utrapieniec
19.04.04, 12:29
Jeste nocny markiem, co bardzo odpowiada Nikiemu, gdy w nocy budzac
wszystkich ganiamy po cały mieszkaniu bawiąc się w berka czy "szukano" -
klepnąć łapką i teraz ty mnie szukasz.
Gorzej jest rano, ja bym spała i spała, a ukochany Niki o godz.5 w sposób
bardzo przymilny domaga się śniadanka, a może raczej symbolicznej przekąski -
śniadanie je razem ze mną w godzinach późniejszych, spokojnie po wyprawieniu
dzieci do szkoły.
Z zamkniętymi oczami maszeruję do kuchni napełniam miskę i wracam do łóżka.
Za pare minut kocurek jest już u mnie i zapada w sen sprawiedliwego.
Próbowałam dokarmiać Nikiego późno w nocy - może wytrzyma i wstanie razem z
dziecmi do szkoły - nic z tego. Próbowałam "przetrzymać" pobudkę udając, że
nic nie słyszę (tak radzi autorka książki "Kot doskonały"). Koncert, który
zafundował całej rodzinie kocurek oduczył mnie udawania. Tak płakał, jakby
był obdzierany ze skóry. Obudził nawet sasiadkę, która ze strachem rano
dopytywała się, co się stało Nikiemu, że aż tak cierpiał.
Czy Wy tez wstajecie raniutko, abu wasz ulubieniec mógł później spać do
później godziny?
A może ktoś poradził sobie z rannymi pobudkami?