Od kilku miesięcy mamy na piętrze nowych sąsiadów z kilkuletnim dzieckiem. Są to ludzie kilkanaście lat młodsi od nas, jeśli to ma jakieś znaczenie

Blok stary i duży, nie wszyscy się znają, gdyż rotacja mieszkańców jest dość duża. Jednak ci ludzie doskonale wiedzą kim jesteśmy, już ładnych kilka razy wpadliśmy na siebie, raz nawet zadzwonili do naszego mieszkania, bo zapomnieli klucza. Nie przywitali się, nie podziękowali, tylko weszli na klatkę i poszli do swojego mieszkania mijając nas jak gdyby nigdy nic. Dla mnie zachowanie co najmniej kuriozalne. Jesteśmy uprzejmi, zawsze mówimy "dzień dobry". Oni NIGDY. Nie ukrywam, że nieco denerwuje mnie taka postawa.
Ciekawa jestem, jak odebralibyście takich sąsiadów, czy Wasze postępowanie (czyli m.in. witanie się) zmieniłoby się w jakimkolwiek stopniu. Przecież nie będę wychowywać dorosłych ludzi

I żeby była jasność: nie mamy i nie mieliśmy zamiaru im się narzucać ani nawiązywać jakichś bliższych relacji. Chodzi tylko o wzajemne uprzejme traktowanie się.