Dodaj do ulubionych

O której pobudka?

19.04.04, 12:29
Jeste nocny markiem, co bardzo odpowiada Nikiemu, gdy w nocy budzac
wszystkich ganiamy po cały mieszkaniu bawiąc się w berka czy "szukano" -
klepnąć łapką i teraz ty mnie szukasz.
Gorzej jest rano, ja bym spała i spała, a ukochany Niki o godz.5 w sposób
bardzo przymilny domaga się śniadanka, a może raczej symbolicznej przekąski -
śniadanie je razem ze mną w godzinach późniejszych, spokojnie po wyprawieniu
dzieci do szkoły.
Z zamkniętymi oczami maszeruję do kuchni napełniam miskę i wracam do łóżka.
Za pare minut kocurek jest już u mnie i zapada w sen sprawiedliwego.
Próbowałam dokarmiać Nikiego późno w nocy - może wytrzyma i wstanie razem z
dziecmi do szkoły - nic z tego. Próbowałam "przetrzymać" pobudkę udając, że
nic nie słyszę (tak radzi autorka książki "Kot doskonały"). Koncert, który
zafundował całej rodzinie kocurek oduczył mnie udawania. Tak płakał, jakby
był obdzierany ze skóry. Obudził nawet sasiadkę, która ze strachem rano
dopytywała się, co się stało Nikiemu, że aż tak cierpiał.
Czy Wy tez wstajecie raniutko, abu wasz ulubieniec mógł później spać do
później godziny?
A może ktoś poradził sobie z rannymi pobudkami?
Obserwuj wątek
    • gatta_gatta Re: O której pobudka? 19.04.04, 16:27
      moje bure czeka cierpliwie az ja wstane. ale jak juz to zrobie, to nie ma ze
      najpierw do lazienki, czy otworzyc okno itd., oj nie. musze od razu zejsc na
      dol do kuchni i napelnic miseczke bo tak na mnie kruczy, no doslownie jak wrona.
      ha, malo tego, musze jeszcze patrzec jak je. bo inaczej sie nie liczywink
      • pierans Re: O której pobudka? 19.04.04, 17:04
        > malo tego, musze jeszcze patrzec jak je. bo inaczej sie nie liczywink
        malo tego, jak ma taki jeden z drugim chandre to musze glaskac jak jedza.
        bo inaczej sie nie liczy.
        • miziek Re: O której pobudka? 19.04.04, 18:42
          Toffi miał fazę na wstawanie o 4- więc ja razem z nim sad Próbowałam
          WSZYSTKIEGO, ale nic to nie dało, trzeba było Kota nakarmić. Teraz mu pezszło,
          całe szczęście, w dni powszednie wstaje razem z nami, w łikendy troszku piska
          jeśli do 11 nie wstaniemy, ale zaraz znów zasypia, kochany kot. Za to potem je
          za pięciu smile
        • gaz.gaz.gaz.na.ulicach Re: O której pobudka? 19.04.04, 19:07
          Dla moich zaden posilek sie nie liczy. Najbardziej liczy sie to, co upoluja z
          mojego posilku smile
    • gaz.gaz.gaz.na.ulicach Jaka pobudka:) 19.04.04, 19:05
      U mnie pobudka polega na tym, ze moje Kjoto stara sie tak ulozyc przy mojej
      twarzy, ze pleckami zatyka mi nos i usta. Spiac biore to cialko i odkladam. Ale
      cialko wraca i tak sie przepychamy przez kilkadziesiat minut. Dochodzi jeszcze
      akcja sprawdzania czy pancia ma oczy, czyli walenie lapka po oczach. Moj
      lobuziak.
      • hajota Re: Jaka pobudka:) 19.04.04, 23:33
        U nas jest podobnie. Między szóstą a siódmą rano następuje łaskotanie wąsami po
        twarzy, potem kicia bodzie czołem i maca łapką po nosie, żeby sprawdzić, czy
        pani żyje. Czasami próbuje ogryzać antenę od radia, i w tym momencie dokładnie
        mnie rozbudza, bo łapię spadające radio. W końcu następuje opisany już w innym
        wątku ucisk człowieka przez kota.
    • astrit Re: O której pobudka? 20.04.04, 14:28
      No, ja mam tak samo - pobudka 4:30. I śniadanko - nie wazne, że cos jeszcze
      jest w miseczkach - ważne, żebym wstała i przynajmniej postukała tymi
      miseczkami. Nie ma litości - jeśli nie wstaję na pierwsze rządanie - oba
      potwory włażą pod łóżko i drapią materac od spodu - to obudziło by nawet
      umarłego. Co robić - wstaję. Już nawet nauczyłam sie budzić wcześniej niż
      koty...
    • abranova Re: O której pobudka? 20.04.04, 18:32
      utrapieniec napisała:

      >> Gorzej jest rano, ja bym spała i spała, a ukochany Niki o godz.5 w sposób
      > bardzo przymilny domaga się śniadanka, a może raczej symbolicznej przekąski -
      > śniadanie je razem ze mną w godzinach późniejszych, spokojnie po wyprawieniu
      > dzieci do szkoły.
      > Z zamkniętymi oczami maszeruję do kuchni napełniam miskę i wracam do łóżka.
      > Za pare minut kocurek jest już u mnie i zapada w sen sprawiedliwego.

      Przepraszam i Ty uważasz, ze masz problem? smile
      Ja z nostalgią wspominam miesiace, gdy po nakarmieniu pomiedzy 5 a 6 rano kotek
      wracał na moją kołdrę i dał mi pospać NAWET do 7 rano, w niedziele i święta.
      Jednak od kiedy robi się coraz wcześniej jasno, to Rainerek po śniadanku domaga
      się wypuszczenia na spacerek coraz głośniejszym i nieustajacym miauczeniem!! A
      ja mieszkam w bloku na 1 piętrze, więc to nie kwestia wypuszczenia do ogródka...
      Wiem, rozpuściłam go tymi spacerami ale ile można znieść maiuczącego pod
      drzwiami kota? Od zeszłej soboty robimy to tak, że gdy robi się jasno przemykam
      się w polarze narzuconym na piżamkę na dół i wypuszczam kota na podwórko. Potem
      wracam do łóżka i staram się zasnac pomimo wizji kota rozszarpanego przez psy
      albo co gorzej rozjechanego przez samochód sad Miedzy 7 a 8 rano kocurek wraca z
      wojaży pod klatke i wystarczy mu tylko otworzyć drzwi. A dziś nawet ktoś go
      wpuścił na klatkę i znalazłam kota pod drzwiami do mieszkania. Wygodne smile
      • gatta_gatta Re: O której pobudka? 20.04.04, 21:01
        sasiadka mojej kolezanki mieszkajaca tez na 1 pietrze zrobila drabinke, po
        ktorej jej kot wchodzil i wychodzil z mieszkania.
        moze bys sprobowala?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka