Dodaj do ulubionych

koty a fajerwerki

31.12.12, 22:01
Biedne te nasze kociambry.
Za oknami kanonada (jeszcze dosyć delikatna) a one cierpią.
Fraszka siedzi w łazience, Amurka schowała się za telewizorem.
A Duszka....
Ludzie kochani!
Moja delikatna księżniczka, wrażliwiec patentowany, nieśmiałe i kruche stworzonko śpi w najlepsze na drapaku. Od czasu do czasu spojrzy z dezaprobatą w stronę okna, ziewnie, przeciągnie się, wyliże łapkę i układa dalej spać.
Muszę zadzwonić do Szamana, że granulki, które dostała Duszka, gdy Amurka zaczęła ją bić, tak wzmocniły jej psychikę, że nawet sylwestrowe strzelanie nie było dla niej żadnym stresem!
Obserwuj wątek
    • barba50 Re: koty a fajerwerki 31.12.12, 22:16
      Nic do mnie nie mów!
      Heśka wyszła koło 20-tej i jak do tej pory nie wróciła sad
      To niby o niczym nie świadczy, ona jest taka latawica, ale wolałabym żeby na czas petard była w domu. Zawadka chodzi z brzuchem przy ziemi, wyszukuje sobie bezpieczne miejsca, ale to jeszcze nie jest przecież apogeum.
      Czarna bambaryłka przyszła na moje kolana. No jasne, tu jest najbezpieczniejszy suspicious
      • kinia_709 Re: koty a fajerwerki 31.12.12, 22:22
        taaaa wiem o czym mowa. Koton już o 19 zaczął się stresować, godzinę później nie wytrzymałam i podałam mu lek od weta. Tylko że w tym roku zareagował inaczej, znaczy ma oczy otwarte i chwiejnie się przemieszcza ale nie reaguje już na hałas, w zeszłym roku zasnął i było po kłopocie. Jestem zdania że jeśli za pozwoleniem weta można pomóc kociambrowi to należy to zrobić. Pozdrawiam i życzę mniej huku.
    • andy3458 Re: koty a fajerwerki 31.12.12, 22:19
      Ha ha. Moja Kitka też na razie nie zwraca uwagi na odgłosy fajerwerków za oknami. Najedzona, wcześniej jeszcze wyganiała się i teraz leży jak hrabina na tapczanie i jej spojrzenie zdaje się mówić : A czemu wy jeszcze nie idziecie spać? big_grin
      • salimis Re: koty a fajerwerki 31.12.12, 22:42
        U nas pierwsi amatorzy fajerwerków zaczęli walić i to ostro już przed dwudziestą, koty zdezorientowane ale zrobiłam głośniej telewizor coby zagłuszyć wybuchy. Zawsze się sprawdzało, mam nadzieję ze i tym razem się sprawdzi. Tym bardziej że to pierwszy Sylwester Prysi która na razie nic sobie z tego nie robi wink
        Melka trochę zestresowana, nie może sobie miejsca znaleźć.
    • jarka63 Re: koty a fajerwerki 31.12.12, 23:09
      Moje właśnie przed chwilą wylazły z szafy - siedziały na najwyższej półce, Kaja w kołdrze, Margot w torbie podróżnej. Tyle że najgorsze dopiero przed nami, zwłaszcza że mieszkamy na parterze, a okna wychodzą na dwie przeciwległe strony. Jak się zacznie kanonada, będziemy oblężone.
    • miriam_73 Re: koty a fajerwerki 31.12.12, 23:12
      Ja się urwałam rodzicom i wróciłam do domu, bo widok suńki zabunkrowanej w łazienkowym kącie po prostu mnie przeraził... Moje na razie jakoś sobie radzą, choć Melusia podskakuje jak coś bliżej strzeli i kuli się strasznie, biedactwo, ale przed chwilą podałam im lekarstwo (jakiś środek ziołowy, matka dostała od veta, napisane, że dla psów i kotów, zrobiłam odlewkę) - oczywiście do mordek się nie dało, więc wytarłam dłonią zwilżoną w tym preparacie futerka, teraz się pracowicie czyszczą i mam nadzieję, że to co najgorsze przed nami, jakoś przetrwają. Czego oczywiście wszystkim Wam życzę.

      Do siego roku smile
      Misia, Mela i Mir
      • barba50 Re: koty a fajerwerki 01.01.13, 00:21
        Już myślałam, że Nowy Rok będziemy witać z szóstką kotów. Wyglądając na Hesię wsadziłam rękę do budki Rudalona i wyczułam futerko wciśnięte w kącik. Postanowiliśmy z mężem wnieść budkę do domu, co ma się rude futro stresować hukami. Po postawieniu budki w przedpokoju z wnętrza pojawiła się burobiała kulka i prędciorem spitrała pod schody shock Hesia big_grin
        Czyli Nowy Rok powitaliśmy z wszystkimi domowcami, a Rudaś wróci. On zawsze wraca.
      • pi.asia Re: koty a fajerwerki 01.01.13, 00:24
        Z ostatniej chwili:
        Amurka nadal za telewizorem.
        Fraszka nawet nie wiem gdzie.
        A Duszka mruczy mi na kolanach, wdzięczy się, ociera i trzęsie ogonkiem.
        W czasie największej kanonady było trochę stresu ale w porównaniu z tamtymi dwiema to pełen luz.
        Chyba że mi ogłuchła a ja nawet nie zauważyłam.
        • niutaki Re: koty a fajerwerki 01.01.13, 00:33
          Rysiek szuka gdzie by tu sie schowac, caly przerazonysad Piszczalka za to ma wywalone. Ale najbardziej mi szkoda moich bezdomniakow, cala nasza uliczka az sie trzesla od wystrzalowsad dzis dalam im wczesniej jesc, bo wiedzialam ze uciekna biedaki gdzie popadnie. Zeby tylko rano wszyscy byli na sniadaniu....
    • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: koty a fajerwerki 01.01.13, 00:50
      Antoś z odrazą spogląda za okno, ale daje radę
      Gacek zabunkrowany nadal, była chwila spokoju, to wyszedł, podjadł, a teraz schował się znowu
      generalnie - koty brzydzą się fajerwerków! i już!
      • barba50 Re: koty a fajerwerki 01.01.13, 00:57
        Hesia wylazła spod schodów. Trochę oszołomiona, na chwiejnych nogach, ale powoli wraca do życia.
        Rudalon dzielny! Właśnie przyszedł na późną kolację https://forum.kocie-hospicjum.pl/images/smilies/053.gif
        • pi.asia Re: koty a fajerwerki 01.01.13, 01:35
          Oj, ten Rudaś!
          Dostarcza Ci tylu emocji, co wszystkie pozostałe futra razem wzięte smile
        • rapuntzel Re: koty a fajerwerki 01.01.13, 11:51
          Rudalon przyszedł złożyć życzenia wink

    • wadera3 Re: koty a fajerwerki 01.01.13, 03:15
      Moje miały w nosach strzelaniny i hałasy, znacznie bardziej oburzyła ich obecność obcych ludzi na ich własnej (czytaj kociej) kanapie, nieustannie właziły usiłując ludzi wywalić, bo o tej porze koty szykują się już do nocnego - łóżkowego spania. A tu taki afront...
    • estelka1 Re: koty a fajerwerki 01.01.13, 03:23
      Moje dziewczyny dały radę. Misia pod wieczór słysząc pojedyncze byłao nieco niespokojna i usiłowała zwiać na dwór,Mani napuszył się ogon a Dunia od zawsze ma w zadku fajerwerki, wiec spała snem sprawiedluwego w mojej szafie. O północy kicie były same. Zajrzałam do nich ok. 23.00 ale nic niepokojącego się nie działo. Zostawilam im zapalonych kilka świateł i dość głośną muzykę jak to zwykle u nas wieczorem. Jak wróciłam o 2.00 koteczki radośnie mnie przywitały i rozeszły się do swoich spraw. Ani śladu stresu. Są wielkie
    • andy3458 Re: koty a fajerwerki 01.01.13, 07:42
      W tym roku było jakoś względnie spokojnie. Tylko w czasie największego strzelania, Kicia schowała się na chwilę pod szafę, ale po kilku minutach wyszła i wskoczyła na parapet, przyglądając się błyskom za oknem. Popatrzyła chwilę i poszła na swój drapak spać. Czyli generalnie Sylwester bezstresowy.
      • wladziac Re: koty a fajerwerki 01.01.13, 09:21
        na pojedyncze huki koty reagowały bardzo nerwowo bo były wzmocnione przez ograniczoną przestrzeń między domami natomiast o północy kanonada była niezbyt huczna i krótka co wywołało moje miłe zdziwienie ale widocznie większość ludzi wyjechała albo ze względu na bardzo dobrą pogodę uczestniczyła w imprezie na rynku dlatego było spoko i dobrze
        • salimis Re: koty a fajerwerki 01.01.13, 10:53
          Misia stara wyjadaczka, spała sobie w trakcie największego bombardowania czyli o północy. Hm, nie ma co się dziwić, wszak to jej dwunasty Sylwester, a bo to huku nie słyszała wink
          Szymcio przysiadł na parapecie i podziwiał kolorowe niebo. Melka tak jak wcześniej pisałam nie wytrzymywała nerwowo i pomimo iż telewizor zrobiłam dość głośno, przemykała szukając miejsca gdzie by się zaszyć. Prysia zaczęła strzyc uszkami na lewo i prawo po czym niewytrzymała i spitoliła za piec.
          Gdzieś koło pierwszej w nocy Szymek zainteresował się kanapą. Co się okazało, w środku była Melcia. Kiedy i jak wlazła nie mam pojęcia.
          Sonia natomiast nawet powieki nie podniosła tylko smacznie sobie chrapała, ale z tego co zauważyłam to ona huku się nie boi bo gdy wyszłam o dwudziestej na spacer to w nosie miała cały ten hałas który powoli się rozkręcał.
          Tak więc wszyscyśmy szczęśliwi i zdrowi smile
          • dorcia1234 Re: koty a fajerwerki 01.01.13, 11:01
            a Emka zasiadła na parapecie i strzygąc uszami spoglądała w niebo. Wszak te "ogniste muchy" to dla niej wypuścili, czemu tylko ich dosięgnąć nie może? Natomiast obcy w domu zdecydowanie jej się nie podobali.
            • rapuntzel Re: koty a fajerwerki 01.01.13, 11:57
              Rok temu organizowałam Sylwestra u siebie i Różyczka całego przesiedziała pod łóżkiem. Nieznane osoby + huki + mały kotek to bardzo nieciekawe połączenie. Teraz wychodziłam, ale kiedy jeszcze byłam w domu, Różyczka siedziała na balkonie i z zainteresowaniem oglądała pojedyncze wybuchy. Przywitała mnie uśmiechnięta i kazała się ganiać wink
            • hanka20074 Re: koty a fajerwerki 01.01.13, 12:02
              No to ja się nie popisałamsad
              Wypuściłam Melkę na siku ok 19.00 kiedy to nagle obok naszego bloku wystrzeliła petarda. Melcia gdzieś uciekła, szukałam jej z pół godziny ale jej nie było.
              Całe to petardowe szaleństwo przesiedziała gdzieś na dworze, pod którymś z aut bo jak wróciła o 2 to była cała w smarze.
              Głupia Pańcia ze mnie, bidula musiała niezły stres przeżyć.
              Teraz odsypia noc w naszym łóżku, to tak w nagrodę.
    • beverly1985 Re: koty a fajerwerki 01.01.13, 13:48
      Wróciłam nad ranem, dalam mojemu niezniszczalnemu kotu jeść. Na zastraszanego nie wyglądał, choc u mnie na pewno było glosno tongue_out Dzielnie z nami odespała sylwestrową noc, a teraz co robi? śpi.
    • mysiulek08 Re: koty a fajerwerki 01.01.13, 14:36
      Na Kici.Yodzie wystrzaly nie robia absolutnie zadnego wrazenia smile Ona spi nawet przy pracujacym kompresorze. Owszem obudzila sie po polnocy ale tyylko dlatego, ze znow sie jej koszmary snily.

      U starwarsow klopsLuk lezal rozwalony na wykladzinie (polozylismy towarzystwo wykladzine w gospoardczym smile) ale Padme i Leia byly troche niespokojne, ale porcja wolowiny stres zalagodzila.

      Za my nie spalismy do 6 rano, huczne imprezy na osiedlu za plotem byly sad
      • maryshaa Re: koty a fajerwerki 01.01.13, 15:31
        Na starym mieszkaniu koty miały fajerwerki w nosie, w porywach gapiły się na nie z okna. W nowym miejscu - Neska siedziała pod łóżkiem a Kofi chodził wyraźnie zaniepokojony. Dwie kocie kiełbaski załatwiły jednak sprawę kocich lęków na dobre smile
    • menard44 Re: koty a fajerwerki 01.01.13, 16:54
      Z moich trzech beZdomników mam dzisiaj dwasad liczyłam ze w styropianowej budce odgłosy petard beda zminimalizowane a tu nie do konca... wczoraj wieczorem wszzystkie trzy wyszły na kolazje z altany, dzisiaj jednego nie masad
      • niutaki Re: koty a fajerwerki 01.01.13, 19:14
        >>> Z moich trzech beZdomników mam dzisiaj dwasad<<
        o matko Menardsad trzymam kciuki zeby sie znalazl, moja ekipa byla na sniadaniu, zaraz wykladam ciepla kolacje to musze przeliczyc wszystkie naraz. Daj znac jak sie pojawi.
        • menard44 Re: koty a fajerwerki 02.01.13, 13:12
          Przyszedł na kolacje ... nie wiem moze wczesniej juz był ale ok. 16.00 wyniosłam troche jedzenia i ciepła wode to nie przyszedł... najlepsze ze ten z całej trójki jest najbardziej moim zdaniem "odwazny" ... podchodzi do mnie najblizej, pierwszy zaglada do michy, ma najwiekszy apetyt (co widac wytraźniesmile)
    • kkjp Re: koty a fajerwerki 01.01.13, 18:39
      Maniek za to z teściami podziwiał fajerwerki zza szyby smile Jak teść otworzył drzwi balkonowe by popatrzeć z drugiej strony - Maniek był pierwszy, choć huczało jak z armat smile
      Czarnula czyli Mania - pełen luz, przeleżała pod krzesełkiem.
    • zielistka00 Re: koty a fajerwerki 01.01.13, 19:15
      W poprzednich latach Mamba niespecjalnie się przejmowała hałasami, ale w tym roku okropnie się bała sad W dodatku jak chciała się schować do ulubionej sprawdzonej kryjówki, tzn. pod łóżko, to akurat za oknem oprócz huku były też pokaźne efekty wizualne, i wtedy to dopiero była panika i poszukiwanie naprędce innego schowka. Przed chwilą jakieś spóźnione fajerwerki wypłoszyły Mambę z moich kolan, wrrrr.


      --zielistka00--
      • karple Re: koty a fajerwerki 02.01.13, 09:08
        To ja jeśli chodzi o fajerwerki czy burzę nie mam żadnych problemów z kociambrami wink Nelka ma huki w głębokim kocim poważaniu i czasem tylko głosno westchnie z politowaniem a Maja siedzi w oknie jak zaczarowana i gapi się w błyski fajerwerków big_grin czasem tak śmiesznie do nich grucha i próbuje je złapać big_grin
      • maryshaa Re: koty a fajerwerki 02.01.13, 13:18
        Dzisiaj koleżanka z pracy opowiadała jaką mieli jazdę z psami... sranko, rzyganko, sikanko ze strachu...psy podwórkowe głównie, ale mogły być w domu... na dworzu chyba by zawału dostały uncertain
        • menard44 Re: koty a fajerwerki 02.01.13, 13:22
          Taaaaa ja mam takiego "psiego bohatera" w domu.... teraz przez miesiąc po zmroku bedziemy "chodzic na spacer na smyczy po ogródku" ... bo na smyczy jest bezpiecznie po pani obronismile a poza ogródek łapy nie wystawimy, za zadne skarby... to juz w sumie X wojna swiatowa w jego zyciu...
    • minerwamcg Re: koty a fajerwerki 03.01.13, 21:13
      George spędził sylwestra u teścia, fajerwerki miał równo w ogonie, przespał. Kota Psota miałam pod bezpośrednią obserwacją, bo byłam w Krakowie - toż samo, nakrył nos ogonem a ogon milczeniem i w ogóle go to nie obeszło. Jakieś mało nerwowe osobniki mi się trafiły.
      Za to u brata psy... szkoda gadać. Brat z bratową już któryś rok nie poszli na sylwestra, żeby siedzieć w domu i uspokajać biedne psiuki.
      • noirdesir2 Re: koty a fajerwerki 03.01.13, 21:38
        no to ja wam zazdroszczę. Kitka do dziś jest bardzo nieswoja, od czasu wieczoru sylwestrowego jak zaczęły się huki na osiedlu, poprzez całą noc, z małą przerwą spokoju w dniu 1-go (kilka godzin wyglądała jak normalny zrelaksowany kot) aż do dziś, do teraz jest przestarszona, chowa się po szafach i na półkach z butami (w noc sylewstrową chowała się pod łóżko w sypialni, wyszliśmy z domu tylko na 25 min, wróciliśmy, kicia na niskich nogach przyszła nas przywitać i wsunęła się pod TŻ, który przykucnął, żeby ją pogłaskać). Wyciągam ją z kryjówek na jedzenie, apetyt ma, wodę pije, załatwia się. Ale kurcze, mam wrazenie, że stres jeszcze jej nie minął. Tochę mnie to niepokoi. To jej drugi sylwester, pierwszy zdaje się przeżyła łagodniej.
        • pi.asia w sprawie psów - ważne! 04.01.13, 05:38
          Jeśli chodzi o psy w sylwestra to fantastycznie sprawdza się prosta rada, żeby samemu się nie przejmować tym co się dzieje.
          Nie dawać psu odczuć, że sytuacja jest jakaś nadzwyczajna, nie rozpaczać nad nim, że jaki to on biedny, zachowywać się naturalnie. Wtedy pies rozumie, że te hałasy za oknem to nic groźnego, bo skoro pani nie chowa się pod łóżkiem, to i on nie musi.
          Dopóki tego nie wiedziałam, mój Kłopot (wrażliwiec i tchórz) przeżywał Sylwestra jak wojnę na linii frontu. Teraz leżał na podłodze przy moich nogach (normalne) i tylko podczas największej kanonady poszedł w kącik.
          Inna sprawa, że na dworze, jak idziemy na siku, to wystarczy, by jakiemuś samochodowi strzelił gaźnik, a pies zmienia się w błyskawicę pędzącą do domu. Ale w domu jest ok.
          • minerwamcg Re: w sprawie psów - ważne! 04.01.13, 12:26
            Też o tym czytałam, podpowiem bratu. Ale i tak będą musieli siedzieć w domu, choćby po to, żeby miał kto stosować tę zasadę i demonstrować psom, że nic się nie dzieje smile Z drugiej strony oba ich psy to są tak niemożliwe pieszczochy, że nie zdziwiłabym się, gdyby na sylwestra odgrywały komedię pt. "boję się" tylko po to, żeby ktoś je całą noc głaskał smile Znałam takiego ananasa.
            • karple Re: w sprawie psów - ważne! 04.01.13, 13:41
              minerwamcg napisała:
              Z drugiej strony oba ich psy to są tak niemożliwe pieszczochy, że n
              > ie zdziwiłabym się, gdyby na sylwestra odgrywały komedię pt. "boję się" tylko p
              > o to, żeby ktoś je całą noc głaskał smile Znałam takiego ananasa.

              He he dobre- u mnie jest z kotem podobnie. Jak przychodza goście i na stole pojawia sie jedzenie- Maja przychodzi siada na środku pokoju i odgrywa dramat pt." nic nie jadłam od tygodnia- dasz szynkę??? " Jeszcze nie było twardziela, który nie nabrałby się na te jej oczyska big_grinbig_grinbig_grin
    • peggy_su Re: koty a fajerwerki 04.01.13, 16:06
      Nasz kot spędzał Sylwestra sam więc nie wiem jak reagował. Dzień wcześniej wystraszył się trochę kilku wystrzałów, a że okna u nas ustawione na bezludzie to nic sobie nie poobserwował.
      Wyjechaliśmy w Sylwestra ok 18 i wróciliśmy dobę Później. Kot był trochę jakby zdziwiony, lekko osowiały, ale może to też dlatego że pierwszy raz tak długo był sam. Wcześniej nigdy nie zostawał sam na dłużej niż 12-14 godzin. Na szczęście szybko doszedł do siebie.
      Teraz jest jakiś taki trochę bardziej pieszczochowaty i mizianki trwają dłużej. Ach chyba posłużyła nam ta rozłaka, bo Zygfryd wie już co ma do stracenia i stara się bardziej wink
    • elzbieta.24 Re: koty a fajerwerki 04.01.13, 19:24
      Zaraz mnie coś trafi.Mamy 4 stycznia a u mnie debile dalej strzelają.Sylwestrowa panika udzieliła się na szczęście tylko trójce tzn.Mila,Lea i Duszek ale dla tego ostatniego to pierwszy Sylwester.Munia przespała całą noc brzuszkiem do góry mając wszystko w nosie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka