Od szukania wózków jestem już zielona. Muszę przesadzić z gondoli do spacerówki niesiedzące niemowlę. Potrzebuję wózka idealnego

nie do końca terenowego, ale też nie typowo miejskiego. Mieszkam w mieście, ale za ogrodzeniem mam las. Chodników i ulicy doczekamy się w przyszłym roku. Potrzebuję więc czegoś co: pojedzie po nierównościach (ulica w budowie, konary, piach, błoto) bez wylania tony potu; da się prowadzić jedną ręką (druga zarezerwowana dla starszaka), będzie bezpieczne dla niemowlaczka (czyli nie wytrzęsie go za bardzo, zależy mi na amortyzacji).
Od zawsze marzyłam o BI i już dawno postanowiłam, że to do niego się przesiądziemy, ale nowa cena mnie zabiła. Szukam więc, sprawdzam, porównuje. Brałam pod uwagę: MB Swift, TFK Joggster Twist Lite, BJ City Elite. Aż nagle trafiłam na terenową wersję Valco.
Wiem, że wózki Valco są polecane na forum, wózek odpowiada mi wizualnie, podobno ma amortyzację, buda jest wielgachna (co jest dla mnie ważne), wózek ma jakąś wkładkę (co wydaje się być fajne przy 7-miesięczniaku), dobrą regulację oparcia i podnóżka.
Czy ktoś ma osobiste doświadczenia z tym wózkiem? Jak jeździ, jak się sprawuje? Która wersja jest godna uwagi, 3 czy 4 kołowa?
A znacie inny model, który odpowiada moim potrzebom?