janulodz
15.04.07, 22:04
Już kilkanaście razy na tym forum został napisany taki tekst:
"ktoś zadowolony z życia i z siebie wstał, ogolił sie nie drzącymi
rękami, włożył dopiero co wyprasowaną przez siebie koszulę, wypił
poranną kawę, zamyslił się i postanowił coś zrobić ze swoim alkoholizmem."
Jest to ulubiony tekst zagorzałych Aa owców mający zobrazować niemożliwość samodzielnego zerwania z uzależnieniem przedstawiajac sytuację, która nigdy nie może się zdarzyć, bo jest oparta na fałszywych przesłankach.
Jak alkoholik może rano wstać, niedrżącymi rękami się ogolić, wypić poranną kawę nierozlewając ani kropli i jeszcze sobie uprasować koszulę. Kompletna bzdura.
Ja któregoś poranka wstałem , nie piłem kawy, drążycymi rękami założyłem uprasowaną przez moją żonę koszulę, podszedłem do okna, robiło mi się słabo, bo poprzedniego dnia nawaliłem się jak autobus i patrząc przez szybę na marznącą na mrozie i padającym śniegu z deszczem moją żonę postanowiłem skończyć ze swoim alkoholizmem.
Od tego czasu minęły cztery lata, dwa miesiące i dwa tygodnie.
Nie piję, skończyłem z alkoholizmem, jestem trzeźwy i nie mam obsesji na punkcie swojego uzależnienia. A ręce przestały mi się trząść po jakichś trzech miesiącach.
Popełniłem tylko jeden błąd, bo zgłosiłem sie do przychodni d/s uzależnień, zostałem zdiagnozowany przez lekarza, kierownika tej przychodni specjalistę od uzależnień , jako alkoholik, skierowany na terapię (którą olałem) i na całe życie będę miał w papierach napaprane.
Przy goleniu na szczęście się wtedy nie zaciąłem, bo od kilkunastu lat noszę brodę.