Dokociłam się tydzień temu - wszystko przez Was

. Kicorek 6 miesięczny z fundacji, przekochany. Rezydent zazdrosny, ale futro nie lata

więc mogło być gorzej. Dwa dni temu Mały w nocy zaczął fuczeć tak jakby miał katar, bylismy wczoraj u weta katar nie leci, osłuchowo czysty, ale w uszkach świerzb

. Wetka przemyła uszki, zakropiła, dostaliśmy maść do domu. Kicorek wczoraj po wizycie dużo spał, ale zjadł normalnie. Dziś też pojadł, ale strasznie fuczy tym noskiem. Czy to może być od tych maści na świerzb? Nie wiem czy mam dziś znowu pędzić do weta z tym fuczeniem? Kurczę nie chciałabym zostać z chorym kotkiem na święta

.