mam 2 dzieci,jestem lekarzem)że osoby bezdzietne
            przeważnie sa tak rozmemłsane,niezorganizowane i powolne,ze gdyby jeszcze miały
            dzieci to juz do niczego by sie nie nadawały,nie miałyby pary do
            działania.Smutne jest to ,ze niektórych po prostu nie stać na dzieci. Ja jednak
            z własnych obserwacji widze,ze dzieci maja ci co maja lepsze geny-sa
            inteligentni,niekoniecznie świetnie wykształceni,ale potrafia zarobić
            pieniądze,po prostu dają sobie radę w każdej sytuacji.
            • samira33 Re: Nie mogę zdobyć się na sympatię dla tych ludz 15.07.08, 02:04
              > Zauważyłam ,ze większość osób które dzieci nie mają jeszcze lub
              > mają dorosłe więc zapomniały, nie lubi dzieci.Dziwi mnie taka
              > krótka pamięć,czy brak tolerancji nie wiem jak to nazwać.
              > Dzieci to normalny fragment społeczeństwa tak jak ludzie
              > starzy,czy młodzi bezdzietni.

              Jaki jest problem w tym, że ktoś nie lubi dzieci? Skoro można nie
              lubić innych osób, to niby dlaczego miałoby być coś dziwnego w tym,
              że ktoś nie lubi dzieci. Ja na przykład nie lubię jak ktoś mnie
              poklepuje, dotyka brudnymi rękami, głośno się zachowuje - i nie ma
              znaczenia czy jest to dziecko czy osoba dorosła. Chodzi o to jak się
              zachowuje. A ponieważ niestety większość dzieci zachowuje się w
              sposób, który mi nie odpowiada, to generalnie nie lubię dzieci.
            • zettrzy Re: Nie mogę zdobyć się na sympatię dla tych ludz 29.01.09, 19:48
              kasia25251 napisała:

              Ja jednak
              > z własnych obserwacji widze,ze dzieci maja ci co maja lepsze geny-
              sa
              > inteligentni,niekoniecznie świetnie wykształceni,ale potrafia
              zarobić
              > pieniądze,po prostu dają sobie radę w każdej sytuacji.

              ja natomiast z wlasnych obserwacji widze ze dzieci maja glownie
              sfrustrowane panie po 40, "samotne matki", z cudzymi mezami bo nawet
              menel zadnej z nich nie chcial na dluzej niz jedna noc, lub kolorowe
              kobiety na welfare, ktore dostaja benefit na kazde kolejne dziecko

              nie wiem tez dlaczego umiejetnosc zarabiania pieniedzy stanowi dowod
              na lepsze geny, bo naprawde dobrze zarabiaja wylacznie spekulanci i
              oszusci gieldowi
        • rikol Re: Nie mogę zdobyć się na sympatię dla tych ludz 14.07.08, 13:16
          A ja nie znosze atakowania bezdzietnych, ze sa egoistami itp. Kogo to obchodzi,
          czy ktos ma dziecko czy nie? O ile kogos stac na dzieci, to moze ich miec i 10
          (choc to nieekologiczne, teraz nie powinno sie miec wiecej niz 2 dzieci). Mniej
          polskiemu spoleczenstwu przeszkadza alkoholizm i przemoc w rodzinie niz ludzie
          bezdzietni. A to, ze wycie dziecka czy smrod kupy dzieciecej sa nieprzyjemne, to
          jest oczywiste. Wcale nie dziwie sie, ze ludzie nie chca doswiadczac tego typu
          'atrakcji', szczegolnie np. w samolocie (pisze to akurat z wlasnego
          doswiadczenia), czy innym miejscu, gdzie nie mozna okna otworzyc. Przewinac
          dziecko chyba mozna w toalecie, sa specjalne toalety na przewijanie dzieci
          przeciez. W imie czego ktos ma lubic kupe i ryki dziecka? Przeciez dla samych
          rodzicow tegoz dziecka to jest nieprzyjemne. Poza tym wiele do zyczenia
          pozostawia wychowanie dzieci, np. dziecko kogos kopie, a rodzice na to, ze
          'przeciez nic sie nie stalo'. Owszem, male dziecko krzywdy nie zrobi, ale
          wyrosnie z przekonaniem, ze kopac wolno. Ale najwazniejszym problemem jest po
          prostu brak szacunku dla cudzych wyborow zyciowych, co jest bardzo powszechne w
          Polsce.
        • maggetta Re: Nie mogę zdobyć się na sympatię dla tych ludz 15.07.08, 12:22
          Co ma z tym wspolnego egoizm? to chyba w jakims stopniu wyraz
          dojrzelosci psychicznej, jezeli ktos uznaje, iz w swoim wlasnym
          zyciu chce zajac sie innymi sprawami niz wychowywaniem dziecka. po
          prostu roznice w priorytetach.

          sama nie chce miec dziecka, bo nie jestem w stanie znalezc na nie
          czasu. poza tym moja Mama zawsze mowila, ze moje dzieci mialyby ze
          mna Wehrmacht. nie jestem az taka sadystka.

          nienawidze tylko rozwrzeszczanych bachorow - ale to wina rodzicow a
          nie samych dzieci. jezeli potrzba - zwracam uwage rodzicom takiego
          malego bydlecia. ale to tak samo jakbym powiedziala komus doroslemu,
          ze moglby byc ciszej, bo nie wszyscy chca go/jej sluchac. Pelen
          spokoj i kultura.

          czy to jest obnoszenie sie? co w takim razie z dziaciatymi, ktorzy
          nie potrafia rozmawiac o niczym innym niz o swoich pociechach? bo
          junior to, bo junior tamto? WSPANIALE, zwisa mi to i powiewa...

        • liwilla1 Re: kropka 15.07.08, 16:22
          wiesz, napisalas w dwoch zdaniach to co mi zajelo kilka linijek i nie wiem czy
          jest dla kogokolwiek poza mna zrozumiale :)
        • zettrzy Re: Nie mogę zdobyć się na sympatię dla tych ludz 29.01.09, 19:35
          kropkacom napisała:
          Drażni
          > mnie jedynie że tak wielu bezdzietnych nie znosi dzieci i się z
          tym obnosi.

          a mnie drazni ze tak wielu dzietnych nie znosi ludzi bezdzietnych i
          tez sie z tym obnosi
          • kropkacom Re: Nie mogę zdobyć się na sympatię dla tych ludz 12.09.09, 07:46
            > a mnie drazni ze tak wielu dzietnych nie znosi ludzi bezdzietnych i
            > tez sie z tym obnosi

            To jest reakcja zwrotna. Bo mi naprawdę zwisa czy chcesz mieć dzieci, koty czy
            nic. Na moje wszyscy się nagle mogą przestać rozmnażać :) A to że bezdzietni
            najczęściej są nastawieni agresywnie w stronę dzietnych i dzieci to nie moja
            wina. Nie będę też udawać że mi to w nich pasuje :P
      • bubster Re: Nie mogę zdobyć się na sympatię dla tych ludz 15.07.08, 00:29
        załamka to Twój wpis

        to istnieje obowiązek poświęcania się przez wszystkich? róbmy dzieci
        na siłę, nieważne że nie chcemy (obojętnie z jakiego powodu)?
    • masandra6 Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 10:33
      Nie wykluczam dzieci, ale... Wolę jak moi znajomi przychodzą bez pociech. Nie
      martwię się wtedy, że dziatki łapami zasuwać będą po świeżo wymalowanych
      ścianach, męczyć naszego kochanego kota, rzucać się niczym wilk na czekoladki
      Linda. Nie będą latały po mieszkaniu, nie spadnie im jedzenie na dywan. A już
      o nocniczkach, kupkach nie ma mowy.

      Dzieci to nie tylko papu, ale pieluszki, odzywki, leki, angielski, wakacje i
      wiele innych kosztów.
      Tak póki co dzieci są be. Jawnie nie wyrażam opinii, bo Bożenka z mięsnego,
      Iza z bliźniakami i ciotka Katarzyna zlinczują mego Kota.
      Mój mąż na szczęście to rozumie.
      • misiafaraona Re: Niemowlętami się brzydzę 14.09.09, 13:38
        Bez obaw pomszczę Twojego kota topiąc bliźniaczki z mięsnego w rzece
        zawiązane w worku po ziemniakach.

        Tak jestem kobieta. Tak nie trawię, nie toleruję, nie znoszę dzieci...
        i wali mnie Twoja opinia na mój temat - czytaczu
    • to.be.style Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 10:40
      Niestety, mogę się podzielić podobnymi do przedmówczyni
      doświadczeniami. Również wyczuwam pewną nutę wzgardy, wywyższnia się
      i traktowania pretekcjonalnego... Tyle, że ze strony dzietnych!
      [Odsyłam do artukułu z GW 12-13 lipca na stronę 22 - "80 lat bez
      seksu" - tak przy okazji]

      Zapraszam również na nowy portal społecznościowy - www.bezdzietni-z-
      wyboru.socjum.pl

      Pozdrawiam!

      Bezdzietna Z Wyboru
      • eve81 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 11:03
        Ja równiez nie mam instynktu macierzyńskiego i nie chcę mieć dzieci
        teraz. Nie twierdzę, że mi się nie zmieni nigdy, ale narazie nie
        chcę. Wkurza mnie rozpływanie się mojego N. nad niemowlakami na
        rączkach matek. Dla niego to piękny obrazek a dla mnie perspektywa
        trudów ciąży, porodu, zarwanych nocy i poświęceń, wciaż poświęceń.
        Denerwuje mnie wyidealizowany obraz spokojnej, uśmiechniętej
        pragnącej dzieci kobiety, najlepiej z okrągłym brzuszkiem jakie to
        beznadziejnie schematyczne. Nie lubię dzieci!!! Może swoje
        pokocham,a moze nigdy nie będę dobrą matką. Nie mam pojęcia.
        Koleżanki które mają dzieci juz świata poza nimi nie widzą, nie da
        się z nimi nawet porozmawiac, bo dziecko ciagle czegoś chce a one
        ciągle się na nim koncentruja. Koszmar.
        • kropkacom Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 11:25
          > bo dziecko ciagle czegoś chce a one
          > ciągle się na nim koncentruja.

          Trudno żeby nagle odstawiły berbecia na bok i kazały mu się zająć sobą. To ma
          sens u starszych dzieci. U niemowląt i małych dzieci inaczej się nie da. Ale to
          chyba oczywiste.
          • kropkacom Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 11:26
            Nie lubisz dzieci i dobrze. Żądasz zrozumienia też dobrze. Ale i Ty spróbuj
            chociaż przez chwile zrozumieć innych ludzi i ich wybory.
          • sir.vimes dla mnie nie oczywiste 14.07.08, 12:03
            jestem amtką - ale od początku miałam potrzebę poświęcania czasu nie tylko
            dziecku ale i sobie. W czasie rozmowy z koleżanką koncentrowania się na jej
            problemach nie na kupce dziecka.

            Ale oczywiście jest mi łatwiej bo nie jestem samotną matką i moje dziecko zawsze
            miało do dyspozycji także tatę.
            • kropkacom Re: dla mnie nie oczywiste 14.07.08, 12:08
              sir.vimes, ja też nie gadam o kupkach. Niestety są momenty że spotykamy się ze
              znajomymi w domu i dzieci są (czasami inaczej się nie da) i niestety nie mogę
              być nagle głucha i ślepa na mój przychówek.
              • sir.vimes Re: dla mnie nie oczywiste 14.07.08, 14:30
                zapewne każdemu zdarzają się takie sytuacje.
          • kiddy Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:29
            Wiesz co, no wszystko fajnie, ale jak spotykam się z koleżanką czy
            dawno nie widzianą rodziną to wolałabym porozmawiać jak dorosły z
            dorosłym, a nie spędzić kilka godzin na wpatrywaniu sie w dziecko,
            bo "o, jaką minkę zrobiło" :-/.
            Przykro mi to mówić, ale ludzie, którym rodzi się dziecko robią się
            monotematyczni - o niczym z nimi nie pogadasz, bo prędzej czy
            później rozmowa schodzi na dziecko.
      • clas_sic Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 16:58
        80 MILIONóW lat bez seksu - tak przy okazji
    • zeta84 Po co mi teraz dziecko?? 14.07.08, 11:49
      Tak jak ktos w artykule powiedzial, ze nawet kota czy psa nie ma bo to za duzo
      obowiazkow...tak samo podchodze do zycia, dziecko mnie przeraza, przeraza przed
      tym ze mnie ograniczy, ze skonczy sie moje bezstroskie zycie, wyjazdy po
      swiecie, kawki z kolezankami po pracy, kino w niedziele i imprezy w sobote, ze w
      moim kupionym mieszkaniu ktos lapami pobrudzi sciany, spadnie ze schodow czy
      popazy sie goraca woda.
      Ale kupujac mieszkanie z chlopakiem kupilismy 4 pokojowe, po to zeby w jednym
      spac, w drugim miec moja pracowniew trzecim odpoczywac ze znajomymi, czytac
      ksiazki, a w czwartym, ostatnim kiedys pojawi sie kolyska, ale nie teraz bo
      teraz patrzac na kolezanki z dzieckiem albo w ciazy przychodza mi myli do glowy
      " ale wdeplas w wielkie gowno, w naszym wieku, po co??"
      Gdybym to zalezalo ode mnie to nie chcialambym miec wcale dziecka, ale jestem z
      chlopakiem ktorego bardzo kocham, a zwiazek to kompromisy i jeden z nich bedzie
      dziecko.
      • kadanka Re: Po co mi teraz dziecko?? 14.07.08, 13:34
        nie rob dziecka jako kompromis wobec chlopaka. skrzywdzisz to
        dziecko, siebie, chlopaka. nie moze byc tak. w ramach kompromisu w
        zwiazku, to mozna kupic regal w nielubianym kolorze, ale nie
        powolywac na swiat dziecko, na ktore sie samemu nie ma ochoty.
        mowisz wyraznie ze nie chcesz miec dziecka. i co? jak urodzisz, to
        nagle pokochasz? a jesli nie, to co wtedy? co zrobisz?
      • bucefal_macedonski Re: Po co mi teraz dziecko?? 15.07.08, 02:44
        zeta84 napisała:

        > dziecko mnie przeraza, przeraza przed
        > tym ze mnie ograniczy, ze skonczy sie moje bezstroskie zycie,
        wyjazdy po
        > swiecie, kawki z kolezankami po pracy, kino w niedziele i imprezy
        w sobote, ze
        > w
        > moim kupionym mieszkaniu ktos lapami pobrudzi sciany, spadnie ze
        schodow czy
        > popazy sie goraca woda.

        Ale już perspektywa codziennej kawki z koleżankami po pracy,
        wycieczek po świecie w coraz to podobniejsze do siebie miejsca,
        imprez w każdą sobotę, kin w każdą niedzielę oraz wracania do tego
        samego pustawego 4-pokojowego mieszkania przez nieokreślony czas już
        Cię nie przeraża?

        A jak zadam to samo pytanie za 5, 10 lat?

        > Gdybym to zalezalo ode mnie to nie chcialambym miec wcale dziecka,
        ale jestem z
        > chlopakiem ktorego bardzo kocham, a zwiazek to kompromisy i jeden
        z nich bedzie
        > dziecko.

        Dziecko to kompromis? Może lepiej nie krzywdź dziecka ani chłopaka,
        dziecino, i się lepiej nie decyduj na dzidziusia. Przynajmniej nie w
        takim stanie emocjonalnego rozwoju, w jakim się obecnie znajdujesz.
      • eti.gda Re: Po co mi teraz dziecko?? 15.07.08, 12:50
        zeta84 napisała:

        Tak jak ktos w artykule powiedzial, ze nawet kota czy psa nie ma bo
        to za duzo
        > obowiazkow...tak samo podchodze do zycia, dziecko mnie przeraza,
        przeraza przed
        > tym ze mnie ograniczy, ze skonczy sie moje bezstroskie zycie,
        wyjazdy po
        > swiecie, kawki z kolezankami po pracy, kino w niedziele i imprezy
        w sobote, ze
        > w
        > moim kupionym mieszkaniu ktos lapami pobrudzi sciany, spadnie ze
        schodow czy
        > popazy sie goraca woda...

        Widzę na tym forum prawie same kobiety, ale można posłuchać też
        męskiego głosu. Nigdy z żoną nie uważaliśmy, że dziecko wprowadzi
        jakieś drastyczne ograniczenia w życiu. Oczywiście, dla ludzi
        rozrywkowych, którzy nie wyobrażają sobie zycia bez cotygodniowych
        (a często bez codziennych) imprez, dziecko to poważne obciążenie i
        przewrócenie życia do góry nogami. U nas były to tylko pewne
        ograniczenia przez około trzy lata, aż syn nie nauczył się pewnie
        chodzić. Nigdy nie musieliśmy rezygnować ze swego hobby, czyli
        podróże i turystyka górska, co najwyżej trochę ograniczyć. Syn
        towarzyszył nam najpierw w nosidełku, potem już na własnych nóżkach.
        W wieku 40 lat nauczyłem się jeździć na nartach właśnie pod wpływem
        dzieci. A kiedy podrośli, to oni wprowadzili mnie, na stare lata, w
        tajniki wspinaczki skałkowej. A więc rozwój, a nie ograniczenie!
        Zresztą, co tu dalej się zwierzac, właściwie moja przygoda z górami
        na dobre zaczęła się z dziećmi! Trzeba też przyznać, że obaj synowie
        wyjątkowo dobrze znosili podróże, czy to pociągiem, czy samolotem,
        statkiem, itd. Po prostu po wejściu na pokład i zajęciu miejsca
        natychmiast zasypiali.
        Niedawno spotkaliśmy małżeństwo wspinające się na Zawrat (no, to
        może trochę przesada) z maleństwem w nosidełku.
    • justiss2 Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 11:50
      Ojej to troche smutne, że dziecko przegrywa z "kalulatorem", chociaż
      z drugiej strony, jeżeli dzieci bohaterów artykułu miały by być
      nieszczęśliwe to może dobrze, że ich nie ma, bo później czytamy
      artykuły o smutnuch dzieciach nierozumianych przez swoich rodziców.
      • krystin3 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 18:55
        > Ojej to troche smutne, że dziecko przegrywa z "kalulatorem",
        chociaż
        > z drugiej strony, jeżeli dzieci bohaterów artykułu miały by być
        > nieszczęśliwe to może dobrze, że ich nie ma, bo później czytamy
        > artykuły o smutnuch dzieciach nierozumianych przez swoich rodziców.
        TO SIĘ NAZYWA W PRZYRODZIE SELEKCJĄ NATURALNĄ. KALKULATOR
        POZOSTANIE, A ODPADY GENETYCZNE WYGINĄ BEZPOWROTNIE
    • titta Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 12:09
      Czlowiek ktory potrafi udowadnaiac wyzszosc kota nad dzieckiem, nie
      powinien miec dzieci. Tylko by je unieszczesliwil.
      Swoja droga test "pies czy kot" dosc dobrze eliminuje egoistow i
      roznych takich z zaburzeniami socjalnymi... (sa wyjatki oczywiscie).
      • titta Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 12:14
        Ps. Jestem po 30, nie mam zieci (tak sie zlozylo), specjalnie z tego
        powodu ne cierpie. Nie cierpie rowniez jak pytaja mnie o dzieci
        i "dlaczego". Jakos nie reaguje na to alergicznie... Moze dlatego,
        ze wole ludzi od kotow?
      • kosmosiki Na czym polega ten test? 14.07.08, 19:34
        > Swoja droga test "pies czy kot" dosc dobrze eliminuje egoistow i
        > roznych takich z zaburzeniami socjalnymi... (sa wyjatki oczywiscie).

        Na czym polega ten test?
        • titta Re: Na czym polega ten test? 14.07.08, 21:48
          Osoby ktore wola kota: bo "nie zawraca glowy" tak jak pies, nie jest
          sluzalczy, nie podporzatkowuje sie, jest niezalezny, nie kocha
          bezinteresownie (w odroznieniu od psa, ktory ze wzgledu na powyzsze
          cechy jest godny pogardy) zwykle taki sam stosunek maja do ludzi...
          • kosmosiki Och tak faszyzm kot/pies - tego było trzeba 14.07.08, 22:07
            > Osoby ktore wola kota: bo "nie zawraca glowy" tak
            > jak pies, nie jest sluzalczy, nie podporzatkowuje
            > sie, jest niezalezny, nie kocha bezinteresownie (w
            > odroznieniu od psa, ktory ze wzgledu na powyzsze
            > cechy jest godny pogardy) zwykle taki sam stosunek
            > maja do ludzi...

            Ja mam obecnie dwa koty, psy też lubię (miałem za młodu dwie psiny) ale nie
            mógłbym (tzn. nie chcę) mieć bo z racji wykonywanego zawodu (jak i stylu życia)
            czasami nie ma mnie po kilkadziesiąt godzin w domu. Nie ośmieliłbym się wziąć
            psa bo ten by się po prostu męczył - zwierze to musi wyjść się przespacerować co
            kilka godzin, ja mu tego nie zapewnię. Kot (koty w moim przypadku) zupełnie
            bezproblemowo znoszą dłuższą nieobecność, są dwa (rodzeństwo) i się nie męczą -
            żyją sobie.

            A to, że kot nie kocha, przywiązuje się do miejsca nie do właściciela etc. ...
            heh mity.

            Ale oczywiście nie ma to jak tego typu proste myślenie, jak kot to coś tam, jak
            pies to coś innego.
            • iluminacja256 Re: Och tak faszyzm kot/pies - tego było trzeba 14.07.08, 22:22
              A to, że kot nie kocha, przywiązuje się do miejsca nie do
              właściciela etc. ...
              > heh mity.
              >
              > Ale oczywiście nie ma to jak tego typu proste myślenie, jak kot to
              coś tam, jak
              > pies to coś innego

              :))))))Poznałąm nie tak dawno kota , o którym mogę powiedziec, z e
              jest taki fajny jak pies, czyli niezły komplement:)
            • titta Re: Och tak faszyzm kot/pies - tego było trzeba 14.07.08, 22:49
              Nie ma jak czytanie ze zrozumieniem. Nie chodzi o osobe ktora woli
              czy ma kota. (Ja np. mam kota, bo pies nie moze sam zostac w domu, a
              moja szefowa ma uczulenie, wiec do pracy nie wezme), tylko o dosc
              szczegolna grupke osob, ktora wdaje sie w dyskusje o wyzszosci kota
              nad psem i argumentuje jak powyzej.
    • kalina1971 Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 12:54
      Od kiedy pamiętam, nigdy nie lubiłam małych dzieci. Nie potrafiłam zająć się
      młodszą cioteczną siostrą, nie zaglądałam do wózków, dzieci mnie nie
      interesowały i nieroztkliwiały. Tak jest od trzydziestu kilku lat. Od jakiś
      dziesięciu doszło kilka dodatkowych powodów nie myślenia o własnym dziecku.
      Jestem osobą niewierzącą a polskie społeczeństwo jest w mojej opinii (wybaczcie)
      dość zaściankowe. Nie chce mi się "walczyć" o możliwość wychowania dziecka bez
      kontaktu z kościołem, bez chrztu, lekcji religii, komunii, itp. Kolejny powód to
      taki, że panicznie boję się ciąży i porodu, zmiany swojego wyglądu, konieczności
      rezygnacji z wielu pasji, problemów typu jakie przedszkole, szkoła, studia,
      biegania po lekarzach i wielu innych tego typu. Mam psy i one zaspokajają moją
      potrzebę "macierzyństwa". Oczywiście czasem myślę - może nieskromnie ale
      szczerze - że szkoda, że rozmnażają się głównie ludzie przeciętni lub poniżej
      przeciętni, natomiast wartościowi zajęci są własnym rozwojem i tego nie robią.
      • ibelin26 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 13:13
        Z jakichś względów ludzie czują sie osobiści obrażeni decyzją o
        czyjejś bezdzietności.
        • titta Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 22:54
          Moze tym powodem, jest nazywanie ich dziecka "bachorem", ktoy sie
          drze i smierdzi...
          • kosmosiki Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 22:57
            > Moze tym powodem, jest nazywanie ich dziecka
            > "bachorem", ktoy sie drze i smierdzi...

            Ale przecież dziecko i drze się i śmierdzi.
            • titta Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:04
              Zastanawiam sie czy doroslej osobie tez powiesz, ze sie drze i
              smierdzi? A wielu tak robi. Szczegolnie pod moim oknem w godzinach
              pozno-nocno-porannych. I nie sa to raczej ci, ktorzy maja dzieci...
              • kotek.filemon Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:08
                titta napisała:

                > Zastanawiam sie czy doroslej osobie tez powiesz, ze sie drze i
                > smierdzi? A wielu tak robi. Szczegolnie pod moim oknem w godzinach
                > pozno-nocno-porannych.

                Zawsze można zadzwonić na policję. Niestety o ile policjanci mogą coś zrobić w sprawie awanturującego się po nocy bydła, to w sprawie wyjących bachorów będą bezsilni...

                > I nie sa to raczej ci, ktorzy maja dzieci...

                Menelnia się rozmnaża dosyć intensywnie, zwłaszcza że można 1000+1000 bełcikowego załapać. Piechotą nie chodzi...
                • titta Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:17
                  O, nie sa bezsilni. Tu gdzie mieszkam, normy poziomu halasu sa
                  bardzo rygorystycznie przestrzegane (przynajmniej w nowych
                  budynkach). Jesli slysze wiec dziecko sasiadow, to wina
                  administratora budynku i znim mogla bym sie klucic jakby mi sie
                  chcialo. Pomijajac, ze nigdy nie zauwazylam aby mi to
                  przeszkadzalo. "Towarzystwu" na ulicy natomiast zrobic nic nie
                  moge... bo przeciez policja nie wystawi tam stalego patrolu, ktory
                  bedzie kazdego upominal, aby laskawie swoja buzinke darl gdzie
                  indziej... Ze o powszechnym (i absolutnie niekaralnym) zwyczaju
                  obszczywania murow co weekend (przez panow w modnych ciuchach i
                  garniturach, a jakze) nie wspomne...
                  • kosmosiki Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:24
                    > O, nie sa bezsilni.

                    Bo najczęściej ten element co drze mordę to ma inne rzeczy na sumieniu i to
                    wcale nie polega na tym, że Pan policjant wyczyta mu jego (elementu) prawa tylko
                    raczej przypomni - "panie Zdzichu ma pan zawiasy, idź pan spać bo inaczej będzie
                    cienko".

                    > Tu gdzie mieszkam, normy poziomu halasu

                    Bahahaha. No jasne. Przyjeżdża policja na ławeczkę, menelstwo w najlepsze nadal
                    drze mordy, policja mierzy normy hałasu i oświadcza menelom, że jest zbyt
                    głośno. LoL. :>
                    • titta Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:32
                      Czy ty mieszkasz z menelstwem? Bo ja nie. Menelstwo tez chyba nie
                      przesiaduje z dziecmi na laweczkach.

                      Normy halasu dotycza budynkow. Maja byc tak izolowane, zeby nie bylo
                      slychac sasiada. Fakt faktem, o noworodku za sciana nie wiedziala
                      bym, gdybym nie widziala na spacerach. A to, ze ktos wrzeszczy jak
                      nie slysze to mi nie przeszkadza.
                      Zreszta zadaje sie czasem z dziecmi ...dosc specyficznymi, bo
                      kolorowych emigrantow. Ciche nie sa. Nawet bywaja takie z ADHD. Ale
                      jakos mi to nie przeszkadza. Tak wiem, mam szczegolny dar ;)
                      • kosmosiki Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:38
                        > Czy ty mieszkasz z menelstwem? Bo ja nie.

                        Bezpośrednio w tym samym mieszkaniu nie. :) Poza tym murwap isałaś
                        >>"Towarzystwu" na ulicy natomiast zrobic nic nie
                        moge...<< i do tego się odnoszę.

                        > Menelstwo tez chyba nie przesiaduje z
                        > dziecmi na laweczkach.

                        Owszem przesiaduje.
                        • titta Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:51
                          Uscisle: mieszkam w kamienicy w tzw. historycznym centrum. Tam
                          schodza sie - zwykle dosc zamozni milosnicy pubow i klubow
                          (akurat "zlotej mlodziezy" na te na mojej ulicy raczej nie stac.
                          Rozumiem, pracuja ciezko, wiec odreagowuja we wspomniany wyzej
                          sposob. Nie boje sie zwrocic uwagi. Tylko miala bym co piatek
                          walczyc, ciekawe jak? Zatyczki do uszow sa tansze i mniej nerwowe ;)
                          Moge sie tylko domyslac, ze opisane w artykule osoby, ktorym dzieci
                          nie przeszkadzaja w kozystaniu z zycia, nie stronia od tego typu
                          rozrywek...
                          • kosmosiki Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:55
                            > Uscisle: mieszkam w kamienicy w tzw. historycznym
                            > centrum. Tam schodza sie - zwykle dosc zamozni
                            > milosnicy pubow i klubow (akurat "zlotej mlodziezy"
                            > na te na mojej ulicy raczej nie stac.

                            Jezu to się wyprowadź tam gdzie się nie schodzą. Proste. Skoro Ci przeszkadzają...

                            > Rozumiem, pracuja ciezko, wiec odreagowuja we
                            > wspomniany wyzej sposob.

                            W jaki sposób? Drą mordę pod Twoim oknem?

                            > Nie boje sie zwrocic uwagi. Tylko miala
                            > bym co piatek walczyc, ciekawe jak? Zatyczki
                            > do uszow sa tansze i mniej nerwowe ;)

                            To może przeprowadź się do bardziej spokojnej okolicy - osiedliłaś się w
                            klubowni, a potem się dziwisz, że hałas.

                            > Moge sie tylko domyslac, ze opisane w artykule
                            > osoby, ktorym dzieci nie przeszkadzaja w kozystaniu
                            > z zycia, nie stronia od tego typu rozrywek...

                            Możesz się też domyślać, że kopulują ze zwierzętami. Tak samo zasadne domysły.
                            • titta Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 00:03
                              Ano, jak to wyraziles, "dra mordy pod moim oknem" i obszczywaja
                              brame (tak, tak, to nie przywilej bezdomnych). Wyprowadzic sie nie
                              zmierzam, bo lubie swoj widok, poza tym okolica ma pewne zalety.

                              Poza tym, nie narzekam (wiem, nie zauwazyles, nie grzeszysz
                              umiejetnoscia czytania ze zrozumieniem ;), staram sie tylko pokazac,
                              ze przeszkadzanie otoczeniu, to nie przywilej "bachorow". Wrecz
                              przeciwnie, tym, ktorym one przeszkadzaja tez sie zdaza (i pewnie
                              nierzadako) temu otoczeniu przeszkadzac.
                              • zorka-5 Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 01:20
                                Ja tez mam problem, ze zrozumieniem Twoich wypowiedzi. Nie wezwiesz policji na
                                tych , którzy zakłócają Twój spokój bo Ci się nie chce i dlatego ja też mam się
                                przyzwyczaić do wrzasku bachorów??
                                • titta Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 01:24
                                  Nie, przyzwyczajac sie nie musisz. Zawsze mozesz sie - jak radzil mi
                                  rozmowca o wdziecznym nicku - przeniesc sie tam, gdzie
                                  tego "zaklucacza spokoju" nie ma...
                                  • zorka-5 Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 18:40
                                    Sęk w tym, ze ja nie mogę. Pytanie brzmiało jednak inaczej: dlaczego nie
                                    zamierzasz nic robić z osobami, które zakłócają twój spokój i dlaczego uważasz,
                                    że ignorowanie zachowania nieodpowiadającego tobie jest właściwe?
                                  • zettrzy Re: Niemowlętami się brzydzę 29.01.09, 20:07
                                    titta napisała:

                                    > Nie, przyzwyczajac sie nie musisz. Zawsze mozesz sie - jak radzil
                                    mi
                                    > rozmowca o wdziecznym nicku - przeniesc sie tam, gdzie
                                    > tego "zaklucacza spokoju" nie ma...

                                    to powiedz mi, gdzie jest takie miejsce na ziemi, byc moze nieco na
                                    poludnie od Arktyki, wolne od "zaklucacza spokoju" jakim sa zle
                                    wychowywane dzieci?
                              • zettrzy Re: Niemowlętami się brzydzę 29.01.09, 20:05
                                titta napisała:

                                staram sie tylko pokazac,
                                > ze przeszkadzanie otoczeniu, to nie przywilej "bachorow".

                                ale ta zlota mlodziez, wychowana do przeszkadzania otoczeniu, nie
                                spadla z nieba, tylko ktos ich wczesnie nauczyl ze mozna drzec sie w
                                srodku nocy pod cudzymi oknami
                                jako ludzie dorosli nie sa w stanie zachowywac sie inaczej
              • kosmosiki Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:22
                > Zastanawiam sie czy doroslej osobie tez powiesz,
                > ze sie drze i smierdzi?

                Oczywiście.

                > A wielu tak robi.

                No jak sama mówisz, wielu tak mówi.

                > Szczegolnie pod moim oknem w godzinach
                > pozno-nocno-porannych. I nie sa to raczej ci,
                > ktorzy maja dzieci...

                A ja nie wiem w jakim slumsie żyjesz. U mnie raczej nie ma z tym problemów.
                Monitoring jest, więc takie wybryki są w góra kilka minut gaszone interwencją
                Policji.

                Z resztą dlaczego miałbym tak nie powiedzieć? Ze strachu?
                • titta Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:34
                  Och, to nie slums. To wielkomiejska elita odreagowuje po
                  wielogodzinnym tygodniu pracy...
                  • kosmosiki Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:42
                    titta napisała:

                    > Och, to nie slums. To wielkomiejska elita odreagowuje po
                    > wielogodzinnym tygodniu pracy...

                    W domach? To co oni klubów nie mają od tego?

                    Ale to tak jak mówisz należy zgłaszać na policję. I tutaj akurat się z Tobą nie
                    zgodzę - normy hałasu głownie dotyczą spraw w dzień i lokali. W nocy na wezwanie
                    mało który patrol ma narzędzia aby je zmierzyć.

                    Ale wcale nie musi bo wystarczy zgłoszenie, że zakłócają ciszę nocną - do
                    określenia tego nie potrzeba żadnych pomiarów, wystarczy orzeczenie
                    funkcjonariusza. Ponadto wielokrotne zgłoszenia to droga do *nękania* innych
                    sąsiadów.

                    Wiem o tym niejako z drugiej strony - zdarza mi się imprezka u mnie. :P
                    • titta Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:54
                      Tak, tak, prubowalismy z policja: skonczylo sie na wieszaniu
                      glosnikow, zamiast stawianiu na ziemi. Mnie muzyka nie przeszkadza,
                      choc nie moga tak powiedziec mieszkancy tej samej kamienicy. Mnie
                      przeszkadza to co goscie robia na ulicy...
                      Moze zamknieta dzielnica, tylko dla klubow i "towarzystwa"?
                      • kosmosiki Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:57
                        > Tak, tak, prubowalismy

                        Argh.

                        > z policja: skonczylo sie na wieszaniu glosnikow, zamiast
                        > stawianiu na ziemi.

                        No i te pomiary na które się powoływałaś przy "wieszaniu" (tak naprawdę to były
                        prawdopodobnie inne systemy dźwiękowe o innym profilu) na nic się zdały.

                        > Mnie muzyka nie przeszkadza, choc nie moga tak
                        > powiedziec mieszkancy tej samej kamienicy. Mnie
                        > przeszkadza to co goscie robia na ulicy...

                        Oj to zmień kamienicę.

                        > Moze zamknieta dzielnica, tylko dla klubow i "towarzystwa"?

                        Może taka bez klubów?
                        • titta Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 00:05
                          Ale dlaczego ja mam rezygnowac z widoku, dlatego, ze ktos nie umie
                          sie zachowywac kulturalnie? Mam ulegac terrorowi?
                          • zorka-5 Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 01:27
                            Skoro nie chcesz załatwić sprawy z użyciem środków przewidzianych przez prawo to
                            pozostało Ci tylko zmienić mieszkanie.
      • lokke Mam tak samo. 14.07.08, 14:47
        Ja też jestem niewierzący i także mam taką samą opinię na temat
        polskiego społeczeństwa - jest nietolerancyjne i zaściankowe.
        Ludzie z reguły nie wyrażają głupiego zdziwienia, gdy ktoś
        publicznie mówi, że nie lubi kotów,a moje zdanie zawsze wywołuje
        komentarze i rzadko spotykam się ze zrozumieniem. Ja nie mam nic do
        dzieciaków (choć też za nimi nie przepadam), nawet nie przeszkadza
        mi jak drą mordy. Nie brzydzą mnie niemowlaki, natomiast zupełnie
        nie toleruję starców, zwłaszcza tych w bardzo podeszłym wieku,
        najbardziej zniedołężałych. Nietrzymanie moczu, demencja, ślinienie
        się i także braki w higienie odpychają mnie całkowicie. Nie
        wyobrażam sobie, że mógłbym zajmować się kimś takim. Z moją opinią
        nie mam zamiaru się ukrywać i tego nie robię. Jak napisałem już,
        prawie zawsze spotykam się z brakiem zrozumienia i zupełnie nie wiem
        dlaczego tak jest.
        Oczywiście nie znoszę też kalek i obłożnie chorych, i będąc w
        miejscu publicznym kiedy widzę zaślinionego człowieka na wózku (np
        ze stwardnieniem zanikowym bocznym) albo głupio uśmiechającego się
        człowieka z zespołem Downa, to mnie bierze na wymioty.
        Wiem, że takich ludzi jak ja jest bardzo dużo i chciałbym żeby
        ukazał się w wysokich także artykuł na ten temat.
        • bene_gesserit Re: Mam tak samo. 14.07.08, 16:09

          lokke, estetko - a czy obiecujesz solennie, ze popelnisz estetyczne
          i schludne samobojstwo, kiedy dostaniesz Alzheimera albo kiedy
          sparalizuje cie po wylewie?
          • homard Re: Mam tak samo. 14.07.08, 20:42
            tez nie lubie widoku takich ludzi ale ja osobiscie bardzo mi ich zal i
            wspólczuje im...Poprosił bym o eutanzje w takim wypadku...choc z alzhaimerem to
            mogłby byc problem zeby o to prosic...moze lepiej zapisac jakis testament z
            lista chorob do eutanzazji...
        • piotr7777 Re: Mam tak samo. 14.07.08, 16:57
          > Ja też jestem niewierzący i także mam taką samą opinię na temat
          > polskiego społeczeństwa - jest nietolerancyjne i zaściankowe.
          > Ludzie z reguły nie wyrażają głupiego zdziwienia, gdy ktoś
          > publicznie mówi, że nie lubi kotów,a moje zdanie zawsze wywołuje
          > komentarze i rzadko spotykam się ze zrozumieniem. Ja nie mam nic
          do
          > dzieciaków (choć też za nimi nie przepadam), nawet nie przeszkadza
          > mi jak drą mordy. Nie brzydzą mnie niemowlaki, natomiast zupełnie
          > nie toleruję starców, zwłaszcza tych w bardzo podeszłym wieku,
          > najbardziej zniedołężałych. Nietrzymanie moczu, demencja,
          ślinienie
          > się i także braki w higienie odpychają mnie całkowicie. Nie
          > wyobrażam sobie, że mógłbym zajmować się kimś takim. Z moją opinią
          > nie mam zamiaru się ukrywać i tego nie robię. Jak napisałem już,
          > prawie zawsze spotykam się z brakiem zrozumienia i zupełnie nie
          wiem
          > dlaczego tak jest.

          No cóż - nie rozumiesz, twój (celowo mała litera) problem.
        • titta Re: Mam tak samo. 14.07.08, 22:38
          lokke napisała:

          > Ja też jestem niewierzący i także mam taką samą opinię na temat
          > polskiego społeczeństwa - jest nietolerancyjne i zaściankowe.
          > Ludzie z reguły nie wyrażają głupiego zdziwienia, gdy ktoś
          > publicznie mówi, że nie lubi kotów,a moje zdanie zawsze wywołuje
          > komentarze i rzadko spotykam się ze zrozumieniem. Ja nie mam nic
          do
          > dzieciaków (choć też za nimi nie przepadam), nawet nie przeszkadza
          > mi jak drą mordy. Nie brzydzą mnie niemowlaki, natomiast zupełnie
          > nie toleruję starców, zwłaszcza tych w bardzo podeszłym wieku,
          > najbardziej zniedołężałych. Nietrzymanie moczu, demencja,
          ślinienie
          > się i także braki w higienie odpychają mnie całkowicie. Nie
          > wyobrażam sobie, że mógłbym zajmować się kimś takim. Z moją opinią
          > nie mam zamiaru się ukrywać i tego nie robię. Jak napisałem już,
          > prawie zawsze spotykam się z brakiem zrozumienia i zupełnie nie
          wiem
          > dlaczego tak jest.
          > Oczywiście nie znoszę też kalek i obłożnie chorych, i będąc w
          > miejscu publicznym kiedy widzę zaślinionego człowieka na wózku (np
          > ze stwardnieniem zanikowym bocznym) albo głupio uśmiechającego się
          > człowieka z zespołem Downa, to mnie bierze na wymioty.
          > Wiem, że takich ludzi jak ja jest bardzo dużo i chciałbym żeby
          > ukazał się w wysokich także artykuł na ten temat.

          O bardzo trafne!
          To ja sie dolacze: brzydze sie ludzi spoconych i rozebranych na
          ulicy: a szczegolnie jak komus wylewa sie tluszcz, albo jest
          niemilosiernie chudy! Brzydza mnie tez obsciskujace sie pary,
          szcegolnie te "wymieniajace plyny ustrojowe". Ludzie sa tacy
          brzydcy! Szczegolnie biali: ze skura pelna przebarwien, peknietych
          zylek i syfow. W dodatku pchaja sie, ocieraja sie w tramwaju,
          autobusie. Wpadaja na ciebie na ulicy... chuchaja na ciebie,
          rozpylaja drobinki sliny i...zapach. Sa tacy niehigieniczni.
          Zwierzeta maja futro. Piekne futro. I zwykle sa czyste. A ludzie
          wygladaja jak ogolone swinie. Na pewno jest wiecej osob takich jak
          ja. Uprzejmie prosze wiec aby gazeta stanela w obronie naszych praw
          do gloszenia poglaow i walki o mozliwosc utrzymania dystansu w
          tramwajach i metrze.

          • titta Czy na pewno o to chodzilo??? 14.07.08, 22:46
            Ps. Mam wrazenie, ze Wysokie Obcasy wyrzadzily ludzia bezdzietnym
            niedzwiedzia przysluge, potwierdzajac stereotyp, ze tacy sa tylko
            roszczeniowo nastawionymi do zycia egoistami. Pelnymi lekow i
            zachamowan, rekompensowanych agresywnym zachowaniem.
            Czy aby o to chodzilo? A moze wlasnie taka jest prawda?
            • ready4freddy Re: Czy na pewno o to chodzilo??? 14.07.08, 23:14
              e tam, prawda. wysokie obciachy, podobnie jak wiele innych mediow, a raczej
              kiepskich "dziennikarzy" (cudzyslow uzyty celowo) raz po raz wyrzadza takie
              przyslugi temu czy owemu. naprawde ze swieca szukac tekstu, w ktorym jakis
              aspekt (celowo unikam slowa "problem") zostaje poruszony w taki sposob, zeby
              pokazac obie strony medalu, czy raczej wszystkie fasetki brylantu, zycie nie
              jest dwustronne _na szczescie_ :) zwykle jst to albo precyzyjny atak na tych czy
              tamtych, albo jakies bla-bla, z ktorego koniec koncow nic nie wynika (patrz
              niniejszy "artykul"). bo ja wiem... przyzwyczajajmy sie :)
        • kocie_oko_online uznanie za odwagę, Lokke 14.07.08, 23:24
          Lokke, nie jesteś sam - ja czuję dokładnie to samo. Do wszystkich
          oskarżycieli o brak ludzkich uczuć - taka postawa jest pod względem
          psychologicznym absolutnie naturalna. To kultura zmusza nas do
          udawania, że widok śliniących się starców nam nie przeszkadza. Wśród
          wielu gatunków zwierząt jednostki ułomne są eliminowane przez grupę.

          Nie wstydzę się i nie mam poczucia winy, że mi niedobrze, kiedy
          widzę ludzi starych i niepełnosprawnych umysłowo. Nie chcę mieć z
          nimi do czynienia i na szczęście nie muszę mieć. Życzyłabym sobie
          tylko, jak Lokke, żeby ktoś moje uczucia uszanował.
          • bene_gesserit Re: uznanie za odwagę, Lokke 15.07.08, 03:51

            O ile z dzieciectwa sie (przynajmniej fizycznie) wyrasta, o tyle do
            zniedoleznienia i starosci sie dorasta. Zycze ci, zeby ktos
            uszanowal uczucia podobnych tobie ludzi, ktorzy brzydza sie
            staroscia, i ciebie na starosc usunal gdzies - bo ja wiem - do
            jakiejs piwnicy albo na strych czy do schowka pod schodami, zebys
            nikomu w oczy, nos i sluch nie wlazila.
            • falka32 Re: uznanie za odwagę, Lokke 15.07.08, 19:10
              Zgodnie z tą logiką, to ci z Bezdzietnych z artykułu, którzy tak się brzydzą
              śliną, kupą i wrzaskiem, powinni popełnić estetyczne i kulturalne samobójstwo
              (jak Petroniusz), w ciągu pierwszej doby po własnym urodzeniu, aby oszczędzić
              rodzicom, przechodniom i w ogóle światu tego widoku a sobie wstydu :PPPP
              • bene_gesserit Re: uznanie za odwagę, Lokke 16.07.08, 01:49

                Oni po prostu nie rozumieja zaleznosci zachowania dziecka i
                wychowania rodzicow. Im sie wydaje, ze dzieci same ponosza
                odpoweidzialnosc za swoje nieznosne i obrzydliwe zachowania,
                tymczasem wina jest po stronie rodzicow, ktorzy wola 'nie
                zauwazyc', 'odwrocic sie na chwilke' czy slodziutkim glosem
                tlumaczyc, ze 'przeciez chyba pani nie przeszkadza'.

                Wiec o ile niedoleznego starca czepiac sie nie powinno, bo glupie
                to i nieetyczne, o tyle zlych i leniwych rodzicow - owszem. Ale
                rodzicow, nie dzieci.
      • zz26 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 18:44
        "szkoda, że rozmnażają się głównie ludzie przeciętni lub poniżej
        > przeciętni, natomiast wartościowi zajęci są własnym rozwojem i tego nie robią."

        takiego zadufania w sobie dawno nie widziałem. Przetrwają najlepiej
        przystosowani widocznie ty "wartościowa" nie przetrwasz bo matka natura takich
        jak ty nie chce prawdziwie wartościowi potrafią wychowywać dziecko i dalej sie
        rozwijają .
      • hanka_0512 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 20:02
        Witaj "nieprzecietna": moze na poczatek zajrzysz do slownika ortograficznego i
        powtorzysz pisownie "nie" z roznymi czesciami mowy?! W sumie nie mi udzielac
        Tobie rad: skromna tlumaczka, doktorantka i, o zgrozo, do tego w ciazy. Wybacz
        bezczelnosc!
        • phlora Do Hanki 14.07.08, 20:51
          Jak to się mówi - skromna tłumaczko(sic!) i doktorantko Hanko_0512 - przyganiał kocioł garnkowi. Może Ci się przyda w pracy tłumacza:
          "W sumie nie MNIE udzielać ci rad" lub "W sumie nie MNIE udzielać rad TOBIE".
          O ciąży nie wspomnę, bo to bez znaczenia, tak samo jak brak dzieci. Ludzie są po prostu różni - szerocy lub podłużni.
          • jan_maliniak Re: Do Hanki 15.07.08, 18:17
            Yyyyy? A gdzie tu jest, dziewczę, błąd? Obie wersje są poprawne, ale
            lepiej brzmi ta Hanki.;-p
        • kiddy Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:36
          Eeee, ale o co ci chodzi? Przymiotniki w stopniu równym pisze się
          z "nie" razem...
      • p_diana Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 20:56
        jej jak sie ciesze ze to wszystko tu napisalas. to dokladnie to co ja
        mam na mysli od pierwszego do ostatniego zdania. niestety poskie
        spoleczenstwo wymusza takie poczucie winy jesli nie chce sie dopasowac
        do stereotypu ze jeszcze czasami sobie mysle ze cos jest ze mna nie
        tak. dzieki dzieki dzieki
      • titta Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 22:07
        Mialam tak samo. Z dziecmi nie mialam kontaktu. Wrecz twierdzono, ze
        nie moge miec (bo egoistka, bo nieodpowiedzialna). Do wozkow mnie
        nie ciagnelo. Czasem lapalam sie na mysleniu, ze pies mi wystarczy.
        Do czasu: siadla mi na kolanach mala dziewczynka, a ja...rozryczalam
        sie. Dzis ja, osoba traktujaca dzieci jak ufoludki, a w gruncie
        rzeczy bojaca sie ich (choc lubiaca je - na dleglosc 5 metrow ;),
        zajmuje siegrupka dzieci uchodzcow i emigrantow (wiec duuuze
        wyzwanie :), cos w rodzaju wolontariatu). Mysle o rodzinie
        zastepczej...
        Dzieci tez moga byc pasja.
        Ale to moja historia. Absolutnie nie uwazam, ze kazdy powinien miec
        dzieci Polowa rodzicow, ktorych dziecmi sie zajmuje, nie powinna.
        (Za to druga polowa, to wspaniali ludzie :)
        Smutno mi tylko jak ludzie wybieraja wygode, wlasny
        egoizm, "rozwoj", ponad drugiego czlowieka. Niby ich sprawa...
        • bene_gesserit Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 03:53
          titta napisała:

          > Smutno mi tylko jak ludzie wybieraja wygode, wlasny
          > egoizm, "rozwoj", ponad drugiego czlowieka. Niby ich sprawa...

          Profesorka Maria Janion nie ma dzieci z wyboru.
          Kiedys w wywiadzie powiedziala, ze nie chciala sprowadzac nowych
          istot na swiat, ktory jest w takim stopniu wypelniony cierpieniem.

          Jak wiec widzisz, mozna nie miec dzieci z milosci do nich.
          • bucefal_macedonski Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 07:18
            bene_gesserit napisała:

            > Profesorka Maria Janion nie ma dzieci z wyboru.
            > Kiedys w wywiadzie powiedziala, ze nie chciala sprowadzac nowych
            > istot na swiat, ktory jest w takim stopniu wypelniony cierpieniem.
            >
            > Jak wiec widzisz, mozna nie miec dzieci z milosci do nich.

            No tak, jak to powiedziała profesorka, to musiało być bez wątpienia
            szczere, głębokie i szlachetne. Szczególnie na potrzeby wywiadu. Tak
            jakoś nietaktownie byłoby od takiego autorytetu usłyszeć jakiś powód
            prozaiczniejszy.

            Pamiętaj czasem o tej jakże wszechobecnej wśród starszego ciała
            uniwersyteckiego profesorskiej pozie, nieodległej wcale od pozy
            poety z wiersza Andrzeja Bursy.
            • bene_gesserit Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 11:38

              Pamietaj tez, ze jednak nie jestes bogiem ani inna istota
              nadprzyrodzona, wiec - o ile twoje swiete prawo powatpiewac, byc
              cynicznym i podwazac prawdziwosc - nie tobie sadzic, czy _na_pewno_
              ktokolwiek sklamal czy powiedzial prawde.
              • bucefal_macedonski Zaraz, zaraz 15.07.08, 17:32
                Jestem przecież piszącym koniem. Więc chyba coś wiem, no nie?
          • nika_75 Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 12:07
            E tam, ślicznie powiedzieć można zawsze, a kto wie jak jest naprawdę.
            • bene_gesserit Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 17:33

              Jasne, chetniej uwierzyc, ze dzieci sie nie ma bo woli sie swoje
              stereo, swiety spokoj i swoje pobory tylko dla siebie. Ciekawe
              czemu chetniej?
        • bubster Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 17:50
          ale akurat w przypadku BzW nie ma wyboru wygody ponad innego
          człowieka, bo przecież nie ma innego człowieka - nie ma dzieci

          więc gdzie sens i logika?
        • oldbay Re: Niemowlętami się brzydzę 16.07.08, 05:40

          > Smutno mi tylko jak ludzie wybieraja wygode, wlasny
          > egoizm, "rozwoj", ponad drugiego czlowieka. Niby ich sprawa...

          Akurat ci ludzie opisani w artykule wybrali swoją wygodę ponad
          ludzi, którzy nie istnieją. Więc co w tym złego i egoistycznego?
          Nawet płodów zarodków itp. jeszcze nie ma a ty juz mówisz o drugim
          człowieku. LOL
          -
          oldbay
    • temeko1 Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 13:15
      a może twoje dziecko nie będzie się uczyć, może będzie kłamać i wagarować,
      może będziesz je wyciągać z policji, zatrzymanego za kradzież w sklepie? może
      będziesz mu dawać to wszystko, co możesz dać, a on odwróci się od ciebie, i
      wtedy już będziesz wiedzieć na pewno, że na starość nie poda Ci szklanki wody?
      może będzie przyjeżdżał do ciebie, i mówił - masz dwa telewizory, może dasz mi
      jeden - i przysyłał kartkę z wakacji na Rodos? może, mieszkając 20 km od
      domu, nie będzie dzwonił, składał życzeń, pamiętał....
      może się łatwo wykręci - mam toksycznych rodziców?
      i może będzie miał własnego syna, i za 30 lat napisze: a może twoje dziecko
      nie będzie się uczyć, może będzie kłamać i wagarować, może będziesz je
      wyciągać z policji, zatrzymanego z....
      • kropkacom Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 13:27
        A jakie intencje i marzenia mieli Twoi rodzice kiedy się decydowali na dziecko?
        A co z Ciebie wyrosło i czy są dumni?

        Ja akurat nie z tych matek które robiły dzieci żeby na starość ktoś im ta słynną
        szklankę wody podał.
        • kropkacom Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 13:37
          Nie dorobiłam sobie żadnej ideologi do mojego macierzyństwa.
      • kalina1971 Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 14:33
        No właśnie, przecież nie każdy kto został rodzicem, świadomie bądź nieświadomie,
        jest szczęśliwy. Tylko, że tacy z jakiś powodów głośno o tym nie mówią. A z
        dziećmi jest coraz więcej problemów i wielu rodziców sobie z tym nie radzi. Nie
        chcę być jedną z nich, rozczarowaną, że tyle wysiłku, czasu, pieniędzy i co?
        Tylko kłopot i wstyd. Gdybym miała gwarancję, że moje dziecko będzie takie jak
        je sobie wymarzę to tak ale nikt mi takiej gwarancji nie da więc - nie.
    • ar.co Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 14:59
      Świetny artykuł. A właściwie raczej - świetne poglądy. Zwłaszcza w
      polskiej sytuacji, gdzie najwięcej dzieciorobów jest wśród marginesu
      społecznego, gdzie opieka nad dzieckiem kończy się w momencie
      zainkasowania (i przepicia) becikowego. Może iszkoda, jak ktoś już
      napisał, że ci najlepiej wykształceni i inteligentni nie zamierzają
      się rozmnażać i przekazywać genów - ale może właśnie dlatego?
      A osobiście też nie zamierzam się rozmnażać - znacznie większą
      przysługę zrobię społeczeństwu pisząc kolejną książkę, niż płodząc
      dzieci.
      • mimka21 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 15:25
        Redakcjo kochana, Ludzie zadreczaja mnie pytaniami, dlaczego nie chce miec
        rodzicow, skoro nawet dzieci nie chce miec. I powtarzam im, ze mi rodzice
        przeszkadzaja sie skupic, a skupienie sobie cenie bardzo, bo moge wtedy
        spokojnie ukladac, tam, gdzie mam niepoukladane, czyli w glowie Lubie nawet
        cudzych rodzicow, bo mi nie przeszkadzaja, jak moi. Czasami nawet zamienie z
        nimi slowo, albo przyjaznie pomacham reka - ale z daleka. Mysle sobie - nie za
        przyjaznie, bo sie jeszcze osmiela i moj spokoj szlag trafi. A najbardziej nie
        lubie starych. Smierdzi im z ust. Sa pomarszczeni i nierzadko maja rozstepy,
        czego nie cenie. Co innego koty - nawet jak maja rozstepy, to ich nie widac, bo
        porasta je siersc. koty chce posiadac jedynie... redakcjo droga, opisz moj
        przypadek, bo mnie nieakceptuja. normalnie jak wyrzutek sie czuje i boje sie
        przyznac do swych uczuc, ktore przeciez posiadam.
        • spiaca.z.otwartymi.oczami Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 18:44
          jeszcze napisz coś o izraelu to napewno trafisz na "jedynkę"
          • mimka21 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 19:51
            ...chetnie bym napisala, gdybym tylko wiedziala, czym jedynka jest i gdzie sie
            jedynka znajduje. Ale nie wiem. pochlania mnie jednak moj spokoj, ktory pragne
            zachowac w celu osobistego rozwoju, jak rowniez ochrony moich swiezo
            pomalowanych scian, tudziez kolekcji winyli...
            • falka32 Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 19:20
              "jedynka" to pierwsza strona :)
    • karol512 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 15:37
      artykuł może nie rewelacyjny ale poruszył istotny problem i pokazał
      mi, że nie jestem "sama" ze swoimi poglądami. Mam 27 lat, od
      niedawna mam męża i wiem, że on marzy o trójce dzieci. Najpierw było
      suszenie głowy o ślub, dosłownie na weselu rozpoczęły się pytania o
      dziecko. Obie nasze mamy pytają się nas o to codziennie i chyba
      wkrótce szala goryczy się przeleje. Problem polega na tym, że ja
      nienawidze dzieci. Gdy idę do moich przyjaciółek które mają już
      dzieci (jeśli w ogóle idę bo generalnie unikam), wkurza mnie, że od
      razu sadzają mi bachora na kolana "zobacz ciocia (czy ja imienia nie
      mam???) dzi dzi dzi dzi, a kiedy ty będziesz miała???".
      Przez jakiś czas nawet wydawało mi się, że mi "przejdzie" ale gdzie
      tam, im częściej widzę wszechpojawiające się bachorki tym bardziej
      mam ochotę podwiązać jajowody... Boję się, że jeśli zdecyduje się na
      dziecko "dla męża", ciąża i posiadanie dziecka będzie dla mnie karą.
      Podunęłam artykuł mężowi. Niestety wyśmiał go, a szkoda, miałam
      nadzieję, że chociaż zauważy problem, bo na moje sugestie nie
      reaguje ;(
      • r1234_76 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 20:29
        zastanawia mnie, dlaczego w ogóle wyszłaś za swojego męża, skoro w tej
        podstawowej dziedzinie życia macie tak różne poglądy... przy takich głębokich
        różnicach któreś musi ustąpić - i należy na samym początku ustalić kto - i
        wypełnić umowę.

        naprawdę nie pogadaliście przed ślubem na ten temat? jeśli nie, to była po
        prostu głupota.

        i niestety, więcej w tym twojej winy, bo z tego co piszesz, zdawałaś sobie
        sprawę, że jesteść w społecznej mniejszości "nie-chcących-dzieci" - a zatem,
        jeśli on nic nie mówił, to prawdopodobieństwo, że chce mieć dzieci jest spore.

        pogadajcie uczciwie, i jeśli nie dojdziecie do wspólnych ustaleń, to lepiej się
        rozstańcie już teraz - żeby żadne z was nie miało do drugiego pretensji o
        zmarnowanie życia.
      • homard Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 20:50
        własnie jak mogliscie sie pobrac...skoro roznicei sie tak fundamentalnie...fakt
        za 10 lat moze ci sie to zmieni ale...zadziwiajacy jest ten fakt waszego ślubu
        chco w sumie miłosc jest slepa to tez cos tłumaczy...
    • soooja Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 15:41
      Przeszadzony ten artykul.Chyba wszyscy zapomnieli,ze dziecko to
      czlowiek.Porownywanie go do kota lub nazywanie bachorem jest
      idiotyczne.Zapewne osoby wypowiadajace sie o dzieciach negatywnie sa
      absolutnie doskonale i jakakolwiek fizjiologia ich nie dotyczy.Nie
      robia kupek,nie poca sie,nie maja wad i trudnych do zniesienia
      przyzwyczajen.Bezedzietni narzekaja, ze sa atakowani przez
      dziciatych.Pewnie powinni wyrazac sie z szacunkiem o drugim
      czlowieku niezalenie od tego ile ma lat.
      • jarka63 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 16:13
        soooja napisała:

        Zapewne osoby wypowiadajace sie o dzieciach negatywnie sa
        > absolutnie doskonale

        Oczywiście, że nie są doskonałe i nie o to chodzi-chodzi o to, że
        ludzie o takich poglądach istnieją i maja takie same prawo do ich
        wygłaszania jak zwolennicy reprodukcji, których do tej pory zawsze
        było bardziej słychać. Dobrze, że ukazał się ten artykuł.
        • lejla81 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 17:04
          Zgadzam się z Soooją. Każdemu człowiekowi bez względu na wiek należy się
          szacunek. Źle zachowujące się dzieci w miejscach publicznych to wina rodziców i
          to im należy zwracać uwagę.
        • titta Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 22:19
          Tak, jak ktos juz tu zauwazyl, sa tez ludzie, ktorzy brzydza sie
          niepelnosprawnych, a starsi dla nich smierdza. Sa tez tacy, ktozy
          cierpia na etnofobie i czlowiek o ciemniejszej karnacji to dla
          nich "brudas" i powinien do gazu trafic. Czy ci taz maja prawo do
          wyrazania swoich pogladow na lamach prasy??
          • zettrzy Re: Niemowlętami się brzydzę 29.01.09, 20:22
            titta napisała:

            Sa tez tacy, ktozy
            > cierpia na etnofobie i czlowiek o ciemniejszej karnacji to dla
            > nich "brudas" i powinien do gazu trafic. Czy ci taz maja prawo do
            > wyrazania swoich pogladow na lamach prasy??

            o to to - czyz mozna lepiej wyrazic postawe pro-dzietna? kto nie
            lubi dzieci musi byc natychmiast rasista!
            a potem sie dziwicie ze ludzie reaguja na reprodukcyjna arogancje
            obrzydzeniem do dzieci
      • magdahil Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 19:51
        Nie wiem czemu piszesz, ze "nazywanie bachorem jest idiotyczne" ?
        istnieje takie słowo i jest często używane na określenie dziecka, a
        istnieje pewnie dlatego, że:
        1. dzieci miec trzeba
        2. dzieci można pokochac po urodzenu
        3. dzieci są najwazniejsze co się może przytrafić kobiecie
        4. jak Bóg daje dzieci daje i na dzieci...
        5. bo to biologicznie naturalne
        6. bo kto Ci szklankę wody poda na starość
        itd.....

        właśnie dlatego są takie słowa - bo nie każdy powinien mieć dziecko!

        Porówanie jest jakie jest, nie będe dyskutować czy dobre, ale
        czepianie się słowa bachor jest przesadą: o dzieciach się tak mówi,
        bo poza tym, że sa wspaniałe, piękne są także: rozwrzeszczane,
        niegrzeczne, śmierdzące, ubrudzone wymiocinami.... Tak, tak, dziecko
        to człowiek! nigdy nie powiedziałaś o kimś, że to palant, debil itp?
        napewno tak, więc czemu nie możemy dziecka nazwać bachorem -
        przecież jest człowiekiem ?!
        • kanibalin22 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 20:03
          magdahil napisała:
          >> 1. dzieci miec trzeba
          dlaczego?

          > 2. dzieci można pokochac po urodzenu
          mozna, ale co to za rozwiazanie?
          > 3. dzieci są najwazniejsze co się może przytrafić kobiecie
          nie zgadzam sie, najwazniejszy jest facet, ktory mnie nosi na rekach
          i ew. z takim moge miec dziecko, dzieci

          > 4. jak Bóg daje dzieci daje i na dzieci...
          straszne i ublizajace kobiecie, ale na calego!
          > 5. bo to biologicznie naturalne
          tak i nie
          > 6. bo kto Ci szklankę wody poda na starość

          > itd.....
          opieka spoleczna, np, albo nikt, to mi jest naprawde slodko obojetne
          >
          > właśnie dlatego są takie słowa - bo nie każdy powinien mieć
          dziecko!
          > Co za bzdura!!!
          > Porówanie jest jakie jest, nie będe dyskutować czy dobre, ale
          > czepianie się słowa bachor jest przesadą: o dzieciach się tak
          mówi,
          > bo poza tym, że sa wspaniałe, piękne są także: rozwrzeszczane,
          > niegrzeczne, śmierdzące, ubrudzone wymiocinami.... Tak, tak,
          dziecko
          > to człowiek! nigdy nie powiedziałaś o kimś, że to palant, debil
          itp?
          Wielu ludzi ma debilne dzieci, no i usiluja je kochac, ja tez,
          dzieci moich przyjaciol, ale one ci na starosc szklanki wody nie
          podadza, wrecz przeciwnie, ci ludzie szaleja z rozpaczy: co bedzie,
          kiedy oni umra?
          > napewno tak, więc czemu nie możemy dziecka nazwać bachorem -
          > przecież jest człowiekiem ?!
          Nikt nie powinien nazywac dziecka "bachorem", ale to nie znaczy
          jednoczesnie, ze to sa "anioly" a ich sraczka "perfumy".
          Bardzo kocham moje dzieci ale cudzych nie, sorry...
    • vanee Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 16:18
      Jestem zdziwiona, że taka prorodzinna Wyborcza wydrukowała taki "antydziecięcy"
      artykuł. Jestem jedyną osobą w kręgu moich znajomych, która nie boi się głośno
      mówić, że nie chce mieć dzieci, że jej przeszkadzają bachory w sklepach,
      restauracjach i w innych miejscach publicznych (w samolotach to koszmar, wiem,
      przeżyłam). I ciągle słyszę od matron lub (jeszcze)bezdzietnych ale marzących o
      swoim potomstwie - wyrośniesz z tego, zachce ci się. Mówiły to rok temu, mówiły
      pięć lat temu. I pewnie będą mówić, dopóki nie będę taka stara, że będą tylko
      kiwać głowami z miną "biedna, pewnie nie mogła mieć".
      Co do określania "bachory", to jak inaczej nazwać wyjącego(e) potworka(i),
      którego konsekwentnie ignorują opiekunowie w restauracji/sklepie/innym miejscu
      publicznym? Ostatnio nie mogę z moim partnerem (który podziela moje poglądy)
      zjeść w spokoju posiłku po ciężkim dniu pracy, ponieważ wszystkie restauracje
      wpuszczają wyjce w liczbach nielimitowanych a obsługa nawet słówkiem nie piśnie,
      bo jeszcze zostanie zwymyślana przez oburzonych prodzieciatych a potem lokal
      zostanie obsmarowany w GW albo Dzienniku, czy innej gazecie (pamiętam sprawę ze
      Stołecznej, jak to mamusia była oburzona, że menedżerka wyprosiła ją z dzieckiem
      z jakiegoś pubu czy klubu). W porządku, przychodźcie z dziećmi do restauracji,
      ale z takimi, które potrafią się zachować! A jak już MUSICIE wyjść się
      ukulturalniać lub robić zakupy, to wyjce zostają w domu! Bo inni też mają prawo
      do ciszy i spokoju w miejscach publicznych.
      Inną sprawą są samoloty, nie będę się rozpisywać co się w nich dzieje... Dość,
      że jeszcze nie udało mi się lecieć a) bez dzieci na pokładzie b) w komfortowych
      warunkach, niezakłóconych przez owych pasażerów od siedmiu boleści...
      Co do porównania kota do dziecka - dyskusyjny zabieg dziennikarski. Ja mam
      królika. Wykastrowany, robi do kuwety. A z odgłosów, to od czasu do czasu tupnie
      w podłogę i tyle. I gdybym chciała uszczęśliwić innych korzystających z
      restauracji jego obecnością, to tylko alergicy mogliby narzekać. Ale ja nie
      przecież nie mam zamiaru zabierać królika do restauracji. PRZECIEŻ KOMUŚ MÓGŁBY
      PRZESZKADZAĆ. Szkoda, że większość rodziców uważa, że możliwość obcowania z ich
      potomstwem to łaska, którą powinni obdarzać jak największą ilość nieznajomych. I
      ci oczywiście powinni być niezmiernie wdzięczni...
      Szkoda, że w naszym kraju nie ma osiedli dla bezdzietnych (marzę o cichym
      sąsiedztwie) albo restauracji, gdzie dzieci nie wpuszczają. Bo ja mam dość
      terroru mamuś, które wykorzystują wyjącego bachora do wepchania się w kolejkę,
      wloką go za sobą po sklepach lub ignorują w restauracji.
      I proszę nie wyjeżdżać mi tu z egoizmem. Czy poddawanie się biologicznemu
      imperatywowi przekazywania genów to taki altruizm? Niby z jakiej racji?
      • jarka63 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 16:45
        Dodam jeszcze, że takie dziecko, jacy rodzice...
        • piotr7777 Re: można nie chcieć mieć dzieci, ale 14.07.08, 17:00
          ...dorabianie do tego ideologii jest żałosne.
          Ktoś, kogo brzydza niemowleta (starcy, chorzy etc.) jest również
          żałosny.
          Ja też nie mam i nie planuję dzieci. Ale raczej dlatego, że nie
          uważam, bym się nadawał na rodzica.
          • nessie-jp Re: można nie chcieć mieć dzieci, ale 14.07.08, 21:08
            > Ktoś, kogo brzydza niemowleta (starcy, chorzy etc.) jest również
            > żałosny.

            Naprawdę? Czyli uważasz, że KAZDY powinien być pielęgniarką, bo to jedyne
            spełnienie w życiu i w ogóle nic obrzydliwego, wycierać cudzy kał? Uwielbiasz to
            robić i kochasz każdą chwilę przy tym spędzoną? Bo to jedyny zawód, który daje
            spełnienie i wypełnia ci pustkę w życiu?

            Skąd w ogóle to założenie, że uważanie pewnych zapachów i substancji za
            obrzydliwe wiąże się z niechęcią do chorych czy odmawianiem im pomocy?

            NIE KAZDY musi, powinien i może być pielęgniarką, strażakiem, ogrodnikiem,
            kierowcą rajdowym, asenizatorem, nauczycielem czy dentystą. I tak samo NIE KAZDY
            musi piszczeć z zachwytu na samą myśl, że niedługo będzie musiał wycierać kupę
            własnego dziecka.
            • nangaparbat3 nessie 14.07.08, 21:51
              > NIE KAZDY musi, powinien i może być pielęgniarką, strażakiem, ogrodnikiem,
              > kierowcą rajdowym, asenizatorem, nauczycielem czy dentystą. I tak samo NIE KAZD
              > Y
              > musi piszczeć z zachwytu na samą myśl, że niedługo będzie musiał wycierać kupę
              > własnego dziecka.
              >

              Masz rację.
              ale - kazdy, ale to kazdy bez wyjątku, poki co, musi robic absolutnie własną
              kupę. Przynajmniej raz dziennie. a ta własna tez rzadko pachnie fiołkami.I nie
              wmowisz mi, ze ktoś, kogo tak strasznie brzydzi cudza kupa, bez wstretu obchodzi
              sie z własną. A to juz jest problem, tego sie nie uniknie. Nawet jesli nie
              bedziesz miała dzieci, ani meza, który moze chorowac, ani rodziców czy
              rodzeństwa, ktorzy mogą kiedyś potrzebowac, by ich przewinac i umyc - od własnej
              kupy nie uciekniesz.
              • nessie-jp Re: nessie 14.07.08, 22:39
                > ale - kazdy, ale to kazdy bez wyjątku, poki co, musi robic absolutnie własną
                > kupę.

                Oczywiście. I jakoś nikogo to nie bulwersuje i nie gorszy, gdy się powie
                • nangaparbat3 Re: nessie 14.07.08, 22:58
                  Nie, słoneczko, ja nie zauwazylam, ze kazdy z nas bywa obrzydliwy. Wprost na odwrot.
                  A do Ciebie mam prosbe: nie miej dzieci.
                  Bo dla malego dziecka kupa jest częscią jego samego - i jeśli wtedy mu okazesz -
                  jak prawdopodobnie okazano kiedys Tobie - jak bardzo Cię ona brzydzi, ono Twój
                  wstręt najpewniej weźmie do siebie.
                  Wiec nie rob mu tego, dosc na swiecie nieszczęsliwych ludzi, nie trzeba ich mnozyc.
                  • nessie-jp Re: nessie 14.07.08, 23:04
                    nangaparbat3 napisała:

                    > Nie, słoneczko, ja nie zauwazylam, ze kazdy z nas bywa obrzydliwy.

                    ??? To nie ty pisałaś, że każdy robi kupę? A przepraszam, pewnie TWOJA kupa nie
                    jest obrzydliwa i nie śmierdzi...

                    Ręce opadają.

                    Ty też lepiej nie miej dzieci. Będą wyrastały w świecie zakłamania i fałszu,
                    skrajnej hipokryzji
                    • nangaparbat3 Re: nessie 14.07.08, 23:23

                      • sokolasty Re: nessie 15.07.08, 11:27
                        " kupa zdrowego, karmionego mlekiem niemowlecia
                        naprawdę ładnie pachnie "


                        o.O
                        O.o
                        o.O
                        O.o


                        Mój nos jakoś inny. Łajno śnmierdzi. Zawsze. Przynajmniej mi.
                        • justyna302 Re: nessie 15.07.08, 11:47
                          >Mój nos jakoś inny. Łajno śnmierdzi. Zawsze. Przynajmniej mi.


                          Ale coś w tym jest. Może nie aż pachnie, ale na pewno nie śmierdzi
                          tak, jak odchody dorosłego, co się napcha różnych rzeczy, które
                          potem mu się w żołądku mieszają.
                        • nangaparbat3 Re: nessie 15.07.08, 11:47
                          sokolasty napisał:

                          > " kupa zdrowego, karmionego mlekiem niemowlecia
                          > naprawdę ładnie pachnie "
                          >
                          >
                          > o.O
                          > O.o
                          > o.O
                          > O.o
                          >
                          >
                          > Mój nos jakoś inny. Łajno śnmierdzi. Zawsze. Przynajmniej mi.

                          E tam.
                          Jak dlugo dziecko wisialo na cycu, zapach byl bardziej niż ok. Jak bylo w miarę
                          wprowadzania innych pokarmów - nie pamietam, w końcu nie bylo to az tak ekscytujace.
                          Natomiast drastyczna zmiana nastąpiła w chwili, kiedy córka zacęła jesc mieso -
                          pamietam to dobrze, bo zapach zrobił sie nagle przykry i faktycznie dosc
                          obrzydliwy. Zupełnie inny. Źle to zniosłam i rozważalam przejscie na wegetarianizm.
                          • falka32 Re: nessie 15.07.08, 19:48
                            O rany, kupa to kupa, po co dorabiać ideologię :) wiadomo, że kupa śmierdzi a
                            własna kupa jest łatwiejsza do zniesienia niż cudza, a do kupy własnego dziecka
                            człowiek się przyzwyczaja jak do własnej i nie robi na nim wrażenia. Poza tym
                            jak się z tą kupą obchodzi na codzień chcąc nie chcąc, to też przestaje się
                            robić wokół niej zamieszanie, bo ile można. Kupa dziecka jest interesująca dla
                            mnie tak samo, jak dla lekarza: wiem, że powinnam na nią zwracać minimum uwagi,
                            bo może tam się pojawić coś, co świadczy o chorobie dziecka. I tyle.
                            Pielęgniarki też się przyzwyczajają do kup (obcych!) pacjentów w basenach, to
                            czemu rodzic ma się nie przyzwyczaić?
                            Ja pamiętam, niedawno, miałam wtedy dwoje dzieci jeszcze pieluchowanych i
                            przewijanych, więc ich kupy były dla mnie wydarzeniem tak samo traumatycznym,
                            jak wkładanie gołą ręką brudnych talerzy do zmywarki, zwykłe nieczystości domowe
                            :) no i brat przewijał przy mnie swojego rocznego synka który zwalił kupę. Otóż
                            nie dałam rady siedzieć obok i mało się nie porzygałam. Nie wiem, czy to atawizm
                            był (swoje tak, cudze nie), czy co, ale doskonale rozumiem ludzi, którzy rzygają
                            na widok cudzej kupy, bo to zdrowy odruch :). Za to trudno mi zrozumieć tych,
                            którzy w związku z tym uważają, że będą ZAWSZE rzygać na widok KAŻDEJ kupy i
                            dorabiają do tego ideologię o tym, że ten, kto czasem nie rzyga, to zwyrodnialec
                            bez dobrego smaku.
                      • oldbay Re: nessie 16.07.08, 05:46
                        Przesadziłaś z ta pachnąca kupą.
                        O maj gad, niektórym ludziom to sie porobiło w głowach :D
                        -
                        oldbay
                      • zettrzy Re: nessie 29.01.09, 20:34
                        nangaparbat3 napisała:

                        >
                        > Mam dziecko. Stąd wiem, ze kupa zdrowego, karmionego mlekiem
                        > niemowlecia naprawdę ładnie pachnie

                        looo yessssuuu!
                        chociaz niby, pies potrafi zjesc wlasne wymiociny, czyli de gustibus
                    • bjh1 Re: nessie 14.07.08, 23:23

                      Chyba tak sie zdenerwowalas dlatego ze po prostu przeczytalas jakas
                      prawde o sobie. To jest niestety prawda. Wez pierwszy lepszy
                      podrecznik psychologii :-(. Masz problemy z zaakceptowaniem sama
                      siebie. Pewnie nie tylko o kupe i o dziecko tu chodzi. Nie mam
                      racji? Nie musisz odpowiadac, odpowiedz szczerze sama sobie.

                      Slyszalas "Czlowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce?"


                      • nessie-jp Re: nessie 15.07.08, 02:39
                        > Chyba tak sie zdenerwowalas dlatego ze po prostu przeczytalas jakas
                        > prawde o sobie.

                        Nie rozumiem. Jaką prawdę? Ze kał budzi odruch obrzydzenia? No fakt, prawda jak nic.

                        O to ci chodziło?

                        Bo żadnego innego powodu do zdenerwowania nie widzę. Ot, po prostu nie znoszę
                        egzaltacji, histerii i KŁAMSTWA na siłę
                        • bjh1 Re: nessie 15.07.08, 03:17
                          "Bo żadnego innego powodu do zdenerwowania nie widzę. Ot, po prostu
                          nie znoszę
                          egzaltacji, histerii i KŁAMSTWA na siłę
                          • nangaparbat3 bjh 15.07.08, 09:10
                            Wiesz, my tak na spolke przyczepiłysmy sie do Nessie, a prawda taka, ze jej
                            poglady staja sie teraz dominujace.
                            >>ja
                            uważam kupy za obrzydliwe, jak najszybciej spuszczam po sobie wodę, nie wwąchuję
                            się i nie oglądam,

                            Robilam niedawno remont łazienki i wiele starań musialam wlożyc w zdobycie
                            muszli z "balkonem", czy jak to tam sie nazywa, produkuje się niemal wylącznie
                            te z dziurą, często zasysajacą, nie dającą szansy na zobaczenie tego, co sie
                            zrobilo.
                            A ja mam takie wspomnienie z dzieciństwa: jesteśmy na wakacjach, mama źle się
                            czuje, i w końcu, po dwoch tygodniach chyba, bialka oczu robią sie jej zupełnie
                            żółte - mowi wtedy: gdyby nie ta dziura, o wiele wczesniej wiedzialabym, ze mam
                            żóltaczkę.
                            Moj ojciec i tesc chorowali na raka odbytu, ostatnio coraz częstszego - wiec
                            wiem aż za dobrze, jak wazne, by rzucic okiem. Kiedys mowil o tym w wywiadzie
                            dla DF wybitny chirurg - ale kto by tam słuchał.
                            Ja wiem, ze rzut okiem to jest czasem gra o życie, najdosłowniej pojeta.
                            I jeszcze jedno wspomnienie - koleżanka wynosi nocnik swojej dwuletniej córki,
                            marszczy sie przy tym, zatyka nos, mowi: nie mogę zniesc tego smrodu. I buzia
                            dziecka, skurczona, przestraszona.
        • clas_sic Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 17:12
          artykuł wcale nie jest świetny, co więcej, trudno zlepek cudzych wypowiedzi
          nazwać artykułem. Autorce polecam forum bezdzietnych z wyboru - znajdzie tam
          dużo ciekawsze wypowiedzi osób nie chcących dzieci mieć.
          Moim zdaniem bezdzietni zapominają o dwóch rzeczach - sami TEŻ kiedyś byli
          dziećmi utrudniającymi komuś życie ale na (nie)szczęście ich rodzice poglądów o
          bezdzietności nie głosili (albo głosili ale im się "przytrafiło"). Po drugie -
          dzieci są elementem społeczeństwa, w którym bezdzietni żyją. Może by się tak z
          tego społeczeństwa wypisali, założyli sobie własne małe getto bezdzietnych które
          szybko wymrze?
          • spiaca.z.otwartymi.oczami getto 14.07.08, 18:56
            jestem za niech paniusie i pan fotograf z "vinylami" założą republike
            wykształconych samorealizujących się. Na starość koty im papu przyniosą. Może
            wtedy zrozumieją pojecie "norma"
            • melindap Re: getto 14.07.08, 19:08
              Oj współczuję CI, naprawdę:) Nie każdy chce być samicą rozpłodową,
              czy też samcem rozpłodowym, niektórzy mają wyższe cele życiowe niż
              rozmnażanie i w mniejszym stopniu niż Ty są zwierzętami. :)
              Niestety, najgęściej rozmnażają się nieudacznicy, pasożyty itp, bo
              ludziez wyższym intelektem , którzy do czegoś doszli, coś osiągnęli
              nie rozmnażają się na potęgę:) A hołota płodzi i płodzi i płodzi, bo
              nic innego nie potrafi:)Rozumiem więc Twoją zazdrość i gorycz, ale
              niestety: nie każdy może byc mądry:)
              • jakw Re: getto 14.07.08, 22:08
                melindap napisała:

                > niektórzy mają wyższe cele życiowe niż rozmnażanie i w mniejszym
                stopniu niż Ty są zwierzętami. :)
                Wyższy cel zyciowy p. Tomasza : dużo płyt ;-)))
              • gonzo110 Re: getto 15.07.08, 04:51
                Takie poglądy to chyba tylko mieli naziści. Pogarda z Ciebie bije okropna.
            • kotek.filemon Re: getto 14.07.08, 19:10
              spiaca.z.otwartymi.oczami napisała:

              > Na starość koty im papu przyniosą. Może
              > wtedy zrozumieją pojecie "norma"

              Niunia, byłaś kiedyś w domu spokojnej starości? Ja się sporo naoglądałem jako wolontariusz. Zgadnij, ilu z pensjonariuszy było bezdzietnych? A tę szklankę wody to ja im podawałem...
              • titta Re: getto 15.07.08, 00:13
                Ale przeciez koty nie wymagaja aby ktos im podawal szklanke wody.
                Koty usypia pan w bialym fartuchu.
            • bene_gesserit Re: getto 15.07.08, 03:58
              spiaca.z.otwartymi.oczami napisała:

              > jestem za niech paniusie i pan fotograf z "vinylami" założą
              republike
              > wykształconych samorealizujących się. Na starość koty im papu
              przyniosą. Może
              > wtedy zrozumieją pojecie "norma"

              Mysle, ze niefajnie jest byc dzieciakiem urodzonym po to, zeby sie
              na starosc zajmowac rodzicami. Troche to nie fair powolywac do
              zycia czlowieka tylko dlatego, zeby byl czyms w rodzaju polisy
              ubezpieczeniowej na starosc. Szczyt egoizmu i, co zreszta w
              artykule podkreslone - glupoty, bo dzieci nie zawsze maja ochote
              wypelniac plany rodzicow i zwyczajnie oddaja staruszkow do domow
              opieki. Gdzie o kocie mozna sobie jedynie pomarzyc, tak samo
              zreszta jak i o odwiedzinach polisy ubezpieczeniowej, paron -
              dziecka.
      • r1234_76 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 20:50
        to dzieciom zabronić podróżować?

        niedawno leciałem samolotem, i też czułem się niekomfortowo z powodu wycia. ale
        nie dzieci - jednym z pasażerów był jakiś niedorozwinięty umysłowo chłopak, na
        oko pewnie 20 lat. oczywiście w towarzystwie opiekunów, którzy tak naprawdę nic
        przecież nie mogli zrobić - poza zakneblowaniem albo uśpieniem... też się
        ślinił, i też wyglądał obrzydliwie... naprawdę, nic przyjemnego.

        czy to znaczy, że mamy zakazać takim ludziom poruszania się w miejscach
        publicznych?

        zamieńcie te słowa agresji wobec "bachorów" na niepełnosprawnych - a wtedy
        zobaczycie pełny wymiar tych słów...

        komuś z szanownych forumowiczów wózki dziecięce przeszkadzały. a te wózki
        niepełnosprawnych? też zajmują miejsce, też ciężko jest załadować do środków
        naszej pożałowania godnej komunikacji publicznej... też zabierają czas - bo ich
        załadowanie do autobusu trwa bardzo długo.

        pamiętacie, jak niedawno poseł utknąl w drzwiach do intercity? jestem
        przekonany, że wielu spieszących się do swoich szczytnych zajęć fantastycznych
        przedstawicieli ludzkości też się denerwowało - i też klęło na gościa na wózku
        (zwłaszcza, że przecież nie miał na czole napisane "reprezentant narodu")

        podsumowując, miejcie dzieci albo i nie - ale pełen agresji i nietolerancji ton,
        jaki niektórzy przyjmują jest nie na miejscu. i naprawdę sprawia wrażenie, jakby
        niektórzy chcieli tym pohukiwaniem na bachory pozbyć się swoich kompleksów.

        ktoś napisał, że tylko starsza pani się broni z tego artykułu. zgadzam się z
        tym. jest to faktycznie jedyna osoba, która przejawia postawę "żyj i pozwól
        żyć". reszta to dorosłe zakompleksione dzieciaki.








      • hopdoprzodu Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 21:47
        Pomijając meritum dyskusji muszę powiedzieć, że moim zdaniem właśnie osiedle z
        dzieciatymi ludźmi gwarantuje ciche sąsiedztwo - nie robią imprez, nie wrzeszczą
        po nocy (co nie oznacza, że robią to wszyscy, którzy dzieci nie mają :().
        Mieszkam na takim osiedlu i hałasy spotykają mnie wyłącznie ze strony
        niedzieciatych. Co ciekawe, krzyków dziecięcych właściwie w ogóle nie słychać,
        choć na chodnikach więcej wózków niż pozostałych pieszych :)
        • ready4freddy Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:06
          hopdoprzodu napisała:

          > Pomijając meritum dyskusji muszę powiedzieć, że moim zdaniem
          > właśnie osiedle z dzieciatymi ludźmi gwarantuje ciche sąsiedztwo > - nie robią
          imprez, nie wrzeszczą po nocy (co nie oznacza, że
          > robią to wszyscy, którzy dzieci nie mają :().
          > Mieszkam na takim osiedlu i hałasy spotykają mnie wyłącznie ze
          > strony niedzieciatych. Co ciekawe, krzyków dziecięcych właściwie > w ogóle nie
          słychać, choć na chodnikach więcej wózków niż
          > pozostałych pieszych :)

          urocze :) osiedle jak z prospektu reklamowego. serce rosnie i wznosi sie w gore
          na uciesznej seledynowej chmurce. taki mnie nastroj przyjemny ogarnal, ze dam
          Ci, osobo o milym nicku, porade. za zupelna darmoche, bo w takich chwilach
          odrzucam sztywne zasady byznesu. otoz mianowicie odkladaj kazdy grosz, aby za
          maksimum 8 lat moc wyprowadzic sie z tego osiedla. bo za dokladnie 12 bedzie to
          ponure blokowisko terroryzowane przez bandy wyrostkow. niestety, natura jest
          nieublagana.
          to tak zupelnie abstrahujac od meritum, zreszta gdyby nie osoba pani Lucyny
          Legut, ktora sobie wielce cenie, w zyciu bym tego nie przeczytal.
          • hopdoprzodu Re: Niemowlętami się brzydzę 04.08.08, 14:22
            ready4freddy napisał:

            > hopdoprzodu napisała:
            >
            > > Pomijając meritum dyskusji muszę powiedzieć, że moim zdaniem
            > > właśnie osiedle z dzieciatymi ludźmi gwarantuje ciche sąsiedztwo > -
            > nie robią
            > imprez, nie wrzeszczą po nocy (co nie oznacza, że
            > > robią to wszyscy, którzy dzieci nie mają :().
            > > Mieszkam na takim osiedlu i hałasy spotykają mnie wyłącznie ze
            > > strony niedzieciatych. Co ciekawe, krzyków dziecięcych właściwie > w
            > ogóle nie
            > słychać, choć na chodnikach więcej wózków niż
            > > pozostałych pieszych :)
            >
            > urocze :) osiedle jak z prospektu reklamowego. serce rosnie i wznosi sie w gore
            > na uciesznej seledynowej chmurce. taki mnie nastroj przyjemny ogarnal, ze dam
            > Ci, osobo o milym nicku, porade. za zupelna darmoche, bo w takich chwilach
            > odrzucam sztywne zasady byznesu. otoz mianowicie odkladaj kazdy grosz, aby za
            > maksimum 8 lat moc wyprowadzic sie z tego osiedla. bo za dokladnie 12 bedzie to
            > ponure blokowisko terroryzowane przez bandy wyrostkow. niestety, natura jest
            > nieublagana.
            > to tak zupelnie abstrahujac od meritum, zreszta gdyby nie osoba pani Lucyny
            > Legut, ktora sobie wielce cenie, w zyciu bym tego nie przeczytal.



            Dziękuję za darmową poradę :).Pewnie się zastosuję, choć mam nadzieję, że Twoje
            czarne przewidywania się nie sprawdzą. Ale niestety i ja nie mam złudzeń co do
            przyszłej kultury dzisiejszych milutkich maluszków w masie. Na razie
            rzeczywiście osiedle wygląda jak z prospektu - jest nowe, kolorowe, zielone, no
            i te wózki a w nich przesłodkie maleństwa przyjaźnie uśmiechające się do całego
            świata ;).... Niestety za ścianą mam nie maluszka, a wyrostka, o którym jego
            mama z zachwytem mówi,że jest "muzykalny". Zanim maluszki zmienią się w
            wyrostki mam nadzieję mieszkać już daleko stąd. Ale ponieważ dyskusja tyczyła
            się lubienia/nie lubienia dzieci, to pisałam o hałaśliwości maluszków, a nie o
            wrostkach in spe.

            Przy okazji pozdrawiam Cię jako stałego bywalca forum MM, które namiętnie
            czytam, choć nie mam czasu pisać :)
      • etruska Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 15:52
        > Inną sprawą są samoloty, nie będę się rozpisywać co się w nich
        dzieje... Dość,
        > że jeszcze nie udało mi się lecieć a) bez dzieci na pokładzie b) w
        komfortowych
        > warunkach, niezakłóconych przez owych pasażerów od siedmiu
        boleści...

        Oj, Lalunia, ale pojechałaś po bandzie! Tak się chełpisz tymi
        samolotami - czyżbyś nie zauważyła, że czasy się zmieniły i samoloty
        nie są już luksusem dostępnym tylko najbogatszej kaście? Dam ci
        radę - lataj klasą Biznes. Tam nie ma dzieci. Czasem latam służbowo,
        Busienss Class, i nigdy nie spotkałam tam ani jednego dziecka. Ale
        jak się leci na wczasy z biurem podróży wyczarterowanym samolotem
        lub tanimi liniami do UK na zmywak, to trzeba się liczyć z
        obecnością współpasażerów w każdym wieku. Swoją drogą, gdy ostatnio
        leciałam na wczasy, w samolocie było dużo dzieci w różnym wieku i w
        ogóle nie było ich słychać. Słychać za to było grupę 50-paro-latków
        płci obojga, którzy nawalili się jak szpadle jeszcze na lotnisku w
        Polsce, w samolocie poprawili i darli ryje przez cały lot oraz
        podczas przejazdu autokarem z lotniska do hotelu.
        > Ostatnio nie mogę z moim partnerem (który podziela moje poglądy)
        > zjeść w spokoju posiłku po ciężkim dniu pracy, ponieważ wszystkie
        restauracje
        > wpuszczają wyjce w liczbach nielimitowanych a obsługa nawet
        słówkiem nie piśnie.
        Kiedy indziej, w restauracji, w środku dnia, też nie mogliśmy
        spokojnie zjeść z mężem i dzieckiem obiadu, bo przy stoliku obok
        pijana pani (również ok. 50-tki) głośno śpiewała, śmiała się,
        wypowiadała się bełkotliwie tudzież wydawała nieartykułowane
        dźwięki - jednym słowem darła japę niemiłosiernie. A dzieckiem już
        bardzo dawno nie była. I obsługa też słówkiem nie pisnęła :(
        • zettrzy Re: Niemowlętami się brzydzę 29.01.09, 20:56
          etruska napisała:


          > nie są już luksusem dostępnym tylko najbogatszej kaście? Dam ci
          > radę - lataj klasą Biznes. Tam nie ma dzieci. Czasem latam
          służbowo,
          > Busienss Class, i nigdy nie spotkałam tam ani jednego dziecka.

          specjalnie sie ta Business Class nie nalatalas, bo tam czesto mozna
          spotkac cale przedszkole, wlasnie dlatego ze dzisiaj loty samolotem
          nie sa zadnym luksusem
          co zas do dzieci w samolocie, coraz czesciej i czesciej slyszy sie
          glosy aby takiej obecnosci po prostu zabronic
          nie mowiac juz o restauracjach - zaklad sprzedajacy alkohol do
          konsumpcji na miejscu nie powinien wpuszczac nieletnich; jak rodzice
          chca zabrac pocieche do zakladu niech ida do cukierni lub innego
          miejsca stosownego dla dzieci
          no ale, wtedy mielibysmy do czynienia z WYCHOWANIEM dzieci, a dzieci
          sie przeciez nie wychowuje, dzieci sie ma i to jest NATURALNE,
          natomiast wszelkie proby cywilizowanego zachowania sa NIENORMALNE

          im dalej w ten watek, tym bardziej nie lubie dzieci
          • gondra Re: Niemowlętami się brzydzę 09.06.09, 21:19
            Zettrzy, czytam Twoje wypowiedzi w tym wątku i przywracasz mi wiarę w ludzka
            inteligencję.:)
    • lejla81 stereotypy 14.07.08, 16:59
      A mnie wnerwiają obopólne stereotypy w stylu: ludzie (zwłaszcza kobiety) bez
      dzieci, są nienormalni i niespełnieni, a ludzie, którzy mają dzieci, głupi i z
      marginesu. Kiedy nie miałam dziecka, nie czułam się niespełniona, teraz, kiedy
      mam, nie czuję się głupsza. Moim zdaniem problem jest przez obie strony
      wyolbrzymiony - dzieci to nie tylko kupy, nieprzespane noce, darcie mordy, to
      również najcudowniejszy na świecie śmiech, przyjemna fizyczna bliskość i masa,
      masa innych atrakcji. Z drugiej strony mieć dziecko, żeby nam szklankę wody na
      starość podawało, to jakieś gigantyczne nieporozumienie. Mam dziecko i czuję się
      szczęśliwa, równie szczęśliwa, byłam kiedy dziecka nie miałam, w każdym wypadku
      się niestety z czegoś rezygnuje. Kiedy nie miałam dziecka, nie czułam presji
      otoczenia, że muszę je natychmiast robić.
      • oldbay Re: stereotypy 16.07.08, 05:54
        Leila podoba mi sie twój post.
        Ja nie mam dzieci, nie czuję też do nich obrzydzenia, niektóre
        lubię, niektórych nie. Tak jak to również z dorosłymi ludźmi bywa.
        Nie czuję żadnej presji otoczenia, na głupie pytania w stylu: czemu
        jeszcze nie masz dzieci nie odpowiadam wcale. Bo po co. Jestem
        szczęśliwa i nie mam obsesji i nie czuję, że powinnam urodzić tylko
        dlatego że inne kobiety rodzą. Czuję się spełniona. Nie wykluczam
        mozliwości posiadania dzieci w przyszłości.
        Wkurza mnie też nazywanie innych kobiet mających dzieci samicami
        rozpłodowymi itp. To już przesada to wspólne obrzucanie się
        wyzwiskami.
        Nie lubię skrajności, ani w jedną ani w drugą stronę.
        -
        oldbay
    • konsumer Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 18:19
      Jak nie chca to niech nie maja. Lepiej tak niz plodzic zeby sobie wypelnic
      luke w zyciu, jakby to byl jakis zakup. A te "bachory" w skrajnych przypadkach
      wyrastaja pozniej na pomylke rodzicow i ludzi nieszczesliwych.
    • katarzyna.br Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 18:26
      A ja się brzydzę kotami i psami i smrodem w domu u ich właścicieli.
      Cudzymi niemowlętami też się brzydzę, a swoje dziecko kocham choćby
      nie wiem jak były zasmarkane. Nikt nikomu nie każe kochać przecież
      cudzych dzieci i posiadać swoich. Nie wiem co dają rozważania na
      temat tego czy ktoś chce mieć dzieci, czy nie i dlaczego. Nie chcesz
      mieć dzieci to ich nie miej - po co dywagacje na ten temat??????? A
      nadmierne epatowanie niechęcią do czegoś jest psychologicznie
      podejrzane.
      • spiaca.z.otwartymi.oczami może 14.07.08, 18:42
        może zrobimy tekst pt. nie chcę miec kota
        i ze szczegółami ludzie opowiedzą jak kot kupe śmierdzacą robi, jak linieje ,
        jak obspermia wszystko, jak drze się itp....
    • krakowianka4444 Dzieci na naszej-klasie 14.07.08, 18:49
      Wreszcie artykuł, który broni nie-jedynie-słusznego punktu widzenia.
      Osobiście ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz: dlaczego na naszej
      klasie znakomita większość kobiet w przedziale wiekowym 25-35 lat
      zamieszcza zdjęcia ze swoimi nowo narodzonymi bobaskami? (do wyboru
      jest jeszcze opcja "jestem w n-tym miesiącu ciąży" plus zdjęcie z
      brzuchem). Czy naprawdę jedyną miarą osiągnięć w życiu jest to, że
      nas ktoś zapłodnił???
      To się już staje doprawdy groteskowe. Kobieta musi się zaprezentować
      przede wszystkim jako matka, a nie autonomiczny człowiek ze swoim
      własnym bogactwem doświadczeń, wiedzy i sukcesów.
      • spiaca.z.otwartymi.oczami Re: Dzieci na naszej-klasie 14.07.08, 18:53
        > To się już staje doprawdy groteskowe. Kobieta musi się zaprezentować
        > przede wszystkim jako matka, a nie autonomiczny człowiek ze swoim
        > własnym bogactwem doświadczeń, wiedzy i sukcesów.

        ale sie usmiałam::) ogólnnie zycie jest groteskowe:) bez tej groteski życia by
        nie było:)
      • kotek.filemon Re: Dzieci na naszej-klasie 14.07.08, 19:13
        krakowianka4444 napisała:

        > Osobiście ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz: dlaczego na naszej
        > klasie znakomita większość kobiet w przedziale wiekowym 25-35 lat
        > zamieszcza zdjęcia ze swoimi nowo narodzonymi bobaskami?

        Bo to jedyny sukces w ich życiu? Jakoś nie uważam za wielki sukces posiadanie owocu czynności, która nawet pijanej małpie więcej niż 5 minut nie zajmie...
        • melindap Re: Dzieci na naszej-klasie 14.07.08, 19:19
          Dokładnie...Wśród dziewczyn z mojej klasy licealnej- a właśnie było
          5lecie matury- do tej pory rozmnożyły się wszystkie te, które nie
          miały żadnych perspektyw i wogóle były dnem inteletualnym- nie
          czekała na nie ani dobra praca ani świetne studia...Żadna z
          koleżanek na stanowisku kierowniczym, po prestiżowych studiach lub w
          trakcie nie jest jeszcze matką... Taka tendencja jest globalna:
          najwcześniej i najwięcej " rozpładzają" się CI, którzy nic nie
          osiągnęli i nie mają na to perspektyw, a później zazdroszczą BZW.
          • titta Re: Dzieci na naszej-klasie 15.07.08, 01:10
            Ja bym z tendecja globalna nie przesadzala, bo jestem jedna z dwu
            lub trzech niedzieciatych doktorantow w sporym instytucie. Srednia
            tak kolo dwujki, bo konczacy miewaja i 3 przychowku. Latwo im na
            pewno nie jest ale jak sie chce to mozna.(Tak wiem, Szwecja JEST
            wyjatkowym krajem). To raz.
            Po drugie z ta zazdroscia to roznie bywa: szczegolnie jak po 40 w
            panice odlicza sie dni do kolejnego in vitro...
        • konwencja1 Re: Dzieci na naszej-klasie 16.07.08, 12:55
          Twoi rodzice z pewnością pogląd podzielają
        • konwencja1 Re: Dzieci na naszej-klasie 16.07.08, 13:23
          kotek.filemon napisał:

          > krakowianka4444 napisała:
          >
          > > Osobiście ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz: dlaczego na naszej
          > > klasie znakomita większość kobiet w przedziale wiekowym 25-35
          lat
          > > zamieszcza zdjęcia ze swoimi nowo narodzonymi bobaskami?
          >
          > Bo to jedyny sukces w ich życiu? Jakoś nie uważam za wielki sukces
          posiadanie o
          > wocu czynności, która nawet pijanej małpie więcej niż 5 minut nie
          zajmie...
          >
          >
          Twoi rodzice z pewnością pogląd podzielają

      • bjh1 Re: Dzieci na naszej-klasie 14.07.08, 23:10
        Nie przyszlo ci na mysl ze zamieszczaja te zdjecia bo to dla nich
        najwazniejsze w zyciu? Po prostu nie masz tego doswiadczenia i nie
        wiesz.

        Mam doktorat z biotechnologii i obecnie pracuje w instytucie w USA,
        a na naszej -klasie mam zdjecie z dzieckiem :-). Nic wazniejszego w
        zyciu nie przezywalam jak urodzenie i wychowywanie dziecka. (Nie
        dostalam jeszcze Nobla, wiec nie wiem, moze to bedzie wazniejsze).

        Jaki to sukces uwazasz za wazniejszy? Jak juz tutaj ktos napisal -
        kolekca plyt? Kierownicze stanowisko w firmie? Zapytaj tych, ktorzy
        to osiagneli -czy przynioslo im szczescie i spelnienie? Robota jak
        kazda inna w dodatku nie dla siebie tylko dla wlasciciela.
        • zorka-5 Re: Dzieci na naszej-klasie 15.07.08, 01:53
          Chcesz wiedzieć co jest ważniejsze? Być dobrym człowiekiem. A tego nie załatwi ci nic ani nikt inny niż ty sama: ani doktorat z biotechnologii, ani praca w USA, ani zdjęcie w Naszej Klasie ani nawet siódemka dzieci i nie będziesz miała na to żadnego papierka ani aktu urodzenia!
          • bjh1 Re: Dzieci na naszej-klasie 15.07.08, 03:44
            Ciesze sie ze tak myslisz, tylko czy naprawde widzisz w
            wypowiedziach przeciwnikow niemowlat bioracych udzial w tej dyskusji
            chec bycia dobrym czlowiekiemm? Problem wlasnie w tym, ze
            wypowiadajacy sie tutaj cenia sobie kariere, wygode, pieniadze,
            przyjemne zapachy, cisze...i z tego powodu nie lubia dzieci i ludzi
            ktorzy zdecydowali sie je miec.
            Wiele osob, ktorym zalezy na tym, zeby przede wszystkim byc dobrym
            czlowiekiem wybiera prace lekarzy, pielegniarek, pracownikow
            hospicjum, adopuje dzieci... czyli wybiera miejsca gdzie innym
            smierdzi.
            Bycie dobrym czlowiekiem to dla mnie przede wszystkim akceptowanie
            siebie i innych ludzi, milosc do siebie i do innych. I tacy ludzie
            nie brzydza sie dziecmi, niepelnosprawnymi, kalekami, starymi....
            Podaj jakis przyklad dobrego czlowieka, ktory nie lubil ludzi, bo
            jakos trudno mi to sobie wyobrazic.


            • zorka-5 Re: Dzieci na naszej-klasie 15.07.08, 19:42
              Uważasz, ze człowiek, który ceni sobie karierę, wygodę, pieniądze,
              przyjemne zapachy i ciszę nie może być dobry? Że bycie dobrym człowiekiem wymaga
              przebywania tam, gdzie śmierdzi? Gdzie tu miejsce na akceptowanie siebie i
              swoich potrzeb??
        • krakowianka4444 Re: Dzieci na naszej-klasie 15.07.08, 18:14
          Zaskoczę Cię: a jeśli mam to doświadczenie i wiem? :))) Czy
          krytyczny osąd na ten temat jest równoznaczny z bezdzietnością? W
          opisanych przeze mnie zdjęciach dostrzegam przejaw pewnej
          urawniłowki do obowiązującego trendu, a nie autentyczną potrzebę
          serca. Zapewne nie dotyczy to wszystkich przypadków. Uprzedzając
          ewentualne komentarze "zwrotne": moje dziecko jest moim szczęściem,
          ale nie definiuję siebie wyłącznie poprzez fakt jego posiadania.
      • bucefal_macedonski Re: Dzieci na naszej-klasie 15.07.08, 03:33
        > Osobiście ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz: dlaczego na naszej
        > klasie znakomita większość kobiet w przedziale wiekowym 25-35 lat
        > zamieszcza zdjęcia ze swoimi nowo narodzonymi bobaskami? (do
        wyboru
        > jest jeszcze opcja "jestem w n-tym miesiącu ciąży" plus zdjęcie z
        > brzuchem). Czy naprawdę jedyną miarą osiągnięć w życiu jest to, że
        > nas ktoś zapłodnił???

        Bo może dla kobiety w przedziale wiekowym 25-35 urodzenie dziecka
        jest największym dotychczasowym osiągnięciem życiowym?

        Chociaż... może powinny wyłącznie zamieszczać zdjęcia swoich
        niesamowitych kotków, rewolucyjnych drzewek bonsai, nieprzeciętnych
        biurek w pracy, niezapomnianych imprezek z psiapsiółkami, dyplomów
        ukończenia legendarnych uczelni, regałów z kolekcją najważniejszych
        w historii książek i CD, oraz oblicz własnych stylizowanych na
        superprofesjonalne sesje fotograficzne.

        Zejdźmy na ziemię. Dorosłe życie zdecydowanej większości z nas to
        pasmo banalnych do bólu zdarzeń: sen, pobudka, higiena osobista,
        jedzenie, praca, jedzenie, odpoczynek, sen, pobudka, od czasu do
        czasu przeplecione zwodniczymi, przelotnymi przerywaczami monotonii
        w postaci kariery, interesującej lektury, czy znajomości. Tak więc
        tak banalny dla Ciebie fakt zrodzenia z siebie nowego życia (piszę o
        tym bez nabożnego zadęcia) jest nie lada wydarzeniem w życiu
        człowieka. W zasadzie dla młodej matki zmienia wszystko...
    • jkasia781 Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 18:50
      Podpisuję się pod tym artykułem całym sercem.
      • bucefal_macedonski Obrzydlistwo! 15.07.08, 03:38
        jkasia781 napisała:

        > Podpisuję się pod tym artykułem całym sercem.

        Zafajdałaś mi ekran płynem osierdziowym!
    • birdy-niam-niam muzułmanie nie maja takich dylematów 14.07.08, 18:59

      cztery do sześciu żon, z każdą czwórka dzieci.
      zaleją europę posiadaczy kotków.
      chyba, że wcześniej zrobią to chińczycy.
      • fichtel1 Nie da sie zyc na 100% 14.07.08, 19:07
        Wiele osob tu piszacych to ludzie w mlodym wieku. Narazie wam sie
        kreci ale...zycie ma spektakularne spadki. Wtedy zaczyna sie
        myslec: "po co mi to wszystko...."
        Ja mam dla kogo sie podnieść> A wy?
        • melindap Re: Nie da sie zyc na 100% 14.07.08, 19:10
          Ja mam dla kogo żyć: dla mojego ukochanego i przyjaciół. a TY? tYLKO
          dla dziecka....oj współczuję również...
        • kotek.filemon Re: Nie da sie zyc na 100% 14.07.08, 19:15
          fichtel1 napisał:

          > Wtedy zaczyna sie myslec: "po co mi to wszystko...."

          Ja tak myślę jak małe dzieci widzę...

          > Ja mam dla kogo sie podnieść> A wy?

          Ja też. Życie "dla dziecka" to niejedyny obowiązujący model...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka