cleo_1
20.06.12, 10:15
Piszę bo już nie mam siły, musze sie chociaz wygadać. Nie mam siły na Imbira, który zamienia mój dom w kloake cuchnącą moczem, tego zapachu po trzech latach systematycznego osikiwania nie mogę się pozbyć niczym, kupuje rozne środki, sprzątam, myje podloge 2-3 razy dziennie, ale on sika w tak roznych miejscach ze nie jestem w stanie wszystkich wykryć tylko czuje, że znowu mi smierdzi. Mam klatke schodowa z poziomu 1 piętra dom w dół aż do poziomu -1, do poziomu garażu, wiec on stanie na samej górze, odwraca się tyłem i sika od góry do dołu na te schody drewniane już totalnie podmokłe miejscami i zniszczone, na te balustrady metalowe które mi rdzewieją i musza być co pól roku malowane, na te poręcze na których łatwo natknąc się ręką na mocz…. Zmieniam piasek, systematycznie czyszcze kuwety która są praktycznie puste, stosuje urine off, delikatne środki do mycia żeby nie podrażniać go do pokrywania ostrego zapachu chemicznego, podaje mu krople Bacha, stosuje Feliwaya… nic to nie daje.
Na samym dole ma kuwety które, jak pisałam, sa praktycznie puste. Kupiłam jedna olbrzymią (najwieksza na rynku – jest ogromna), poleciła mi behawiorystka. Czyściłam wczoraj dol (schody posadzke, balustrady kuwety) ale ponieważ już szlam do garazu, wychodziłam do pracy, zostawilam torebke (nowa, prezent na urodziny, skorzana) na schodach piętro wyzej. Nasikał mi do niej i przy okazji oszczal kolejne schody i balustrady…. Nie mogłam się opanować, ryczałam z bezsilności chyba z godzine, jeszcze w drodze do pracy. Po tym wszystkim musiałam wrócić i się wykąpac, bo bylam cala spocona, spóźniłam się do pracy godzine. Dzis schodze na dol, patrze, w kuwetkach nasikane, wokół smierdzi (normalka), ale – sprawdzam podloge, schody – czysto. No wiec zamiatam zwirek, czyszcze kuwety, psikam urine off i chce wychodzić, a tu, niemal na moja głowe, z gory slysze, że leci – co może leciec? Mocz tego gnojka. Stal na najwyższym podeście i sikal w dół, osikal wszystko, sprzątanie zajęło mi prawie godzine, balustrady, poręcze, boki schodów, ściany nawet udalo mu się osikać, wszystko, dwa poziomy w dół.
Już naprawde nie wiem, co mam robić, jestem zrozpaczona, czuje się bezsilna, wczoraj na cały dzień zamknęłam go w pokoju, dziś mialam go nie zamykać, no bo nie naszczał, bo był bardzo grzeczny, miły (chyba te krople Bacha tak na niego działaja), no ale po tym numerze, zamknęłam go.
najgorsze jest to, że myśle, ze on juz nigdy nie przestanie sikać, nawet jak paproszka nie będzie, bo on przed Paproszkiem juz sikał, robił takie numery.
Do tego wszystkiego jeszcze, niestety Paproszek nie pojedzie do nowego domu. Szukamy nadal... Na razie "rehabilituje sie" u mnie, slicznie rana sie zagoiła, jak zycie lubi sobie z nas drwić, odwracac kota ogonem - kot, który sam sie nie zalatwia, jest najczystszym zwierzakiem w domu, kot pełnosprawny zamienił moj dom w szambo.