Dodaj do ulubionych

odstawienie na "chore piersi"

24.11.08, 02:34
Chodzi mi o odstawienie metoda oszukania dziecka w taki czy inny
sposob, ze piersi sa chore, zepsuly sie, posmarowanie ich czyms
niesmacznym czy np. czarnym zeby sie dziecko wystraszylo.

Znam 3 dorosle osoby - jedna to moja siostra, druga to kolezanka i
trzecia to siostra klezanki - ktore w ten sposob byly odstawione w
wieku ok 2-3 lat. Tak sie sklada, ze wszystkie 3 pamietaja to
wydarzenie. Nie pamietaja karmienia, ale pamietaja dzien, kiedy
piersi mamy byly "chore". Moja siostra twierdzi, ze owszem, bylo to
traumatyczne dla niej przezycie (miala 2 lata 3 mies) - pamieta to
dokladnie, pamieta ze strasznie plakala. Kolezanka i jej siostra
byly starsze (3 lata) i tez pamietaja, ale mniej emocjonalnie niz
moja siostra - z opowiadan matki wiedza, ze juz niewiele wtedy byly
karmione tak czy inaczej.

Nie pisze tego, zeby tutaj kogos "zastraszyc" - wiadomo, ze sytuacje
sa rozne i czasami po prostu trzeba odstawic. Ale nieprawda jest
twierdzenie, ze dziecko "na trzeci dzien nic nie pamieta" i ze
gadanie o traumie jest przesadzone. Roznie bywa.
Obserwuj wątek
    • mama_mak Re: odstawienie na "chore piersi" 24.11.08, 11:36
      dobrzen ze to piszesz, bardzo ciekawe, biedne te dzieciaczki...
    • fizula Re: odstawienie na "chore piersi" 24.11.08, 12:57
      Też ta metoda jest dla mnie nie do przyjęcia z kilku powodów:
      *podważa zaufanie matka-dziecko: dziecko prędzej czy później dowie
      się, że zostało okłamane w tej ważnej dla siebe sprawie;
      *uczy dziecko, że można kłamać, jeśli się chce coś osiągnąć;
      *wywoływanie w dziecku obrzydzenia (np. niesmaczne mikstury
      gencjana, gorzki paluszek itd.) wobec tego, co na całe życie powinno
      się kojarzyć miło, ciepło, smacznie;
      Kiedy rzeczywiście trzeba odstawić np. ze względu na chorobę mamy
      można się obyć bez kłamstwa podając prawdę w uproszczonej formie,
      tak by dziecko zrozumiało: "mama chora", niekiedy takim widocznym
      znakiem tej choroby może być dla dziecka plasterek, opatrunek
      założony specalnie po to, by ułatwić dziecku przyjęcie tej trudnej
      dla niego prawdy. Stawienie czoła smutkowi, złości dziecięcej nie
      jest złe, jeśli po prostu stwierdzimy, że nie możemy karmić. Dziecko
      w ten sposób okaże nam swe uczucia, łatwiej sobie poradzi z tą
      sytuacją.
      Łatwiej jest oszukać dziecko, niech się gryzie samo z tym problemem,
      który je dotknął, niech się za to na nas nie złości, nie gniewa.
      Twoja siostra i koleżanki i tak miały szczęście być karmione tak
      długo. Wydaje mi się, że 3-latkom łatwiejto było przyjąć, bo one
      byłyby same w stanie to przyjąć, gdyby im trochę pomóc lub dosłownie
      kilka miesięcy poczekać.
      • mama_mak Re: odstawienie na "chore piersi" 24.11.08, 13:03
        Fizula, Ty naprawde potrafisz byc poetka laktacji.
      • cunning Re: odstawienie na "chore piersi" 24.11.08, 14:34
        Ojej, dziewczyny, beeez przesady! Naukowcy twierdzą, że codziennie kłamiemy po
        kilka razy, bez tego nie mogłoby istnieć społeczeństwo.
        Czy tak naprawdę "popsuta pierś" to kłamstwo? Raczej uproszczenie. Pierś jako
        taka jest w porządku, ale mamie w mózgu najwyraźniej "popsuł się" ośrodek
        odczuwania przyjemności z karmienia smile. Jeśli pięciolatek zapyta Cię skąd się
        biorą dzieci, nie będziesz mu szczegółowo opisywać stosunku seksualnego ani
        cyklu hormonalnego kobiety, tylko odpowiesz, że z brzucha, z przytulania mamy i
        taty na golasa, albo coś w tym stylu (nie wiem, jeszcze nie przeprowadzałam
        takich rozmów wink)

        Nie piszę tego jako specjalista od dziecięcej psychiki, ale jako mama, która
        była już psychicznie wykończona karmieniem. Właśnie odstawiłam tą metodą. Nie
        było żadnej traumy, żadnego płaczu, tylko zdziwienie. Potem młoda nie chciała
        wypić nawet odciągniętego mleka - widocznie nie było jej już potrzebne. Poza tym
        muszę przyznać, że pediatra, który zalecił odstawienie miał rację(choć wiem że
        to nie zawsze tak działa, ale moje dziecko od początku było dziwne pod względem
        upodobań żywieniowych), bo po odstawieniu, nagle jajka i część warzyw zaczęły
        smakować!

        Aha, czytałam kiedyś, że człowiek nic nie pamięta z pierwszych 2-3 lat życia, za
        to można komuś "nagrać" fałszywe wspomnienia. Moje pierwsze wspomnienia sięgają
        wieku ok. 5 lat. Jakoś nie wierzę tym koleżankom. A nawet jeśli nie kłamią, to
        czy stała im się jakaś krzywda z powodu odstawienia?

        • midla Re: odstawienie na "chore piersi" 24.11.08, 15:14
          to akurat nie powinno cię dziwić, że warzywa zaczęły smakować -
          przedtem miała te składniki w Twoim mleku...
        • ila79 Re: odstawienie na "chore piersi" 24.11.08, 18:03
          Cunning, fajnie,że tyle wytrzymałaś i że twoja córcia nie
          rozpaczałasmile. Ja też nie przepadam za karmieniem więc Cię rozumiem.
          Pozdrawiam i trzymajcie sięsmile.
      • dimma Re: odstawienie na "chore piersi" 24.11.08, 15:37
        Fizula,

        ja mam odstawianie jeszcze przed sobą, córcia ma teraz 15 mcy.
        rosnie i rozwija sie ladnie, nie choruje. mimo mojej nieregularnej
        czasowo pracy dajemy obie sobie rade, wiec tez nam sie z
        odstawianiem nie spieszy. Chcialabym corcie pokarmic do ok 2-2.5
        lat, ale mysle tez o drugiej ciazy.

        Jaką polecasz wiec metode? co powiedziec dziecku -nie, bo nie?
        i drugie pytanie - kiedy dzieci wyrastają same z piersi? ja zaczynam
        wątpic, ze moja corcia sama kiedys wyrosnie. Odkad skonczyla 3
        miesiace jak ma mnie pod reką, to ssie tak samo czesto jak miala 3
        miesiace. w nocu tez budzi sie co 1/5-2h na karmienie. nie widze
        zadnej tendencji malejącej...

        Z gory dziekuje i pozdrawiam,
        dimma



        • fizula Re: odstawienie na "chore piersi" 24.11.08, 18:42
          > Jaką polecasz wiec metode? co powiedziec dziecku -nie, bo nie?
          > i drugie pytanie - kiedy dzieci wyrastają same z piersi? ja
          zaczynam
          > wątpic, ze moja corcia sama kiedys wyrosnie. Odkad skonczyla 3
          > miesiace jak ma mnie pod reką, to ssie tak samo czesto jak miala 3
          > miesiace. w nocu tez budzi sie co 1/5-2h na karmienie. nie widze
          > zadnej tendencji malejącej...

          Tendencji malejącej w tym wieku nie ma. Po 18 miesiącach u
          niektórych dzieci ją widać, po 2-2,5 roku dzieci potrafią same
          rezygnować bardzo stopniowo. Wtedy niemal nic nie trzeba im mówić,
          one po prostu przestają potrzebować, domagać się ssania. Niektóre
          2,5-latki można przekonać do rezygnacji, choć o wiele łatwiej i
          prościej rezygnują 3-latki (o ile są zdrowe- np. mali alergicy mogą
          się o wiele silniej trzymać swojej immunologicznej ochrony). Wiele
          znanych mi 3-latków potrafiło rezygnowa samodzielnie bądź z
          niewielką pomocą rodziców (bez zawstydzania). Ale wszystkie znane mi
          dzieci, które same rezygnowały miały duże poczucie bezpieczeństwa,
          oparcie w rodzicach.
          Ja też przy najstarszej córci spodziewałam się tak samo jak Ty, że w
          drugim roku życia dziecko powinno ssać mniej. Przy kolejnych
          dzieciach, kiedy wiedziałam, że tak nie jest, było mi łatwiej
          zaakceptować to. W drugim roku życia, kiedy dziecko wszystko weźmie
          do buzi, wszędzie pójdzie, wszystkiego dotknie, karmienie dalej jest
          bardzo ważne ze względu na ochronę dziecka. A oprócz tego nie jest
          gotowe w drugim roku życia dobrowolnie się ograniczać ze względu na
          zacieśnianie więzi emocjonalnej. Jeślibyś zaszła w ciążę, gdy córa
          będzie miała 2,5 roku, jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że sama
          zrezygnuje też ze względu na zmieniony smak mleka, zmniejszenie jego
          ilości itd.
          Dziecko w drugim roku życia w ogóle raczej nie jest skłonne rozumieć
          argumentów >mówionych< dotyczących tego, co jest dla niego ważne.
          Tak mi się wydaje.
          • basiak36 Re: odstawienie na "chore piersi" 24.11.08, 21:48
            > Tendencji malejącej w tym wieku nie ma. Po 18 miesiącach u
            > niektórych dzieci ją widać, po 2-2,5 roku dzieci potrafią same
            > rezygnować bardzo stopniowo.

            Dzieki za te slowa.
            Ja myslalam ze u nas pojawila sie tendencja malejaca (coreczka ma 13 miesiecy),
            bo jakos w dzien nie domagala sie piersi, w nocy tez tylko 1-2 razy. A od paru
            dni znow zaczela i dzisiaj w pracy mialam totalnie nabrzmiale piersi co nie
            zdarzylo mi sie ani razu od czasu kiedy do pracy wrocilam 3 miesiace temu.
            Ciesze sie ze nadal chce ssac i pic mleczko.
            Nie myslalam ze kiedys to napisze, przy pierwszym dziecku nie moglam sie
            doczekac kiedy zakoncze karmienie - a potem pol roku po zakonczeniu chcialam
            wrocicsmile
            • fizula Re: odstawienie na "chore piersi" 24.11.08, 22:19
              Ale generalnie karmienie w drugim roku to wielka sinusoida: raz
              karmienie jak małego niemowlaka, innym razem zapominanie o ssaniu.
              Lepiej się nastawić, że w drugim roku dziecko oczekuje
              często "maminego" karmienia. Niektórzy w dzień redukują karmienia,
              co się często udaje, bo dziecko jest zaabsorbowane poznawaniem
              świata, ale nie jestem pewna, czy to się "opłaca", bo często dzieci
              to nadrabiają nocami.
              Jeszcze a propos tego, co mówić, jeśli chcemy zachęcić do rezygnacji
              z karmienia piersią: można zwracać uwagę, jak dziecko zjada dorosłe
              rzeczy. Ale to raczej oszałamiających efektów nie przyniesie dopóki
              dziecko nie jest na nie gotowe. Zawstydzaie jest równie nieprzyjemną
              metodą, co oszukiwanie, bo dlaczego dziecko miałoby się wstydzić
              swojej dziecięcej natury?
              Uogólniłam tutaj, a może nie powinnam, bo każde dziecko jest inne.
              Jeśli maluch np. przeżył jakąś rozłąkę, odczuwa ambiwalencję mamy,
              to może być mu trudniej pożegnać się z tym etapem.
              • basiak36 Re: odstawienie na "chore piersi" 24.11.08, 23:03
                Niektórzy w dzień redukują karmienia,
                > co się często udaje, bo dziecko jest zaabsorbowane poznawaniem
                > świata, ale nie jestem pewna, czy to się "opłaca", bo często dzieci
                > to nadrabiają nocami.

                U nas jest odwrotnie, oferuje malej piers w ciagu dnia bardzo czesto kiedy
                jestem w domu (czyli 4 dni w tygodniu), i zawsze chetnie ssie, tyle ze sama sie
                ostatnio nie dopominala, ale znow zaczela.
                Nie bede robic nic w kierunku zachecania zeby mniej jadla, widze jak bardzo jej
                to potrzebne - kiedy wracam z pracy ssie z pol godziny, a potem nagle ze
                stesknionego dziecka jest znow wesola i zadowolona.
                Ogolnie mowiac karmienie zostawilam wylacznie jej uznaniu, tzn i mleczne i stale
                posilki smile
                • dimma Re: odstawienie na "chore piersi" 25.11.08, 09:32
                  Bardzo dziekuje za te ostatnie posty! wciaz nie moge sie nadziwic,
                  jaki kit WSZEDZIE wciska sie mlodym mamom..np. noworodek moze chciec
                  ssac nawet co 20 min, bo ma maly zaladek i szybko jest glodny".. ani
                  slowa tym, ze moze chciec ssac, bo chce ssac, a nie jesc...
                  rzeczywiscie, przy drugim dziecku bede wiedziec wiecej, a nie
                  myslec, ze cos jest nie tak ze mna lub z dzieckiem...

                  Ale wciaz niepokoi mnie jedna rzecz - jak ja jestem w domu dziecko
                  duzo ssie, i je malo doroslych rzeczy, malo tez pije.no ale ma duzo
                  mleka. Natomiast jak jest z niania i nie ma "ccyyy" (jak to mowi
                  coreczka) to nie je wcale wiecej i tez nie pije duzo (ok 100 ml wody
                  przez 8 godzin, plus ok 30 g jablka). fakt, ze potem ssie i je caly
                  wieczor i noc...
                  czy ona nie zrobi sobie tak krzywdy? to picie martwi mnie
                  najbardziej...
                  pozdrawiam,
                  dimma
    • stangy a ja się nie zgodzę z autorką wątku 26.11.08, 14:01
      ja wykorzystałam okazję bólów piersi oraz koniec choroby malucha do
      odstawienia i nie sądzę abym spowodowała u niego traumę.

      powiedziałam synkowi, że bolą mnie cycusie i że pewnie dobrze to
      rozumie bo dopiero co był chory; ponieważ bolące cycusie to jednak
      jest dla dziecka abstrakcja przykleiłam sobie plastry co by
      zwizualizować dolegliwość. Faktycznie się tym przejął, kazał sobie
      co jakiś czas cycusie pokazywać, co skrupulatnie czyniłam. Poza tym
      wyjaśniłam mu, że w każdej chwili może się do cycusia przytulić -
      chętnie to robił, mysle, że w ramach sprawdzianu, że nadal ma do
      nich prawo. Po dwóch dniach powiedziałam, że nie ma już plasterków,
      ale że mleczka jest coraz mniej i niedługo przestanie płynąć. Synek
      podszedł do sprawy bardzo dojrzale, niemniej po kilku dniach
      powiedział, że bardzo jednak chce sie napić mleczka od mamy więc mu
      pozwoliłam. Pociągnął kilka razy, stwierdził, że już prawie nie leci
      i tyle. Sama byłam w szoku, bo cycoholik był z niego totalny.

      Odstawiłam go z żalem, obiecując sobie, że gdyby miało się to
      skończyć histerią to zrezygnuję. Powód odstawienia był prosty -
      synek jadł już tylko nocą, ale za to co godzinę. Nie byłam w stanie
      spać i zrobił się ze mnie nieprzytomny cień, irytowałam sie na całą
      rodzinę, nie mogłam się skupić w pracy. Na szczęście się udało bez
      bólu, synek nie uronił nawet jednej łezki, teraz przesypia całe noce
      co po 2 latach i trzech misiącach bezustannych pobudek jest dla mnie
      szokującą nowością. Nie żałuję ani jednego dnia karmienia, ale
      ostatnimi czasy było to już ponad moje siły.

      Co do traumy to na pewno ja ją przeżyłam - odstawienie było dla mnie
      bardzo bolesne emocjonalnie, miałam poczucie, że coś się
      nieodwracalnie kończy, że mój mały chłopczyk dorośleje i że przestał
      właśnie być moim słodkim maleństwem związanym ze mną niewidzialną
      nitką karmienia (już mu nie jestem niezbędna do funkcjonowania - a
      do tej pory byłam). Co do traumy synka - cóż zapytam go za parę lat,
      najwyżej sie będę biła w piersi (bezmleczne wink
      • joannaiwa Re: a ja się zgodzę z autorką wątku 28.11.08, 13:25
        jakoś nie przekonuje mnie metoda oszukiwania syna (trzeba to wprost
        powiedzieć bez eufemizmów). tym bardziej że akurat w moim przypadku
        nie ma takiej potrzeby. Syn za niecałe dwa tygodnie kończy 3 lata i
        karmienie można powiedzieć jest już symboliczne - z jego wyboru. Bo
        nawet biorąc pod uwagę, że ograniczenie w dzień spowodowane było
        moim powrotem do pracy, gdy miał prawie dwa lata, to początkowo
        (przez jakieś pół roku) nadrabiał moją nieobecność wieczorem i w
        nocy (pół wieczora na cycu, 2-3 pobudki w nocy). Teraz w nocy budzi
        się tylko raz, albo i wcale - po prostu nie potrzebuje już ssać tyle
        w nocy. Ssie przed zaśnięciem (ale już nie zasypia przy cycusiu -
        odwraca się plecami jak to facet smile i tak zasypia), po wybudzeniu,
        jeśli jestem jeszcze w domu i na powitanie powrotu z pracy - ale
        króciutko, bardziej jest to przytulenie się do mnie. A był totalnym
        cycoholikiem, częsciowo w związku z tym, że jest dzieckiem bardzo
        wrażliwym i tak pomiedzy 1,5 roku a 2,5 roku cycuś był czasami
        lekarstwem na targające nim emocje. W związku z tym, ja nie znam
        takich sytuacji, że dziecko mi długo i histerycznie płacze (żaden
        płacz nigdy nie trwał dłużej niż 5 minut), rzuca się na ziemię i
        inne takie objawy buntu 2-latka. Oczywiście miał swoje humory, ale
        nawet ja sama śmiałam się, że przy cycusiu lepiej mu idzie
        przemyślenie sytuacji i podsumowanie dnia. Generalnie jestem zdania,
        że poza innymi oczywistymi korzyściami, w tym zdrowotnymi, dla
        dziecka, karmienie piersią wpływa bardzo pozytywnie na psychikę
        dziecka, zwłaszcza w okresie narastającej samoświadomości i
        odczuwania lęków separacyjnych (8-9 miesiąc do 2 lat). Choć i
        później też jest ważne i potrzebne, o ile dziecko tego potrzebuje
        (np. alergie, wrażliwość itd). Nadmienię, że nie od początku byłam
        zdecydowana na tak długie karmienie. Początkowo, jak pewnie wiele
        innych mam ogłupionych stereotypami i radami otoczenia, planowałam
        karmić tylko do roku (moja mama nawet mówiła mi że może nie być
        tyle, bo ona straciła pokarm w 3 miesiącu, zapomniała tylko dodać,
        że byłam wtedy miesiąc w szpitalu i wtedy nie było wstępu dla
        matek smile). Gdy syn miał roczek w międzyczasie pogłębiłam trochę
        swoją wiedzę i za radą bardzo mądrej pediatry postanowiłam
        kontynuować do 2 lat. Gdy syn miał 2 lata - straszny był z niego
        cycoholik i równolegle zobaczyłam u koleżanki, która odstawiała w
        wieku 2 lat swego syna jakie traumatyczne może to być dla
        niegotowego dziecka (jej syn też był cycoholikiem - płakał w nocy i
        w dzień za cycusiem przez 3 miesiące, dobijał się do ich sypialni
        wołając rozpaczliwie "mamusiu cycusia"). pomyślałam, dlaczego ja mam
        zgotować taki los swemu dziecku, w imię czego - bo kilka dziwnych
        mam z otoczenia czy na forum jest zdania, że należy jak najszybciej
        odstawić? Ponieważ jestem osobą często płynącą pod prąd ogólnych
        tendencji, a dodatkowo karmienie mi nie przeszkadzało i jeszcze
        trafiłam na to forum, które utwierdziło mnie w przekonaniu, że wcale
        nie ma przymusu odstawienia w wieku 2 lat, postanowiłam karmię dalej
        i stopniowo będę wygaszać w zgodzie z dzieckiem. I potwierdzam co
        powiedziała Fizula, w wieku 3 lat chłopak pięknie sam rezygnuje z
        karmienia i gdybym się pewnie trochę przyłożyła, to można by je
        zakończyć całkowicie całkiem szybko. Cierpliwości mamy - wszystko
        naturalnie pięknie się ułoży i prośba - nie zamykajcie tego forum,
        ono naprawdę jest potrzebne, bo pokazuje, że długie karmienie
        piersią to nic niezwykłego i zdrożnego i walczy z wszechogarniającym
        myśleniem - zakończmy to jak najszybciej i usamodzielniajmy dziecko
        najlepiej jeszcze zaledwie kilkumiesięczne. Tyle że jeśli ktoś się
        tu usamodzielnia to matka - bo butelkę to może podać każdy, na pewno
        nie dziecko, które później trzeba odstawiać od butelki. Dzieci są
        różne, jednym rezygnacja z piersi przychodzi łatwiej, innym
        trudniej. Każda matka powinna bardzo uważnie obserwować swoje
        dziecko i wybrać to co jest dla niego najlepsze, a nie to co jest
        najwygodniejsze dla niej (pomijam przypadki gdy jest to dla matki
        udręką - zdarza się, i może rzeczywiście lepiej w pewnym momencie
        zakończyć).
    • joannaiwa Re: odstawienie "chore piersi"- zapomniałam dodać 28.11.08, 13:40
      Jakkolwiek jest prawdą, że do 3 roku życia pamięć dziecka nie
      funkcjonuje zupełnie sprawnie i wielu zdarzeń dziecko nie pamięta
      (chociaż nie udowodniono, iż traumatyczne wydarzenia nie są w stanie
      być zapamiętane przez dziecko powyżej 2 lat), to pamięć pewnych
      zdarzeń, zwłaszcza powodujących lęk u dziecka odłada się w jego
      układzie limbicznym (podświadomości), który jest swego rodzaju
      zastępczą pamięcią maleńkich dzieci.

      Co do tego, że takie małe dziecko i tak nie pamięta takich zdarzeń i
      nie mają one wpływu na jego rozwój: "J Jacobs i Z. Nadel
      stwierdzili, że nie możemy pamiętac traumatycznych wydarzeń z okresu
      wczesnego dzieciństwa ponieważ hipokamp i kora są niedojrzałe, aby
      tworzyć pamięć faktów, ale pamięć emocji funkcjonuje za sprawą
      układu limbicznego (ciało migdałowate). Traumatyczne przeżycia
      wczesnego dzieciństwa są więc w przyszłości niedostępne dla
      świadomości, mogą jednak powodować silny lęk lub stałą gotowość do
      jego wystapienia.W świetle tych rozważań szczegolnego znaczenia
      nabiera profilaktyka - troskliwe chronienie małych dzieci przed
      bodźcami wywołującymi silne emocje strachu czy lęku" (M.
      Molicka "Bajkoterapia" str. 18).
    • moonlight80 Re: odstawienie na "chore piersi" 28.11.08, 15:15
      Długo zbierałam się zeby odstawić dziecko od piersi i wiele razy zastanawiałam sie czy zrobić to właśnie w taki sposób ale podczytywałam czasami tego forum zaniechałam tej metody.

      Ja mniej więcej jak córcia miała 2 lata i 8 miesiecy zaczęłam jej mówić ze mleczko powoli sie juz kończy(co było też prawdą)i że fajnie jest pić mleko z kubeczka.Ostatecznie nie mogła sie doczekać kiedy kupimy kubek i mleko. Mówiłam jej też ze malutkie dzieci piją dużo mleka mamy a ona juz jest coraz starsza i chciałabym zeby skosztowała jak smakuje inne mleko.Ona biedna w życiu nie miała butelki,wprowadziłam jej po roczku kubek niekapek-wczesniej piła tylko pierś.Więc picie z kubka mleka było czymś wyjatkowymsmile
      Więc moja metoda była oparta na prawdzie i zainteresowałam dziecko po prostu alternatywnym mlekiem.I w wieku 2 lata i 10 miesiecy ostatni raz piła moje mlekosmile
      • olivka31 Re: odstawienie na "chore piersi" 28.11.08, 17:58
        Jestem w trakcie odstawiania właśnie "Tą "metodą i nie żałuję ,że
        podjęłam tę decyzję i że właśnie w taki sposób odstawiam.Mój maluch
        ma już 2 latka i 3 m-ce,dawno już chciałam odstawić,bo jestem
        fizycznie wykończona karmieniem.Mały przystawiał się w nocy średnio
        jakieś 15 razy , do tego dochodziło jeszcze nocne noszenie na
        rękach.Nie miałam jednak sumienia wcześniej go odstawić, bo ciągle
        chorował,wiec nie chciałam mu dokładać cierpienia a cycuś to był
        taki jakby azyl ,kiedy się źle czuł...Poza tym zawsze się bałam ,ze
        odstawianie będzie dla małego wielkim psychicznym
        przezyciem...traumą.
        Niestety na moich piersiach rozwinęła się zakaźna choroba skórna i
        że tak powiem zostałam przyciśnięta do muru.Dzisiaj mija już 4 dzień
        bez karmienia i jestem wielce zaskoczona,bo ani razu mały nie
        płakał,nie robił żadnych cyrków,nie wydarzyło się nic z tych rzeczy
        o których naczytałam się na forach.Dziecko moje spokojnie z pokorą
        i miłością do mamy przyjęło do wiadomości,ze mama ma chore cycusie i
        że mocno bolą i jak będzie je ssał ,to będą bardziej boleć.Widać
        dzieci w tym wieku sa bardzo mądre.Nawet nie czuję ,ze jestem w
        trakcie odstawiania.Podejrzewam jednak, ze gdybym te metodę
        zastosowała jakiś rok temu, to raczej by się nie powiodło,bo mały by
        nie zrozumiał dlaczego odbieram mu to co on kocha najbardziej w
        świeciesmile
        Moje zdanie jest takie,że moment odstawienia dziecka od piersi, to
        kazdej mamy indywidualna sprawa.Mamusia najlepiej wie(potrafi
        wyczuć)"Ten" moment,zeby dziecko tego nie przeżyło zbyt bolesniesmile
        • olivka31 Re: odstawienie na "chore piersi" 28.11.08, 18:08
          Chciałam jeszcze dodac, ze nieważna jest metoda, nie ważne ,czy
          dziecko okłamiemy,czy powiemy półprawdę...Jest wiele metod na
          odstawienie dziecka od piersi,ale matka powinna wybrac taką dla
          swojego dziecka, zeby jak najmniej przezyło to psychiczniesmileReszta
          nieważnasmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka