-
Ja mam wrażenie że mój M jest, i trochę tego nie rozumiem. Mówi że
on powinien być ważniejszy od dzieci!!!! Niestety w moim przypadku
to mnie wykonalne, ale ja nie miałabym nic przeciwko gdyby
rozpatrywał np. najpierw dobro dzieci a potem moje. No napewno nie
byłabym zazdrosna. Trochę mnie to wkurza. A jak u Was?
-
Tzn, jak np szkrab marudzi cały dzień, a przychodzi tata i od razu
zmiana nastroju? Albo jak wychodzicie z siebie, żeby bąbla
rozśmieszyć, po czym przychodzi od dawna nie widziany wujek czy
przyjaciółka, a Malu banan od ucha do ucha? Chodzi mi oczywiście o
taką zdrową, malutką zazdrość, o takie delikatne ukłucie w
serduszko ;))
-
Jak to u Was jest?
Wszyscy mówią, ze starsze zazdrosne. A u mnie starsza się szybko
dostosowała, a mały dostaje czasem szału jak starszą biorę na
kolana. Spycha ją, wrzeszczy.
Tez tak macie, czy mi sie taki przebojowy egzemplarz trafił?
Aga
-
Ty na L4 jestes tak? ktos kiedys wspominal, ze sie nie opedze od
wizyt...;-)a tu co...cisza na pokladzie... ;-(
zapraszam-jak juz moj starszak wyzdrowieje!
-
no i stalo sie, musialam wczyscic naszemu psu. Szczeknela dzis na
Piotrusia, wczesniej raz zawarczala gdy mały chcial zabrac jej
sznurek. Wtedy Pawel ją skarcil, byl podniesiony glos, komenda
lezec i zamkniecie w korytarzu. Dzisiaj jestem sama, i jak sucz
jedna szczeknela, to nie myslac nic a nic, poderwalam sie i dostal
pies w d..ę, po czym wywalilam za drzwi, na dwor. No i teraz nie
wiem, czy dobrze zrobilam...zeby to nie dalo odwrotnego skutku.
buuuuu