Witam, na początku napiszę trochę o sobie. Mam 25 lat, 160 cm wzrostu, aktualna waga 68 kg. W roku 2010 po 5-letniej walce z lekarzami, w końcu udało się zdiagnozować celiakię, od tego czasu bardzo rygorystycznie przestrzegam diety i tak już od 4 lat. W tym czasie różnie bywało, ogólnie stan zdrowia ogromnie się poprawił, aczkolwiek dosyć mocno przytyłam zwalając winę na produkty bezglutenowe. W 04.2013 stwierdziłam, że coś z tym trzeba zrobić, więc poszłam do dietetyczki, pięknie chudłam książkowo, aczkolwiek w październiku chudnięcie się zatrzymało, i zaczęło się ponowne tycie (i tu niejeden powie, efekt jojo) fakt pozwalałam sobie na coś słodkiego, ale zawsze w zamian za jakiś posiłek, tak żeby nie przekraczać ilości kalorii na dzień. Aktualnie jestem mniej więcej 7kg na plusie i ni w ząb trzymając się diety zrzucić tego nie mogę. Do tego doszło parę innych objawów typu sucha skóra, wypadające włosy, paznokcie jak papierki, nawet się nie łamią a targają. Poza tym zauważyłam, że bardzo zatrzymuje mi się woda w organizmie, rano nie mogę zdjąć pierścionków, a powieki jak u ropuchy. Z humorem jest różnie, duże wahania, mam też takie dni (dość często), że duuużo bym chciała zrobić, ale mi się nie chce i nie mam na to energii. Siadam na kanapie z notatkami, żeby się pouczyć, ale wtedy wszystko mnie rozprasza a po 5-10 minut już prawie zasypiam. Dodam jeszcze, że objawy raz są bardziej nasilone, a raz jakby znikały i czuję się wtedy całkiem dobrze. Od paru dni czuję dziwną kluchę w gardle, myślałam że to z nerwów przed usuwaniem zęba, ale wizyta została odwołana a klucha została. Zrobiłam test na niedoczynność i uzyskałam rewelacyjny wynik 28 pkt

Z racji celiakii i tego, że w rodzinie (od strony ojca) są 4 przypadki hashimoto, niedoczynność, i ogólnie problemy z tarczycą robiłam sobie kontrolnie co jakiś czas wyniki tsh. Ostatni raz w maju i właśnie ten wynik mnie zestresował. Jednak podam wyniki po koleji:
23.10.2009:
tsh 2,26 (0,35 - 4.94)
ft3 2.76 (1.71 - 3.71)
ft4 1.01 (0.70 - 1,48)
08.10.2012
tsh 3.16 (0.35 -5.50)
ft4 1.24 (0.89 - 1.76)
07.05.2014
tsh 3.19 (0.35 - 5.50)
ft3 2.99 (2.3 - 4.2)
ft4 0.91 (0.89 -1.76)
Z ostatnimi wynikami udałam się do lekarza rodzinnego, Pani powiedziała, że wszystko jest w normie, najważniejszy jest wynik ft3, a on jest idealny. Udało mi się jednak "wysępić" skierowanie na USG, z którego w sumie wiem tyle, że struktura jest prawidłowa. Z trudem udało mi się wyprosić lekarza o napisanie mi jakie były wymiary tarczycy. W domu obliczyłam sobie, że ma ona 8.89 ml. Po przejrzeniu forum już wiem, że ogólnie jest ona mała, a takie wyniki wskazują na niedoczynność, dlatego też poszłam prywatnie do endokrynologa.
Przed wizytą oznaczyłam sobie jeszcze raz:
26.05.2014
tsh 1.97 (0.35 - 5.50)
ft4 1.15 (0.89 - 1.76)
atg 22.4 ( do 40)
atpo 33.6 (do 60)
Przyznam, że nie spodziewałam się tak dobrych wyników, co mnie bardzo zaintrygowało, skąd taka zamiana. No ale dalej, jak było na wizycie. Pani doktor Hasse-Lazar, pooglądała wyniki, wysłuchała moich objawów i historii rodzinnej (aczkolwiek jakby ich nie słyszała), zrobiła mi kolejne usg i stwierdziła tak. Pani wyniki na tą chwilę nie wymagają leczenia, ale jeśli będzie chciała Pani planować ciąże, koniecznie trzeba będzie włączyć leczenie. Co do usg powiedziała, że jest prawidłowe. Na druku wyszukałam objętość tarczycy 7.11 ml.
Ogólnie pani doktor stwierdziła, że widzi obciążenie, ale nie ma na to dowodów. Więc w zasadzie zostałam jedynie z niedosytem.
Mała tarczyca, a w zasadzie coraz mniejsza, nie dawała mi spokoju, tak samo jak to, że nie dostałam do ręki żadnego konkretnego opisu usg, dlatego też zrobiłam je po raz trzeci i tym razem objętość tarczycy 6,4 ml. Wszystkie usg były zrobione w ciągu miesiąca.
Skłamałabym jakbym powiedziała, że to mnie nie stresuje, zwłaszcza, że mam takie geny a nie inne, i już jedną chorobę autoimmunologiczną zdiagnozowaną. Wyczytałam już, że dieta bezglutenowa może wpływać na wyniki przeciwciał, a także że przy hashimoto może ich w ogóle nie być, nie wiem jak to się ma do moich wyników, które co prawda mieszczą się w normie ale jednak jakieś tam są. Od koleżanki, która choruje i na hashimoto i na celiakię dowiedziałam się, że hashimoto ma rzuty, wtedy wyniki tsh mogą być skrajnie różne, raz dobre a raz złe. Sama nie wiem już co myśleć, wyniki są różne, tarczyca wychodzi na to coraz mniejsza, a z moim doświadczeniem naprawdę nie wiem czy ufać lekarzom. Chyba wolę zawierzyć osobom, które mają doświadczenie w tym temacie. Bardzo Was proszę o wszystkie nawet najdrobniejsze podpowiedzi co z tym fantem zrobić. Fakt nie czuję się tak źle, żeby nie móc w ogóle funkcjonować, ale wolę działać zanim do tego dojdzie.