Mam zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, więc już zaczynam szukać wózka na wiosnę

Żartuję oczywiście, ale lubię sobie zrobić "rekonesans" z dużym wyprzedzeniem. Myślę o jakimś lekkim wózku w typie parasolki, takim raczej miejskim, na czas jak już zejdą śniegi. Realia są takie że:
1. Dziecko teraz ma rok i cztery miesiące, jakieś 83 cm wzrostu i ok 13 kg, czyli w marcu-kwietniu będzie mieć rok i osiem miesięcy, pewnie ponad 86 cm.
2. Nie dość, że jest dość duża, to ma raczej niedługie nogi, za to długi korpus (takie proporcje trzyma od urodzenia, w ciuszkach rozmiar różnicy jest). Wysokość siedziska jest tu dość istotna.
3. Wózek nie jest specjalnie eksploatowanym sprzętem u nas w domu - w tygodniu jest wożona do żłobka samochodem, więc jedyne spacery to w zasadzie w weekendy i ewentualne urlopy. Urlop pewnie w maju nad naszym morzem, a w lato jeszcze bez sprecyzowanych planów.
Parasolek jest zatrzęsienie, nie wiem co jest tandetne, a co ok. Chciałabym żeby nie robił wielkiego hałasu podczas jazdy i nie sprawiał wrażenia, że zaraz się rozleci

Radźcie!