irys

05.02.13, 16:42
Mam zgryz, droga redakcjo... Czyżby straty? Po takiej zimie?
Przycinałam irysy w dalszym ciągu, bo już ostro dają od dołu, tnę sobie, tnę i złapałam kolejnego a on mi w ręce został... Bardzo nieładnie, myślę, bo góra zielona, jakbym akurat nie ruszała, to by mi do głowy nie przyszło, ze coś nie teges. Wygląda, jakby wygnił ale czy to możliwe? I nie był nowy, mam (lub miałam) go już ze dwa lata, tamtej zimy nawet nie zauważył.
Czy irys, nadwodny do tego, może wygnić?! O, taki:
sadzawka.pl/Iris_versicolor_Dark_Aura-Kosaciec_roznobarwny
    • dorkasz1 Re: irys 05.02.13, 19:00
      Niekoniecznie zgnił, mógł się wyłamać przy kłączu. Zostaw, tylko oznacz żebyś go nie wycięła motyczką. Czasem tak się dzieje, ja kiedyś pół karpy syberyjskiego tak wyciągnęłam. Później widziałam, że odbił od karpy. Jak żył dwa lata, to nie powinien się tak łatwo poddać.
      U mnie irysy też kombinują. Dzisiaj uporządkowałam wielką kępę syberyjskiego, który rośnie w jednym miejscu już 8 lat, po prostu potwór, a nie irys.
      Trawy zaczęłam też przycinać i wrzosy, bo też zaczynają żyć. Oczar ma popękane pąki. Kilka dni ciepła i słońca i wysunie tasiemki :)
      • leloop Re: irys 05.02.13, 19:09
        rzeczywiście pogrzeb paluchami trochę w ziemi, może Dorkasz ma racje :)

        > U mnie irysy też kombinują. Dzisiaj uporządkowałam wielką kępę syberyjskiego, k
        > tóry rośnie w jednym miejscu już 8 lat, po prostu potwór, a nie irys.
        tez mam takie dwa, muszę je trochę rozsadzić i zdaje się bez piły się nie obejdzie.
        • lellapolella Re: irys 05.02.13, 19:15
          no, ja też mam jednego takiego... Co roku się przymierzamy do niego z chłopem z różnymi narzędziami i wymiękamy, a on rośnie, rozdziabany siekierą, piłą i w ogóle obraz nędzy i rozpaczy...
          Tamten mam nadzieję, może jakieś kłącze ma. Te dwa co wylazły, wsadziłam do doniczek, jeden został. Byłabym zła. Bardzo zła.
          • dorkasz1 Re: irys 05.02.13, 19:38
            No i dlategoż ja mu dałam spokój. Ma jeszcze trochę miejsca, niech sobie rośnie. Jakieś 3 lata temu chciałam mu zrobić przeprowadzkę. Nie dał się skubany, trzymał się podłoża miliardem korzeni. Poddałam się i stwierdziłam, że nie muszę przecież zawsze mieć racji. Jak on mówi, że tutaj mu dobrze, to dobrze mu tak :)
            W 2009 r. tak wyglądał:
            https://lh3.googleusercontent.com/-JEuEHxI569I/S1ihfVFlzcI/AAAAAAAACRs/XhdzR2es6m8/s640/DSC08785.JPG
            • lellapolella Re: irys 05.02.13, 19:52
              nie, no Twój jest jeszcze super, mój, pomijając stan rozdziabania, zaczął już łysieć w środku. Szczęście w nieszczęściu jest takie, że rośnie w burdelniku za domem, tam, gdzie poprzedni właściciel miał przedogródek z różami a ja zrobiłam syf, malarię i ostatecznie miejsce na sadzonki:P
              • leloop Re: irys 05.02.13, 19:55
                > nie, no Twój jest jeszcze super, mój, pomijając stan rozdziabania, zaczął już ł
                > ysieć w środku.
                moje tez oba łyse, dlatego w tym roku eksterminacja
          • leloop Re: irys 05.02.13, 19:54
            > no, ja też mam jednego takiego... Co roku się przymierzamy do niego z chłopem z
            > różnymi narzędziami i wymiękamy, a on rośnie, rozdziabany siekierą, piłą i w o
            > góle obraz nędzy i rozpaczy...
            mam mała piłę elektryczna, zaskoczę gada ;)
            • lellapolella Re: irys 05.02.13, 20:07
              napisz, jak poszło, ostatecznie chłop ma jeszcze motorową do drewna;)
              • yoma Re: irys 05.02.13, 20:18
                Kurcze, Adela jeszcze nie jadła kolacji, czy co? :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja