15.05.13, 17:53
(pozwól, ze se gębę wytrę;P)
jak się nazywało to coś, co dostałyśmy od Ciebie w tamtym roku, takie zielone trawiaste, nazywałyśmy to jakoś ale zapomniałam na amen. Miało mieć kupę chyba różowych kwiatków i nie wiadomo było, czy przezimuje... Chyba proste, nie?
Obserwuj wątek
    • leloop Re: Leloop 15.05.13, 19:33
      schizol
      vel schizostylis, kwitnie pozna jesienią wiec jeszcze trochę ;)
      • lellapolella Re: Leloop 15.05.13, 20:04
        Noooo... cóś mi wyłazi, niewykluczone, że on, choć jeszcze nie wiadomo:)
        Dzięki:)
        • dorkasz1 Re: Leloop 18.05.13, 22:54
          Po wizycie mojej rodzicielki, to u mnie już chyba tylko gwiazdnica wyjdzie...
          • horpyna4 Re: Leloop 19.05.13, 09:10
            A co, rodzicielka skuteczniejsza od Tatarzyna? Bo kiedyś mawiano, że tam, gdzie Tatar przejedzie, trawa nie wyrośnie.
          • yoma Re: Leloop 19.05.13, 10:55
            Chciała ci pomóc i wypieliła?
            • horpyna4 Re: Leloop 19.05.13, 11:38
              Skoro tak, to możemy tylko złożyć kondolencje. Ja zawsze w takich sytuacjach powtarzam: "uchowaj nas Panie Boże od przyjaciół, bo z wrogami to sobie sami damy radę"...
              • dorkasz1 Re: Leloop 19.05.13, 11:48
                Nie dosyć, że wypieliła, to jeszcze się obraziła, że jej o tym powiedziałam. Nie mam pietruszki naciowej, tymianku i aksamitek. A miała tylko plewić truskawki i szpinak. Szpinak wyplewiła, ale truskawki to nudaaaa. Zabrała się więc za plewienie tam, gdzie jej mówiłam żeby nie ruszała, bo chwasty co prawda były, ale powoli wschodziła pietruszka, tymianek i aksamitki. Słabo to było widać, więc chciałam kilka dni poczekać. Oczywiście usłyszałam, że wcale nic jej nie mówiłam, a poza tym tam NIC nie było. Bo przecież jak ona nie widziała, to chyba jasne że nie było, prawda? A że wzrok jednak moja Mama ma gorszy niż ja, to taki szczegół, nic nie znaczący. I tak jest za każdym razem. Miesiąc temu powyrywała i wyrzuciła mi truskawki, które SPECJALNIE posadziłam na takiej rabatce z kwiatami blisko domu żeby mieć je na oku. Sadzonki były tylko trzy, pieszczone i hołubione. Przyszła zadowolona do domu - no, wyplewiłam ci! Jakieś truskawki ci wlazły w kwiaty, a reszty nie ruszałam, bo nie wiem może znów masz coś tam ważnego? Mało tego, że wyplewiła, to wywaliła do kompostu i grabiami przewaliła inne chwasty tak, że mimo poszukiwań, nie znalazłam.
                Tym razem tak się obraziła, że mam nadzieję, że już nic nie będzie robiła. Tym bardziej, że ona NAPRAWDĘ nie ma siły, a jak wcale nie potrzebuję jej pomocy. Jeśli to pomocą można nazwać...
                • horpyna4 Re: Leloop 19.05.13, 12:07
                  No fakt, można się załamać. Ale to jest właśnie typowe dla osób, które nie mają siły - one chcą udowodnić wszystkim, że ją mają. Zwłaszcza sobie, dlatego tak trudno to zwalczyć.
                • yoma Re: Leloop 19.05.13, 12:15
                  A może daj jej jakiś kawałek specjalnie dla niej? Aksamitek teraz u ogrodników zatrzęsienie.

                  Głębokie kondolencje, oczywiście.
                  • se_nka0 Re: Leloop 19.05.13, 12:39
                    Przykre.Tak myślałam, że wyplewiła. Własny kawałek sądzę nie rozwiąże sprawy. Nie nazywało by się to, że dziecku pomaga. Na własny kawałek brak by było też chęci i siły.

                    Aksamitki można jeszcze posiać, szybko wschodzą ( po posianiu folią przykryłam) ale na pietruszkę trza znowu długo czekać. Ech.
                    • leloop Re: Leloop 19.05.13, 13:57
                      > Przykre.Tak myślałam, że wyplewiła. Własny kawałek sądzę nie rozwiąże sprawy. N
                      > ie nazywało by się to, że dziecku pomaga. Na własny kawałek brak by było też ch
                      > ęci i siły.
                      zgadza się, najchętniej sprząta się cudzy bałagan ;)
                • leloop Re: Leloop 19.05.13, 13:56
                  biedny Dorkaszu,
                  po prostu musisz nad tym przejść do porządku dziennego, nic nie poradzisz, roślin nie odzyskasz, nerwy stracisz tylko.
                  • lellapolella Re: Leloop 19.05.13, 14:44
                    Nad tym się nie da przejść, zwłaszcza, że mama pewnie długo będzie obrażona. Może i zniosłaby od własnego dziecka brak podziękowań ale żeby jeszcze gorzkie żale mieć, gdy ktoś resztkami sił się czołga, aby tylko pomóc? Moja teściowa zawsze chętnie kręci takie numery, trzeba jej pilnować jak jakiegoś szkodnika. Wyrazy, Dorkasz.
                    • dorkasz1 Re: Leloop 19.05.13, 16:17
                      Kurde, ale to się nie upilnuje. Wskazałam jej truskawki, maliny, szpinak. Cóż z tego, kiedy ona wie lepiej... I wiecie co? W nosie mam te wszystkie rośliny. Wszystko odrośnie, a jak nie odrośnie, to trudno. Wkurza mnie tylko do czerwoności to, że to JA poniosłam szkodę, a ona zamiast mnie za to przeprosić, to jeszcze się obraziła. No i żebym rzeczywiście zrobiła jakąś aferę. A ja nie, po prostu stwierdziłam fakt. No ręce opadają. Ale nic to, dam radę. Może ja na starość będę jeszcze gorsza? Cieszę się, że choroba jej się nie rozwija. Reszta, to pikuś. Maluśki. Choć wkurzający. Miłego wieczoru Wam życzę :)
                      • lellapolella Re: Leloop 19.05.13, 16:35
                        To jest, za przeproszeniem, sranie w banie. Starszy człowiek ma prawo mieć sklerozę i kłopoty ze zdrowiem ale nic nie usprawiedliwia prostej arogancji typu: "ja wiem lepiej". Poza tym, zaciskając zęby w imię świętego spokoju, narażamy się na ciągła recydywę. Osobiście może i będę gorsza ale nie życzyłabym sobie z pewnością, żeby mnie ktoś traktował jak opóźnioną umysłowo. Bez przesady. Moim zdaniem dobrze, że powiedziałaś, a to, co mama z tym zrobi, to jej problem, przez tyle lat miała chyba okazję się zorientować, że czasem człowiek coś spieprzy, zdarza się i ładnie byłoby przeprosić albo chociaż trzymać ręce przy sobie na zaś.
                      • leloop Re: Leloop 19.05.13, 16:47
                        Wkurza mnie tylko do czerwonoś
                        > ci to, że to JA poniosłam szkodę, a ona zamiast mnie za to przeprosić, to jeszc
                        > ze się obraziła.
                        no Dorkasz, jakbym widziała siebie i własną matkę. wczoraj zadzwoniła z życzeniami imieninowymi do ukochanego zięcia. tenże odrabia pańszczyznę u własnej matki czym rzyga i ma powyżej kokardy ale skończyć musi. moja mać zamiast mu współczuć, ze w wolny dzień, we własne imieniny lata z kielnia skwitowała te nieobecność kiepskim żartem, powtórzonym zresztą po raz kolejny. żart wymierzony również we mnie, zrobiło mi się zwyczajnie przykro. zamiast się roześmiać powiedziałam tylko, żeby dala spokój, zgadnijcie kto obrażony odłożył słuchawkę. i oczywiście to ja jestem TA, której nic nie można powiedzieć, trzeba wyczuć miejsce, porę i czas. no właśnie, wyczuć. czy bycie wiekowym, było nie było, rodzicem daje prawo do bezkarnego chlapania ozorem bez pomyślunku ? dla ułatwienia dodam, ze mimo 80tki moja matka jest umysłowo i fizycznie bardzo sprawna (nie licząc ostatniego wypadku, po którym nieźle się pozbierała - no ale jak kto w tym wieku skacze z półmetrowego murku, to powinien liczyć się z konsekwencjami ;P )
                        • dorkasz1 Re: Leloop 19.05.13, 18:04
                          leloop napisała:

                          i oczywiście to ja jestem TA, której nic nie można powiedzieć,

                          Leloop, no to wiesz doskonale o czym mówię. Teraz jest tak, że ja NAPRAWDĘ częściej paszczę zamykam niż kiedyś, ale właśnie to o czym piszesz dalej, to jest wciąż dla mnie nie do przyjęcia.
                          czy bycie wiekowym, było nie było, rodzicem daje
                          > prawo do bezkarnego chlapania ozorem bez pomyślunku ?
                          To jest właśnie problem, który wałkowaliśmy ze znajomymi jak za przeproszeniem gówno na płasko. Bo ich śp mama/teściowa była taka właśnie luzacka. No i oboje mieli krańcowo różne podejście do tematu. Znajoma czyli córka, uważała że mama jest wiekowa więc należy jej odpuścić i dać spokój. Znajomy czyli zięć, uważał że takie podejście to jak traktowanie kogoś jak debila i jest zdania, że z szacunku dla teściowej nie powinien tak jej traktować. Ja się skłaniam ku jego podejściu. Nie chciałabym, aby ktoś mnie na stare lata traktował jak debila, a z drugiej strony, to może wtedy tak się do tego nie podchodzi? Jedno wiem na pewno, że starość się Panu Bogu nie udała. Moja mama dopóki była chora, to była łagodniejsza, teraz wciąż podskakuje. Jak jej mówię żeby coś zrobiła np. brała wapno, bo lekarz kazał i czy mam jej to wapno kupić, to się obraża na mnie "a co to ja nie wiem jak wygląda wapno musujące?!" Po czym po miesiącu okazuje się, że nikt jej nic nie mówił, a ten lekarz to w ogóle pod nosem mówi i ona nic nie słyszała. A że lek, który bierze wytrąca jej wapno i KONIECZNIE należy go uzupełniać, bo jest niebezpieczeństwo tężyczki, to dlaczego ja jej nie powiedziałam??? Ręce opadają. No i chyba nie ma innego wyjścia, jak traktować ją jak nie do końca sprawną umysłowo...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka