Dodaj do ulubionych

Bezdźwięczne R

09.11.04, 23:06
Wiedzieliście, że jest coś takiego jak bezdźwięczne R?
slowniki.pwn.pl/poradnia/lista.php?szukaj=%BFupr&kat=18
Dla mnie to nowość, i podoba mi się! Bo rzeczywiście.
Obserwuj wątek
    • ardjuna Re: Bezdźwięczne R 09.11.04, 23:45
      Przyznaję, że musiałem się nieco pomęczyć, żeby powiedzieć [żupr]. Ale może mam
      coś nie tak z narządami paszczowemi.
      • reptar Re: Bezdźwięczne R 10.11.04, 00:43
        Ale kiedy się już człowiek namęczy i tak to powie, jak radzą, to to R na końcu
        jest całkiem nowym doświadczeniem   wink
    • klymenystra Re: Bezdźwięczne R 10.11.04, 06:29
      ano ladne takie "r". smile
      • josip_broz_tito Re: Bezdźwięczne R 10.11.04, 09:03
        Japonczycy maja jeszcze bezdzwieczne U i bezdzwieczne I. Sprobujcie sobie to
        powiedziec, brzmi troszke jak przydech, raz slyszalem Japonczyka jak tak mowil.
        • piotrpanek Re: Bezdźwięczne R 10.11.04, 11:06
          josip_broz_tito napisał:

          > Japonczycy maja jeszcze bezdzwieczne U

          A czym, w gruncie rzeczy jest angielskie "wh"? Toż to też, praktycznie rzecz
          biorąc, niesylabiczne, bezdźwięczne [u]. W kokneju to już zupełnie. Zrestą
          w "who", to już całkiem przeszło w coś najbliższego naszemu "ch" - być może nie
          da się (przynajmniej przy użyciu angielskich ust) wymówić bezdźwięcznego [u]
          tuż przed dźwięcznym, sylanicznym [u], i wychodzi [h] (angielskie [h] jest
          bedźwięczne, to wcale nie jest odpowiednik kresowego "h"). Podobno Angoli
          bardziej śmieszy nasze dźwięczne "łot", "łaj", niż "fri" zamiast "_th_ri" itp...

          Siłą rzeczy, przynajmniej pierwsza połowa "ł" w "pchła" też jest
          bezdźwięczna... Jestem zaś sobie spokojnie w stanie wyobrazić pojawienie się
          bezdźwięcznego "ł" końcówkach czasowników przeszłych "spadł" [spatw.] zamiast
          [spadw] itp.
          • josip_broz_tito Re: Bezdźwięczne R 10.11.04, 17:57
            nie NIEZGLOSKOTWORCZE tylko BEZDZWIECZNE!!!! Nie cos jak nasze Ł, tylko tak jak
            przydech to brzmi. Czytaj dokladniej...
            • piotrpanek Re: Bezdźwięczne R 16.11.04, 10:06
              josip_broz_tito napisał:

              > nie NIEZGLOSKOTWORCZE tylko BEZDZWIECZNE!!!! Nie cos jak nasze Ł, tylko tak
              jak
              >
              > przydech to brzmi. Czytaj dokladniej...

              Czytam dokładnie. Toż piszę o pierwszej głosce w angielskim "why", o środkowej
              głosce w bardzo (ale nie hiper-) poprawnej wersji "jabłko" - to są BEZDŹWIĘCZNE
              allofony "u", przy okazji jeszcze niesylabiczne, co akurat różni je od podanego
              przez Ciebie przykładu. Może Ty czytaj dokładniej wink

              Oczywiście, jeżeli licytować się na "dziwność", to głoska, która jest
              jednocześnie bezdźwięczna i sylabiczna (o której piszesz) jest bardziej
              niezwykła niż fakt, że głoska, która może być normalną samogłoską, ale czasem
              staje się bezdźwięczną "spółgłoską".

              A sylabiczność, to cecha, która wydaje się oczywista, ale wcale taka nie jest.
              piotrpanek.fm.interia.pl/fon/uu_u.jpg
              piotrpanek.fm.interia.pl/fon/uniesyl.jpg
              piotrpanek.fm.interia.pl/fon/uo.jpg
              Na tych spektrogramach widać, że różnica między [w] (niesylbiczne) a [u]
              (sylabiczne) jest dosyc trudna do zobaczenia. Na tym pierwszym np. widać
              wyraźniej, że w słowie "kłuł" pierwsze "ł", mimo bliskości bezdźwięcznego "k"
              jest bardziej dźwięczne (ma wyraźniejszy "grzebyk" na samym dole) niż drugie,
              które lekko się ubezdźwięcznia na końcu wyrazu (chociaż wciąż pozostaje
              dźwięczne).
              • josip_broz_tito Re: Bezdźwięczne R 17.11.04, 17:17
                Dobra, ale chyba piszemy o czyms innym; Ty o niesylabicznym U, czyli naszym Ł
                czy tym angielskim, a ja o sylabicznym, ale bezdzwiecznym, obecnym np. w
                japonskim slowie "sutoru" miedzy s a t. Podobnie japonce maja jeszcze
                bezdzwieczne I (nie mylic z i niezgloskotworczym, czyli nasza realizacja joty)
    • szarykot Re: Bezdźwięczne R 10.11.04, 10:05
      > Wiedzieliście, że jest coś takiego jak bezdźwięczne R?
      akurat akurat wczoraj czy przedwczoraj wyczytałem to w "Językach słowiańskich"
      Hanny Dalewskiej-Grań i się bardzo zdziwiłem smile podaje takie przykłady:
      krwawy [kŗfavy], pomyślcie [pomyśļće]
      fakultatywnie mędrca [mendrca] || [mendŗca]
      i w absolutnym nagłosie (raczej rzadko)
      lśnić [ļśńić] rtęć [ŗteńć]

      a dla innych języków:
      ros: волк [voļk] четверг [č'etv'eŗk]
      ukr: мстити [mstyty] - z bezdźwieczym [m]
    • kicior99 Re: Bezdźwięczne R 10.11.04, 16:42
      juz dawno sie nad tym zastanawialem. Jest to tylko rozwiazanie alofoniczne i
      wynikajace z kontekstu spolgloskowego, ale b. ciekawe. Dzwieczne h (np. dwoch
      bandydow i Bohdan) jest mniej wiecej zjawiskiem tej samej rangi.
      • szarykot Re: Bezdźwięczne R 10.11.04, 17:43
        zauważ jednak, że w niektórych językach (ukraiński, białoruski, czeski etc.)
        dźwięczne [h] ma status fonemu, a czy sa języki, gdzie samodzielnymi fonemami sa
        bezdźwięczne sonanty?
        • kicior99 Re: Bezdźwięczne R 10.11.04, 17:54
          w pewnym holenderskim dialekcie (okolice Groningen).
        • piotrpanek Re: Bezdźwięczne R 16.11.04, 14:11
          szarykot napisał:

          > zauważ jednak, że w niektórych językach (ukraiński, białoruski, czeski etc.)
          > dźwięczne [h] ma status fonemu, a czy sa języki, gdzie samodzielnymi fonemami
          s
          > a
          > bezdźwięczne sonanty?
          >

          Hmmm... to pewnie zależy od definicji fonemu smile
          Z jednej strony, angielskie "wh" nie jest uznawane w popularnych transkrypcjach
          za odmienne od "w". Nie kojarzę też żadnej pary dystynktywnej, choć
          może "where" i "were" albo "wear" by się nadało (za słabo znam ten język,
          zwłaszcza w wersji odbiegającej od RP). To by sugerowało, że w poczuciu
          ludności (do czego w zasadzie sprowadza się pojęcie fonemu, jako jednostki
          raczej mentalnej niż akustycznej) bezdźwięczne i dźwięczne "w" nie różnią się.
          Z drugiej zaś strony właśnie podobno natywi zauważają, że nasze (dźwięczne)
          wymawianie "wh" jest dziwne... Może to tak, jak z obecnością angmy w
          polszczyźnie. Niby mało kto o niej wie, ale kiedy się usłyszy kogoś, kto mówi
          [marketink] zamiast [marketin_k], lud zauważy "coś dziwnego" (nie mówiąc już
          o "francuskim r", dźwięcznym "h" poza "niechby'ami" itd.)
          Ale to chyba nie jest wyraźna odpowiedź na postawione pytanie smile

          Jeszcze mi się skojarzyło, że nasza tendencja do ubezdźwięczniania jest jednym
          z powodów utrudniających nam sylabiczne wymawianie "l" w "simple" itd. Po
          prostu wymawiamy je mniej dźwięcznie niz Angole, a im coś jest mniej dźwięczne,
          tym trudniej temu tworzyć ośrodek sylaby...
    • h_hornblower Zakładamy TOŻIŻ? 10.11.04, 23:16
      czyli Towarzystwo Ochrony ŻuBra i ŻuBrówki?

      zaniepokojony
      horny
      • szarykot Re: Zakładamy TOŻIŻ? 11.11.04, 10:17
        żubrówkę ciężko byłoby wymówić jako [župŗufka], ale ja bardzo chętnie założę
        Towarzystwo Ochrony Spółgłosek Dźwięcznych smile
        • ala.ort he he he 11.11.04, 10:51
          szarykot napisał:

          > żubrówkę ciężko byłoby wymówić jako [župŗufka], ale ja bardzo chętnie zało
          > żę
          > Towarzystwo Ochrony Spółgłosek Dźwięcznych smile
          >

          Było nie gubić dźwięcznego "h"!

          Bo to sie zwykle tak zaczyna....

          • piotrpanek Re: he he he 16.11.04, 10:08
            ala.ort napisała:

            > szarykot napisał:
            >
            > > żubrówkę ciężko byłoby wymówić jako [župŗufka], ale ja bardzo chętni
            > e zało
            > > żę
            > > Towarzystwo Ochrony Spółgłosek Dźwięcznych smile
            > >
            >
            > Było nie gubić dźwięcznego "h"!
            >

            Nikt tu nigdy nie zgubił dźwięcznego "h", tylko po prostu oparł się próbie
            narzucenia (a swego czasu była pewna kasta ludzi "kulturalnych", zwłaszcza po
            szkole aktorskiej, którzy usiłowali to zrobić bardzo systematycznie i dupa)
            obcego nam dźwięku tongue_out
            • a_la Re: he he he 16.11.04, 12:56
              piotrpanek napisał:

              >
              > Nikt tu nigdy nie zgubił dźwięcznego "h", tylko po prostu oparł się próbie
              > narzucenia (a swego czasu była pewna kasta ludzi "kulturalnych", zwłaszcza po
              > szkole aktorskiej, którzy usiłowali to zrobić bardzo systematycznie i dupa)
              > obcego nam dźwięku tongue_out
              >

              Dla Pana obcego, a dla mnie nie. Prosze pamiętać, że ja też mówię po polsku.
              Zgadzam się, że być może niektórzy nigdy dżwięcznego "h" nie posiadali.

              PS
              W Pana zdaniu zdecydowanie mocniej zabrzmiałoby pewne inne staropolskie słowo.

              ala
              • piotrpanek Re: he he he 16.11.04, 13:57
                a_la napisała:

                > piotrpanek napisał:
                >
                > >
                > > Nikt tu nigdy nie zgubił dźwięcznego "h", tylko po prostu oparł się próbi
                > e
                > > narzucenia (a swego czasu była pewna kasta ludzi "kulturalnych", zwłaszcz
                > a po
                > > szkole aktorskiej, którzy usiłowali to zrobić bardzo systematycznie i dup
                > a)
                > > obcego nam dźwięku tongue_out
                > >
                >
                > Dla Pana obcego, a dla mnie nie. Prosze pamiętać, że ja też mówię po polsku.

                A i owszem, są takie dialekty, które to przejęły z innych języków. Nie
                twierdzę, że nie są one polskie... Z tego jednak, co mi wiadomo (nie dysponuję
                niestety wiarygodnymi źródłami) w tzw. standardzie dźwięczne "h" nie było nigdy
                normalne, przynajmniej w polszczyźnie, a i nie byłbym pewny co do
                prasłowiańszczyzny. No dobra, być może moi przodkowie (językowi) wyrzucili
                dźwięczne "h" gdzieś na kaspijskich stepach, stwierdzając, że czas się odróżnić
                od Hetytów i Celtów... (Pomijając oczywiście udźwięcznienia w kontekstach
                typu "niechby")

                > Zgadzam się, że być może niektórzy nigdy dżwięcznego "h" nie posiadali.
                >
                > PS
                > W Pana zdaniu zdecydowanie mocniej zabrzmiałoby pewne inne staropolskie słowo.
                >
                > ala

                Ale jakie. Mocniej zabrzmiałoby "słowo płciowe", ale nie chciało mi się go
                akurat w tym kontekście używać. Oczywiście, jako Południowiec, mógłbym użyć
                innego słowa na cztery litery, synonimu użytego słowa "dupa". Jednak, o ile w
                mądrości ludowej "jak cie kopne w rzyć, to przestaniesz żyć" ono pasuje, o tyle
                w zdaniu "ktoś coś próbował zrobić i... rzyć" jakoś mi nie pasuje. Widać, nie
                są to synonimy absolutne...

                A poza tym, to jam tylko panek, nie Pan, przynajmniej w kontaktach
                internetowych...
                • a_la Re: he he he 16.11.04, 15:47
                  piotrpanek napisał:

                  >
                  > A i owszem, są takie dialekty, które to przejęły z innych języków. Nie
                  > twierdzę, że nie są one polskie... Z tego jednak, co mi wiadomo (nie
                  dysponuję
                  > niestety wiarygodnymi źródłami) w tzw. standardzie dźwięczne "h" nie było
                  nigdy
                  >
                  > normalne, przynajmniej w polszczyźnie, a i nie byłbym pewny co do
                  > prasłowiańszczyzny.

                  Piotrzepanku, nie Panie, wydawało mi się, że masz standardy w głębokiej
                  pogardzie...


                  >No dobra, być może moi przodkowie (językowi) wyrzucili
                  > dźwięczne "h" gdzieś na kaspijskich stepach, stwierdzając, że czas się
                  odróżnić
                  >
                  > od Hetytów i Celtów... (Pomijając oczywiście udźwięcznienia w kontekstach
                  > typu "niechby")

                  Aaa jesli juz, to od Hetytów smile


                  > Oczywiście, jako Południowiec, mógłbym użyć
                  > innego słowa na cztery litery, synonimu użytego słowa "dupa". Jednak, o ile w
                  > mądrości ludowej "jak cie kopne w rzyć, to przestaniesz żyć" ono pasuje, o
                  tyle
                  >
                  > w zdaniu "ktoś coś próbował zrobić i... rzyć" jakoś mi nie pasuje. Widać, nie
                  > są to synonimy absolutne...

                  No... z duzym zainteresowaniem czytałam, głównie dlatego, że do samego końca
                  nie wiedziałam o jakie słowo chodzi. smile

                  Wygląda na to, ze nie mam w idiolekcie słowa "rzyć", chociaż je znam.
                  Rozsmieszyłes mnie piotrzepanku, nie Panie. Dzięki.

                  ala
                  • piotrpanek Re: he he he 17.11.04, 13:44
                    a_la napisała:

                    >
                    > Piotrzepanku, nie Panie, wydawało mi się, że masz standardy w głębokiej
                    > pogardzie...

                    Miewam w pogardzie ustalenia językoustawodawców. Standard jednak to nie to
                    samo. Standard jest takim trochę abstrakcyjnym stworem badanym i opisywanym
                    przez językoznawców. Odmianą (socjolektem?) języka stosowaną w sytuacjach
                    oficjalnych, w gronie osób z różnych socjo- i etnolektów. W zasadzie tożsamą z
                    tzw. językiem literackim.
                    Nie dostosowuję zbytnio swojego idiolektu do standardu, broń Boże nie próbuję
                    też do tego nikogo nakłaniać, ale istnienie tej odmiany szanuję, tak jak
                    istnienie innych odmian.
                    Zaryzykowałbym stwierdzenie (ale ze mnie ryzykant, nie?), że najzajadlej
                    atakuję te ustalenia językoustawodawców, które nie są zgodne ze standardem
                    (tylko z tzw. "normą wyższą").
        • reptar Re: Zakładamy TOŻIŻ? 16.11.04, 11:35
          h_hornblower napisał:

          > czyli Towarzystwo Ochrony ŻuBra i ŻuBrówki?


          szarykot napisał:

          > żubrówkę ciężko byłoby wymówić jako [župŗufka],


          To się nazywa nieuzasadniona ekstrapolacja. We wskazanej w pierwszym poście
          tego wątku odpowiedzi Poradni językowej PWN wyraźnie stoi: "W przypadkach
          zależnych grupa głosek [br] zawsze pozostaje dźwięczna, np. [żubra, żubrowi]".

          Nie bardzo jest więc sens bronić żubra (w dopełniaczu) i żubrówki, skoro
          bezdźwięczność, tak niepokojąca niektórych działaczy TOŻIŻ, nie tym formom
          miałaby zagrażać.
          • h_hornblower Re: Zakładamy TOŻIŻ? 16.11.04, 17:03
            reptar napisał:

            > Nie bardzo jest więc sens bronić żubra (w dopełniaczu) i żubrówki, skoro
            > bezdźwięczność, tak niepokojąca niektórych działaczy TOŻIŻ, nie tym formom
            > miałaby zagrażać.
            >

            Krytyka ze wszech miar słuszna, lecz jeszcze mniejszy sens, obawiam się, bronić
            żubr i zubrówka... smile

            horny
        • h_hornblower Re: Zakładamy TOŻIŻ? 16.11.04, 16:53
          szarykot napisał:

          > żubrówkę ciężko byłoby wymówić jako [župŗufka]

          Jak dla mnie tak samo trudno czy łatwo jak żubra. Zresztą jak taki językowy
          sadysta potrenuje na zwierzaku to poradzi...

          horny
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka