-
To znowu ja:)chora na toksyczną miłosc:).Tym razem chciałam się was zapytac,
bo jeszcze o tym wam nie powiedziałam, o pewną rzecz. Kiedy schodziłam się z
moim byłym S.,po trzech latach nie bycia razem, a po 9 bycia, chciałam zacząć
wszystko od nowa. W przypływie szczerosci i silne potrzebie mówienia prawdy,
powiedziałam mu o jednej rzeczy. Mój były S. kiedyś pił. Jego świństwom nie
było końca wtedy. Kiedy przestał definitywnie(nie pije od 7 lat), zrobił się
jeszcze bardziej egoistyczny ...
-
Rozwod to wielka porazka zyciowa.Jeszcze wieksza gdy sa dzieci niczemu niewinne. Przykre,ze dorosli lUdzie nie potrafia zbudowac trwalego zwiazku.Zycie to nie harlequin.
-
-
Witam po długiej nieobecności...
Niestety cały czas tkwię pośrodku sprawy rozwodowej (cóż, tylko dobry rok...)
Ostatnimi czas jeszcze moja małżonka próbowała zrobić wszystko by odsunąć jak
tylko się da naszą prawie czteroletnią córeczkę ode mnie. Pierw były
niestworzone historie na mój temat, które słyszało dziecko, następnie próby
"niewydawania" córki na moje z nią spotkania, a na sam deser, w połowie
grudnia zeszłego roku posądziła mnie o molestowanie córki i uniemożliwiła mi
całko...
-
-
Jestem tu dopiero od kilku dni ale czas cos powiedzieć o sobie. Już wiecie, że mój rozwód trwał 7 minut i jest z orzeczeniem winy exa. Było to we wrześniu zeszłego roku. Ale tak naprawdę rozwód brałam wbrew sobie. Otóż mój ex. był karany i mogło to zawalić moją zawodową karierę i bezpieczeństwo finansowe moich dzieci. Mimo tego byłam z nim, bo mu to karanie wybaczyłam i nie chciałam tworzyć fikcji. Do czasu gdy znalazłam przez przypadek w jego rzeczach nagrany sex z koleżanką z pracy w moim d...
-
Ogladałam własnie odcinek pogladowego serialuo zdradzie i przebaczaniu. Na
motywach tegoz serialu mam pytanko do zdradzonych - czy uslyszeliscie chociaz
raz szczere "przepraszam"? I do tych ktorzy zdradzioli - powiedzieliscie
szczerze "przepraszam"? Z pelna swiadomoscia, ze wyrzadziliscie tej druguej
osobie zdrada wielka krzywde? Nie myslac "ja taki bidny/a nieszczesliwy/a
tylko sie pocieszelem/am, a ona/on nic nie rozumie i jeszcze cos ode,mnie
chce"
-
zazdroszcze, nie, nie ma komu.Jak juz napisales w PS, odeszla.A chcialam
napisac, ze jej zazdroszcze tak dojrzalego mezczyzny.Swiadomego.
Ja jestem po drugiej stronie tej bramki.Moj kochany jest w Twojej sytuacji,
ale nie do konca.Nie do konca przeciez moga byc sytuacje takie same.Nie chce
pisac o jego zachowaniu, watpliwosciach,wahaniach.Musialby Tobie sam
powiedziec.Ja sie tylko domyslam, troche wiem, duzo mi powiedzial.Alke nie
jest do konca tak ,jakby moglo byc.
On wlasnie sko...
-
-
Dawno mnie nie było. Oj, naprawdę trochę minęło. Nie do końca z mojej winy.
Co u mnie? Separację wycofała - na moje zdecydowane (jak mało co u mnie): albo
jesteśmy razem albo nie.
Ale nim do tego doszło, zdarzyło się wiele. Żona wylądowała w szpitalu
psychiatrycznym na parę tygodni - paranoja. Trochę to tłumaczy...
Opiekowałem się nią jak mogłem, jakby nigdy nic, jakby nic się nie zdarzyło,
dzieci były przy mnie cały czas; obecnie tworzymy rodzinę: ja, ona, ona
większa, ona mniejsza :-...
-
Czy ktoś posiadający status kilkuletniego rozwodnika/rozwódki powie mi, kiedy
mu się znudzi podnosić mi ciśnienie przed każdymi świętami? Widzę, że każdy
pretekst jest dobry.
-
Spotkaliśmy się w dość dziwnym i trudnym momencie życia - on kilka dni przed
rozprawą rozwodową, ja kilka dni przed złożeniem pozwu. Oboje pokaleczeni,
poobijani psychicznie, praktycznie dwa wraki emocjonalne. Właściwie ciągle
pytamy siebie co robimy, czy mamy świadomość tego, co robimy. Tak naprawdę,
to nie wiem, coś nas do siebie ciągnie... Ustaliliśmy, że będziemy ze sobą
szczerzy, do bólu szczerzy... Nie wiem czy to jest dobra strategia... Oboje
bardzo boimy się zranić i zosta...