Dodaj do ulubionych

Warto dać się pokroić?

    • lidias31 Cesarskie cięcie: Warto dać się pokroić? 09.10.08, 11:42
      Bardzo dobrze rozumię Panią Kasię. Chociaż sama miaalm cesarkę, to
      i tak nie żałuję że zdecydowałam się na cesarkę. Lekarze koniecznie
      upierali przy porodzie naturalnym. Chorowałam wówczas na pokrzywkę
      wegetatywną. Każdy nawet najmniejszy wysiłek, zmiana temperatury
      powodowały,że cale moje ciało puchło. Nie raz musiałam jeździć na
      pogotowie, żeby się nie udusić. W ciąży żadnych leków łagodzących
      te objawy nie mogłam stosować, a lekarze wmawiali mi, że nie
      dopuszczą do powstania opuchlizny, zastosują odpowiednie leki.
      Jakie leki, przecież żadnych stosować mi nie było wolno, a
      zwłaszcza encorton, silny środek ! W ostatnim miesiącu ciąży
      zmieniłam lekarza i szpital. Zrobiono mi cesarkę. Pomimo
      komplikacji ( krwotoki, ponowne szycie ) dzisiaj również
      zdecydowałabym sie na cesarkę. Mój syn urodził się zdrowy i to dla
      mnie najważniejsze.
    • nowakk3 Cesarskie cięcie: Warto dać się pokroić? 09.10.08, 13:27
      Tylko cesarka - poród naturalny to średniowiecze. Rodziłam
      naturalnie - skończyło sie cesarką - stan dziecka na 1 punkt - nie
      wydaruję sobie do końca życia że nie załatwiłam cesarki od razu.
      Reasumując - mniejszy ból, bazpieczniejsze dziecko i matka - nie
      zgodze się nigdy z inna opinią
    • neoagnes Cesarskie cięcie: Warto dać się pokroić? 09.10.08, 14:42
      jak najbardziej jestem za swiadomym wyborem kobiety jak chce
      rodzic. Moje dziecko nie spieszylo sie na swiat i w zwiazku z tym
      mialam 2 wywolania ciazy. urodzili sie w 2 tygodnie i 2 dni od
      wyznaczonego terminu. przy 2 wywolaniu od rana meczyli mnie
      kroplowka z oxy,mialam skurcze ale zero rozwarcia. po 8 godzinach
      mialam juz naprawde dosc wilam sie na lozku z bolu, a lekarze
      tylko mowili dzi droga pani bedziemy siedziec do bolu jak pani w
      koncu urodzi. !! powiedzialam dosc nie mam sily odmawiam kolejenej
      kroplowki przeciez nie ma zadnych rezultatow takiego dzialania procz
      tego ze ja jestem wykonczona i nie mialam juz sily na nic a tym
      bardziej zeby rodzic naturalnie a do tego dziecko zle oddzialowywalo
      na oxy i spadalo mu tetno wiec caly czas lezalam pod ktg. lekarz
      w koncu z laski kazal poloznej przygotowac mnie do cesarki.
      bylam szczesliwa ze w koncu to wszystko sie skonczy. moj organizm
      byl juz tak wykonczony ze na cesarce przestalam oddychac i calkiem
      im odlecialam. efekt koncowy dziecko zdrowe - na cale szczescie,
      a ja - oddzial intensywnej terapii. I CZY TO MIALO SENS SKORO PO
      PIERWSZYM WYWOLAIU 2 DNI WCZESNIEJ NIC SIE NIE DZIALO - WSZYSTKO
      BYLO POZAMYKANE. ALE LEKARZ POWIEDZIAL ZE MUSZA PODAWAC KROPLOWKE
      12 GODZIN I WTEDY DOPIERO MOGA ZROBIC CESARKE. TEMU KTO TO
      WYMYSLIL BARDZO SERDECZNIE GRATULUJE I ZALUJE ZE SAM NIE MOGL
      PRZEJSC PRZEZ TAKI KOSZMAR JAK JA.
      • maj16 Re: Cesarskie cięcie: Warto dać się pokroić? 12.10.08, 15:19
        To co miałaś przed cesarką, wcale nie było rodzeniem naturalnym!!!
        Kroplówka z oksytocyny, przebijanie pęcherza, uwiązanie do KTG - to
        nie jest poród naturalny! Naturalnie rodzi kobieta, która ma wolność
        poruszania się, zmieniania pozycji, nie ma porodu sztucznie
        wywoływanego. W Polsce niewiele kobiet rodzi naturalnie. Jedynie te,
        które mają szczęście trafić do takich szpitalu jak w Pucku czy
        rodzić w domu. Ja nie miałam cesarki, ale z czworga dzieci tylko
        ostatnie urodziłam naturalnie, wcześniej lekarze "psuli" porody
        zabiegami, bo chcieli szybko odfajkowac poród (a potem nazywali go
        naturalnym).
        Nie rozumiem, na jakiej podstawie lekarze i położne to co odbywa się
        w naszych szpitalach nazywają porodami naturalnymi. Ja bym to
        nazwała wymyślnymi torturami i naprawdę nie dziwię się, że kobiety
        łakną i pragną cesarek.
        • falka32 Re: Cesarskie cięcie: Warto dać się pokroić? 12.10.08, 21:46
          z czworga dzieci tylko
          > ostatnie urodziłam naturalnie, wcześniej lekarze "psuli" porody
          > zabiegami, bo chcieli szybko odfajkowac poród (a potem nazywali go
          > naturalnym).

          Z paradoksów polskiego położnictwa dodam jeszcze jeden. Umarłam dosłownie ze
          śmiechu, jak zobaczyłam swój wypis ze szpitala po drugim porodzie (podczas
          którego nieskutecznie walczyłam o pozycję pionową a i tak podstępem umieszczono
          mnie na fotelu). Otóż wszystko ładnie w tym wypisie, poród sn i tak dalej,
          i rubryka "zastosowane leczenie" - wpisano "ochrona krocza" - czyli że nie
          wykonano nacięcia (na moje wyraźne pisemne żądanie), co trzeba było odnotować
          jako osobny zabieg... choć wydawałoby się, że brak nacięcia jest brakiem
          zabiegu, nie?
    • monikatomtala Cesarskie cięcie: Warto dać się pokroić? 09.10.08, 14:55
      Witam, urodziłam ponad rok temu, oczywiście naturalnie( nie miałam
      żadnych wskazań do CC)Potwornie się bałam, co prawda nie bólu, ale
      o dziecko.Jestem fizjoterapeutką, pracowałam z dziecmi z porażeniem
      mózgowym, to co mnie udezyło to to, ze każde z nich urodziło się
      naturalnie! może to bez związku(ktoś MĄDRY powie), ale we mnie to
      zaszczepiło strach przed porodem.Jednym z argumentów mojego lekarza
      było to ze CC to ZABIEG , a naturalny to super sprawa "szybciej
      dojdziesz do siebie" ten argument jest hitem;)
      Mam porównanie z moimi kolezankami , wszystkie trzy po tygodniu
      usmiechniete, zadbane, latają "pożyczyć słoik" albo inna pierdółkę
      od sasiadki:))). A ja 4 szwy, wiadomo gdzie, siadałam długo "na
      syrenkę",jeszcze po miesiącu po naturalnym jak wychodziłam z
      dzieckiem na spacer to myślałam, ze mi wszystko wypadnie. Nie
      wspominając o zylakach odbytu:(((
      Tak więc ginekolodzy mogliby sobie odpuścić ten głupi argument.
      Poród porażka, odeszły wody , szjka długa,nie do porodu, więc dawaj
      farmakologia,bóle krzyzowe(nikomu nie polecam:((()skurcze, a szyjka
      nic. i tak przez 6 godzin, potem I okres tylko 6 godz, II- 35min.
      Dziecko zdrowe całe na szczescie bo zasypiałam i nie miałam siły
      przeć.
      Kiedy zaczęły się bóle parte odpoczywałam od bólu, bo one dla mnie
      były relaksem, po krzyżowych. Ja wiem ze porody które trwają 3 dni
      to fizjologia, ale dziecko pchające sie przez nie gotrową szyjkę to
      naprawde masakra. Przez 3 miesiące miałam bóle kości krzyżowej, nie
      mołam siadać, to też fizjiologia. generalnie to tak jest i już.
      Dlaczego w dużym szpitalu jedynym znieczuleniem jaki dają jest
      Dolargan, który mi nie pomógł w bólu, tylko po nim płakałam, i wiele
      nie pamiętam, na szczęście był mąż. Cesarka, oczywiście nie jest
      problemem dla lekarza, jezeli poprzesz to ważnym argumentem-
      pieniążki. wtedy okazuje sie ze ten zabieg to wcale taki straszny to
      nie jest. Wiec może jedynym problemem jest NFZ, który płaci za CC
      byle jak.a brak znieczulenia zewnątrzopon. wynika z braku
      anastezjologow na położnictwie?Pozdrawiam i zyczę wszystkim
      przyszłym MAMOM nie "porodu po ludzku", tylko ludzkiego traktowania
      przez instytucję NFZ, szpital i lekarza, który jest wszechwładny.
      • maj16 Re: Cesarskie cięcie: Warto dać się pokroić? 12.10.08, 15:28
        > Jestem fizjoterapeutką, pracowałam z dziecmi z porażeniem
        > mózgowym, to co mnie udezyło to to, ze każde z nich urodziło się
        > naturalnie!

        I znowu to słowo "naturalnie"!
        W naszych szpitalach NIE RODZI SIĘ NATURALNIE!!!
        W naszych szpitalach większość porodów jest sztucznie wywoływana, a
        kobieta jest unieruchamiana do narzędzie tortur zwanego KTG
        (najczęściej wtedy trzeba leżeć i wyć z bólu).
        NATURALNIE rodzi się wtedy, gdy od poczatku akcji porodowej można
        robić co się chce, jeśli KTG to nie na leżąco i na chwilę, a
        rodzenie też nie na leżąco, tylko w wybranej przez siebie pozycji.
        Rodzenie w Polsce sprzyja porażeniom mózgowym, sprzyja
        niedotlenieniom, bo nieprawdopodobna medykalizacja porodów w Polsce
        po prostu je psuje.
    • darekw Cesarskie cięcie: Warto dać się pokroić? 09.10.08, 14:57
      Czy to właściwe pytanie?
      Czasami trzeba być krojonym i tyle, bo kręgosłup, bo wzrok, bo ułożenie płodu...

      Polecam film
      www.wykop.pl/link/101116/jak-przebiega-cesarskie-ciecie
    • daga_1 A ja mam wrażenie, że obecne pokolenie młodych 09.10.08, 15:06
      kobiet jest bardzo słaba psychicznie i nieodporna na ból. Ma być wszystko
      ładnie, szybko i bez bólu. Ja rozumiem, że niektóre mogły mieć cięzkie porody i
      naturalnie, że się boją następnego. Ale przecież nie większość. Ja rodziłam
      naturalnie i miałam cesarkę. Mam porównanie. Owszem, to miło nie miec tych bóli
      przed (w moim przypadku 7 godz.) ale tego co przeżyłam po cesarce też miło nie
      wspominam. Ale myślę, ze trzeba zawsze kierować się dobrem dziecka.
    • ml130676 Cesarskie cięcie to ostateczność!!! 09.10.08, 15:13
      Nie raz, nie dwa wypowiadałam się na ten temat jako "ofiara"
      cesarskiego cięcia. W moim przypadku nie było wyboru z mojej strony,
      nie miałam nic do powiedzenia, ale też nie mogłam się przecież
      wtrącać w kompetencje lekarzy. Pierwsze dziecko kazali mi urodzić
      normalnie, bo miało, jak na dzisiejsze warunki, dość niską wagę
      urodzeniową - 2800 kg. Niestety, w międzyczasie wystąpiły
      komplikacje związane z rozwijającym się ropniem, który zagrażał
      całemu przedsięwzięciu naturalnego porodu i decyzję co do operacji
      podjęli lekarze za mnie, a ja tylko podpisałam stosowny papierek
      jako przypieczętowanie ich woli. Dobro dziecka przede wszystkim, ono
      nie jest winne, że wyszło tak, a nie inaczej. Widziałam pacjentki,
      które kłóciły się z lekarzami, że one wiedzą lepiej, bo czytały,
      widziały, radziły się etc. Niech zatem taka urodzi w przydomowym
      ogródku, skoro czuje się autorytetem w medycynie. Strata czasu na
      taką dyskusję. Drugie dziecko było ułożone w tak dziwny sposób, że
      nie było mowy o normalnym przebiegu porodu. Dwukrotnie ubolewałam
      nad tym, że poddano mnie operacji. Po pierwsze - nie miałam wpływu
      na przebieg porodu. Byłam sama na stole operacyjnym, jak kawał
      mięsa, a wokół obcy ludzie, mąż za drzwiami, nici z porodu
      rodzinnego. Rozcięto mnie, jak wieloryba, pozszywano, a wcześniej
      unieruchomiono zastrzykiem "w kręgosłup". Uczucie braku władzy w
      nogach, w ogóle, od pasa w dół, to najgorsze, co mogło mnie do tej
      pory spotkać, ból to jednak jakaś informacja, a brak jakichkolwiek
      odczuć to koszmar! A kiedy już znieczulenie puszcza, zaczyna
      się "odrabianie zaległości", ból, który normalnie dotyka kobietę
      rodzącą naturalnie przez kilka-kilkanaście godzin, kumuluje się i z
      przyspieszeniem (bo też i z opóźnieniem) pojawia się po ustaniu
      środków użytych podczas zabiegu. Dla mnie, za pierwszym i drugim
      razem, to były dwa dni koszmaru, nie mogłam głębiej odetchnąć, nie
      daj Boże kichnąć, jeden ruch wykonywałam przez długie minuty,
      podczas gdy kobiety po porodach naturalnych były w dobrej formie.
      Leżenie na sali pooperacyjnej przez dobę (minimum to 12 godzin)
      powoduje potem problemy z błędnikiem, ciężko utrzymać się w pionie.
      Do tego dochodzi ścisła dieta, bo podczas operacji podrażniono ważne
      organy rozpruwając ciężarną, żeby wydobyć z niej dziecko. Dwa dni
      byłam o wodzie, potem dostałam kleik i zupkę marchwiankę, bóle
      żołądka męczyły mnie jeszcze przez miesiąc po porodzie, jak tylko
      zjadłam coś poza sucharkiem albo napiłam się soku, a nie herbatki
      koperkowej. Szef pooperacyjny okresowo powiększa mi się, swędzi,
      wygląda jak powróz, boli. Rozumiem, że nacięcie krocza jest równie
      upierdliwe, że skutki są także przykre, dlatego jest teraz akcja
      przeciwko rutynie w tej kwestii. Wszystko powinno mieć umiar i każda
      czynność chirurgiczna wymaga przemyślenia "za" i "przeciw". Jednak
      nie mogę zrozumieć traktowania cesarki z taką bezmyślnością, jak to
      robią niektóre kobiety, którym po prostu brakuje wyobraźni i wiedzy
      na ten temat. To nie jest lifting twarzy. To poważny zabieg, a bólu
      i tak się nie uniknie. Leki przeciwbólowe też nie mogą być stosowane
      bez ograniczeń, a każdy inaczej reaguje na ból. Dzieci urodzone
      przez cesarskie cięcie nie łapią naturalnie pierwszego oddechu i
      mogą mieć potem problemy, ja stosowałam z tego powodu materacyki-
      monitory. I najważniejsze - nie byłam z dziećmi od ich pierwszych
      chwil, bo zostałam ZOPEROWANA, a noworodki były mi pokazane na
      chwilę i od razu zabrane na oddział dla nich przeznaczony, a z
      powodu mojego unieruchomienia karmione sztucznie i obsługiwane przez
      pielęgniarki, bez tej całej romantyczno-rodzinnej otoczki z karmiącą
      od pierwszych chwil matką, wspólnym pobytem na sali etc. Przez dobę
      dzieci leżały same w łóżeczkach, a to podobno niezdrowe i
      stresujące. Nie mogłam podziękować położnej, bo jej nie było przy
      mnie, był chirug, anestezjolog, cały zespół operacyjny, a nie miły
      personel zachęcający do parcia i worek sako, pastelowe barwy etc.
      Dlatego nie rozumiem kobiet, które chcą tego świadomie i jeszcze
      dopłacają, żeby tylko zaliczyć skalpel.
      • wejscie.smoka Re: Cesarskie cięcie to ostateczność!!! 09.10.08, 19:05
        Większość opinii przeciw cc/psn zauważcie polega na opisywaniu koszmaru
        wynikłego z nieuprzejmości personelu i braku poszanowania praw pacjenta. Tam
        gdzie była życzliwość i profesjonalizm ból zazwyczaj nie wydawał się taki
        straszny czy to było w trakcie psn czy po cc.

        Zdałam sobie tez sprawę że gdybym mogła wybrać cc czy psn wyburzałabym cc nie
        dlatego że ból mniejszy tylko dlatego, ze w Polsce nie ma porodów sn. Jedna
        emama juz o tym pisała: jest wybór między cięciem krocza a brzucha.
        Zmedykalizowanym porodem a operacją.

        Moja koleżanka chce psn zapłaci za to sporo, za pewnośc że personel będzie dla
        niej miły, ze urodzi bez znieczulenia ale za to położna zastosuje techniki
        łagodzące ból a nie zostawi ją samą, za możliwość chodzenia i rodzenia w
        wybranej pozycji a nie leżenie plackiem...dlatego w Holandii jest tak mało cc.
        Gdyby u nas kobieta potraktowana była by godnie a nie na pytanie jakie leki jej
        podają dostała odp "kapustę ze schabowym" a znieczulenie byłoby normą to
        większośc "zwolenniczek" cc nie dostawało by histerii na myśl o psn.

        Ja teraz będę rodzić "naturalnie" i nie boję się bólu choć jestem z tych mało
        odpornych i po pierwszym skurczu odleciałam hehehe zamiast tego moje myśli krążą
        wokół takich kwestii jak - co mam odp lekarce jak mi sprzeda tekst o schabowym,
        czy zrobić awanturę jeśli nie będą mi chcieli powiedzieć co ze mną robią, co odp
        jak mi powie położna żebym sie tak nie darła bo przesadzam, etc...
        Moim zdaniem to absurd, żebym w stolicy tzw europejskiego państwa musiała myśleć
        o takich rzeczach.
      • zaplutek Re: Cesarskie cięcie to ostateczność!!! 09.10.08, 19:28
        kochana,

        każda z nas jest inna, każda inaczej reaguje. ja dałabym wszystkie pieniądze za
        cesarkę. tak, boję się bólu, rodziłam wiele kamieni nerkowych - wiem ,że to co
        innego, ale koszmar zakotwiczył się na stałe w mojej głowie i nie mogę wyjść
        poza to co przeszłam. gdy rodziłam moją hanię, modliłam się o cesarkę. mój
        lekarz cały czas utrzymywał, że zrobi to, co będzie konieczne dla dobra dziecka.
        ja byłam tak zblokowana psychicznie, że pomimo ogromnych skurczów moja szyjka
        macicy nie otworzyła się ani o milimetr przez trzy dni i w końcu dostałam
        wymarzoną cesarkę. po cesarce dziecko dostałam od razu pomimo paraliżu ciała po
        znieczuleniu - to był koszmar bo bałam się, że mi spadnie - to był jedyny moment
        kiedy byłam wściekła, że nikt jej nie zabrał, dla jej własnego dobra. na nogi
        stanęłam już po 12 godzinach, przeszłam o własnych siłach na poporodówkę, szybko
        wróciłam do siebie. szef mam malutki, już się prawie cały zagoił a minęło
        niecałe dziesięć miesięcy. hania jest dzieckiem zdrowym, nie miała żadnych
        problemów z oddychaniem, waga urodzeniowa 3650.

        proszę cię, nie możesz tak generalizować. moim zdaniem twoje negatywne odczucia
        wynikają nie z samej cesarki ale z faktu, żę CHCIAŁAŚ rodzić naturalnie, a nie
        mogłaś. problemy i obawy dotyczące twoich dzieci związane były raczej z ich
        niską wagą urodzeniową, a nie faktem cesarki. to, że nie dano ich tobie po
        urodzeniu, to po pierwsze w sytuacji znieczulenia błogosławieństwo, a zabranie
        ich też wynikało najprawdopodobniej z komplikacji porodowych lub niskiej wagi.
        uważam, że kobiety, które pragną cesarki świadomie, rozmawiają z lekarzem o tym,
        przygotowują się na nią psychicznie, mają inne odczucia, podobne do moich. gdyby
        takim kobietom kazać na siłę rodzić naturalnie, to byłoby to równie traumatyczne
        przeżycie jak twoje przy cesarce. dlatego powinnyśmy MIEĆ WYBÓR jak w stanach ,
        niemczech, francji czy kanadzie.

        a teraz rozważ sytuację, że lekarze pytają cię o zdanie a ty z uporem maniaka
        chcesz rodzić naturalnie pomimo ropnia czy nieprawidłowego ułożenia. lekarze
        dają ci wolną rękę, rodzisz, dochodzisz do momentu kiedy nie ma już odwrotu i
        musisz urodzić naturalnie, twoje dziecko traci oddech na dosłownie parę sekund i
        dowiadujesz się, że ma porażenie mózgowe. dają ci je po porodzie, masz za sobą
        doświadczenie, którego pragnęłaś i co? zastanów się. poza tym łatwo mówić, że
        się chce naturalnie jak się nie rodziło naturalnie. ja spędziłam na porodówce
        TRZY DNI. obok mnie mnóstwo kobiet rodziło naturalnie. to co się z nimi działo
        zaciskało moją szyjkę na cztery spusty. na prawdę, nie bądźmy tak radykalne,
        dajmy sobie wybór.

        a na następne dziecko zdecyduję się pod warunkiem, żę dostanę obietnicę cesarki,
        inaczej nie dam się.
        • ml130676 Re: Cesarskie cięcie to ostateczność!!! 10.10.08, 14:05
          Wierz mi, że cesarka to koszmar ze względu na nasuwające się pytania:
          a. jeśli będę miała narkozę, to czy się wybudzę?
          b. jeśli mnie znieczulą przez zzo, czy odzyskam władzę w nogach?
          Pewna pielęgniarka opowiedziała mi, jak w pewnym szpitalu lekarz się
          pomylił i przed zabiegiem znieczulił kobietę od pasa...w górę. Więc
          ostatecznie zakończyła swój "poród" bezwładna od szyi w dół, bo
          przecież dziecko nie wychodzi klatką piersiową. Niby śmieszne, ale...
          Największym problemem jest to, że człowiek nie ma absolutnie
          kontroli podczas takiego zabiegu! A po zabiegu jest się kaleką przez
          wiele dni. Ja nie znam kobiet, które tak sobie chwalą cesarkę, że
          nie widzą absolutnie żadnych mankamentów.
          • tw52 Re: Cesarskie cięcie to ostateczność!!! 10.10.08, 14:33
            ml130676 napisała:
            > Pewna pielęgniarka opowiedziała mi, jak w pewnym szpitalu lekarz
            się pomylił i przed zabiegiem znieczulił kobietę od pasa...w górę.

            czy na pewno to byla pielegniarka? takie banialuki noga opowiadac na
            bazarze, ale pielegniarki chyba maja troche oleju w glowie
            • ml130676 Re: Cesarskie cięcie to ostateczność!!! 10.10.08, 16:31
              Jaasne, przecież lekarze się nie mylą, kolejny z kompleksem Boga się
              znalazł. Samorodny lekarz, że tak powiem. Oczywiście nie ma też
              zgonów na skutek niewłaściwego zastosowania narkozy, ani przypadków
              trwałego paraliżu po zzo. To się nie zdarza. Personel nigdy się nie
              myli, a każde dziecko rodzi się żywe i zdrowe. Jest to taka sama
              prawda, jak fakt, że ufoludki wylądują zaraz pod kancelarią Sejmu.
              • tw52 Re: Cesarskie cięcie to ostateczność!!! 10.10.08, 18:41
                ml130676 napisała:
                > Jaasne, przecież lekarze się nie mylą

                myla sia jak najbardziej. poza tym sa powiklania, ktore nie wynikaja
                z pomylek (najwazniejsze to zdawac sobie sprawe z ryzyka - np ryzyko
                trwalego paralizu po zzo jest rzedu 1 do 500 tys. - podjecie tego
                ryzyka musi byc swiadome... tak jak decyzja o jezdzie samochodem,
                gdzie ryzyko jest wieksze).

                opisany przypadek podany przez "pielegniarke" o tyle nie ma sensu,
                ze o ile powiklanie w postaci wysokiego poziomu znieczulenia "po
                szyje" moze sie zdarzyc, ale nie odbywa sie "do gory" ZAMIAST "na
                dol".

                Twoje doswiadczenia sa bardzo przykre, ale opisze Ci jak to wyglada
                w UK (z malymi wyjatkami, gdy pojawia sie problemy): ciecie w
                znieczuleniu podpajeczynowkowym z dodatkiem malej dawki morfiny czy
                heroiny - dla zapewnienia zniesienia bolu na ok 24 godz. ojciec czy
                inna osoba towarzyszaca obecna przy operacji. zaraz po operacji
                dziecko z matka.
                mozna pic i jesc wkrotce potem. po kilkunastu godzinach mozna
                chodzic, a po ok 48 godz isc do domu. przez pierwsze kiljka dni
                bierze sie regularnie paracetamol i voltarol.
                czasami po cieciu potrzebne jest cos silniejszego np tabletke
                kodeiny.
                oczywiscie zdarzaja sie tez (ok 5-10%) ciecia w znieczuleniu ogolnym
                i wtedy morfina jest potrzebna do usmierzania bolu po operacji.
          • azija1 Re: Cesarskie cięcie to ostateczność!!! 10.10.08, 19:48
            "A po zabiegu jest się kaleką przez wiele dni. Ja nie znam kobiet, które tak
            sobie chwalą cesarkę, że nie widzą absolutnie żadnych mankamentów."
            Kolejna kaleka, ciekawa jestem gdzie wy te cesarki miałyście, że was okaleczyli.
            2 doby po chodziłam wyprostowana, tydzień po poszłam sobie pochodzić po
            księgarniach. Proponuję rewelacje tego typu co powyżej pisać w 1 os. l. poj.
            Oczywiście, że cc ma mankamenty, tak samo jak ma je sn.
    • groma_00 Warto dać się pokroić? 09.10.08, 15:17
      Jak kobieta chce sie pokroic a nie wiaze sie to z dodatkowymi komplikacjami dla
      dziecka i samej matki to niech sie kroja - co nam do tego?
      • zaplutek Re: Warto dać się pokroić? 09.10.08, 19:48
        BRAWO!!! NARESZCIE!!! SZACUNEK DLA KOLEŻANKI!!!
      • szybownick Re: Warto dać się pokroić? 14.10.08, 08:17
        groma_00 napisał:

        > Jak kobieta chce sie pokroic a nie wiaze sie to z dodatkowymi
        komplikacjami dla
        > dziecka i samej matki to niech sie kroja - co nam do tego?

        Jak to co? A jesli kobieta zechce eutanazji to niech ma - co nam do
        tego?
        Chcialem przypomniec, ze szpitale sa publiczne a nie prywatne.
        Finansowane z naszych pieniedzy (to ze wiekszosc po drodze ucieka to
        juz inna sprawa). Wiec ja nie chce placic za cos, co jest
        niewlasciwe - m. in. za nieuzasadnione cesarki.
        • moglichkeit do Szybownick 27.01.10, 20:58
          Czy Ty kiedykolwiek przeczytałaś pełną kartę praw pacjenta? Ale nie tę
          wersję, która wisi na korytarzu, tylko wydaną przez Ministerstwo
          Zdrowia? A zaznajamiasz się na bieżąco z zarządzeniami wydawanymi przez
          NFZ? Masz w ogóle pojęcie, za co płacisz składki? Wobec takiej
          wypowiedzi, jestem skłonna uznać, że ŻADNEGO, nie pleć zatem bzdur, nie
          wymagaj gwiazdki z nieba i zastanów się, czy nie powinnaś okazać trochę
          serca i rozumu
    • myslenie-nie-szkodzi ZZO dla wszystkich!!! Mija ból, mija strach. 09.10.08, 15:38
      Znieczulenie zewnątrzoponowe to super sprawa. Po pierwsze, likwiduje ból, po
      drugie pozwala pacjentce nabrać sił przed drugim etapem porodu (bardzo ważne)
      i po trzecie (najważniejsze) w trakcie drugiego etapu porodu pacjentki z ZZO
      LEPIEJ WSPÓŁPRACUJĄ z połozną/lekarzem!

      Nie wiem kto w tej dyskusji kryje się pod skrótem A.O. ale to albo jakieś
      niedouczone babsko, albo jakaś eko-fanatyczka, która świadomie powtarza
      nieprawdę!

      W rzeczywistości:
      1. skutki uboczne ZZO to krótkotrwały lekki ból głowy - w porównaniu z bólem
      porodowym w ogóle niezauważalny,
      2. nie ma skutków ubocznych dla dziecka,
      3. kobieta po ZZO lepiej współpracuje z położną bo jest dużo silniejsza i dużo
      bardziej przytomna!!! potwierdziły to wszystkie położne, które znam,
      4. to nieprawda, że po ZZO kobieta nic nie czuje - to bzdura!!! czuje tylko
      jej nie boli.

      Sama miałam dwa ZZO i mogę dokładnie opisać - czułam wszystko, każdy skurcz
      ale bez bólu - trochę jak wtedy gdy noga zdrętwieje i można ją uszczypnąć -
      czujemy ale nas nie boli. Dzięki ZZO przed drugą fazą porodu mogłam się nawet
      trochę przespać i odpocząć, dzięki temu byłam silniejsza i skoncentrowana gdy
      było to najbardziej potrzebne. Druga faza za każdym razem była bardzo krótka a
      ja dokładnie wiedziałam co się dzieje. Bez bólu mija strach i człowiek
      zachowuje się racjonalnie!
      • maxi00 Re: ZZO dla wszystkich!!! Mija ból, mija strach. 10.10.08, 10:23
        Ja należę do tych 6% które miały całkowicie naturlany poród (bez cc, ZZO,
        rozkurczowych czy innych przyspieszaczy), w wyznaczonym terminie i bardzo cięszę
        się, że nie potrzebowałam cc, a mogło tak być, gdyż dziecko było ciut większe
        niż moje możliwości naturalne.

        Miałam 6h skurczów krzyżowych, wiłam się po korytarzu, ale jeśli tylko
        pomyślałm, że już niedługo zobaczę swoje maleństwo to wszystko mijało, a
        przymajniej wiedziałm po co wszystko.

        Człowiek jest w stanie znieść każdy ból jeśli tylko ma wewnętrzną siłę.
        Nawet przez chwilkę nie pomyślałam o ZZO, bo po co? przecież ten ból już
        niedługo się skończy, a i radość będzie większa z narodzin maluszka. To był
        cudowny poród, choć przez kolejny dzień 'po' współczyłam wszystkim kobietom z
        brzuszkami.

        Okok młoda dziewczyna (16lat) miała ZZO nawet nie wiedziała co było grane,nie
        wiedziała czy była szyta czy nie. Nigdy bym się na to nie zdecydowała!

        A to, że ktoś gorzej wspłópracuje z położnymi to nie prawda, mam kuzynkę i
        koleżankę położną i nawet odradzają ZZO. Często miały przypadki, że płód w
        ostatniej chwili przekręcił się nosem do góry i tylko kobieta bez ZZO jest w
        stanie uroatować życie sowjego maluszka, w przeciwnym razie dochodzi do
        niedotlenienia.

        ZZO - ok! Jęśli nie ma powikłań i jeśli strach przysłania ci piękno porodu.

        Pozdrwaiam.

        • bezbolu Re: ZZO dla wszystkich!!! Mija ból, mija strach. 10.10.08, 14:25
          maxi00 napisała:


          > Człowiek jest w stanie znieść każdy ból jeśli tylko ma wewnętrzną siłę.
          tylko PO CO? skoro NIE MUSI, znieczulenie dobrze wykonane jest blogoslawienstwem
          i kazdy musi miec do niego prawo
          > Nawet przez chwilkę nie pomyślałam o ZZO, bo po co? przecież ten ból już
          > niedługo się skończy, a i radość będzie większa z narodzin maluszka.
          dlaczego wieksza?!skad to ekowywyzszanie sie, czy tzn jak mnie nie bolalo to sie
          mniej cieszylam z dziecka?
          Szczesliwie Znieczulona (zaznaczam ze to byl psn i trwal 48h tylko dzieki ZZO,
          mialam sile wspolpracowac z polozna i przec!)
          skad to straszenie znieczuleniem - czyzby nasi anestezjolodzy byli tak beznadziejni?
        • bezbolu Re: ZZO dla wszystkich!!! Mija ból, mija strach. 10.10.08, 14:31

          > ostatniej chwili przekręcił się nosem do góry i tylko kobieta bez ZZO jest w
          > stanie uroatować życie sowjego maluszka, w przeciwnym razie dochodzi do
          > niedotlenienia
          moje dziecko tez bylo tak przekrecone, ZZO nic mu nie zaszkodzilo- moze to
          starej daty polozne kt nie maja duzego doswiadczenia w prowadzeniu porodu ze
          znieczuleniem? czesto przeciwnicy znieczulenia to takie wlasnie osoby, (poza
          religijnymi i eko ekstremistami )
          >


          >
          > Pozdrwaiam.
          >
    • emelem1 zlikwidować wszelakie porody 09.10.08, 15:44
      dzieci powinno sie robić w fabryce, każdy będzie zadowolony i ile nowych miejsc pracy ;-)
      • yola13 Re: zlikwidować wszelakie porody 09.10.08, 20:47
        emelem1 napisał:

        > dzieci powinno sie robić w fabryce, każdy będzie zadowolony i ile
        nowych miejsc
        > pracy ;-)

        za kilkadziesiat lat bedzie to na porządku dziennym także nie smiej
        się z tego, genetyka i nauka idzie naprzód
    • iwwona2 Warto dać się pokroić? 09.10.08, 15:47
      Wspolczuje kobietom, ktore musza rodzic w Polsce!!! Opowiesci o tym
      jak sie rodzi w polskim szpitalu przerazaly mnie i mowilam, ze ja
      chyba nigdy nie urodze dziecka...strach byl tak wielki, ze nawet w
      nocy snil mi sie porod, choc nie bylam jeszcze w ciazy!!! Kiedy ta
      piekna chwila w konci nadeszla i bylam juz"brzemienna" zaczelam
      sobie wyobrazac jak to teraz bedzie..ale nie mieszkam w
      Polsce...poszlam zwiedzic szpital, w ktorym na swiat mialo przyjsc
      moje dziecko..i co mnie spotkalo..szok..sale jednosobowe, swietnie
      wyposarzone, mila rodzinna atmosfera. Moglam nawet zabrac swoja
      ulubiona muzyke. Urodzilam dwojke dzieci droga naturalna..nie
      powiem, ze bylo cudownie, bo mnie strasznie bolalo, ale ludzie,
      ktorzy sie mna opiekowali byli cudowni!!!Zadnej szpitalnej
      atmosfery, zadnych krzkow..cisza i spokoj, a przede wszystkim
      zrozumienie mojej osoby..nikt nie dziwil sie, ze krzycze....!!!
      Moglam dostac znieczulenie w kazdej chwili na moje zyczenie...bylo
      fanatstycznie....zycze wszystkim kobietom w Polsce, zeby byly
      traktowane wyjatkowo..tak ja zostalam potraktowana...bo w koncu
      jestesmy wyjatkowe i kazda z nas przynosi na swiat kogos
      wyjatkowego, jedynego....Wiecej szacunku!!!

    • elow1 Warto dać się pokroić? 09.10.08, 16:03
      Rodziłam 2 lata temu w Poznaniu na Polnej. Pielęgniarki i lekarze byli w pracy,
      zmęczeni i traktujący nas jak jakiś intruzów. Niektórzy nawet nie odpowiadali na
      "dzień dobry" jak gdyby mijali przedmioty przypięte do ktg. Byłam przerażona, że
      mój lekarz nie zdąży przyjechać na cc. Zdążył i jestem bardzo szczęśliwa, że w
      tym ważnym dla nas dniu pokroił mnie miły facet.
    • zaplutek zwykła obłuda w świcie polskiej medycyny 09.10.08, 16:08
      niepozwalanie kobietom na wybór cesarka czy poród naturalny jest
      najzwyczajniejszą obłudą w świecie polskiej medycyny. gdy rozmawiałam o tym z
      lekarzami zawsze słyszałam, że cesarka to operacja i nie można sobie jej o tak
      na życzenie. ale jak pójdę na odsysanie tłuszczu, operację nosa, wycinanie
      żeber żeby być szczuplejszą to nie powiedzą, że to poważne operacje czy
      zabiegi ale podadzą cenę - to jest ta obłuda.
    • maxi00 Cesarskie cięcie: Warto dać się pokroić? 09.10.08, 16:08
      To ja chyba należę do tych 6%... mam szczęście?
      Bdw dla mnie cc to jest ostatecznością i zdecydowałabym się na nie wyłącznie w
      razie zagrożenia życia dziecka lub mojego.
      • falka32 Re: Cesarskie cięcie: Warto dać się pokroić? 12.10.08, 14:37
        > To ja chyba należę do tych 6%... mam szczęście?

        Ja też należę, ale udało mi się wbić do tej elity dopiero przy trzecim porodzie
        i kosztowało mnie to porównywalnie z cc na życzenie. Szczęście to miałam, że w
        moim mieście jest szpital, gdzie za poród z brakiem zbędnych zabiegów też można
        zapłacić :).
    • cz.barbara Warto dać się pokroić? 09.10.08, 16:21
      Bardzo bałam się bólu więc ucieszyłam się na wiadomość że będę miała
      cesarkę.Był to zabieg w znieczuleniu ogólnym.Miałam wenflon który
      zawiódł albo anestezjolog żle dobrał dawkę leków.Obudziłam się po
      wyjęciu dziecka w trakcie usuwania mięśniaka(taki był plan zabiegu)
      Chciałam dać znak że nie śpię ale działał lek zwiotczający i nie
      mogłam mrugnąć nawet okiem. Do końca zabieguczułam i słyszałam -
      dowcipy i rozmowy personelu też(z przerwami gdy traciłam przytomność
      z bólu)
    • tysiamama21 bezmozgowo.. 09.10.08, 16:44
      Czy którejś z mam przyszło do głowy zainteresować się DLACZEGO lekarze i położne
      (tj. ludzie którzy sie na tym znają) zalecają poród a nie cc??? Bo się jakiejś
      jednej z drugą wydaje, że jak one chcą cc to to już jest najlepsze a specjaliści
      się nie znają. Kobieta ma decydować mimo, że nic o tym nie wie tylko coś jej się
      WYDAJE.
      Jakbym następnym razem miała rodzić to zapłaciłabym za zzo bo ból jest nie do
      wytrzymania. Na pewno nie dałabym (bez powodu) się pokroić przez wszystkie
      powłoki ciała bo jest to wstrętne i nienaturalne. I na pewno nie wystawiałabym
      swojego dziecka na wieksze ryzyko powikłań bo mi się cc wymysliło, bo to
      przecież nowoczesność.
      Inna sprawa jak ciąć trzeba bo staje się ono najbezpieczniejszym rozwiązaniem.
      • melulu Re: bezmozgowo.. 09.10.08, 16:52
        tysiamama21 napisała:
        > Czy którejś z mam przyszło do głowy zainteresować się DLACZEGO lekarze i położne (tj. ludzie którzy sie na tym znają) zalecają poród a nie cc???

        Osobiście nie jestem za cesarką całkowicie bez wskazań, ale z powyższą opinią się nie zgodzę - mój ginekolog mówi, że naturalnie powinno się rodzić do 4kg, a jak z USG wychodzi większe dziecko, to on zalecałby cesarkę. Więc nie wszyscy lekarze są za sn.
        • tysiamama21 Re: bezmozgowo.. 22.10.08, 17:43
          ech no może to wszystko za ostro zabrzmiało. Wiadomo, że jak poród miałby grozić
          utknięciem dziecka w kanale rodnym albo rozerwaniem krocza no to lepiej już
          cesarka - też krew sika ale przynajmniej pod kontrolą. Nie jestem w ogóle jakąś
          wielką fanką porodów takich czy takich ale powala mnie idea "cesarki na zyczenie".
      • najlepszy.konto Re: bezmozgowo.. 09.10.08, 18:12
        To nie Twoje cialo, wiec co Tobie do tego? Kogo obchodzi, co Tobie wydaje sie
        wstretne lub nie? Dlaczego jest wieksze ryzyko powiklan, potrafisz wskazac
        zrodla, czy tylko powtarzasz zaslyszane brednie?
        • tysiamama21 Re: bezmozgowo.. 22.10.08, 17:46
          ano jest taka akcja "rodzić po ludzku". Oni tam popierają poród naturalny. I na
          podstawie tego co mój gin mówił. Bo akurat, że mi się cos wydaje wstrętne to
          żaden powód...
      • zaplutek Re: bezmozgowo.. 09.10.08, 19:37
        mnie wkurza, że ginekolog, zwykle facet, decyduje o twoim bólu, ciele, dziecku
        itd. poza tym uważam, że lęk matki jest trywializowany, a dla mnie powinien być
        traktowany jako wskazanie do cesarki. ja bałam się potężnie, zęby mi latały,
        miałam koszmary przez całą ciążę. mój umysł pokonał moje ciało i szyjka nie
        chciała się otworzyć. do dziś dziękuję bogu za to. nie wiem jaką mamą byłabym,
        gdybym przeszła to co te wszystkie biedne kobiety, które rodziły przy mnie.
        oczywiście szanuję ich prawo do wyboru jakiego dokonały. ale czy to był wybór?
        nie sądzę...
        • agrafka.74 Re: bezmozgowo.. 10.10.08, 07:59
          bo najprawdopodobniej jako dziewczynka, a później już kobieta
          słyszałaś jakim cierpieniem jest poród i Twój mózg przyjął to za
          pewnik i zamknął się w sobie. mi przez obie ciąże nawet przez myśl
          nie przebiegło, że boję sie porodu, bo mama zawsze mi mówiła, że
          poród to cos normalnego, naturalnego, i oba porody miałam normalne
          i naturalne. owszem bolało, ale jaka była moja radość gdy po
          ciężkiej pracy, jaką jest poród zobaczylam moich chłopaków. i wierz
          mi, w zyciu nie zdecydowałabym się się na cesarkę gdybym nie musiała.
      • yola13 Re: bezmozgowo.. 09.10.08, 20:40
        tysiamama21 napisała:

        > Czy którejś z mam przyszło do głowy zainteresować się DLACZEGO
        lekarze i położn
        > e
        > (tj. ludzie którzy sie na tym znają) zalecają poród a nie cc??? Bo
        się jakiejś
        > jednej z drugą wydaje, że jak one chcą cc to to już jest najlepsze
        a specjaliśc
        > i
        > się nie znają. Kobieta ma decydować mimo, że nic o tym nie wie
        tylko coś jej si
        > ę
        > WYDAJE.
        > Jakbym następnym razem miała rodzić to zapłaciłabym za zzo bo ból
        jest nie do
        > wytrzymania. Na pewno nie dałabym (bez powodu) się pokroić przez
        wszystkie
        > powłoki ciała bo jest to wstrętne i nienaturalne. I na pewno nie
        wystawiałabym
        > swojego dziecka na wieksze ryzyko powikłań bo mi się cc wymysliło,
        bo to
        > przecież nowoczesność.
        > Inna sprawa jak ciąć trzeba bo staje się ono najbezpieczniejszym
        rozwiązaniem.


        bezmózgiem to jestes bez watpienia ty, gowno wiesz i gowno za
        przeproszeniem widziałas, i gowno ci do tego jak chca rodzic inne
        kobiety
        • tysiamama21 Re: bezmozgowo.. 22.10.08, 17:48
          to jest forum. Na forum m.in. każdy wypowiada swoje zdanie.
      • aewm Re: bezmozgowo.. 10.10.08, 09:26
        Niby tak, niby poród fizjologiczny naturalny, ale jednak. w trakcie owego
        naturalnego porodu bez mała wyłam z bólu, dziecko nie chciało się odwrócić
        twarzą w dół, więc mimo skurczy partych lekarz nie pozwolił przeć i kazał czekać
        (przez kilka godzin) i zaciskać mięśnie. Jęczałam, że może jednak cesarka, ależ
        skąd nie ma takiej potrzeby. Po urodzeniu dziecka lekarz z uśmiechem oświadczył,
        że z uwagi na moją drobną budowę ciała i wielkość dziecka powinnam jednak rodzić
        przez cc, poza tym młody miał owiniętą pępowinę wokół szyi a do tego supełek na
        tej pępowinie, więc mało brakowało a doszło by do niedotlenienia mózgu. Podczas
        szycia ów lekarz potwierdził, że w przyszłości to już tylko cc, bo naturalnie
        się nie da.
        Więc jak to jest z tym, że kobietom czy też lekarzom coś się "wydaje"
        Pozdrawiam
      • denea Re: bezmozgowo.. 11.10.08, 08:52
        tysiamama21 napisała:

        > Jakbym następnym razem miała rodzić to zapłaciłabym za zzo

        Gdybyś mogła. I nie mam tu na myśli kwestii czy 500 zł to dużo,
        tylko fakt, że jest wiele szpitali, gdzie zzo nie ma, nawet
        odpłatnie. Nie ma z założenia, nie ma, bo tak, i już.
        Położna w szkole rodzenia mówiła nam, że w historii szpitala odbył
        się tylko jeden poród ze znieczuleniem - anestezjolożki :) Widać pan
        ordynator Każda_Krowa_Kiedyś_Urodzi zrobił wyjątek dla koleżanki ;P
        Sądzę, że wpisuje się to w oficjalne stanowisko ministerstwa ;),
        którym uraczyła nas właśnie pani Kopacz, że poród to fizjologia i
        musi boleć ;)
        Naprawdę jestem w stanie pojąć argumenty ekonomiczne, nie stać nas
        na możliwość zzo w standardzie, w końcu na wiele rzeczy nie ma
        pieniędzy. Ale dlaczego po samą ewentualność skorzystania z
        odpłatnego znieczulenia musiałabym jechać do porodu aż do miasta
        wojewódzkiego, 60 km do prywatnej izby porodowej ?
    • morekac Cesarskie cięcie: Warto dać się pokroić? 09.10.08, 16:48
      A ja się zastanawian, dlaczego trzeba płacić za znieczulenie?
      Powinno byc a standardzie- oczywiscie, jesli ktos sobie tego zyczy.
      Urodziłam dziecko - wprawdzie drugie, więc podobno tez idzie wtedy
      szybciej- 40 minut po znieczuleniu (w sumie 4 godziny). Pierwsze
      dzecko rodziłam 20 godzin... Do tej pory zastanawiam się, czy byłam
      tak zblokowana bólem?
    • kiwax Cesarskie cięcie: Warto dać się pokroić? 09.10.08, 17:49
      Tak, miałam cesarskie cięcie. Głównie ze względu na wskazania okulistyczne.
      Ale gdybym miała wybór, to i bez tego zdecydowałabym się na cesarkę. Przez 26
      lat patrzę na mojego brata, który nie może żyć normalnie, jak jego rówieśnicy
      tylko dlatego, że mojej mamie tego prawa odmówiono. Brat urodził się z
      niedotlenieniem mózgu. Ma mózgowe porażenie dziecięce. I do końca życia będzie
      zdany na innych ludzi. Nie mówię już o tym, że cała nasza rodzina też żyłaby
      inaczej gdyby urodził się przez cesarkę.
      Mając możliwość wyboru cesarskiego cięcia mam większą gwarancję że dziecko nie
      urodzi się z niedotlenieniem, że nikt nie będzie go ze mnie wypychał czy
      wyciągał kleszczami.
      Mam śliczną i zdrową córeczkę. Urodziłam przez cc. I następne dziecko też tak
      urodzę.
      • tw52 Re: Cesarskie cięcie: Warto dać się pokroić? 09.10.08, 21:02
        kiwax napisała:
        > tylko dlatego, że mojej mamie tego prawa odmówiono. Brat urodził
        się z niedotlenieniem mózgu.

        prawdopodobnie masz racje w tym przypadku, ale pragne tylko zwrocic
        uwage na generalny punkt widzenia w tej sprawie:
        20-30 lat temu panowala opinia, ze przypadki mozgowego porazenia
        dzieciecego sa skutkiem niedotlenienia w czasie porodu.
        procesy sadowe, np w USA, bez watpliwosci przyznawaly miliony
        dolarow odszkodowan, gdy dalo sie wykazac, ze opieka medyczna porodu
        byla "substandard".
        w krajach zachodnich poloznicy stali sie obsesyjni i zrobiono wiele
        (i nadal sie robi), zeby reagowac szybko na jakiekolwiek objawy
        zagrozenia plodu.
        jednak juz od ok 10 lat wiadomo, ze nawet absolutnie perfekcyjne
        postepowanie personelu polozniczego wyeliminowalo jedynie czesc
        przypadkow porazenia mozgowego - czesc po prostu jest zwiazana z
        dluzszym okresem niewydolnosci lozyska - przed przyjazdem do porodu
        i podlaczeniem monitorowania KTG.

        co oczywiscie nie zmienia faktu, ze cc usuwa wiele dodatkowych
        niebezpieczenstw dla dziecka.
        chyba najrozsadniej jest nie robic cc "na zyczenie" - cokolwiek sie
        robi w medycynie bez wskazan, zaprasza sie powiklania.
        ale powinno sie je robic w przypadku nawet niewielkich watpliwosci.

        tak naprawde niebezpieczne i dla dziecka i dla matki jest zwlekanie
        i potem ciecie na szybko. jesli maja decydowac minuty, moze byc
        potrzebne znieczulenie ogolne zamiast podpajeczynowkowego.
        "planowe" cc nie jest zwiazane z wiekszym ryzykiem powiklan dla
        matki niz porod pochwowy.
    • kiwax Warto dać się pokroić? 09.10.08, 17:50
      Dodam tylko, że moje cc nie było idealne i zdrowo się nacierpiałam. A i ból
      pooperacyjny wcale nie był taki krótki. Ale mimo wszystko uważam, ze było warto!
    • najlepszy.konto Warto dać się pokroić? 09.10.08, 17:54
      W tej dyskusji w ogole zabraklo rzeczowych informacji na temat korzysci lub
      niekorzysci dla kobiety i dziecka: medycznych, estetycznych, mozliwosci
      odzyskania dawnego wygladu, formy fizycznej, powrotu do pracy i aktywnosci, i
      tysiaca innych oczywistych pytan, na ktore chcialbym poznac odpowiedz.

      Malo kogo obchodzi osobista opinia jakiegos urzednika czy czlonka jakiejs metnej
      organizacji na temat tego co jest dobre lub niedobre, moralne lub niemoralne, co
      nalezy ustawowo zakazac lub nakazac. Dla czytelnika licza sie rzeczowe informacje.

      W tym kraju jest tradycja organizowania spotkan, z ktorych nic nie wynika. Jaki
      byl cel tej dyskusji? Czy cel zostal osiagniety? Kto za to zaplacil, i po co?
      Kto na tym skorzystal?
    • bromba78 Cesarskie cięcie: Warto dać się pokroić? 09.10.08, 18:03
      Uważam, chyba jak większość moich koleżanek, że warto. W moim
      mieście nie ma szpitala, który by zapewnił godny poród. Dokładnie
      rok temu urodziłam mojego synka w Szpitalu im. M. Kopernika w Łodzi,
      był to Szpital, który miał najlepsze opinie wg "Gazety" jeżeli
      chodzi o Łódź. Chcoałam bardzo cesarkę, ale moja lekarka odwiodła
      mnie od tedgo roztaczając wizje cudowności porodu naturalnego. To co
      mnie spotkało jeszcze dzisiaj czasami wraca w sennych koszmarach. To
      był okropny ból rozrywający mi plecy i tylnie część ciała, nad
      głowoą wrzeszczała lekarka, żebym nie przesadzała, że musi boleć i
      co ja wogóle sobie myślałam, że co to będzie, wyrzucali mojego męża
      z sali porodowej, bo rzekomo, źle na mnie wpływa, jedyną serdeczną
      dla mnie osobą była położna, no ale jej za to płaciłam. Nie mogłam
      chodzić, bo skurcze stawały się wtedy słabsze, w związku z tym
      leżałam na tym okropnym łóżku pordowym,wyjąc z bólu. Ostatecznie
      zdecydowali że będzie cesarka, bo tętno dziecka spada, i to była
      najlepsza wiadomość tego dnia, wreszcze koniec koszmaru. Ale
      wspomnienia zostały "produ rodzinnego". Nie wiem czy zdecyduję się
      na drugie dziecko.
      Nie wiem, być może przesadzałam, ale taka mam próg wytrzymałości na
      ból, ale to nie powód, żeby mnie traktować jak jakąs niepoważną
      idiotkę, co myślała, że będzie miło, a wyszło jak zawsze w tym kraju.
      • dorota621 Re: Cesarskie cięcie: Warto dać się pokroić? 09.10.08, 18:31
        Ja dwa razy rodziłam przez cc z przyczyn medycznych. Po drugim
        cięciu miły lekarz tłumaczył mi ile miał roboty ze zrostami
        powstałymi po pierwszym, od czego odpruwał mój pęcherz moczowy itp.
        Czułam się fatalnie i psychicznie i fizycznie. Szczególnie źle
        wspominam chwilę, gdy już gotowa do operacji czekałam na lekarzy,
        Bałam się uśpienia i bardzo mi się czas dłużył. Co więcej, zdaje mi
        się, że ze znieczuleniem było coś nie tak, bo czułam jak lekarz mnie
        rozcinał. Pomyślałam sobie wtedy, że prawdopodobnie zemdleję, gdy
        ból stanie sie zbyt duży. To było jedyne pocieszenie ponieważ
        odezwać sie lub ruszyć jednak nie byłam w stanie.
        Dziwi mnie pogarda z jaką niektóre panie wypowiadają się o
        cierpieniach innych. Skąd mogą wiedzieć co czuje druga osoba.
        Nie wiem czy mój pooperacyjny ból był straszny czy przeciętny. Wiem,
        że gdy w dobę po porodzie kazano mi wstać i samodzielnie się umyć
        drogę do umywalki pokonałam zgięta w pół, a każdy ruch sprawiał mi
        dużą trudność. Nawet przywykła do takich sytuacji pielęgniarka
        szczerze mi wspólczuła.
        Nie mam szczególnych powikłań po tych dwóch operacjach, ale gdybym
        miała wybór wolałabym urodzić naturalnie i dziwi mnie, że tyle osób
        chce sobie zafundować operację, której można uniknąć. Ale może się
        nie znam i jestem histeryczką :)
    • zezerta Cesarskie cięcie: Warto dać się pokroić? 09.10.08, 18:18
      Nie warto!
      W moim przypadku cięcie było konieczne, inaczej moje dziecko by zmarło ale to
      koszmarne doświadczenie!!!!!!!!!!!!!!!Nie miałam pojęcia co się ze mną dzieje,
      nie wiedziałam nawet, że dziecko zostało już wyjęte, o niczym mnie nie
      informowano. Córkę zobaczyłam po 13 godzinach kiedy w końcu dałam radę się
      podnieść z łóżka i dojść do niej na intensywną terapię. Przez kilka dni miałam
      ogromne problemy z podnoszeniem się z pozycji leżącej, a położne nie chciały
      mi pomagać. Po porodzie całą noc leżałam na basenie, dopóki działało
      znieczulenie było ok ale potem jeszcze kilka dni miałam wrażenie,że wbił mi
      się w plecy na stałe ten basen :O/. Kiedy widziałam jak kobiety po
      "normalnych"porodach szybko dochodzą do siebie zazdrościłam im, gdybym mogła
      wybierać to zdecydowanie wolałabym poród naturalny.
      • aarvedui po pierwsze - nie na leżąco 03.02.10, 23:01
        to przede wszystkim nienaturalna pozycja powoduje problemy w trakcie porodu,
        problemy z ustawianiem się dziecka w macicy.

        dlaczego rodzi się na leżąco? - dla wygody lekarzy przede wszystkim. aby mogli
        się wykazać i przypisać sobie rozwiązanie stworzonych przez siebie problemów.
        stwarzam "chorobę" - wynajduję "lek" - biorę kasę.

        aktywny poród w zmiennych pozycjach zmniejsza ból, a nawet u niektórych kobiet
        powoduje sensacje zwane "orgazmem porodowym".
        do takiego porodu wystarcza uspokajająca domowa atmosfera, akuszerka,
        ewentualnie mąż, przyjaciółka lub ktoś z rodziny.
        lekarz tylko w nagłym wypadku, wystarczy być z nim w kontakcie telefonicznym.
        niepotrzebna ta cała histeria szpitalna - to popłuczyny po wiktoriańskim
        ciemnogrodzie, gdzie kobietę leczyć najlepiej przez szybę.
    • najlepszy.konto Warto dać się pokroić? 09.10.08, 18:46
      Jak kobieta po cesarce akceptuje wlasne cialo: blizny, rozciagniete
      wzdluz i na boki miescie brzucha? A kobieta po zwyczajnym porodzie?
      Pocieta i poszarpana wagina? Ile czasu trzeba sie nameczyc, zeby te
      zmiany cofnac? Ile z tego permanentnie zostanie? Czy potrzebne beda
      dodatkowe zabiegi? Jak wyglada seks po? Jak wyglada trening po? Czy
      po zwyklym porodzie kobieta lub jej maz stracil ochote na seks? Czy
      po cesarce mozna wyrzezbic abdomen, odbudowac pociete miesnie?
      • zaplutek Re: Warto dać się pokroić? 09.10.08, 19:45
        moja blizna jest już prawie niewidoczna. na siłkę i aerobik poszłam już po
        sześciu tygodniach po cesarce. brzuch mam płaski, nadal trenuję. ale uważam, że
        jest to sprawa indywidualna. z tego co tu przeczytałam, najgorzej jest kiedy
        chcącej cesarkę fundują naturalny, a pragnącej naturala tną brzuch ze wskazań
        medycznych. ale taka jest natura ludzka - źle znosimy kiedy dostajemy coś innego
        niż to, czego pragniemy. wśród przeczytanych przeze mnie opinii nie spotkałam
        się jeszcze z kimś kto pragnął cesarki, dostał ją a teraz narzeka. i vice versa.
        • etka-123 Re: Warto dać się pokroić? 03.02.10, 21:30
          To ja być może będę pierwsza,która miała cesarkę a teraz nie jest
          zadowolona. Jestem okazem zdrowia, pierwsze dziecko urodziłam
          normalnie, troche bolało, ale bez przesady. Miałam bardzo dobrego
          lekarza, który był z nami przez cały poród. To był 99 rok. Drugie
          dziecko rodziłam w 2007, wszystkie moje koleżanki drugie dzieci
          rodziły przez cc. Więc stwierdziłam, co ja będę stękać? Wszystkie
          (cztery) zachwalały, że cesarka to pikuś. Przyjdą, wyjmą, zaszyją i
          git.I byłoby może git, gdyby nie to, że zarazili mnie w szpitalu
          gronkowcem złocistym, odmianą bardzo odporną na leczenie
          antybiotykiem . W szpitalu po porodzie spedziłam prawie miesiąc, z
          paprzącą się, nie gojącą raną, depresją i schizo.Najgorszy okres w
          moim zyciu, nie zapomnę tego nigdy. Mało tego, wypisali mnie do domu
          teoretcznie wyleczoną. Niestety po miesiącu rana otworzyła sie na
          nowo i nie chce mi się wracać do tego co było. Nie mniej, że żyje,
          że nie dostałam sepsy to zasługa doktor chirurg do której trafiłam.
          Gronkowca mam oczywiście do dziś i mieć go będę zapewne do końca
          moich dni. W tej chwili objawia sie tym, że robią mi sie na róźnych
          częściach ciała ropnie, które musze usuwać chirurgicznie.
          Gdybym miała jeszcze raz wybierać, nie zdecydowałabym sie juz na cc.
          Po tym wszystkim, pierwszy poród wspominam z rozrzewnieniem.
          Okaz zdrowia, obie ciąże podręcznikowe, warunki do porodu
          naturalnego, idealne. Zaufany lekarz przez cały czas porodu. Nie
          wiem co mnie podkusiło. Rozumiem, są wskazania- nie ma dyskusji, ale
          w moim wypadku była to zwykła fanaberia, która nie skończyła się
          najlepiej. CC to jest operacja, a operacja zawsze niesie ze sobą
          ryzyko powikłań. Większych lub mniejszych... I to trzeba sobie
          rozważyć.
      • nett1980 Re: Warto dać się pokroić? 09.10.08, 20:45
        Nic nie musialam cwiczyc, brzuch jakos sam wrocil do normy, seks po
        jakis 2 miesiacach. Mysle, ze gdybym mogla rodzic w pozycji kucznej
        to nawet nacinac by nie musieli,a tak wez przyj wbrew grawitacji.
        Blizna goila sie dobrze, ale jakis nerw uszkodzili i pare tygodni
        lykalam lajtowe srodki przeciwbolowe. Siadac nie moglam zaraz po
        porodzie, ale syn byl ze mna od samego poczatku i to jest duzy plus
        porodu naturalnego. Zauwazylam tez, ze kobiety szczuple jakos
        latwiej rodza. Lezala ze mna na sali kobietka ode mnie mlodsza, ale
        lubiac zjesc, a w ciazy to ho ho. Nie dala rady normalnie urodzic,
        miala cesarke. Ja, chudzina po 30, mialam przykry porod, ale bolu
        byly moze z 3h, a smigalam po sali jak fryga. Nie wyobrazam sobie,
        ze mozna lezec podczas calej tej akcji.
    • marcysia-1 Warto dać się pokroić? 09.10.08, 19:37
      fakty.interia.pl/kraj/prawo_i_bezprawie/news/odmowil-
      cesarskiego-ciecia-dziecko-zmarlo,1187803 - bez komentarza......
    • anka3395 Warto dać się pokroić? 09.10.08, 20:38
      witam!urodzilam dwoje dzieci siłami natury i jak to powiedziała
      jedna z lepszych położnych w tym kraju że gdyby pan bóg chcial żeby
      kobiety rodziły przez brzuch to mialyby w brzuchu suwak:)jeżeli jest
      to konieczne ze względu na zdrowie dziecka lub mamy to w porządku
      ale gdy chodzi o widzimisię pani która się boi bolu czy ma
      inny "ważny"argument to zdecydowanie nie!
      • malanuna Re: Warto dać się pokroić? 09.10.08, 20:49
        co z niewierzącymi pacjentkami? skąd wiesz... może one mają

        przyznam,że argument z suwakiem mnie smieszy/irytuje...to co niby kobieta ma
        suwak w pochwie?

        dla ciebie widzimisie dla kogos strach wazna sprawa, ja nie zrobilabym cc ze
        strachu przed bolem ale uwazam ze inne kobiety maja prawo do wlasnych decyzji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka