25.01.10, 00:17
Jak można się grzecznie uchronić przed palaczami? Jestem bardzo
wrażliwa na zapach tytoniu i nawet odrobine zapachu papierosa
wywołuje u mnie protest organizmu. Palacze rzadko kiedy przejmują
się innymi i palą wszędzie.
Jak sobie radzicie?
Obserwuj wątek
    • ampolion Re: palacze 25.01.10, 04:14
      Włanczam bateryjny wentylatorek. Czasami rozumieją.
      • pretensjaa Re: palacze 25.01.10, 10:21
        > Włanczam

        a to po jakiemu?? ;>
        • banitka51 Re: palacze 26.01.10, 12:39
          pisze, jak mówi, a ze źle mówi, to i źle piszesmile)
    • vvcaphei Re: palacze 01.02.10, 23:46
      Mam ten sam problem! Zna ktoś jeszcze jakieś inne skuteczne i wypróbowane
      sposoby? Ja jak przechodzę lub spotykam kogoś palącego, próbuję zainscenizować
      nieco kaszel albo po prostu nie muszę tego robić, gdyż dym sam mnie dusi... mam
      nadzieję, że palacze przestaną w końcu tym zabijać. Co niepalący mają zrobić?sad
      Jakieś porady?
      • dmuchawcelatawce Re: palacze 02.02.10, 13:39
        Na palaczy nie ma co liczyć.Zwykle są bardzo egoistyczni w swoim
        nałogu, nie są w stanie zrozumieć nikogo poza własnym pragnieniem
        palenia i jeszcze się obrażają jak się im uwagę zwraca. Jesteśmy w
        wyraźni wyskryminowanej mniejszości bez szans na walke.
        • jamesonwhiskey Re: palacze 08.03.10, 15:05
          a spaliny samochodowe , smog cie nie dusza ?
      • ldmochowski Re: palacze 27.05.10, 13:05
        "a jak przechodzę lub spotykam kogoś palącego, próbuję zainscenizować nieco kaszel ..." - O! Takich lubie najbardziej! Pale sobie spokojnie a tu idzie i "kaszle, chrząka i chrypi"...
        Zawsze wtedy wale tekst: Ojej! Ale kaszel! Ja pale 20 lat i takiego nie mam!!!
    • katomina Re: palacze 12.04.10, 21:36
      Goście przychodzący do domu wiedzą, że u mnie się nie pali i na ogół
      szanują to. Latem palący wychodzą na zewnątrz. Zimą, jeżeli ktoś
      zapali to otwieram szeroko okno akurat najbliżej "palacza".
      W pracy bywało różnie. Kiedy nie pomagały prośby a nawet groźby to raz
      wzruciłem popielniczkę do kosza a raz rozbiłem ją o ścianę. Po tym
      koledzy nie palili w "moim" pokoju a jeżeli się zmienialiśmy (z uwagi
      na różny czas pracy) to kończyli palenie przed moim przyciem i
      wietrzyli pokój.
    • matylda1001 Re: palacze 13.04.10, 00:06
      dmuchawcelatawce napisała:

      > Jak sobie radzicie? <

      Ja zakładam sobie na głowę foliową reklamówkę i szczelnie zawiązuję
      wokół szyi. Wtedy naprawdę nic nie czuję. Polecam.
      • mallard Re: palacze 13.04.10, 12:30
        matylda1001 napisała:

        > Ja zakładam sobie na głowę foliową reklamówkę i szczelnie
        > zawiązuję wokół szyi. Wtedy naprawdę nic nie czuję. Polecam.

        Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają
        tego w słowa... (czyjaś sygnaturka)
        • matylda1001 Re: palacze 13.04.10, 12:49
          mallard napisał:

          > Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie
          ubierają tego w słowa... (czyjaś sygnaturka)<

          O! To zupełnie jak w Twoim przypadkusmile Nawet nie stworzyłaś własnej
          sygnaturki ale wykorzystałaś cudząsmile Pasuje jak ulałsmile

          • mallard Re: palacze 27.09.10, 11:19
            matylda1001 napisała:

            > O! To zupełnie jak w Twoim przypadkusmile Nawet nie stworzyłaś własnej
            > sygnaturki ale wykorzystałaś cudząsmile Pasuje jak ulałsmile

            Matyldziu roztomiła, moja sygnaturka jest w stopce...
    • wyksztalciuch_3 Re: palacze 14.04.10, 15:30
      Palacze to ostatnie chamy. Powinno sie ich tępić.
    • e._ Re: palacze 14.04.10, 16:29
      Nie przesadzaj, palacze nie palą wszędzie. Sama jestem niepaląca i też
      zwracam na to uwagę. Ja sobie radzę tak, że uprzejmie protestuję. Skoro
      mam do wyboru znosić dym albo znosić czyjegoś focha, wolę focha.
    • marripossa Re: palacze 21.04.10, 22:53
      Nie znam ani jednego palacza. W moim srodowisku palacze to
      patalogia. Nie wiem co bym zrobiła, gdybym się na jakiegos
      natknęła smile
    • matylda1001 Re: palacze 22.04.10, 12:00
      Chamstwo (brak kultury) to cecha tak palących jak i niepalących.
      Myślę, że po obu stronach barykady występuje podobny odsetek ludzi
      niewychowanych. Palący cham zapali papierosa w miejscu do tego
      niestosownym, a niepalący cham na widok palącego, w miejscu
      neutralnym, potrafi robić niestosowne uwagi. Można (i powinno sie)
      zabronić palenia we własnym mieszkaniu, ale nawet największy
      przeciwnik dymu tytoniowego nie padnie jak mucha w towarzystwie
      palącego na wolnym powietrzu. Dlatego wszelkie uwagi na ulicy, w
      kawiarnianym ogródku, na balkonie, i temu podobnych sytuacjach są
      dalece niestosowne. Często, również na Forum, można spotkać się ze
      skargami niepalących na palacych na balkonie sąsiadów. Jakos nikt z
      tych "pokrzywdzonych" nie dostrzega swojej smieszności. Przeciez nikt
      logicznie myślący nie uwierzy w żółknące od dymu firanki pietro
      wyżej, czy w zadymienie mieszkania na niższej kondygnacji. Takie
      zachowanie to przejaw nieprzystosowania do życia wsród ludzi. To
      fobia, ktorą powinno sie leczyć. Wiem, że to, co napisałam spotka się
      ze sprzeciwem ze strony niepalących, ale musza sobie uzmysłowić, że
      nie mają prawa terroryzować otoczenia. Wszystko musi miec jakies
      granice. Dla wyjaśnienia... jestem niepaląca.
      • dominikjandomin Re: palacze 22.04.10, 15:29
        matylda1001 napisała:

        > Dlatego wszelkie uwagi na ulicy, w
        > kawiarnianym ogródku, na balkonie, i temu podobnych sytuacjach są
        > dalece niestosowne. Często, również na Forum, można spotkać się ze
        > skargami niepalących na palacych na balkonie sąsiadów.

        Wybacz, ale smród - tak, SMRÓD dymu leci na mój balkon i uniemożliwia
        mi wypoczynek. Niech sobie zasmradza mieszkanie, a nie mi balkon.

        Podobnie w ogródku kawiarnianym - mam ochotę smakować kawę, czy
        ciasto, anie smród z czyjegoś peta.

        > ze sprzeciwem ze strony niepalących, ale musza sobie uzmysłowić, że
        > nie mają prawa terroryzować otoczenia.

        A palacz ma prawo mi zasmradzać? To może ja kupię "g... w spreju" i
        będę pryskał w jego kierunku...
        • matylda1001 Re: palacze 22.04.10, 16:50
          Mnie palący na balkonie sąsiad nie przeszkadza. Wypali i pójdzie
          sobie. Na swoim balkonie ma prawo. No, ale ja nie mam fobii... Jeżeli
          wchodzisz do kawiarnianego ogródka i zobaczysz palących, to znaczy,
          że tu wolno palić. Jeżeli nikt akurat nie pali, ale widac
          popielniczki to znaczy, że za chwile ktoś może zapalic. Wtedy albo
          godzisz się na taki układ i zasiadasz przy stoliku, albo szukasz
          sobie innej kawiarenki, gdzie jest zakaz. To proste. Przeciez Ty,
          człowiek kulturalny, nie będziesz terroryzowal otoczenia swoją
          osobasmile
          • dominikjandomin Re: palacze 22.04.10, 21:41
            matylda1001 napisała:

            > Mnie palący na balkonie sąsiad nie przeszkadza. Wypali i pójdzie
            > sobie.

