niebieskaa4
10.03.13, 18:01
Zaczęło się wczoraj ok 23 . Mój M wychodzi na papierosa na podwórko - wyszedł sam wrócił z kotem. Kocie młode nie był głodny beczał , gruchał a nasze syczały ,prychały - generalnie do bójki nie doszło. Koniec końców Zośka schowała się za meblami a Jasiek postanowił wyjść na spacer. Za chwilę za Jaśkiem wyszedł gość. Cała akcja trwała z godzinę. A dziś po południu mamy powtórkę z tą różnicą,że kocie głodne wyjadło wszystko co naszym kotom nie smakowało. Nasze koty obrażone prychają. A młody podchodzi raz do jednego , raz do drugiego i grucha. Wyjść nie chce. Co ja mam z nim zrobić? Wygląda, że był czyjś. Jutro idziemy do pracy i cały dzień nas nie będzie. Nie wiem czy kuwetkowy, co zrobią nasze koty? Na podwórku mam budę porządną drewniana , ocieploną dla naszych kotów bo nie raz rano poszły w świat i nie wróciły do czasu gdy wychodzimy do pracy więc mają taką "dacze". Szkoda kociaka może się komuś zgubił. Chociaż mąż i syn uważają ,że go ktoś wyrzucił. Mam mętlik.....