07.01.12, 23:48
No właśnie. 23.55 a u mnie się zaczyna… Codziennie. Zwykły dzień, weekend, święto, nie ma znaczenia. W moich kotach budzi się odwieczny instynkt nocnego łowcy i nie ma zmiłuj, kot musi się właśnie wtedy i to natychmiast pobawić. A że są dwa to i efekt podwójny. Tak więc kiedy ja się słaniam po ciężkim dniu, gaszę światełko, nakrywam się kołdrą, moje bestie ożywają, jakby napiły się popularnego napoju, który podobno dodaje skrzydeł. I zaczyna się łomot a konkretnie galop ośmiu łap, z których jedna czwórka dźwiga ok 5 kg a druga czwórka jest własnością kociaka z niesamowita wyobraźnią badawczą. Ta wyobraźnia każe mu codziennie, zwłaszcza w nocy, odbić się łapami od lustra w szafie na wysokości ok. pół metra, co powoduje stresujące dla mnie dźwięki. Mam nadzieję, że szafa wytrzyma. Boję się tylko czy wytrzymają sąsiedzi z dołu, którym koty wątpliwie umilają zasypianie. Ja dam radę, przyzwyczaiłam się do niedosypiania chociaż czasem puszczają mi nerwy i każę futrom iść spać. Jak łatwo przewidzieć koty mają to pod ogonkiem i dalej galopują. Kiedy biegnie Pumka to pół biedy ale kiedy goni ją Mela (która swoje waży), to jakby kula bilardowa taczała się po podłodze. Akcja trwa ok. godziny. Dotychczas nie pomogło zabawianie przed snem ani porządne nakarmienie. Chyba przyjdzie polubić to szaleństwo. Czy ktoś też ma takich nocnych imprezowiczów?
Aha, zapomniałam dodać, że szczególną nocną atrakcją są skoki na trampolinie, tzn. łóżku czyli po mnie.
Zbliża się 23.55 wink
Obserwuj wątek
    • macarthur Re: 23.55 :) 07.01.12, 23:58
      wydaje mi się że masz źle ustawiony zegarek bo piszesz 23.55 a post masz wysłany o godzinie 23.48
      smile
      • futrzaczek11 Re: 23.55 :) 08.01.12, 00:12
        A więc aż 7 minut dzieliło mnie od zdarzeń opisanych w poście.
        Za to moje koty mają idealnie ustawone zegarki, bo Puma właśnie zaczęła się bawić i molestuje Melę. Ach te moje "nocniki" tj. nocne koty smile
      • wladziac Re: 23.55 :) 08.01.12, 00:13
        Twoje mają zamontowany zegarek a moje czujnik ruchu,kładę się spać o bardzo różnych porach i dopiero jak się położe i zgaszę światło to dwa kocury się namawiają i w przedpokoju tuż za wejściem do pokoju zaczynają przepychanki i podgryzanie bądź jakieś inne wyskoki więc żeby mi się jak najbardziej chciało spać to muszę tego słuchać,właściwie to najgorzej jest zimową porą bo dopóki jest balkon otwarty w drugim pokoju to tam rozgrywa się cała akcja a nawet nie ładują się do mnie do spania
        • estelka1 Re: 23.55 :) 08.01.12, 00:30
          Dokładnie to samo chciałam napisać. U mnie cisza. Córka na imprezie, ja odganiam zaległą pisanię, zwierzyniec śpi. Ale tylko odbiorę młodą z baletów i zapragnę położyć się do łóżka i się zacznie... bitwa o miejsce na moim łóżku, mimo że wiadomo, Dunia śpi z córką, a Mania ze mną. Mania rzecz jasna, po przegonieniu Dużej z mojego łóżka idzie spatrolować, co w pokoju córki słychać, przyłoży po drodze ze dwa bęcki Misi, po czym bierze w zęby swoją maskotkę pieska i mraucząc i miałcząc do niego wskakuje na moje łóżko i będzie się układać spać, skacząc po mnie z dobry kwadransik, udeptując mnie, włażąc mi pod kołdrę, po to by wyjść z drugiej strony. Misieńka w tym czasie podejmuje życiową decyzję, czy spać na swoim kocyku na kanapie w salonie, czy może iść jednak na nocną wędrówkę. Ja udaję głupią, żeby po klatce schodowej w piżamie nie pomykać - co nie zawsze się udaje. Po czym nastaje upragniona cisza nocna... Nie na długo. Około 5.30 niezależnie od okoliczności dla moich kotów wstaje nowy dzień...
          • salimis Re: 23.55 :) 08.01.12, 00:55
            Nocne galopady są w zwyczaju Szymka i Melki.Aż dziw że sąsiedzi nie reagują.Od czasu do czasu Szymuch zaczepia się także w Miskę i wtedy ta głośno okazuje swoje niezadowolenie.Zamiast wskoczyć na piec i mieć wszystko w nosie, Miśka ucieka lub chowa się przed nim no i słyszę tup tup tup syk tup tup buuuu.Nie pomaga wołanie Szymka,zapalam światło a kocurek wpatruje się we mnie niewinnymi oczętami zaś nad główką jaśnieje aureola.Zgaszę,wszystko zaczyna się od nowa.
          • futrzaczek11 Re: 23.55 :) 08.01.12, 00:57
            Moje koty są dziś zdezorientowane. Jak to możliwe, że pani jeszcze nie leży, tylko siedzi... To kolejny dowód na inteligencję naszych zwierząt. Wiedzą chyba, że o nich napisalam i zachowują się prawie wzorowo, tzn. czekają co będzie dalej smile Szaleć czy odpuścić. Idę wymiętosić moje koty za te ich dylematy smile
    • animus_anima Re: 23.55 :) 08.01.12, 01:00
      futrzaczek11 napisała:

      > No właśnie. 23.55 a u mnie się zaczyna…
      HA HA HA mogę sobie wyobrazić, u mnie Gapi odbija się odściany, tak, jak Twoja od lustra big_grin
    • mysiulek08 Re: 23.55 :) 08.01.12, 01:29
      1. 4 rano - pierwsze sniadanie, chrupanie tak glosne, ze najbardziej zatwardzialego spacza obudzi, czasami bywaja prace gornicze czyli kopanie zwirku

      2. 6 rano z minutami- pobudka ogolna, skoro Starszy wstaje znaczy sie wszyscy musza. Straszy zadowolony ma z kim herbate poranna wypic. Kicia zjada drugie sniadanko.

      3. 8 rano, czasem 8.30 - nie ma to tamto, swiat sie konczy, Kicia musi wyjsc na obchod i tu nie ma zmiluj, w ruch idzie caly koci arsenal perswazji, od wrzasku nad uchem, tudziez wkaldania tam mokrego nosa, poprzez galopady stada koni i wbijanie pazurow w kanapy. Umarly by wstal smile

      4.11 powrot z porannego obchodu - trzecie sniadanko, probkowanie wody w trzech miejscach, czesanko na desce do prasowania, zasluzony odpoczynek na poduszcze na moim biurku.

      5. 17 kolejny obchod, tytm razem bardzo leniwy w zdobycznym cieniu, czasami mala przekaska

      6. 20 powrot, obiad, kolejne probkowanie wody, bitki, harce swawole, czesanko, spanko na lozko w zaleznosci od fantazji moje/MD/Starszego

      7. 23 lub pozniej, wieczorne mycie kota smile, ktore Kicia bardzo lubi i bez tego rytualu ma naruszony wieczorny harmonogram. Zaczajenia, wspinaczki i takie tam. Kolacja, probkowanie wody, przeglad zwirku. Troche ciwczen fizycznych i wreszcie wybor miejsca do nocnego spoczynku, najczesciej wyrko moje lub MD. Starzy zamyka sypialnie wink Jesli ktores z nas jeszcze nie lezy w lozku to jest wielka awantura albo po prostu zajecie najlepszego miejsca., wyniekiem czego jest albo negocjacja z Kicia albo spanie na kanapie wink

      To sie nazywa miec ulozny dzien co do minuty tongue_out I tez nia zmilujj sie, piatek swiatek. Z tym, ze zima punkt 3 troche lzejszy jest. Ale traz nie ma lekko.
    • magnas11 Re: 23.55 :) 08.01.12, 06:58
      Nie wiedzialam co to kocie halasy jak mialam tylko dwa futra. Potem przybyl trzeci, Maly, a teraz mam malenka na tymczasie. Najstarsza, Skipper idzie przykladnie spac do lozka razem ze mna i spi na swojej poduszce cala noc. Morris dobija sie do szafy jak zapomne otworzyc i tam spi do rana. Maly przewaznie nie moze sie zdecydowac i cala noc lazi miedzy lozkiem i szafa. A potem nadchodzi ok 5 rano i zaczyna sie bieganina Malego z tymczaska. Wspinaja sie gdzie tylko moga i zrzucaja co sie da. I tak ze 2 godziny. O 9 Morris wchodzi do lozka i zaczyna chodzic po mnie, dotykac mojej twarzy i sprawdzac czy jeszcze spie. Jak spie za dlugo, bije mnie po nosie, podgryza palce i wchodzi na glowe. I nie da rady, trzeba wstac i zajac sie kociarnia... A rzadko zdarza mi sie isc spac przed 3 rano...
      • pi.asia Re: 23.55 :) 08.01.12, 08:53
        Wszystkie Wasze koty cierpią na chorobę kauczukową (poszukajcie w wątku, obszernie o tym kiedyś pisałam) i stąd te problemy.

        Moje cierpiały, ale je wyleczyłam wink

        Mam anioły nie koty, powtarzam to po raz kolejny. Wieczorem Fraszka zaszywa się w łazience albo układa na moim łóżku, Duszka z reguły drzemie gdzieś koło mnie. Jak idę spać to Duszka ładuje mi się pod kołdrę i tam grzecznie śpi do świtu, a Fraszka na kocyku koło mojego łóżka albo na mojej poduszce, bo i taka opcja się zdarza.
        Najstraszliwsze działanie z ich strony, to jak Fraszka układając się koło mnie poliże moją rękę. Ona ma ozór jak pilnik. Jakbym ręki nie schowała, toby skórę mi zdarła jak nic!

        Rano ja wstaję pierwsza. Koty zaraz za mną i razem idziemy do łazienki. One jeść i pić a ja czynności odwrotne.
        • mysiulek08 Re: 23.55 :) 10.01.12, 21:03
          Ej, ciotka Piasia, sama masz chorbe kauczukowa. Ja jestem pozradnym, zdrowym kotem, ktory dba o zdrowie swoich Malp, a jak wiadomo ruch to zdrowie, wiec zmuszam ich do ruchu. No.

          Kicia.Yoda
          • pi.asia Re: 23.55 :) 10.01.12, 22:16
            Ty się Yoda od naszej Pani odtemperuj! U Was tam wszystko na głowie stoi (widziałam na globusie, chodzicie do góry łapami) to i nie wiecie, że w nocy porządny kot śpi, a nie wariuje. Oczywiście ruch to zdrowie ale nie po omacku, tak że nie dorabiaj ideologii do wariowania po nocach!
            podpisano: Fraszka

            Kiciu, przepraszam Cię za powyższy wpis. To znaczy za formę. Fraszka zawsze tak wali prosto z mostu i na odlew. My kochamy naszą Panią i wiemy, że ona ciężko pracuje, więc szalejemy jak jej nie ma, a w nocy uwielbiamy się do niej przytulić i spać. Pozdrawiam Cię serdecznie i Twoich ludzi też.
            Duszka
            • mysiulek08 Re: 23.55 :) 10.01.12, 22:37
              Godzina osma rano, szczegolnie latem jest najlepsza godzina na pobudke, no nie? A, ze zadne nie wstaje juz zaraz to musze ich pobudzic intensywnie. Nie nie biegam po nocach, gonitwy o 23 tez nie sa niczym zlym, ruch przed spaniem nikomu jeszcze nie przeszkodzil. Jem o 4, bo tak mi sie podoba, jak Marysi glosno, to niech miseczke przeniesie a nie publicznie marudzi.
              Jestem porzadny kot, dobrze wychowany i wiem na ile moge sobie z Malpami pozwolic. Ze pozwalaja na duzo to inna sprawa.

              I wcale nie chodze do gory lapami, o grawitacji, Newtonie i Koperniku slyszala?

              Kicia.Yoda
              • wiesia.and.company Re: 23.55 :) 11.01.12, 23:57
                Ho ho ho, ha ha ha! A moje o tej porze (no proszę, jest 23.54) grzeczniutko śpią na fotelu (1 szt.) na legowiskach w sypialni i na moim łóżku w sypialni - czekają na mnie, wygrzewają miejsca. Cuda, nie koty! Jedynie nieśmiała Misia krąży koło mojego stanowiska i uwodzi, uwodzi, bo jesteśmy same i nikt jej w pieszczochaniu nie przeszkodzi smile (oj, rymło się)
                • futrzaczek11 Re: 23.55 :) 13.01.12, 21:09
                  Moje też prawie śpią późnym wieczorem jak rasowe aniołki ale zawsze się wybudzą kiedy ja się kieruję do sypialni. Zawsze ! Nic się nie zmienia, może poza tym, że od niedawna nakładam na głowę poduszkę i niech się dzieje co chce. Ostatnio zadziało się, bo obudziłam się rano a tu na podłodze leży, zrzucony z szafki, spory wentylator, oczywiscie w częściach. Musiała być niezła impreza a ja to przespałam. smile
                  Niedawno znajoma, która ma dwa psiaki i trzy koty, przedstawiła mi wizję swojego wieczoru i stwierdziłam, że chyba mam koci raj smile .
                  • pi.asia Re: 23.55 :) 13.01.12, 22:34
                    Masz sen jak nocny ochroniarz, skoro przespałaś demontaż wentylatora wink

                    Mnie kiedyś obudził nagły huk. Oczywiście koty pochowane, pies śpi snem sprawiedliwego, wszystkie szyby całe, żaden mebel nie przestawiony, nic na podłodze nie leży. No cud po prostu. Dopiero po dwóch dniach odkryłam, że któraś kicia zrzuciła za kanapę "Rodzinę Połanieckich" w twardej oprawie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka