Dodaj do ulubionych

Lokomotywa

IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 24.06.02, 11:09
Jest na banhowie ciynszko maszyna,
Rubo jak kachlok – niy limuzyna,
Stoi i dycho, parsko i zipie,
A hajer jeszcze wongiel w nia sypie.
Potym wagony podopinali
I całym szfongym kajś pojechali.

W piyrwszym siedziały se dwa Hanysy,
Jedyn kudłaty, a drugi łysy,
Prawie do siebie nic niy godali,
Bo sie do kupy jeszcze niy znali.

W drugim jechała banda goroli,
Wiyźli ze sobą krzinka jaboli
I pełne kofry samych presworsztóf
I kabanina prościutko z rusztu.
Pili i żarli, jeszcze śpiywali,
Potym bez łokno wszyscy żigali.
W czecim Cygony, Żydy, Araby,
A w czwortym jechały zaś same baby.
W piontym zaś Ruski. Ci mieli życie!
Sasza łożarty siedzioł na tricie.
Gwiozdy mioł na czopce, stargane łachy,
Krziwiył pycholem i ciepoł machy.
A w szóstym zaś były same armaty,
Co je wachowoł jakiś puklaty.

W siódmym dwa szranki, pufy, wertikoł,
Smyczy maszyna może do nikąd.
Jak przejyżdżali bez śląskie Piekary
Kaj wom to robiom kółka do kary,
Maszyna sztopła! Kofry śleciały
I kożdy lotoł jak pogupiały.

To jakiś ciućmok i łajza!
Ciupnął i ślimtoł gynał na glajzach.
Mog iść do hajźla abo do lasa,
Niy pokazywać tygo mamlasa!
Potym mu ale do szmot nakopali,
Maszyna ruszyła, cug jechoł dali.
Bez pola, lasy, góry, tunele,
Dar za sobom samym te duperele
Aż się zagrzoły te biydne glajzy,
Maszyna sztopła i koniec rajzy.
Obserwuj wątek
    • piotlik Re: Lokomotywa 24.07.02, 23:39
      Poranek wczesny
      Jadę pospiesznym
      Wprost do Warszawy
      Załatwiać sprawy
      Pociąg o czasie
      Ja w drugiej klasie
      Wagon się kiwa
      Piję trzy piwa
      Łódź Niciarniana
      W pęcherzu zmiana
      Pęcherz nie sługa
      A podróż długa
      Ruszam z tej racji
      Do ubikacji
      Kto zna koleje
      Wie, jak się leje
      To, co trzęsie się
      W Los Angelesie
      Formę osiąga
      W polskich pociągach
      Wyciągam łapę
      Podnoszę klapę
      Biada mi biada
      Klapa opada
      Rzednie mi mina
      Trza klapę trzymać
      Łokieć, kolano
      Trzymam skubaną
      Celuję w szparkę
      Puszczam Niagarkę
      Tryska kaskada
      Klapa opada
      Fatum złowieszcze
      Wszak wciąż szcze jeszcze
      Organizm płynną
      Spełnia powinność
      Najgorsze to, że
      Przestać nie może
      Toczę z nim boje
      Jak Priam o Troje
      Chcę się powstrzymać
      Ratunku ni ma
      Pociąg się giba
      A piwo spływa
      Lecę na ścianę
      Z mokrym organem
      Lecąc na drugą
      Zraszam ją strugą
      Wagonem szarpie
      Leję do skarpet
      Tańcząc Czardasza
      Nogawki zraszam
      O, straszna męko
      Kozak, flamenco
      Tańczę, cholera
      Wzorem Astair'a
      Miota mną, ciska
      Ja organ ściskam
      Wagon się chwieje
      Na lustro leję
      Skład się zatacza
      Ja sufit zmaczam
      Wszędzie Łabędzie
      Jezioro będzie
      odtańczam z płaczem
      La Kukaracze
      Zwrotnica, podskok
      Spryskuję okno
      Nierówne złącza
      Buty nasączam
      Pociąg hamuje
      Drzwi obsikuję
      I pasażera
      Co drzwi otwiera
      Plus dawka spora
      Na konduktora
      Resztka mi kapie
      Na skrót PKP
      Wreszcie pomału
      Brnę do przedziału
      Pasażerowie
      Patrzą spod powiek
      Pytania skąpe
      Gdzie pan wziął kąpiel?"
      Warszawa, Boże!
      Nareszcie dworzec!
      Chwilo szczęśliwa
      Na peron spływam
      Walizkę trzymam
      Odzież wyżymam
      Ach, urlop błogi
      Od fizjologii
      Ulga bezbrzeżna
      Pociąg odjeżdża
      Rusza maszyna
      Hen w dal
      Po szczy...
      Po szynach
      • Gość: Ee Re: Lokomotywa IP: 157.158.202.* 25.07.02, 09:19
        Boże!! Spłakałam się ze śmiechu. To jest PIĘKNE
        • Gość: Maszkytnik Re: Lokomotywa IP: *.dip.t-dialin.net 25.07.02, 11:39
          To jeszcze nic! Sprobowali bys cie spukac woda w toalecie samolotu w czasie
          lotu, siedzonc na niyj - to jest przezycie !!!
          • Gość: @losza Re: Lokomotywa IP: *.dip.t-dialin.net 29.07.02, 16:48
            Posluchaj dziewczynko! - Lecz Ona nie slucha.
            Przesunal wiec reke od piersi do brzucha...

            Buch! Jak goraco!
            Uff! Jak goraco!

            Czy tyzes to w nocy? To tyś jest Jasienku?
            Wiem żem ci najdrozsza! Wiec wchodz pomalenku!...

            I wszedl w nia powoli, jak zolw ociezale
            I ruszyl - dwa razy - wolniutko, ospale.
            Szarpnela sie troche, przyciagnal z mozolem,
            Nogami sie zaparl o krzeslo za stolem,
            I teraz przyspieszyl, i gna coraz predzej,
            I dudni i stuka, lomoce i pedzi.
            A dokad? A dokad? A dokad? Na wprost!
            (kleczala wygieta w pozycji "na most")
            On wjeżdża w te szpare, w ten tunel, w ten las,
            I spieszy sie, spieszy by zdazyc na czas.
            Az lozko turkocze, i krzeslo tez puka,
            A Jasiu jak pukał tak puka i puka.
            Tak gladko, tak lekko, tak calem za cal,
            Wyjmowal i wkladal ten narzad jak stal.
            A narząd miał długi jak setka bananów,
            I unieść mógł na nim ze sześć fortepianów,
            Strzał miał jak armata potężna i wielka,
            A narząd miał twardy jak żelazna belka!
            Stojący do góry jak kawał oręża,
            Co wszystkich wokoło swą mocą zwycięża!
            Lecz choćby przyszło z tysiąc atletów
            I każdy zjadłby tysiąc kotletów,
            I każdy nie wiem jak się wytężał,
            To w dół go nie ugną, tak krew w sobie sprężał!
            A ona spocona, zziajana, zdyszana,
            Legla na plecach, uniosla kolana,
            Zdziwiona tym wszystkim, co właśnie się dzieje
            Więc pyta sie Jaska, pyta i się śmieje

            A skadze, a jakze, a czemu tak gnasz!?
            A co to to, co to to, co mi tak pchasz!?
            Ze wali, Ze pedzi, ze bucha buch buch!!
            Ach jakze, ach jakze ja lubie ten ruch!

            I gna ja, i pcha ja i akcje swa toczy,
            I tloczy ja Jasiu uroczy i tloczy.

            Nagle - swist!
            Nagle - gwizd!

            Buchnelo - Buch!
            I stanal juz ruch.
            Oj gdzie mi zniknales!
            Chce jeszcze Jasienku!
            Probuje go znalezc swą rączką po ciemku.
            A on juz bez ducha, malutki, skulony,
            Spi mały robaczek, choc akt nie skonczony.
            Wiec strzela bezradna wokolo oczyma,
            I dziwi sie temu, co w rączce swej trzyma.
            I placze, narzeka na los swoj niewiesci,
            Aż w koncu zaczyna sie sama z soba piescić.
            A Jasiu? Znal prawdy nieznane dla ludu.
            Przeczytal Wislocka, i chcial teraz cudu.
            Był pewien, że starczy ta szybkosc, ten ruch,
            Technika, pozycja i owo "buch buch".
            By zone rozpalic do ognia bialosci.
            A ona pragnela tez innej milosci.
            Milosci zawartej w spojrzenia iskierce,
            Wiec Jasiu - procz kuski - miej takze i serce!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka