somepoint210
06.10.08, 14:18
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5773778,_Tiry_na_tory_____40__najwazniejszych_drog_zniszczonych.html
"Tiry na tory!" - apelują już nie tylko ekolodzy i mieszkańcy miast, przez
które ciągną sznury ciężarówek. Do zwolenników tego hasła dołączyli też
drogowcy, bo tiry kojarzą im się wyłącznie z koleinami i finansowaniem
kosztownych remontów dróg. Dziś około 40 proc. najważniejszych dróg wymaga
remontów właśnie ze względu na uszkodzenia wywołane przez ciężarówki - mówił w
Radiu TOK FM rzecznik GDDKiA.
(...)Według Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, około 40 proc.
najważniejszych dróg natychmiast wymaga remontu, ze względu na koleiny i inne
uszkodzenia wywołane przez tiry. Dlatego trudno się dziwić, że co jakiś czas
wraca dyskusja na temat przeniesienia części ruchu drogowego na szlaki
kolejowe. Zwolenników hasła "Tiry na tory" nie brakuje wśród drogowców (...)
(...)Jak to się robi w Europie?
Dyskutując o szansach na zmniejszenie obecności tirów na naszych drogach,
warto przyjrzeć się rozwiązaniom stosowanym w innych krajach. W państwach Unii
Europejskiej realizacja hasła "Tiry na tory" nie byłaby możliwa gdyby nie
pomoc rządu. W Austrii z budżetu centralnego pochodzi prawie 1/3 kosztów
inwestycji kolejowych. We Francji takie dofinansowanie może wynieść nawet 50%.
Częste jest też stosowanie przez władze wysokich opłat za przejazdy tirów
autostradami. Ma to doprowadzić do tego, żeby firmy transportowe uznały
transport drogowy za mniej opłacalny od kolejowego. W Szwajcarii pieniądze
pochodzące z podatku od przewozów ciężarowych przeznaczane są na finansowanie
kolei (...)
To tak dla "otwarcia' oczat niektorym milosnikom tirow w miescie.
Pozdr.