Dodaj do ulubionych

Nowi sąsiedzi

11.11.15, 10:46
Od kilku miesięcy mamy na piętrze nowych sąsiadów z kilkuletnim dzieckiem. Są to ludzie kilkanaście lat młodsi od nas, jeśli to ma jakieś znaczenie wink Blok stary i duży, nie wszyscy się znają, gdyż rotacja mieszkańców jest dość duża. Jednak ci ludzie doskonale wiedzą kim jesteśmy, już ładnych kilka razy wpadliśmy na siebie, raz nawet zadzwonili do naszego mieszkania, bo zapomnieli klucza. Nie przywitali się, nie podziękowali, tylko weszli na klatkę i poszli do swojego mieszkania mijając nas jak gdyby nigdy nic. Dla mnie zachowanie co najmniej kuriozalne. Jesteśmy uprzejmi, zawsze mówimy "dzień dobry". Oni NIGDY. Nie ukrywam, że nieco denerwuje mnie taka postawa.
Ciekawa jestem, jak odebralibyście takich sąsiadów, czy Wasze postępowanie (czyli m.in. witanie się) zmieniłoby się w jakimkolwiek stopniu. Przecież nie będę wychowywać dorosłych ludzi wink
I żeby była jasność: nie mamy i nie mieliśmy zamiaru im się narzucać ani nawiązywać jakichś bliższych relacji. Chodzi tylko o wzajemne uprzejme traktowanie się.
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Nowi sąsiedzi 11.11.15, 11:01
      Kłaniajcie się pierwsi i tyle. No chyba, że sąsiedzi się nie ODKŁANIAJĄ. Wtedy zaprzestałabym narzucania im się i tak samo mijałabym bez słowa. Trudno.
      • liliawodna222 Re: Nowi sąsiedzi 11.11.15, 11:04
        No właśnie: nie witają się z własnej inicjatywy, ale też nie odpowiadają na nasze "dzień dobry".
        • robeenek Re: Nowi sąsiedzi 11.11.15, 11:21
          raz nawet zadzwonili do naszego mieszkania, bo zapomnieli klucza. Nie przywitali się, nie podziękowali, tylko weszli na klatkę i poszli do swojego mieszkania mijając nas jak gdyby nigdy nic.

          nie odpowiadają na nasze "dzień dobry"

          Olejcie ich, tak jak oni olewają was. Przy następnej akcji z zapomnieniem klucza bez słowa odłóżcie słuchawkę nie wpuszczając ich na klatkę. Nie nadskakuje się totalnym burakom.
          • horpyna4 Re: Nowi sąsiedzi 11.11.15, 11:39
            Nie można przecież wpuszczać do klatki schodowej każdego z ulicy tylko dlatego, że podaje się za mieszkańca sąsiedniego lokalu. Gdyby zachowywali się normalnie i przynajmniej odpowiadali na przywitania, to ich głosy byłyby znane i wtedy wiadomo, kogo się wpuszcza.
        • aqua48 Re: Nowi sąsiedzi 11.11.15, 12:14
          liliawodna222 napisał(a):

          > No właśnie: nie witają się z własnej inicjatywy, ale też nie odpowiadają na nas
          > ze "dzień dobry".

          Dziwne. Ignorowałabym.
          • liliawodna222 Re: Nowi sąsiedzi 11.11.15, 12:15
            aqua48 napisała:

            > Dziwne. Ignorowałabym.

            No... uncertain Pierwszy raz w życiu się z czymś takim spotykam.
            • kratka.1 Re: Nowi sąsiedzi 11.11.15, 15:28






              Opisałaś DOKLADNIE mój przypadek. Też wiele lat młodsi, też się nie kłaniają, też wpuszczaliśmy ich do domu bo zapomnieli kluczy i nie było żadnego dziękuję. Smiejemy się z mężem, że być może w poprzednim życiu zrobliśmy im jakąś przykrość i tym brakiem 'dzień dobry' chcą nas ukarać. W związku z tym kompletnie ich ignorujemy. Mają małe dzieci, a że przykład idzie z góry, rośnie kolejne pokolenie buraków.


              • kaarina0 Re: Nowi sąsiedzi 11.11.15, 15:42
                Opisana sytuacja jest prawie moją sprawą .Też młodzi ,ale Oni przychodzą na moje podwórko ,przyjeżdżał także ich ojciec i ani razu nie usłyszałam powitanie .Na początku poleciałam się przywitać z wyciągniętą dłonią .Totalnie mnie olali ,minęli ,przeszli dalej do samochodu ,bo akurat szli po aparat ,zdjęcia sobie zrobić na mojej posesji .Do tej pory "goszczą" u mnie ,ale nie wychodzę z domu ,nosa nie wyściubiam ,jak przyjadą .Jedyne ,co zaprzestałam ,to podejmowania ich herbatką,nigdy przez nich nie zostałam zaproszona do ich mieszkania .Czyżby dawali mi odczuć ,że Oni miastowi ,a ja wioska ?
                • kratka.1 Re: Nowi sąsiedzi 11.11.15, 18:10
                  Dodam jeszcze, że gdy wychodzę z budynku, a sąsiadka w tym samym momencie wchodzi /zdarzyło się parę razy/ to prawie mnie "taranuje". Ja wtedy robię parę kroków w tył żeby ona mogła przejść. Korci mnie żeby zwrócić jej uwagę, że pierwszeństwo mają wychodzący, no ale zgodnie z SV nie należy tego robić. Więc jak wyjść z tej sytuacji?
                  • bene_gesserit Re: Nowi sąsiedzi 11.11.15, 18:15
                    "Przepraszam, pozwoli pani, że najpierw wyjdę. Dziękuję, miłego dnia".
                    • kratka.1 Re: Nowi sąsiedzi 12.11.15, 12:54
                      Dzięki bene! Proste to i grzeczne, wypróbuję przy najbliższej okazji.
    • bene_gesserit Re: Nowi sąsiedzi 11.11.15, 18:16
      Łamanie zasad s-v to granie w ich grę.
      Ja bym się nadal witała, wisi mi, że jednostronnie.
      • minniemouse Re: Nowi sąsiedzi 12.11.15, 02:08
        ale po co?
        moze oni nie maja w ogole ochoty otwierac ust, i ciagle narzucanie im sie z 'dzien dobry'
        jest kuriozalnie wprost niegrzeczne.
        nie chca, i juz.

        tyle, ze wtedy ja obcym ludziom rowniez bym nie otwierala drzwi "przepraszam, ale ja panstwa nie znam".

        Minnie
        • claratrueba Re: Nowi sąsiedzi 12.11.15, 05:51
          > ale po co?
          > moze oni nie maja w ogole ochoty otwierac ust, i ciagle narzucanie im sie z '
          > dzien dobry'
          > jest kuriozalnie wprost niegrzeczne.
          > nie chca, i juz.

          Po to, Minniu, żeby w zbiorze niewychowanych ćwoków pozostali oni a nie by dołączali kolejni "zarażeni" manierami kogoś, komu normalne zachowanie jest obce.
          Niewitanie się i nieodpowiadanie na powitania było typowym zjawiskiem w czasach mojego dzieciństwa wśród ludności napływowej w naszym mieście- przyzwyczajeni, ze w swoich wioskach znali wszystkich osobiście, a nie "z widzenia" nie znali zasady witania sąsiadów czy pani ze sklepu. Długa obserwacja zachowania ludzi, dla których witanie się było oczywiste, zmieniła ich zachowanie.
          Bo i dobre maniery są "zaraźliwe", o ile osoby posiadające takowe stosują je nie na pokaz czyli w zależności od cudzej reakcji, a dlatego, że są tak samo częścią ich osobowości jak nawyk mycia zębów- czy inni myją czy nie.
          Rezygnować ze swojej kultury dla jakiejś parki niewychowanych?
          • chris1970 Re: Nowi sąsiedzi 12.11.15, 11:54
            Jednak bardziej zgodziłbym się z Minnie.
            Zauważ, że taki młody człowiek może nie zupełnie niekojarzyć, że te osoby ciągle się kłaniają, bo widocznie czegoś oczekują, np. odwzajemnienia ukłonu.
            Bardzo realnie mogą uznać, że na tyle są ważni, cool i naj, że to wszyscy im się powinni kłaniać.
          • bene_gesserit Re: Nowi sąsiedzi 12.11.15, 18:53
            claratrueba napisała:

            > > ale po co?
            > > moze oni nie maja w ogole ochoty otwierac ust, i ciagle narzucanie im sie
            > z '
            > > dzien dobry'
            > > jest kuriozalnie wprost niegrzeczne.
            > > nie chca, i juz.
            >
            > Po to, Minniu, żeby w zbiorze niewychowanych ćwoków pozostali oni a nie by doł
            > ączali kolejni "zarażeni" manierami kogoś, komu normalne zachowanie jest obce.
            > Niewitanie się i nieodpowiadanie na powitania było typowym zjawiskiem w czasach
            > mojego dzieciństwa wśród ludności napływowej w naszym mieście- przyzwyczajeni,
            > ze w swoich wioskach znali wszystkich osobiście, a nie "z widzenia" nie znali
            > zasady witania sąsiadów czy pani ze sklepu.

            Na mojej wiosce witało się gromkim, wsiowym 'dzień dobry' albo 'szczęść Boże' (to w polu) każdego. Literalnie każdego, kogo się spotykało (na drodze, w lesie, na pasionce, w sklepie) - znanego czy nie. Plus uprzejmy small talk, jeśli się kogoś znało.

            Historie miastowych o tym, jaka ta ludność ze wsi niewychowana są bardzo nieuprzejme.
          • minniemouse Re: Nowi sąsiedzi 13.11.15, 00:00
            Ale wg SV doroslych sie nie poucza, a na pewno nie wychowuje, a juz na pewno nie na sile wink

            Minnie
            • minniemouse Re:To bylo do Clary.... 13.11.15, 00:09
              > Ale wg SV doroslych sie nie poucza, a na pewno nie wychowuje, a juz na pewno nie na sile wink


              ale wskoczylo nie tam gdzie trzeba, grrr

              M
          • szpil1 Re: Nowi sąsiedzi 13.11.15, 19:06
            claratrueba napisała:

            > Niewitanie się i nieodpowiadanie na powitania było typowym zjawiskiem w czasach
            > mojego dzieciństwa wśród ludności napływowej w naszym mieście- przyzwyczajeni,
            > ze w swoich wioskach znali wszystkich osobiście, a nie "z widzenia" nie znali
            > zasady witania sąsiadów czy pani ze sklepu.

            Ja też pochodzę z "wioski gdzie wszyscy wszystkich znają". I w tej mojej wiosce ludzie mówią "dzień dobry".
        • bene_gesserit Re: Nowi sąsiedzi 12.11.15, 18:50
          minniemouse napisała:

          > ale po co?
          > moze oni nie maja w ogole ochoty otwierac ust, i ciagle narzucanie im sie z '
          > dzien dobry'

          Nie 'po co', ale 'dlaczego'.
          Będąc uprzejmą nie oczekuję rewanżu. Jest miło, jeśli jest, jeśli nie ma - trudno, nie mój interes. Dlaczego mam się dostosowywać do zachowania ludzi, którym brak manier, samej sobie odbierając prawo do grzecznego postępowania? Nie chcą odpowiadać? Ich sprawa, ja będę postępować po swojemu.
          • minniemouse Re: Nowi sąsiedzi 13.11.15, 00:07
            nie, wlasnie literalnie "po co"? jak: - a po co? w jakim celu?

            Oczywscie, mozesz ich pozdrawiac bedac ignorowana.
            Pytanie tylko, czy twoje pozdrowienia nie sa narzucaniem sie w takim przypadku.
            Czy to jest z ich strony brak wychowania, czy niezyczenie sobie kontaktow - efekt jest jeden,
            oni nie kontynuuja (i nigdy nie inicjuja) kontaktow.
            W takim ukladzie ja nie narzucalabym sie na sile.
            Obcy ludzie to obcy ludzie, nie pozdrawia sie obcych ludzi na ulicy a w kazdym razie
            nie ma takiego obowiazku.
            I pomimo ze to sa sasiedzi, znani nam z widoku, tak jak np ktos na przystanku,
            to w dalszym ciagu sa to obcy ludzie, niechetni do nawiazania kontaktow. ityle.


            Minnie
            • claratrueba Re: Nowi sąsiedzi 13.11.15, 05:37
              Minniu, pytanie "po co", "w jakim celu" można zadać w odniesieniu do każdego zachowania zgodnego z s-v.
              Tylko, że s-v nie służy "załatwianiu jakichś interesów", "zdobywaniu sympatii, uznania" itd. Po prostu- jest. Jak kodeks drogowy. Czy wrzucasz kierunkowskaz zastanawiając się czy ktoś to widzi? Czy rezygnujesz, bo ktoś nie wrzucił? czy skręcasz na zakazie skrętu, bo ktoś skręcił?
              Nie sądzę. A jednak pewnie nie uważasz, że stosowanie się do zasad kodeksu drogowego to jakieś "narzucanie zasad" tym, którzy tych przepisów nie respektują.
              A tu, nagle, stosowanie zasad to "narzucanie" Twoim zdaniem.
              I powiem Ci, oraz osobom skłonnym odpowiadać brakiem pozdrowienia na brak pozdrowienia dlaczego tak jest. Bo wiele osób uważa, że stosując zasady s-v w stos. do osób, które ich nie stosują jest "frajerstwem" dającym jakąś przewagę osobę niegrzecznej- bo ona nam swoim zachowaniem sprawia przykrość a my jej- nie. Czyli "jej jest na wierzchu", "ma przewagę".
              Tymczasem "ma przewagę" dokładnie wtedy, kiedy jej zachowanie powoduje, że to my zmieniamy swój stosunek do zasad. Czyli stajemy się marionetkami, za których sznurki pociąga byle kto.
              Dokładnie tak samo "wygrywa" bo sam pozostaje przy swoich manierach, a powoduje zmianę manier cudzych osoba, której brak umiejętności grzecznej dyskusji powoduje czyjąś odpowiedź niegrzeczną oraz osoba, której napastliwa wypowiedź powoduje cudzą napastliwość.
              Większość ludzi nie potrafi trwać przy zasadach, kiedy inni je łamią.
              Właśnie dlatego, że szukają uzasadnienia w zachowaniu tych osób- "po co", "dlaczego" albo "co on sobie pomyśli". W ten sposób siebie podporządkowując jakimś innym, pozwalając by ktoś kogo uważamy za osobę niewychowaną sterował naszym zachowaniem. Czyli stajemy się kimś takim samym jak ten osobnik, bo on pewnie też komuś się kłania "kiedy jest po co".


            • vi_san Re: Nowi sąsiedzi 13.11.15, 12:41
              Minnie - przez dwanaście lat pracy w jednym zakładzie codziennie idąc do pracy i wracając z niej w parku widywałam mężczyznę w mniej więcej moim wieku. No, prawie codziennie. Po jakimś czasie zaczęliśmy wymieniać uśmiechy, potem mówić sobie dzień dobry. Z jego inicjatywy. I, żeby nie było, nie usiłował w żaden sposób nawiązać bliższej znajomości! Tylko to powitanie w przelocie, z osobą której [de facto] nie znał. Z tym, że ja odpowiadałam.
              Mówienie sąsiadom "dzień dobry" nie jest "po coś". Jest po prostu wyrazem kultury osobistej i tyle. I nie jest w żaden sposób ani narzucaniem się, ani "przymuszaniem" tychże sąsiadów do czegokolwiek. Częsta jest i zrozumiała twoja postawa, ale na forum o sv nie powinna paść bez wyjaśnienia, że savoir-vivre zaleca inaczej. Zdecydowanie mówić dzień dobry dalej. Albo po jakimś czasie zrozumieją, że to do nich, albo nie, ale zdecydowanie zachowywać się zgodnie z własnymi normami, a nie zniżać do ich poziomu.
            • bene_gesserit Re: Nowi sąsiedzi 13.11.15, 17:05
              minniemouse napisała:

              > Oczywscie, mozesz ich pozdrawiac bedac ignorowana.
              > Pytanie tylko, czy twoje pozdrowienia nie sa narzucaniem sie w takim przypadku.

              Nie. Gdybym mówiła to znaczącym tonem, zastępowała im drogę, cedząc pozdrowienie, zwracała uwagę na ich zachowanie czy cokolwiek w styló, to być moze bym się narzucała. Postępując kompletnie konwencjonalnie, robiąc coś społecznie naturalnego i bardzo drobnego nie narzucam się. Idę, pozdrawiam, idę dalej. Bez oczekiwań.

              > Czy to jest z ich strony brak wychowania, czy niezyczenie sobie kontaktow - efe
              > kt jest jeden,
              > oni nie kontynuuja (i nigdy nie inicjuja) kontaktow.
              > W takim ukladzie ja nie narzucalabym sie na sile.
              > Obcy ludzie to obcy ludzie, nie pozdrawia sie obcych ludzi na ulicy a w kazdym
              > razie
              > nie ma takiego obowiazku.
              > I pomimo ze to sa sasiedzi, znani nam z widoku, tak jak np ktos na przystanku,
              > to w dalszym ciagu sa to obcy ludzie, niechetni do nawiazania kontaktow. ityle.

              Cusz, gdyby w tej wyimaginowanej sytuacji sąsiedzi choćby raz powiedzieli 'proszę już więcej się z nami nie witać, kiedy się widzimy, nie życzymy sobie tego', przystałabym na ich warunki bez wahania i przestała się witać (chyba, ze bym sie zapomniała, ale nie sądzę). Dopóki zupełnie normalne i nie naruszające żadnych granic zachowanie nie budzi sprzeciwu, dopóty ma się do niego prawo. Nie strzelaj z armaty do wróbla, chodzi tylko o dwa słowa raz na parę dni.
              • mallard Re: Nowi sąsiedzi 16.11.15, 12:15
                bene_gesserit napisała:

                styló, Cusz,

                Bene, - żartowałaś, prawda? wink
    • chris1970 Re: Nowi sąsiedzi 12.11.15, 09:58
      Mam podobną sytuację. W klatce 12 mieszkań, z czego 6 jest wynajmowana, najczęściej studentom, czasami zdarzają się osoby pracujące.
      Moje mieszkanie znajduje się na parterze i do tego jako pierwsze jest na tablicy do domofonu, tak więc ja jestem najbardziej narażony na dzwonki.
      W jednym z mieszkań są młodzi ludzie, którzy nie znają innych mieszkańców, ale za to chętnie i często proszą o wpuszczenie do klatki schodowej, bo zapomnieli klucza, bo byli tylko na dole na papierosku.
      Zdecydowanie odmiawiam. Nie znam, nie jestem oddźwiernym, proszę o kontakt z właścicielem mieszkania, mieszka w klatce, więc niech otwiera drzwi podnajmującym/
      Skoro ci ludzie nie potrafią się zachować, to nie należy im poświęcać czasu ani uwagi.
      Jak będą coś potrzebowali, to udać, że się ich nie zna. Nauczą się raz czy za drugim razem.
    • bo1 Re: Nowi sąsiedzi 12.11.15, 10:46
      Świadomy i rozmyślny brak reakcji na ukłon to duży afront. Nie ma żadnego powodu, by na taki afront narażać się za każdym razem, gdy spotkasz swoich niewychowanych sąsiadów. Najlepszym więc wyjściem będzie całkowite ignorowanie i niezauważanie tych osób. Próbowałaś, nie wyszło. Zdystansuj się. Nie warto sobie zaprzątać tym głowy.
      • bene_gesserit Re: Nowi sąsiedzi 12.11.15, 18:57
        Eee tam. Zniewaga jest tylko wtedy, kiedy przykładasz wielką wagę do cudzego zachowania, tzn kiedy cię obchodzi i bierzesz je do siebie. Wtedy rzeczywiście - stulić uszy po sobie i zachowywać się tak samo nieuprzejmie jak oni, mijajac ich bez słowa i wpychając się przy wchodzeniu.

        Tylko czy wtedy świat będzie lepszy, to nie wiem.
        Znieważyć cię mogą tylko wtedy, kiedy się na to zgadzasz. Uprzejmość powinna być bezwarunkowa smile
        • bo1 Re: Nowi sąsiedzi 12.11.15, 21:58
          bene_gesserit napisała:

          > Znieważyć cię mogą tylko wtedy, kiedy się na to zgadzasz. Uprzejmość powinna by
          > ć bezwarunkowa smile

          A to ciekawe. Czyli jak dajmy na to ktoś ni stąd ni zowąd da ci publicznie w twarz, to cię nie znieważy, ty zaś nadal pozostaniesz dla niego uprzejma. Wątpię. A zniewaga jest zjawiskiem na tyle powszechnym (i niezależnym od naszej zgody), że poświęcono jej osobny artykuł w kodeksie karnym.
          Żeby było jasne, braku odpowiedzi na ukłon nie uważam w przeciwieństwie do ciebie za zniewagę. Nazwałam to afrontem. I nadal uważam, że bez sensu jest uparte pozdrawianie ostentacyjnie buraczanego sąsiada.
          • bene_gesserit Re: Nowi sąsiedzi 13.11.15, 16:58
            bo1 napisała:

            > A to ciekawe. Czyli jak dajmy na to ktoś ni stąd ni zowąd da ci publicznie w tw
            > arz, to cię nie znieważy, ty zaś nadal pozostaniesz dla niego uprzejma. Wątpię.

            Agresja fizyczna to zupełnie inna sprawa, przykład więc nieuprawniony.

            > A zniewaga jest zjawiskiem na tyle powszechnym (i niezależnym od naszej zgody)
            > , że poświęcono jej osobny artykuł w kodeksie karnym.

            Wiesz, gdyby w zamian za 'dzien dobry' sąsiedzi bluzgali najgorszymi słowy, można by się zastanowić, czy jest sens ich prowokować. Ale tu nie ma tej sytuacji. Jest kompletnie bezwysiłkowe - w zasadzie automatyczne pozdrowienie. I zero reakcji, z nadzieją na to, że w końcu zaskoczą.

            Mieszkał w mojej kamienicy młody człowiek - kiedy się wprowadziłam, miał 16 lat Ja dwadzieścia parę. Sąsiad, więc mu się kłaniałam - zawsze odwracał głowę i mijał mnie bez słowa. Po kilku latach zaczał mi odpowiadać.

            > Żeby było jasne, braku odpowiedzi na ukłon nie uważam w przeciwieństwie do cieb
            > ie za zniewagę. Nazwałam to afrontem. I nadal uważam, że bez sensu jest uparte
            > pozdrawianie ostentacyjnie buraczanego sąsiada.

            Ja uważam afront za zniewagę Za słownikiem PWN:
            afront
            afront «zniewaga»

            To to samo smile

            > ie za zniewagę. Nazwałam to afrontem. I nadal uważam, że bez sensu jest uparte
            > pozdrawianie ostentacyjnie buraczanego sąsiada.

            Niekłanianie się sąsiadom jest niegrzeczne. Wolę się zachowywać grzecznie. Twoje rozumowanie jest na zasadzie 'kolega kradnie w pracy, to ja też mogę'. Jakoś to do mnie nie przemawia.
      • vi_san Re: Nowi sąsiedzi 13.11.15, 12:49
        Tak mi się nasunęła historyjka: Dawno temu Mistrz szedł pospiesznie na spotkanie. Z naprzeciwka, równie szybko, podążał ktoś inny. Mężczyźni na siebie wpadli, przewrócili się. Ten z naprzeciwka zaczął narzekać, oskarżać, biadolić, oskarżać Mistrza o obrazę i złą wolę, a Mistrz wstał, powiedział "Jeśli to ja na ciebie wpadłem - to bardzo przepraszam. Jeśli to ty mnie potrąciłeś - nie czuję się urażony" i odszedł na spotkanie...
        Nie ma co zniżać się do poziomu niewychowanych sąsiadów. Nie ma potrzeby w żaden sposób im się umizgiwać, podlizywać czy przysługiwać, ale "dzień dobry" ani nie kosztuje, ani nie zobowiązuje.
        • minniemouse Re: Nowi sąsiedzi 14.11.15, 00:40
          Claro, Bene,
          ja nie dlatego rezygnuje z klaniania sie ludziom ktorzy notorycznie mi sie nie odwzajemniaja
          bo "nie chce byc frajerka" badz "z zemsty", tylko zwyczajnie nie widze sensu klaniac sie ludziom ktorym najwyrazniej nie jest to potrzebne.

          Nie potrzebuja tego, nie sprawia im to radosci, a ja ze swojej strony nie czuje potrzeby
          ani ich wiele lat wychowywac z nadzieja ze kiedys sie naucza i odezwa,
          ani rzucac w proznie slow.

          I jest jeszcze taka powiastka o Mistrzu ktora ledwo pamietam, a szla jakos tak ze ktos mial pretensje do Mistrza czemu milczy a Mistrz na to ze jak on do mnie przyjdzie i mnie poprosi go go bede uczyl. latac za kims i uczyc go jak on tego nie chce - szkoda na to mojego czasu.
          cos takiego smile

          Minnie
          • vi_san Re: Nowi sąsiedzi 14.11.15, 00:51
            Nie o to chodzi, żeby za nimi ganiać i ich uczyć. Po prostu rzucenie "Dzień dobry" nic nie kosztuje. Podobnie jak mówię "dzień dobry" wchodząc do osiedlowego sklepiku, i nie oczekuję, że wszyscy będą mi odpowiadać. Acz zazwyczaj odpowiadają, dziwacy, nieprawdaż? Powtarzam: nie zaprzyjaźniać się, nie szukać kontaktu itd, natomiast przy spotkaniu, mijaniu się na klatce schodowej itp - mówić to "dzień dobry" i nie oczekując reakcji zmierzać w swoją stronę. W ten sposób patrząc - skoro Kuba Wojewódzki w swoim programie kładzie nogi na stole, to czemu np. Englert jakoś siedział prosto? Czemu tenże Englert zamiast powitać Kubę "Cześć, brachu" powiedział jednak "Dobry wieczór"? Może dlatego, że jest lepiej wychowany? I właśnie - nie zniżył się do poziomu swojego adwersarza! I nie dlatego, że "coś" z tego ma, czy "bycia frajerem". Po prostu dlatego, że jest dobrze wychowany i umie się zachować. Na marginesie - Kuba Wojewódzki tez umie i wie, tylko na wizji lepiej się sprzedaje chamstwo. Co [moim zdaniem] nijak się ma do sv...
            • claratrueba Re: Nowi sąsiedzi 14.11.15, 06:44
              vi_san
              To jest tak zwane "pozostać sobą". Tylko tyle i AŻ tyle.
            • minniemouse Re: Nowi sąsiedzi 16.11.15, 02:03
              vi_san napisała:
              Nie o to chodzi, żeby za nimi ganiać i ich uczyć. Po prostu rzucenie "Dzień dobry" nic nie kosztuje. Podobnie jak mówię "dzień dobry" wchodząc do osiedlowego sklepiku, i nie oczekuję, że wszyscy będą mi odpowiadać.

              Mowienie dzien dobry wchodzac tez zalezy od sklepiku smile
              Natomiast w kwestii pozdrawiania milczacych sasiadow nalezy wziac pod uwage jeszcze jedna rzecz - moze oni zwyczajnie NIE chca aby ich pozdrawiac, i dlatego sie nie odzywaja.
              ale nie powiedza tego, bo nie chca.
              z sobie tylko wiadomych powodow, i to niemowienie to jest znak - wyrazny znak- ze sobie
              nie zycza.

              w takiej sytuacji narzucanie im sie z tym ciaglym "dzien dobry" jest nietaktem.

              Podtrzymuje opinie, ze mowic- nie mowic to osobisty wybor.
              uwazam tylko, ze i w jednym i drugim sa plusy i minusy pozdrawiania lub nie smile

              Minnie
              • vi_san Re: Nowi sąsiedzi 16.11.15, 12:43
                Minnie, jeśli sąsiedzi z jakichś przyczyn [obyczajowych, religijnych, światopoglądowych] nie życzą sobie niezobowiązujących powitań - wystarczy by to RAZ wyartykułowali. Zasada jest prosta: w naszym kraju, naszej kulturze, obyczajowości itd coś jest przyjęte. Z różnych przyczyn ktoś może sobie nie życzyć wypełniania danego uzusu. Więc jeśli tak - niech powie, że nie chce i koniec. nie musi uzasadniać dlaczego [acz wyjaśnienie jest dobrze widziane]. Jeśli mój znajomy jest muzułmaninem a ja nie mam tej wiedzy - nie popełniam nietaktu zapraszając go na schabowego! Natomiast on, zaproszony na obiad powinien uprzedzić, że jego religia nie pozwala na taki czy inny rodzaj jedzenia. Proste? To owi sąsiedzi "naruszają" przyjęta normę, więc jeśli z jakichś przyczyn nie życzą sobie nawet takiego przelotnego "dzień dobry" - powinni poinformować. Oni. Założycielka wątku natomiast ma pełne prawo zachowywać się zgodnie z kultura i wychowaniem, czyli mimo braku ich reakcji kłaniać się im przy spotkaniu. Inna kwestia, że jeśliby się im nagminnie zdarzała zapominanie kluczy, to [niezgodnie z sv!] zapewne odpowiedziałabym na kolejne wezwanie "Sąsiedzi spod piątki? Nie znam tych państwa, a obcych osób na klatkę schodowa nie wpuszczam".
                A'propos wpuszczania: miałam sytuację, że jedno z mieszkań w mojej klatce schodowej było wynajmowane. Właściciel nie pozwalał na palenie w mieszkaniu, więc studenci wychodzili przed budynek. No i nagminnie "zapominali" kluczy [natomiast nie zdarzyło się, by zapomnieli komórek]. Ponieważ dość szybko zorientowali się, że ja pracuję w domu - więc dzwonili, żeby ich wpuścić. Ba, doszło do tego, że usłyszałam w domofonie "Weź otwieraj, nie wygłupiaj się!". Zdegustowało mnie to i tegoż popołudnia poszłam do tamtego mieszkania i poinformowałam, że nie jestem odźwierną i od tej pory koniec z otwieraniem drzwi. I zrealizowałam! Jak sobie postali bez sensu pod klatką to i szybciutko się nauczyli, że klucze się nosi przy sobie...
          • claratrueba Re: Nowi sąsiedzi 14.11.15, 06:35
            Ok, Minniu.
            Ty nie widzisz, my widzimy. Normalna różnica zdań.
            Która z postaw bardziej przemówi do autorki, która szuka porady to Jej sprawa.
    • firlefanz przestać mówić dzień dobry 15.11.15, 21:08
      gdy sąsiedzi kilkakrotnie nie odpowiadają na "Dzień dobry" to moim zdaniem najlepsza taktyką jest także przestać mówić "dzień dobry" - bo po co za każdym razem denerwować się z powodu sprawy, która nie ma żadnego znaczenia.
      • bene_gesserit Re: przestać mówić dzień dobry 15.11.15, 22:20
        Można też mówić nadal i się nie denerwować. Bo co niby ma denerwować?
        • horpyna4 Re: przestać mówić dzień dobry 16.11.15, 07:51
          A ja myślę, że należy przestać im mówić "dzień dobry", skoro wyraźnie chcą być obcymi. Tym bardziej, że młodsi powinni pierwsi to mówić.

          Potem, jak zapomną klucza i będą dzwonić, odpowiedzieć, że ich się nie zna:

          - My jesteśmy sąsiadami spod numeru xx i zapomnieliśmy klucza, proszę nas wpuścić...
          - Niestety, nie znam tych sąsiadów, a zwłaszcza ich głosu, więc nie wiem, kim państwo są...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka