nefretete993
26.08.13, 00:42
Helene Plüschke, Esther von Schwerin, Ursula Pless-Damm to bohaterki książki "Wypędzone".
Zamieszczone w książce opowieści to trzy przerażające i pełne emocji opisy niemieckich kobiet, które po II wojnie światowej zostały wypędzone ze swoich domów. Zanim opuściły swoje bezpieczne dotąd domy stały się zdobyczą wojenną, ofiarami żołnierzy radzieckich i Polaków. Gwałcone, bite, opluwane pozostawiły po sobie dzienniki oraz spisaną później relację.
Czy kobiety były czemuś winne oprócz tego, że były Niemkami? Jedna z nich odpowiada:"Jak ktoś nie walczył z Trzecią Rzeszą to był winny"!
- Te osoby są depozytariuszkami winy zbiorowej - mówi prof. dr hab. Cezary Król. - Może to jest zbyt sztuczna konstrukcja, ale dla Polaka, czy żołnierza Armii Czerwonej te kobiety utraciły swoje cechy indywidualne, utraciły w pewnym sensie nawet swoje cechy płciowe, stały się figurami, na których można było wyrazić całą swoją nienawiść łącznie z pogardą ducha i ciała - podkreśla profesor.
- Te trzy kobiety zostały zupełnie zdepersonalizowane - dodaje Maria Krawczyk z Ośrodka Karta. - Dla żołnierzy były kolejną zdobyczą wojenną taką samą jak zegarek czy wódka - stwierdza.
W polskiej świadomości historycznej i społecznej te wydarzenia nadal są tematem tabu. "Czy jesteśmy w stanie oderwać się od norm przyniesionych przez wojnę, a konserwowanych potem przez komunizm i zobaczenie w powojennym Niemcu człowieka?" - pisze we wstępie do "Wypędzonych" Zbigniew Gluza z Ośrodka Karta.