            Odpoczywam sobie na balkonie, a tu włazi i smrodzi. Smród leci na
            mnie... Czemu nie smrodzi w swoim mieszkaniu?

            >Jeżeli
            > wchodzisz do kawiarnianego ogródka i zobaczysz palących, to znaczy,
            > że tu wolno palić. Jeżeli nikt akurat nie pali, ale widac
            > popielniczki to znaczy, że za chwile ktoś może zapalic.

            Nie widzę popielniczek, nikt nie pali, siadam, a za chwile pojawia
            się chamidło, które mi zasmradza kawę...

            Owszem, nauczyłem się już, że z powodu chamstwa smrodów przed
            zasiądnięciem pytam się, czy w tym lokalu można palić. I na "niestety
            nie" kelnerki odpowiadam "czyli mogę bezpiecznie zasiąść".
            • matylda1001 Re: palacze 22.04.10, 23:17
              dominikjandomin napisał:

              > Czemu nie smrodzi w swoim mieszkaniu?<

              Bo wtedy powiedziałbys, że jego dym przedostaje sie do Twojego
              mieszkania szybem wentylacyjnymsmile

              > Nie widzę popielniczek, nikt nie pali, siadam, a za chwile pojawia
              się chamidło, które mi zasmradza kawę...<

              Jeżeli lokal dla niepalących, poproś kelnera o interwencję. Jeżeli
              dla palących, trudno, jakos przetrzymasz te kilka minut.

              > Owszem, nauczyłem się już, że z powodu chamstwa smrodów przed
              zasiądnięciem pytam się, czy w tym lokalu można palić. I na
              "niestety nie" kelnerki odpowiadam "czyli mogę bezpiecznie zasiąść".<

              Bardzo słusznie. Jednak pamiętaj, że nie można nazywac człowieka
              chamem tylko dlatego, że zapalił papierosa w miejscu dozwolonymsmile
              • dominikjandomin Re: palacze 23.04.10, 11:20
                matylda1001 napisała:

                > dominikjandomin napisał:
                >
                > > Czemu nie smrodzi w swoim mieszkaniu?<
                >
                > Bo wtedy powiedziałbys, że jego dym przedostaje sie do Twojego
                > mieszkania szybem wentylacyjnymsmile

                Na szczęście mieszkam w budynku budowanym +/- wg zasad, czyli każdy
                ma osobny przewód.

                >
                > > Nie widzę popielniczek, nikt nie pali, siadam, a za chwile
                pojawia
                > się chamidło, które mi zasmradza kawę...<
                >
                > Jeżeli lokal dla niepalących, poproś kelnera o interwencję. Jeżeli
                > dla palących, trudno, jakos przetrzymasz te kilka minut.

                Niestety, muszę. Choć przyjemność picia kawa spada do ZERA, równie
                dobrze mógłbym pójść i napić się jej w barze mlecznym, a nie w
                kawiarni.

                > > Owszem, nauczyłem się już, że z powodu chamstwa smrodów przed
                > zasiądnięciem pytam się, czy w tym lokalu można palić. I na
                > "niestety nie" kelnerki odpowiadam "czyli mogę bezpiecznie
                zasiąść".<
                >
                > Bardzo słusznie. Jednak pamiętaj, że nie można nazywac człowieka
                > chamem tylko dlatego, że zapalił papierosa w miejscu dozwolonymsmile

                Kulturalny człowiek się najpierw spyta, czy innym to nie przeszkadza.
                Ja nie chodzę po palarniach i innych miejscach WYZNACZONYCH do
                palenia, tylko po przestrzeni publicznej. Nie siadam w pociągu w
                miejscu dla palących.

                Jeśli uznajemy za właściwe mycie się, używanie zapachów w sensownej
                ilości, aby swoim smrodem ciała czy perfum nie wpływać przykro na
                innych, to czemu to samo nie odnosi się do smrodu petów?
                • matylda1001 Re: palacze 23.04.10, 11:59
                  Problem w tym, że tzw. przestrzeń publiczna, to bardzo ogólne
                  pojęcie. W tym pojęciu mieści się ławka w parku, jak również klatka
                  schodowa. Kulturalny człowiek instynktownie dostrzeże różnicę, tak
                  palący, jak i zdecydowany przeciwnik. Piszesz, że kulturalny palacz
                  najpierw zapyta... Owszem, jeśli znajdzie się w cudzym domu, jeśli w
                  swoim przyjmuje niepalących gości, jeśli znajduje się w miejscu, w
                  którym dopuszcza się palenie warunkowo. W kawiarni dla palących jest
                  w pewnym sensie u siebie. Ma prawo zakładać, że w tym miejscu
                  znajdują się ludzie palący, a w każdym razie tacy, którym dym nie
                  przeszkadza. Pociąg... powiedzmy, ze zaistnieje sytuacja, w której w
                  przedziale dla palących jadą dzieci. No, nie było innej możliwości i
                  już. Czy sądzisz, że nawet najbardziej zagorzały palacz zapali tylko
                  dlatego, że tu ma prawo? Chyba nie, nawet nie zapyta, czy wolno ale
                  wyjdzie na korytarz i stanie przy otwartym oknie. Zapach
                  człowieka...smile W tej kwestii najwięcej "do powiedzenia" maja panowie.
                  Kobiety bardziej dbają o higienę i mają bardziej subtelne nosysmile
                  Znasz jakiś sposób na to, żeby kogoś skłonić do mycia się, lub
                  nauczyć oszczędnego korzystania z kosmetyków? Widzisz, to jest dużo
                  większy problem od dymu z papierosa. Palacz zapali, i da się go
                  wąchać. Przebywanie w towarzystwie "skunksa" to koszmar!
                  • dominikjandomin Re: palacze 23.04.10, 16:53
                    matylda1001 napisała:

                    > W kawiarni dla palących jest
                    > w pewnym sensie u siebie. Ma prawo zakładać, że w tym miejscu
                    > znajdują się ludzie palący, a w każdym razie tacy, którym dym nie
                    > przeszkadza.

                    Czemu "kawiarni dla PALĄCYCH"? A może "KAWIARNI". Czy każde miejsce
                    bez wielkiego ZAKAZU jest od razu "DLA PALĄCYCH".

                    >Pociąg... powiedzmy, ze zaistnieje sytuacja, w której w
                    > przedziale dla palących jadą dzieci. No, nie było innej możliwości
                    i
                    > już. Czy sądzisz, że nawet najbardziej zagorzały palacz zapali
                    tylko
                    > dlatego, że tu ma prawo? Chyba nie, nawet nie zapyta, czy wolno ale
                    > wyjdzie na korytarz i stanie przy otwartym oknie.

                    I tu popełni błąd i złamie przepisy.

                    Po to ma przedział do smrodzenia, aby tam smrodził. To rodzice
                    niepalący nie powinni wsadzać dzieci do takiego przedziału - i JUŻ.

                    A na korytarzach NIE WOLNO PALIĆ.

                    A ty zalecasz, aby wyszedł ze swojej palarni i jeszcze mi zasmradzał
                    korytarz...

                    > Kobiety bardziej dbają o higienę i mają bardziej subtelne nosysmile

                    Panie też czuć.

                    I z braków higieny, i z nadmiernego przelewania się perfumami (to
                    nawet ZDECYDOWANIE częćciej niż panowie).

                    > Znasz jakiś sposób na to, żeby kogoś skłonić do mycia się, lub
                    > nauczyć oszczędnego korzystania z kosmetyków? Widzisz, to jest dużo
                    > większy problem od dymu z papierosa. Palacz zapali, i da się go
                    > wąchać. Przebywanie w towarzystwie "skunksa" to koszmar!

                    Dla mnie większym problemem jest smród palacza. Zbiera mi się na
                    wymioty. Fizycznie.

                    A do tego dym mi szkodzi na oczy i na gardło.

                    Ale skunksów staramy się tępić, a palaczom wolno...
                    • matylda1001 Re: palacze 23.04.10, 19:50
                      dominikjandomin napisał:

                      > Czemu "kawiarni dla PALĄCYCH"? A może "KAWIARNI". Czy każde miejsce
                      bez wielkiego ZAKAZU jest od razu "DLA PALĄCYCH".<

                      Kiedyś nie było zakazu palenia w żadnej. Teraz jest, czy to źle?

