O interferencji

16.11.06, 18:16
Nie da sie ukryc, ze mieszkajac w obcym kraju i poslugujac sie jesykiem obcym wczesniej czy pozniej wplywy nowego jezyka pojawia sie w ojczystym. Wedlug powszechnego przekonania zaczyna sie od akcentu. Ale to chyba nieprawda. Przede wszystkim rzuca się to na struktury. W moim przypadku brakuje mi polskich odpowiednikow "he/she is meant top..." no i oczywiscie polskiego odpowiednika bezokolicznika czasu przeszlego (he must/might (...) have done it) i czasu terazniejszego. W ogole oswoiwszy sie w praktyce z systemem, w jakim funkcjonuja czasowniki angielskie dostrzegam coraz czsciej dobrodziejstwa systemu, wielosci aspektow czasowych i mozliwosci obciazenia ciezaru zdania czasownikiem. Z natury jezyk polski nie ma takich mozliwosci (ale czy summa summarum jest czego zalowac?) Z obserwacji innych mozna wyciagnac jeszcze jeden wniosek - po kilkuletnim pobycie "siada" przede wszystkim polska fleksja i zwiazki rzadu - proste nastepstwo braku deklinacji w jezyku angielskim. Dyskusje o rozowym laptopie bylyby odebrane tu jako bezprzedmiotowe i wydumane -po jaka cholere sie nad tym rozwodzic, skoro wymowa jest taka sama? Poza oczywistymi wyglupami nie zauwazylem jakiegos ubostwa fonetycznego - na to przyjdzie jeszcze czas. A jakie sa wasze spostrzezenia?
    • stefan4 Re: O interferencji 16.11.06, 19:03
      kicior99:
      > Nie da sie ukryc, ze mieszkajac w obcym kraju i poslugujac sie jesykiem obcym
      > wczesniej czy pozniej wplywy nowego jezyka pojawia sie w ojczystym.

      Jasne, np. przywódcy polskiego języka uznaliby powyższe zdanie za
      ,,niepoprawne''. Chociaż może wpływy też mieszkają i posługują się, kto wie...

      kicior99:
      > W moim przypadku brakuje mi polskich odpowiednikow "he/she is meant top..."

      Nie jestem pewien, czy skumałem problem. Czy Ci idzie o polskie tłumaczenie
      np. ,,he is meant to do it all by himself''? To by było ,,on ma to zrobić
      samodzielnie''.

      kicior99:
      > no i oczywiscie polskiego odpowiednika bezokolicznika czasu przeszlego (he
      > must/might (...) have done it)

      ,,He must have done it'' == on na pewno to zrobił.
      ,,He might have done it'' == on być może to zrobił.
      Nie wiem, czemu nazywasz to bezkokolicznikiem.

      Jeśli źle zrozumiałem, to proszę, podaj bardziej rozbudowane przykłady.

      kicior99:
      > W ogole oswoiwszy sie w praktyce z systemem, w jakim funkcjonuja czasowniki
      > angielskie dostrzegam coraz czsciej dobrodziejstwa systemu, wielosci aspektow
      > czasowych i mozliwosci obciazenia ciezaru zdania czasownikiem. Z natury jezyk
      > polski nie ma takich mozliwosci (ale czy summa summarum jest czego zalowac?)

      Ja myślę, że nie ma czego. Byłoby, gdyby nie istniały inne elementy zdania
      zdatne do przejęcia tego ciężaru. Ale przecież jest ich pod dostatkiem.

      - Stefan

      www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
      • kicior99 Re: O interferencji 17.11.06, 08:41
        have done w strukturze, ktora cytujesz, to wlasnie bezokolicznik czasu przeszlego - bardzo wygodna rzecz.
        • stefan4 Re: O interferencji 17.11.06, 09:50
          kicior99:
          > have done w strukturze, ktora cytujesz, to wlasnie bezokolicznik czasu
          > przeszlego

          Ja w nim nie widzę bezokolicznika, bo to jest forma osobowa; np. ,,have done''
          różni się od ,,has done''. No, ale mniejsza o terminologię gramatyczną, skoro
          mamy przykład użycia.

          kicior99:
          > bardzo wygodna rzecz.

          A cóż jest wygodniejszego
          (1) w ,,he is meant to'' niż w ,,on ma''?
          (2) w ,,he must have done'' niż w ,,on na pewno zrobił''?
          (3) w ,,he might have done'' niż w ,,on być może zrobił''?

          Wygodniejsze może być tylko to, że skoro na codzień gaworzysz po angielsku i
          masz w związku z tym gębę i mózg pełne kluch, to sprawia Ci trochę zachodu
          wyplucie tych kluch i przestawienie się na ludzką mowę.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • kicior99 Re: O interferencji 17.11.06, 12:26
            konstrukcja brzmi nastepujaco: modal + bezokolicznik. I tak masz:
            must do
            must be doing
            must have done
            must have been doing
            99 proc, gramatyk o tym trabi i juz nie zamierzam sie klocic.
            Co do kluch - nie narzekam. I can easily get my head round it...
            • kicior99 BTW 17.11.06, 12:39
              jesli nie okolicznik to jaka to jest forma?
              Nawiasem mowiac, niemieckie framatyki, razem z moja wyrocznia (Helbig_Buscha) ten rodzaj konstrukcji tez nazywaja infinitivem perfect (gemacht haben). Zdaje sie ze jest to universale dla calej rodziny jezykow germanskich, a i francuski zna te kinstrukcje: apres avoir fait...
              • pam75 Re: BTW 17.11.06, 13:11
                kicior99 napisał:

                > jesli nie okolicznik to jaka to jest forma?
                Raz piszesz o bezokoliczniku czasów przeszłego i innych, teraz o okoliczniku. O
                czym wreszcie mowimy?
                • kicior99 Re: BTW 17.11.06, 13:30
                  oops, po nocce spalem tylko godzine, wybaczcie mi. Oczywiscie bezokolicznik, to chyba oczywiste.
    • szkola.be Re: O interferencji 16.11.06, 19:52
      >...wplywy nowego jezyka pojawia sie w ojczystym. .... Przede wszystkim
      > rzuca się to na struktury.
      Tobie się żuciło na klawiaturę.
      Brak kreseczek (ą, ę, ś, ć...) naprawdę razi.
      Doinstaluj sobie to co należy.
      • kicior99 Re: O interferencji 17.11.06, 08:39
        a tobie - na ortografie, Jestes akurat najmniej upowazniona do takich komentarzy,
        • szkola.be Re: O interferencji 17.11.06, 16:10
          > a tobie - na ortografie,
          > Jestes akurat najmniej upowazniona do takich komentarz
          Jestem Polakiem.
          Od urodzenia mieszkam w Polsce podobnie jak moi rodzice i dziadkowie.
          Dlatego nawet nie będąc językoznawcą mam prawo określić,
          jaka właściwość języka, nie całkiem normalna, jest widoczna u autora watku,
          mieszkającego długo za granicą.
          Jemu wydaje się że gramatyka, ja zaś widzę , że pisownia,
          i mam pełne prawo taki pogląd wyrazić.
          • kicior99 Re: O interferencji 17.11.06, 17:58
            nie am na razie komputera z polskimi czcionkami ale jutro to sie zmieni. Ponadto netykieta zaleca pisanie bez znakow diakrytycznych ze wzgledu na rozne standardy kodowania i pisze to jako admin z dlugoletnim stazem.
            • szkola.be Re: O interferencji 17.11.06, 20:41
              > ..... pisze to jako admin z dlugoletnim stazem.
              Czas leci.

              > ... netykieta zaleca pisanie bez znakow diakrytycznych
              > ze wzgledu na rozne standardy kodowania ...
              Pierwszy raz (od około 15 lat) słyszę ,
              wcześniej - nie pamiętam, może i tak było, nie będę się spierać.
    • zettrzy Re: O interferencji 16.11.06, 20:51
      ja podobno mowie po polsku zupelnie bez zadnych akcentow czy innych skrzywien
      fonetycznych, za to moja skladnia na zywo ponoc brzmi jak kiepskie tlumaczenie
      obcojezycznego tekstu
      fakt, ze mi czesto brakuje roznych porecznych powiedzonek, ktorych jest tyle w
      angielskim, a po polsku czesto trzeba produkowac caly akapit aby powiedziec to
      samo
Inne wątki na temat:
Pełna wersja