05.10.11, 13:23
dostałam na ślubie kwiatki jakieś cięte, ładne zresztą. Stały, aż zdechły, i zamiast wyrzucić w całości, starannie powydłubywałam z tej wiązanki bluszcz, który był, i wstawiłam do wody celem ukorzenienia...
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Wariatka: 05.10.11, 15:18
      Nie żadna wariatka, tylko gospodarna ogrodniczka. Skoro coś da się posadzić w ogrodzie, to nie można pozwolić, żeby się to zmarnowało. Takie rzeczy robi się właściwie odruchowo, bez zastanawiania się.
    • asta6265 Re: Wariatka: 05.10.11, 16:22
      Pozytywnie zakręcona wariatka - tak trzymaj:)
    • hesperia1 Re: Wariatka: 05.10.11, 18:19
      Każda wariatka sadzi se kwiatka;)Yoma,to chyba normalny odruch,ja za każdym razem gdy dostanę jakiś wiecheć wypatruję czy nie puścił korzeni.Teraz właśnie trzymam zdychające róże znadziejowana że może jednak...choć i tak pewnie prędzej zgniją.
      • yoma Re: Wariatka: 05.10.11, 18:42
        A bo zdychające róże to do ziemi, do ziemi...

        No to pocieszyłyście mnie :)
        • se_nka0 Re: Wariatka: 05.10.11, 20:18
          Kochana wariatka :) Wpadlam na obcy teren i poobcinałam co się dało, bo odbije i będzie nowe. Zapomniałam, że to nie moje. No zapomniałam i już ;)
          • yoma Re: Wariatka: 05.10.11, 21:19
            ? Powiedz coś bliżej :)
            • bei Re: Wariatka: 07.10.11, 11:54
              :) GOSPODARNA.....wszak jedni zasuszają, a Ty rozmnażasz:)


    • yoma Re: Wariatka: 10.10.11, 13:17
      A w drugiej wiązance znalazłam dracenę, sanderianę chyba

      no przecież prosiłam: zdatne do posadzenia! :P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka