senait
20.04.16, 06:53
Kuzynka z mężem kupiła dom, mieli problem z fachowcami, którzy go remontowali, do tego ciągle narzekają, że ich sytuacja finansowa po kupnie tego domu jest beznadziejna. Tymczasem mój mąż zajmuje się remontami mieszkań zawodowo i wszyscy go chwalą. Poprosili go o pomoc, powiedzieli, że zapłacą. Ja powiedziałam, żeby wziął tylko symboliczną zapłatę i zwrot za benzynę.Pojechał do nich na weekend, choć mieszkają 80 km od nas. Pracował cały weekend do nocy. Dali na benzynę i 200 zł. Umówili się na drugi weekend na układanie paneli i listw. Znowu pracował do 3 nad ranem i w niedzielę. Mąz mojej kuzynki mu pomagał, a głównie pouczał, patrzył na ręce, bo musi być wszystko idealnie. Po robocie byli zadowoleni, w rozliczeniu dali mu 2 używane opony, którymi handlują i 400 zł. We w torek rozmawiałam z kuzynką przez tel. i powiedziałam, że za dużo dali, bo wystarczyły by tylko te opony jako zapłata, a ona na to, że i tak cała robota na marne, bo jej mąż już w poniedziałek zerwał panele, bo jednak stwierdzili, że trzeba zrobić wylewkę, bo podłogi krzywe. Mój mąż strasznie się wkurzył, ze niby tacy zadowoleni, a następnego dnia zniszczyli całą jego pracę i powiedział, że więcej tam nie pojedzie. Pytanie: czy w tej sytuacji powinniśmy oddać im pieniądze albo chociaż połowę?? Jak myślicie?