                      > I tu popełni błąd i złamie przepisy.<
                      > A na korytarzach NIE WOLNO PALIĆ. <

                      Nie złamie. Przeciez sa oddzielne wagony dla palących, a inne, też
                      całe, dla niepalących. W tych pierwszych popielniczki są rowniez na
                      korytarzu, nawet w toalecie.

                      > Panie też czuć.<

                      Niestety, to prawda.

                      >Ale skunksów staramy się tępić, a palaczom wolno...<

                      Żeby zabronić palenia w danym miejscu wystarczy powiesić tabliczke
                      informacyjną, i można wyciągać konsekwencje. Na innym forum akurat
                      jeden taki nieszczęśliwy pracodawca prosi o radę co zrobić żeby jego
                      pacownik przeprosił się z mydłem. On się boi, że gdy zwróci uwagę,
                      pracownik posądzi go o dyskryminację na tle zapaszku. Jeśli miał
                      problem z papierosami, to już go rozwiązał. Teraz ma gorszy, bo co ma
                      zrobić? powiesić tabliczke z napisem "zakaz śmierdzenia"?
                      • dominikjandomin Re: palacze 23.04.10, 20:45
                        matylda1001 napisała:


                        > > I tu popełni błąd i złamie przepisy.<
                        > > A na korytarzach NIE WOLNO PALIĆ. <
                        >
                        > Nie złamie. Przeciez sa oddzielne wagony dla palących, a inne, też
                        > całe, dla niepalących. W tych pierwszych popielniczki są rowniez na
                        > korytarzu, nawet w toalecie.

                        Chyba jeździmy innymi pociągami. Te, które znam, mają maks. 3
                        ostatnie przedziały dla palących. Na korytarzu i w toaletach zakaz
                        palenia (co nie znaczy, że nie palą).

                        A jeśli byłby cały wagon dla palaczy - tym bardziej winien palić
                        normalnie w przedziale, nieważne, czy są dzieci, czy nie.

                        > >Ale skunksów staramy się tępić, a palaczom wolno...<
                        >
                        > Żeby zabronić palenia w danym miejscu wystarczy powiesić tabliczke
                        > informacyjną, i można wyciągać konsekwencje.

                        Teoretycznie można... w praktyce ciężko to bywa. Niestety, palacze
                        nie szanują stref dla niepalących. A co, wzywać mam policję za każdym
                        razem? Zanim podjadą, palacz skończy palić...

                        A w lokalach... rozstałem się z takimi, gdzie były sale "dla
                        niepalących", a palacze sobie przenosili popielniczki i zasmradzali
                        cały lokal. Obsługa nie umiała / nie chciała sobie z tym poradzić.

                        Zresztą to jest powód, dla którego często w mieście wybieram się na
                        kawę do McDonalda, a nie do kawiarni. Jakość ekspresu podobna,
                        przeboleję kartonowy kubek miast filiżanki i brak obrusa, ale za to z
                        czystym powietrzem...

                        Niestety, ciągle niepalący nie mają łatwego życia w Polsce.
                        • matylda1001 Re: palacze 23.04.10, 22:30
                          dominikjandomin napisał:

                          > Chyba jeździmy innymi pociągami.<

                          Tu pewnie masz rację. Ostatni raz jechałam pociągiem jakies 15 lat
                          temu. Nawet pamiętam gdzie, na trasie Budapeszt - Vac. Córki
                          zapragnęły dodatkowej atrakcjismile Kiedys były takie pociągi, jak
                          pisałam, teraz mogło się zmienić.

                          > Zresztą to jest powód, dla którego często w mieście wybieram się na
                          kawę do McDonalda, a nie do kawiarni. Jakość ekspresu podobna,
                          przeboleję kartonowy kubek miast filiżanki i brak obrusa, ale za to
                          z czystym powietrzem...<

                          No tak... skoro wybierasz ten hałaśliwy przybytek i papierowe
                          kubeczki, to mnie przekonałeśsmile Rzeczywiście dym stanowi dla Ciebie
                          problem. Całe szczęście, że nie palę, więc nigdy nie sprawię Ci
                          przykroścismile Za to zauważyłam, że oboje pełnimy dziś dyżur na tym
                          Forumsmile Ja jestem chora, mam zapalenie oskrzeli, gardła, krtani i
                          strun głosowych. Wszystko na raz. Czuję się fatalnie, ale dzięki
                          naszej rozmowie dzien stał się bardziej słoneczny. Dziękujęsmile)
                        • girl.of.your.nightmares Re: palacze 09.05.10, 00:15
                          > Niestety, ciągle niepalący nie mają łatwego życia w Polsce.

                          palący mają za to coraz trudniejsze, coraz więcej zakazów, jeśli już
                          o trudach życia mówimy. Kiedyś można było palić praktycznie wszędzie.

                          jako osoba paląca nie palę w miejscach, w których tego robić nie
                          wolno (no bo nie przesadzajmy, człowiek może wytrzymać bez papierosa
                          czas spędzany np. w kawiarni)

                          to nie jest tak, że palacze to ostatnie chamy, bo palą i śmierdzą.
                          to zależy od tego, na ile ktoś jest kulturalny. Ja tez bym nie
                          chciała, żeby ktoś mi palił w pracy, gdzie siedzę 8 godzin. Jeśli
                          podczas przerwy chcę zapalić, to idę do palarni, a jak nie ma palarni
                          to na zewnątrz - do mnie należy wybór czy wolę nie zapalić czy
                          marznąć lub moknąć. A między przerwami można spokojnie wytrzymać bez
                          papierosa, nie bądźmy aż takimi niewolnikami nałogu...
                • a_weasley Kawiarnie, pociągi i w ogóle 26.09.10, 22:43
                  Względem kawiarni DominikJanDomin napisał:

                  >>> pojawia się chamidło, które mi zasmradza kawę...

                  >> Bardzo słusznie. Jednak pamiętaj, że nie można nazywac człowieka
                  >> chamem tylko dlatego, że zapalił papierosa w miejscu dozwolonymsmile

                  > Kulturalny człowiek się najpierw spyta, czy innym to nie przeszkadza.

                  Jak komu przeszkadza, niech idzie do lokalu z zakazem, takich teraz do wyboru.
                  W dodatku co z tego, że spytam, skoro uzyskam tylko odpowiedzi od tych, którzy już są w lokalu?
                  Natomiast w ogródku, powodowany uprzejmością, siadam - jeśli mam wybór - tak, by innych gości mieć po nawietrznej.

                  Pociągi:

                  Nie dość, że część pociągów jest nur fur Deutsche, nie dość, że tam, gdzie wolno palić, wydzielono na ten cel trzy przedziały na POCIĄG, co w kraju, w którym pali 1/3 mężczyzn i 1/6 kobiet, czyli łącznie 1/4 społeczeństwa, zakrawa na kpinę, to jeszcze przedziały dla palących często są nieoznakowane i co mi z tego, że konduktor mi wskaże taki przedział, skoro tam już siedzą ludzie, którzy mi pokażą przekreślony papieros?
                  Efekt jest taki, że konduktorzy przymykają oko na palenie tam, gdzie to nikomu nie przeszkadza, zamiast tam, gdzie jest to formalnie dozwolone.

                  W ogóle:

                  W ogóle każda akcja rodzi reakcję. Radykalne ograniczenie terenu, na którym wolno palić, sprawiło, że palący dużo asertywniej korzystają ze swoich praw tam, gdzie je mają.
              • madzioreck Re: palacze 01.05.10, 20:31
                matylda1001 napisała:

                > dominikjandomin napisał:
                >
                > > Czemu nie smrodzi w swoim mieszkaniu?<
                >
                > Bo wtedy powiedziałbys, że jego dym przedostaje sie do Twojego
                > mieszkania szybem wentylacyjnymsmile

                Kiedy to prawda. Ja czuję, jak sąsiadka smrodzi w łazience, bo i w mojej
                śmierdzi wtedy fajami.

                > Bardzo słusznie. Jednak pamiętaj, że nie można nazywac człowieka
                > chamem tylko dlatego, że zapalił papierosa w miejscu dozwolonymsmile

                Też prawda. Ponadto zdarza się, że niepalący potrafi stanąć pół metra od
                palącego, podczas kiedy w promieniu 10 metrów ma mnóstwo miejsca, i zwracać
                uwagę, że dym mu przeszkadza.
                A prawda jest taka, ze wśród palących i niepalących jest pewnie podobny odsetek
                chamów, palenie nie ma tu nic do rzeczy, tylko palący cham jest bardziej
                uciążliwy od niepalącego.
    • nightmoons Re: palacze 05.05.10, 13:43
      Grzecznie nie można wink
    • jedwabny_popiel Re: palacze 12.06.10, 14:31
      Bardzo ogólnie przedstawiony problem, ale może głos palacza będzie przydatny w
      jakiś sposób smile
      W gronie moich najbliższych znajomych palą niemal wszyscy, więc tu problemów nie
      mam. Przyjaźnię się natomiast z niepalącym małżeństwem i jakoś w miarę gładko
      ustaliliśmy zasady wspólnego spędzania czasu (tzn. nic nie ustalaliśmy
      oficjalnie - samo się ustaliło). Na ich balkonie mam dyżurną popielniczkę i po
      prostu czasem wychodzę, żeby zapalić. Kiedy oni przychodzą do mnie, palę i nikt
      nie robi z tym problemów. Kiedy jednak przyjeżdżają do mnie z dzieckiem, od rana
      nie palę w mieszkaniu i kilka godz. je wietrzę. Kiedyś mieli poważny remont i
      przez 2 tyg. mieszkaliśmy razem, u mnie. Przez cały ten czas paliłam na balkonie
      i nie było to dla mnie żadne poświęcenie. Moi rodzice rzucili palenie i jest dla
      mnie oczywiste, że kiedy u nich jestem, wychodzę na fajkę przed dom. Tak więc w
      sytuacjach prywatnych, w gronie najbliższych, da się znaleźć kompromis i dogadać.

      Co do obcych ludzi, to trudno coś radzić, bo nie wiem, jakie konkretnie sytuacje
      masz na myśli. Nie ukrywam też, że staram się myśleć o innych - gdy jeszcze
      można było, nie paliłam na przystankach, nie ustawiam się pod samym wejściem do
      centrum handlowego, urzędu, banku; na dworcach, w kawiarniach przestrzegam
      miejsc wyznaczonych dla palaczy itp. Jeżeli nie widzę nigdzie śmietnika,
      potrafię przejść kilkadziesiąt metrów z petem zawiniętym w chusteczkę, bo
      rzucanie niedopałków gdzie popadnie uważam za przejaw chamstwa. Nie zdarzyło mi
      się, żeby ktoś zwrócił mi uwagę, ale gdyby się okazało, że rzeczywiście komuś
      doskwiera to, że palę, chciałabym, żeby wprost i grzecznie mi o tym powiedział.
      Na pewno coś byśmy z tym zrobili smile Ktoś sugerował kontrolowany atak kaszlu -
      dla mnie to dziecinada. Dorośli ludzie powinni dorośle komunikować swoje
      potrzeby/prośby, a nie odstawiać teatr. Powiem więcej, taka ostentacja
      absolutnie by na mnie nie działała - nie żebym "na złość" dmuchała takiemu
      delikwentowi w twarz, ale na pewno nie zgasiłabym papierosa pod jego wpływem.

      A co do niewłaściwych zachowań - mnie np. okropnie irytują palacze, którzy
      zaciągają się po raz ostatni, widząc nadjeżdżający tramwaj lub autobus i już po
      wejściu wypuszczają dym w twarze współpasażerów. Brrr! Ale tak samo irytują mnie
      niepalący, którzy ładują się do przedziału dla palących i pochrząkują,
      pokasłują, machają przed twarzami gazetą i omdlewają. Teraz już rzadko jeżdżę
      pociągami, ale jeszcze kilka lat temu to było nagminne.

      Podsumowując, nie mam konkretnej porady dla Ciebie, ale wydaje mi się, że dwie
      strony powinny pójść na jakieś kompromisy. Pewnie, najlepiej, żeby nikt na całym
      świecie na palił, ale to utopia. Niepalący ma wybór - albo się zżymać i wściekać
      (były tu głosy osób, które sprawiają wrażenie, jakby walka z paleniem stanowiła
      jedyny sens i treść ich życia) albo jakoś funkcjonować w tym nieidealnym
      świecie. Jeśli ja-palacz mogę komuś ułatwić życie, chętnie to zrobię. Z drugiej
      strony nie rzucę palenia dlatego, że są ludzie, którym przeszkadza dym.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka