Otwieram wątek w kontekście zbliżających się Świąt Bożego
Narodzenia

Moja lepsza połowa czasem odczuwa potrzebę
uszcześliwienia mnie na siłę prezentami, których nie chcę i nie
wziąbym ich nawet gdyby mi dopłacali do nich
Przykłady:
1. za mała koszula (w dodatku pedalsko pstrokata) jako jedyny
prezent na urodziny

2. zegarek (uzasadnienie: 'bo Twój jest już stary') - owszem, mam go
juz kilka ładnych lat ale nie zamierzam wymieniać, bo bardzo go
lubię i dobrze mi się go nosi.
3. Zestaw odcinków serialu komediowego, którego prawie nie oglądam
(uzasadnienie: bo to serial dla facetów).
Przezyliscie podobną traume?