dorkasz1
31.03.12, 15:00
Powiem Wam, że moje róże w tym roku są biedniejsze niż rok temu. Wtedy to miały od czego być sponiewierane i przemrożone do podszewki. A teraz? Załatwiły je te styczniowe mrozy. A prawie wszystkie miały kopczyki. Kwitną forsycje, więc można by już ciąć, ale jakąś godzinę temu przeleciała taka nawałnica gradowa, że chyba jednak się jeszcze wstrzymam... Ciął już ktoś? Leloop nie pytam, bo ona z innego świata.
Ostatnio zaczęliśmy się z moim M. zastanawiać nad emigracją w takie miejsce, gdzie nie będzie nam wszystkiego wymrażało. Macie jakieś propozycje? Bałkany fajne, ale z powodów wojennych zawieruch, odpadają.