Na początku kocina sobie upatrzyła starą kanapę.
A niech tam ! i tak była do wymiany.
Jak zaczęły sie duże mrozy, zaczęłam palić w kominku więc przyniosłam sobie taki kawałek zwykłej dechy do cięcia maleńkich drewienek do rozpalenia.
No i sieściuch od tamtej pory uważa że to drapak.
Wyniosłam w piątek tą dechę póki co, na balkon a kocina podchodzi do kominka i jęczy.
Na początku nie skumałam, ale syn mi zażartował że tęskni do swojego "drapaka".
Przyniosłam dechę znowu do domu i kicia zadowolona.
Muszę jej sprezentować jakiś drapak( bo decha okazale nie wygląda ) ale ciągle jakoś brak mi finansów