yoma
23.05.11, 18:55
cały czwartek rano był niewyraźny, kręcił się i mamrotał i wymieniał z kimś tajemnicze esemesy, wreszcie wyznał, że pan Paweł kwiaciarz już ma dla mnie kwiatek na imieniny i teraz on, chłop, ma dylemat, czy trzymać go u pana Pawła do imienin, czy przywieźć już, a jeśli, to to domu czy na Wieś. A właśnie jechałam na Wieś, więc mówię, cokolwiek to jest (a już miałam przeczucie) nie będziemy go dusić u Pawła, przywieź na Wieś i ewentualnie będziemy się martwić dalej. No i przywiózł. I diabeł to jest.
No wiec zbrojna w doświadczenie z poprzednim...
A mądra jestem, że kazałam przywieźć, bo w domu by mi się nie zmieścił za Chiny średnio ludowe, a do jesieni coś wymyślę.