macarthur 24.10.09, 08:00 czy walka z bezdomnością zwierząt ma sens ? chyba należy najpierw zmienić światopogląd ludzki patologia i biznes Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
r.kruger Re: walka z bezdomnością czyli walka z wiatrakami 24.10.09, 10:45 z czasem wszelkie dzikie zwierzęta wyginą lub znajdą dom żyło będzie tylko to co hodowlane... globalnie - to walka z wiatrakami indywidualnie - to ma sens poprawienie bytu każdej istoty Nie uratowałam 50000, ale kilku znalazłam dom. Więc nic nie zrobiłam i jednocześnie zrobiłam wiele. Gdyby każdy znalazł dom, lub dał dom jednemu dwóm zwierzętom to problem by zniknął. smyki.pl/domeny/smyki.pl/krugersony/index.php? Odpowiedz Link
p.aulinka Re: walka z bezdomnością czyli walka z wiatrakami 24.10.09, 11:06 Jeden z moich ulubionych ctytatów (A. Sapkowski) z trylogii husyckiej kiedy to z płonacego miasta i rzezi mieszkańców przez wojska husyckie jeden z gł. bohaterów Samson Miodek wynosi ... maleńkiego przestraszonego kotka. Na zdziwione spojrzenia przyjaciól mówi : Wczoraj wieczór myślałem o ratowaniu świata.[...] Dziś rano o ratowaniu ludzkości. Ale cóż, trzeba mierzyć siły na zamiary. I ratować to, co można. Czyli dokładnie to co napisała r. kruger - zawsze warto - chocby to była tylko jedna maleńka (kocia, psia czy ludzka) istotka Odpowiedz Link
echtom Re: walka z bezdomnością czyli walka z wiatrakami 24.10.09, 16:21 To też mój ulubiony cytat W ramach walki z bezdomnością udało mi się ostatnio przy pomocy PKDT wyadoptować 9 kociaków z mojego podwórka, a w lutym-marcu dziewczyny pomogą mi wyłapać kocice do sterylki (chciałabym już teraz, ale niestety nie mam kasy, a wtedy będą refundowane z UM). Jak wszystko dobrze pójdzie, zostanie na podwórzu stadko ok. 10 zdrowych, dorodnych, regularnie dokarmianych kotów. Odpowiedz Link
wladziac Re: walka z bezdomnością czyli walka z wiatrakami 24.10.09, 16:33 bezwzględnie liczy się każde uratowane życie kota czy psa - przynajmniej dla części ludzi i to bez oglądania się na nieskuteczne prawo Odpowiedz Link
wiesia.and.company Re: walka z bezdomnością czyli walka z wiatrakami 24.10.09, 17:30 Właściwie samo założenie: "walka z wiatrakami" jest symbolem bezcelowego tracenia energii. A walka z bezdomnością, w jakiejkolwiek stali, jednak przynosi korzyść jednemu, dwóm, trzem istotom żywym. Na taką skalę na jaką nas stać. Ale zaniechać tej walki? Nie uczynić niczego? Nie zrobić chociaż minimum tego, co leży w mojej mocy? O nie! Skala bezdomności bez jakichkolwiek działań byłaby większa. Odpowiedz Link
macarthur Re: walka z bezdomnością czyli walka z wiatrakami 24.10.09, 17:51 tytuł oczywiście jest małą prowokacją,ale daje prawdziwy obraz ignorancji władz i nieuświadomienia społeczeństwa, że jest to obraz prawdziwy potwierdza moje osobiste doświadczenie, sytuację pogarsza fakt że pieniądze jak widać niemałe które są przeznaczone na walkę z bezdomnością zwierząt są wykorzystywane w sposób który tylko pogarsza ich sytuację, oczywiście nawet globalne działanie też nie odniesie skutku bez zaangażowania każdego(ej) z nas, ale i zresztą jest pomysł taki w artykule że edukację odnośnie zwierząt powinno się zacząć już w szkole, w pewnym sensie widać że KOTERIA prowadzi pionierske działania które już dały efekty w postaci setek wysterlizowanych kotów - i w zasadzie o takie działania powinniśmy walczyć i wspierać Odpowiedz Link
wiesia.and.company Re: walka z bezdomnością czyli walka z wiatrakami 24.10.09, 18:07 TAK!!! Właściwie to jestem zdziwiona, że nie słyszałam o takiej akcji uświadamiającej i takich WARSZTATACH! Że działanie Koterii jest nowatorskie! Że też nikt na to nie wpadł. Ale już jest! Odpowiedz Link
kadrel Re: walka z bezdomnością czyli walka z wiatrakami 24.10.09, 20:54 Od kilkunastu lat sterylizuję i wyadoptowuję bezdomne koty. Zebrałoby się tego dużo, bardzo dużo. Moze coś ok. tysiąca, może więcej... Ale wczoraj stało się coś co mnie załamało i totalnie zniechęciło do wszystkich wysiłków. Po raz kolejny trzeba było ratowac miot ze wsi. Wyrzucony do lasu w reklamówce. I co z tego, ze ja , zarzynajac się kondycyjnie i finansowo, łapiąc po 2 kocice dziennie na sterylkę przez kilka lat,zredukuję do minimum ilość bezdomnych kotów w moim mieście ( Lublin). Co z tego, skoro ciemna polska wieś będzie nadal pozwalac na niekontrolowane rozmnażanie psów i kotów a potem wywozić je do miast lub podrzucać do schronisk! Proszę, nie mówcie mi o edukacji i uwrażliwianiu ludzi ze wsi, bo umrę ze smiechu. To jest orka na ugorze, praca na pokolenia! Praca dla zwierząt nie jest dla mnie hobby na popołudnia i wolne chwile od pracy i rodziny. Ja dla pracy na rzecz zwierząt poświęciła życie osobiste i zawodowe. Zajmuję się tylko fundacją i zwierzakami pod jej opieką. I teraz widzę, ze to nie ma sensu. Bo to się nie skończy NIGDY. Chyba że ktoś wymyśli antykoncepcję zrzucaną samolotami tak jak sazczepionki p/wściekliźnie dla lisów. I będzie latał nad wypasionymi wiejskimi chałupami i rozrzucał. Odpowiedz Link
wladziac Re: walka z bezdomnością czyli walka z wiatrakami 24.10.09, 21:33 nie załamuj się bo to co do tej zrobiłaś przecież nie poszło na marne,pomyśl ile dobra już uczyniłaś,a muszę Ci powiedzieć że nie tylko na wsi żyją ludzie o mentalności jaką opisałaś,niedawno jak byłam ze swoimi kotami na podwórku i rozmawiałam z gościem z sąsiedniej firmy,facet jest wielkim współwłaścicielem firmy informatycznej,okazało się że swoją domową kotkę rozmnożył i na pytanie po co odpowiedział że chciał mieć małe kotki bo lubi bo był ciekaw jak to jest itd,a w ogóle to zrozumiałam że ma jeszcze inne kotki wychodzące a kotki giną pod kołami samochodów,przyznam że z nerwów już nie mogłam słuchać bo coś jeszcze tam bełkotał a ja miałam ochotę dać mu w twarz zakidanemu miłośnikowi kotów i jeszcze żadne argumenty do niego nie docierają bo on robi jak mu się podoba i to jest stosunek do zwierząt części inteligencji również,szybko w tej kwestii poprawy nie będzie ale trzeba ratować tą część kotów którą się da w miarę naszych możliwości,trzymaj się i nie daj się pesymizmowi Odpowiedz Link
echtom Kadrel, nie załamuj się 24.10.09, 23:23 Po pierwsze - kiedy uda się opanować bezdomność kotów w mieście, ludzie zaczną jeździć po kociaki na wieś i więcej wiejskich kotów będzie miało szanse na przeżycie. Po drugie - nigdy nie mów nigdy. Moja teściowa (lat 62) jak na wiejskie realia lubi i dobrze traktuje zwierzęta, ale w kwestii sterylizacji miała pogląd tradycyjny. Kiedy kotka się okociła, zostawiała jej 2 kociaki, które potem znajdowały domy, a reszta miotu - wiadomo Napomykałam przez wiele lat o sterylizacji, ale się wykręcała, że na wsi weterynarz tego nie zrobi, że w mieście drogo, że kotka stara i nie warto itp. Pojechałam w maju na Komunię jednego z jej młodszych wnuków i mało z krzesła nie spadłam, kiedy mi oznajmiła, że wysterylizowała kotkę. A ja już odpuściłam, uznając, że dalsze przekonywanie jej nie ma sensu. A co do antykoncepcji zrzucanej samolotami - niezły pomysł, opatentuj Odpowiedz Link
kadrel Re: Kadrel, nie załamuj się 25.10.09, 00:08 echtom napisała: > A co do antykoncepcji zrzucanej samolotami - niezły pomysł, opatentuj jak się kury przestaną nieść i krowy cielić to pójdę do pierdla za swoje nowatorskie pomysły... Odpowiedz Link
macarthur Re: Kadrel, nie załamuj się 25.10.09, 08:37 samolotami to może nie ale gdyby była taka karma którą koty by chętnie jadły i zawierała środki zapobiegające ciąży, jako doraźny środek przed sterylizacją to może być całkiem niezły pomysł tylko jak go zrealizować, a co do ciemnoty we wsiach to cię chyba nie pocieszę w miastach wcale nie ma jasności Odpowiedz Link
echtom Re: Kadrel, nie załamuj się 25.10.09, 08:44 No właśnie, jak sprawić, by ludzie, którzy trzymają kota na diecie złożonej z myszy i mleka, zaczęli mu dawać wypasioną karmę? A co do ciemnoty - cóż, nadal pokutuje przekonanie, że kotka "musi" mieć młode. Ale to powoli się zmienia. Odpowiedz Link
mist3 Re: Kadrel, nie załamuj się 25.10.09, 16:18 nie jest to walka z wiatrakami - w Holandii ludzie zaczynali od tego samego co jest u nas (albo co było parę lat wcześniej), a teraz jest tam zupełnie inaczej. I tak będzie u nas. Co do podziału na wieś/miasto - mam bardzo dużo rodziny na wsi - wszyscy to miłośnicy zwierząt i to niestety ludzie z'miejskimi' rejestracjami podrzucają na wieś koty i psy - jak wiedzą wszyscy w 3 okresach - poświątecznym, pokomunijnym, wakacyjnym. Również w mieście zdarzają się bardzo często ludzie przewożący koty/psy z jednej dzielnicy do drugiej. Fundacja w której działam powoli opanowuje sytuację bezdomnych kotów w Tarnowie, a dzięki ich pomocy - ja również staram się nad tym panować w moim miasteczku. Udało mi się równiez przekonać parę osób (o wiele za mało - to fakt) do sterylizacji kotów/psów na wsi (w mojej rodzinie wszyscy mają wysterylizowane zwierzęta - czy to 'wieśniaki' czy 'miastowi'). W czym ja widzę problem - na wsi i w małych miasteczkach bardzo rzadko można spotkać światłego weterynarza a jak już jest wyedukowany i uczciwy to zazwyczaj odsyła na zabieg do większego miasta - ponieważ on/ona specjalizuje się raczej w zwierzętach gospodarskich. Mój wet jest wyjątkiem, ale to dlatego że przeniósł się z dużego miasta do naszego miasteczka. W Holandii fundacje mają specjalne 'sterylobusy' (nie wiem jak to nazwać inaczej) - sale operacyjne w autobusach, które wyjeżdżają na wieś i sterylizują zwierzęta) - gdyby takie akcje przeprowadzane były w Polsce na pewno więcej ludzi decydowałoby się na poddanie zabiegowi swoje zwierzęta. Sama często wożę koty na zabiegi - ich właściciele po zabiegu troskliwie sie nimi opiekują, ale po prostu nie wiedzą jak się do tego zabrać by kota złapać, wsadzić do klatki, nie wiedzą gdzie go zawieźć. Odpowiedz Link
echtom Re: Kadrel, nie załamuj się 25.10.09, 18:44 > na wsi i w małych miasteczkach bardzo rzadko można spotkać światłego weterynarza a jak już jest wyedukowany i uczciwy to zazwyczaj odsyła na zabieg do większego miasta - ponieważ on/ona specjalizuje się raczej w zwierzętach gospodarskich Druga sprawa to koszta. Sterylizacja kotki kosztuje 100-200 zł. Dla pary dinków z warszawskiej korporacji to śmieszne pieniądze, dla małorolnych z trójką dzieci - spory wydatek. Odpowiedz Link
kadrel Re: Kadrel, nie załamuj się 25.10.09, 21:03 Nikt na wsi nie zapłaci 150-200zł za sterylizacje kocicy. Wolą topić kolejne mioty. I tak wychodzi na to samo: nie ma kociąt. Proponowałam zabieg za 60zł. Postawili oczy w słup , ze tyyyle pieniędzy trzeba wydać na byle kota. echtom napisała: > > Druga sprawa to koszta. Sterylizacja kotki kosztuje 100-200 zł. Dla pary dinków > z warszawskiej korporacji to śmieszne pieniądze, dla małorolnych z trójką dzie > ci - spory wydatek. > Odpowiedz Link
macarthur Re: Kadrel, nie załamuj się 26.10.09, 00:21 nie próbowałaś zainteresować swoją działalnością jakiejś bogatej korporacji na terenie Lublina, oni zazwyczaj lubią się pochwalić jakąś charytatywną działalnością więc jeśli jakaś firma już nie ma kogoś pod opieką na pewno byłaby to jakaś szansa na dodatkowe finanse Odpowiedz Link
echtom Re: Kadrel, nie załamuj się 26.10.09, 10:53 Myślę, że jest Ci ciężko, bo "operujesz" w trudnym terenie, gdzie standard życia nie należy do najwyższych, a świadomość chyba też, skoro jesteś w 350-tysięcznym mieście praktycznie jedyną instytucją zajmującą się bezdomnymi zwierzętami. Mcarthur podsunął dobrą propozycję, dobrze też, że potrafisz zainteresować swoją działalnością ludzi z całej Polski. A co do świadomości - cóż, po prostu na jej zmianę czasem potrzeba więcej czasu, ale kropla drąży kamień. Btw. czy są jakieś fundusze unijne przeznaczone na walkę z bezdomnością zwierząt? Odpowiedz Link
r.kruger Re: Kadrel, nie załamuj się 26.10.09, 11:48 taa, a osoba z rodziny męża (mieszka na wsi)chętnie da mi swoją kotkę do sterylizacji bo tam nie ma kto, a kotka płodna i .. kłopot zostawiali po jednym z miotu, już trzy razy i też już nie chcą "się pozbywać" a ja od dziecka mordowania nie toleruję! łojoj Odpowiedz Link
kadrel Re: Kadrel, nie załamuj się 26.10.09, 12:22 Jak pocztałam kiedyś warunki dot. dofinansowania unijnego, to mi się odechciało. Pomijam sprawy proceduralne bo to jest do załatwienia, ale trzeba wyłożyć z własnej kieszeni pieniądze a potem unia zwraca od 70 do 90%. I w tym momencie już dziękuję Odpowiedz Link
echtom Re: Kadrel, nie załamuj się 26.10.09, 13:04 Czyli musiałabyś poszukać sponsora, który wyłoży kasę z opcją częściowego zwrotu Odpowiedz Link
0ffka Re: walka z bezdomnością czyli walka z wiatrakami 26.10.09, 20:38 Głupota ludzka nie znam granic: forum.gazeta.pl/forum/w,10264,102056040,102056040,Cztery_kociaki_po_mamie_syberyjce_dobry_dom_.html Odpowiedz Link
macarthur Re: walka z bezdomnością czyli walka z wiatrakami 26.10.09, 22:28 0ffka napisała: > Głupota ludzka nie znam granic: na to wygląda Odpowiedz Link