ewa553
03.05.07, 10:12
wlasnie wrocilam z sadu, gdzie mialam cos do zalatwienia (w cywilnym). Jak z
cywilnego schodzilam na dol, to uslyszalam jakies straszne krzyki, doslownie
mrozace krew w zylach. Na parterze jest karny. Co sie okazalo: byl proces
Turka, ktory rok temu poderznal gardlo swojej wloskiej partnerce. I wlasnie
matka ofiary z nieslychana sila rzucila sie na niego w momencie, kiedy miala
zeznawac, a wiec byla blisko niego. Krzyczala, ze go zabije itd. Miala wprost
nieludzki glos i nieludzkie sily: z najwyzszym trudem jej pozostale corki i
rodzina wyprowadzila ja z sali, tek ze policjanci ktorzy nadbiegli, nie
musieli jej na szczescie nic zrobic. Bylo straszne zamieszanie, liczni
adwokaci z bladymi twarzami starajacy sie uspokoic itd. Nie wiem czy zapomne
ten jej straszny krzyk. Jak bardzo cierpi matka, do tego wloska, kiedy jej
dziecko w tak makabryczny sposob zginie?