Dodaj do ulubionych

Depresja zimowa

05.12.13, 22:49
Piszę tradycyjnie, żeby się wygadać.
Parę osób może wie, że mam w sąsiedztwie pana - pijaczka i zbieracza - nie tylko rzeczy niestety, ale i zwierząt. Psów i kotów.
Staram się podrzucać mu karmę, choć zwierzęta i tak są zadbane. Wyłapuję mu koty i sterylizuję / kastruję, żeby się nie mnożyły. Psów niestety nie mogę. Niestety część kotów i tak ginie pod kołami aut (mieszka przy dość ruchliwej ulicy). I tak stan oscyluje ok 4-6 kotów. Psy po pewnym czasie znikają i pojawiają się nowe - nie chcę nawet myśleć, co dzieje się z tamtymi. Pan się nad zwierzętami nie znęca - bo wszystkie się do niego garną (widziałam na własne oczy - to nie jest strach, tylko rzeczywiste uwielbienie) ale jednak psy znikają w tajemniczy sposób, koty w mniej tajemniczy.
Już mi się wydawało, że problem (w przypadku kotów) opanowany - ale niestety ludzie dowiadują się, że pan chętnie przyjmuje koty i ostatnio znowu mi się chwalił, że takie fajne kociaki dostał. Jedną koteczkę nie taką małą złapałam i wysterylizowałam. Mała ewidentnie była u kogoś w domu, pięknie korzysta z kuwety, uwielbia dzieci. Teraz dochodzi do siebie w mojej piwnicy i tak mi jej szkoda. Parę podobnych przytulanek wydałam od niego do innych ludzi. Bo tutaj zginą wcześniej niż te półdzikie (oprócz ulicy w pobliżu jest gimnazjum pełne pomysłowych nastolatków oraz warsztat samochodowy pełen trochę starszych pomysłowych uczniów). Ale dla tej małej nie mam chętnego. U siebie zostawić jej nie mogę, w piwnicy też nie może mieszkać - co to z życie?
A depresja bierze się stąd, że:
1. Szkoda i strach mi ją wypuścić jak dojdzie do siebie
2. Nie wiem ile jeszcze dam radę co chwilę sterylizować kolejne koty - wydaje się, że w jego przypadku to będzie praca bez końca.
3. Ciągle zastanawiam się co dzieje się z tymi psami...
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka