barba50 28.12.13, 22:59 zaczęła się nasza przyjaźń z Wiesią... A Fryga (jeszcze w lecznicy) wyglądała tak: to było 7,5 lat temu. Teraz to stateczna choć cały czas szukająca oparcia w kimś "starszym" koteczka Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
jottka Re: Od Frygi... 29.12.13, 00:40 o jaka śliczna - do mojego ziuteczka podobna a oczka ma jakiej barwy, bo na zdjęciu nie widać? zielone może? Odpowiedz Link
saga55-5 Re: Od Frygi... 29.12.13, 01:46 To Ty i Wiesia to już związek niemal "kazirodczy" Wiesia opisz nam historię kiciuli. Co prawda chyba kiedyś już słyszałam, ale do końca nie pamietam Odpowiedz Link
pi.asia Re: Od Frygi... 29.12.13, 09:47 Związek kocirodczy! Wszak i u Wiesi i u Basi koty pojawiają się w ilościach hurtowych Napisz, Wiesiu, o Frydze! Odpowiedz Link
rapuntzel Re: Od Frygi... 29.12.13, 10:20 Fryga wiedziała co robi łącząc Basię i Wiesię Mądra koteczka. Poprosimy jej historię! Odpowiedz Link
mitta Re: Od Frygi... 29.12.13, 16:07 Czuję, że to będzie kolejna wzruszająca historia, taka budująca, odpowiednia na przesłanie noworoczne. O ile Wiesia tu zajrzy, bo pojawia się i znika. A Fryga - kocia poczciwinka, udowadnia swoim istnieniem, że każdy zasługuje na miłość, a człek czasami w gratisie więcej otrzymuje, niż się spodziewał (np. przyjaźń z inną osobą ) Odpowiedz Link
niutaki Re: Od Frygi... 29.12.13, 17:52 Frygunia kochana, taka klasyczna buraska, na tym zdjeciu troszke przypomina mi taka dobra ciocie, co to wyslucha i uzali... Odpowiedz Link
usia44 Re: Od Frygi... 29.12.13, 18:03 Jest śliczna i dostojna , i z pewnością daje dużo szczęścia Odpowiedz Link
wiesia.and.company Re: Od Frygi... 29.12.13, 19:46 Oj, już jestem Fanaberycznie bywam, ale będę już. Znów mnie barba wywołała Oj tak, znamy się z barbą50 połączone Frygą właśnie. Fryga była w lecznicy za Rondem Wiatraczna. W styczniu 2006 musiałam uśpić Bartusia, ciężko chorego na astmę (kilkanaście razy był reanimowany) i już umierającego na niewydolność nerek. No i w końcu kwietnia babka71 dała wpis na Zakątku, że w w gabinecie wet. jest koteczka z jednym oczkiem, że ją czeka uśpienie jeśli nikt nie będzie jej chciał, no ogólnie żebym ją ratowała I tak się zdecydowałam 2.maja pojechać ją zobaczyć (z pracy miałam blisko). No i odezwała się natychmiast barba nasza, że też pojedzie ze mną do weta i ją zobaczymy - a najważniejsze, że my się poznamy. I tak to się zaczęło Pewnego gorącego dnia majowego 2006r. Zdjęcia cykała barba - to zdjęcie Frygi z okiem na szypułce to właśnie wykonane przez barbę. Nie powiem, żebym była zachwycona Frygą - moje ukochane kolory to krówki, chociaż już miałam burą Wikcię. Fryga to było dziecko z ADHD, płochliwe, nie dające się pogłaskać, chude, nadpobudliwe, no w ogóle nie do ogarnięcia z racji lękliwości i ruchliwości. Uprzedziłam lekarkę, że przemyślę, że gdyby jednak ktoś chciał ją wziąć - to proszę bardzo, ja się wtedy wycofam. I tak nie mogłam wtedy wziąć Frygi, bo była w trakcie leczenia, znaleziona na działkach miała silny katar koci, który zaatakował oczy. Pani wet, wyleczyła ją i ciągle jeszcze leczyła, zakrapiała to oko, które pokryte było grubą warstwą strupa na cieknącej, ropiejącej tkance. A jednak doszłam do wniosku, że każde żyjące stworzenie ma prawo być kochane, każde zasługuje na miłość i tego prawa nie mogę koteńce odebrać. I tak ją przywiozłam do domu, 20.czerwca 2006. Była trudnym domownikiem, skakała jak wiewiórka, nie dała się dotknąć, stąd jej imię Fryga. Szybka, nie do złowienia, pogłaskania, nie do oswojenia. To oko nie dało się uspokoić. Strup cały czas się zdzieral a to gdy przeleciała pod łóżkiem, albo sama sobie zdarła niechcący. Cały czas ropa. Podsychało, oko zaczynało się zamykać powieką, a potem znów się babrało. Trzej lekarze obadali, też i dno oka tego jedynego. I to, co wydawało się być okiem już nim nie było. Koci katar spowodował, że oko wypłynęło i na to miejsce pojawiła się po prostu ziarninowata tkanka, a to nieustanne ropienie groziło zarażeniem innych organów, mózgu i sepsą. Fryga przeszła więc poważną operację usunięcia oka i zaszycia tkanek. Miała siedem szwów na powiece, potem zdjęte i bardzo ładnie to przeszła. Drugie "czynne oko" nie jest sprawne. Dno oka jest bliznowate, wykazuje nieczynność w 70%, no i jeszcze Fryga ma na tym oku lekkie bielmo. Najpierw przez 2 lata rosła wzdłuż, chuda, zwinna, szybka, lękliwa. Dopiero po 2 latach nabrała ciała i zaczęła miewać rujki, więc dopiero wtedy została wysterylizowana. Wcześniej nie - dla jej dobra. I już skracając: Fryga jak małe dziecko, jest niepewna, lękliwa, potrzebuje wsparcia. Jej idolem był Kubuś: Kubuś sam o mentalności nastolatka był jej rycerzem. Gdzie on, tam ciągle ona, wsparta o niego, podtykająca łebek, lub przy jego boku. Spała przy nim, tu mam zdjęcie, gdy uśmiecha się przez sen, bo Kubuś się oparł na jej brzuchu: Teraz, gdy nie ma Kubusia, jest giermkiem Wikci. Fryga jest dosyć duża, waży 4,30 kg, dalej taka zwinna, uciekająca, nieufna. Nie mogę jej pogłaskać, ucieka, ale udaje mi się ją głaskać równocześnie z Wikcią. Boi się Frygoć brania na kolana, na ręce, tabletki do pyszczka. Lubi jeść, ale ucieka gdy któryś z kotów podejdzie do jej miseczki. Wodę z miski pije nabierając łapą (pewnie nie widzi powierzchni wody), lubi zabawy z ciąganiem ciężkiej porcelitowej dużej misy z wodą po podłodze kuchni. Wylewa łapą wodę na podłogę - latem zalewa pół podłogi, zimą wylewa mniej Ale potrafi też ułożyć się na moim brzuchu, gdy leżę w łóżku, rzadko i na krótko - chyba wtedy gdy potrzebuje obecności kogoś ciepłego, a Wikci nie może dopaść. Fryga nie lubi Natalki, bo Natalka nie lubi Frygi. I chyba to pojawienie się Natalki spowodowało stres, i na znak protestu Fryga sika czasem codziennie w jednym miejscu kanapy (mimo tego, że normalnie sika w dwóch kuwetach, każda ma inny rodzaj żwirku dla zachęty). Nic nie pomagają znane mi i weterynarzom metody. Po prostu musiałam się z tym pogodzić i chronić narzutę kanapy (nic jej już i tak nie uratuje) - położyłam dosyć płaską tacę, na to ceratę, a na to folię malarską zawiązaną na rogach. Bo Fryga potem dzielnie zakopuje wylewając czasem na narzutę. Trudno. Za to łatwo zebrać siki do badania weterynaryjnego Czyli są też i plusy sikania na kanapę Fryga jest ładną dziewczynką, jedną z czterech moich burasek. Kocham Frygę, dużą i dziecko przecież. Łaknącą miłości odwzajemnionej (Wikcia ją liże), ciepełka, zabawy (sama przynosi piórka do zabawy, krzycząc dziecinnym głosikiem, potem się tylko boi tej zabawy ze mną), światło "laserowe" czerwone widzi i biega jak szalona. U mnie ma rówieśników, z którymi się czasem bawi w gonitwę: Filipka i Milusia. Ona jest szybsza Tu Frygoć kwitnie zamiast kwiatuszków (sama wskoczyła, sama zadusiła ciałkiem kwiaty, a co tam, chciała a niech ma przyjemności, może pod brzuszkiem miło i ładnie jej pachniało) I to tyle, dużo do czytania. A, i od ubiegłego roku Fryga ma nawrotowe zapalenia pęcherza na wiosnę i jesienią. Więc podglądam Frygę, gdy sika, czy dużo, czy nie po kropelce, czy nasikała na folię na kanapie. A, nasikała, o świetnie! Cieszę się No wyobrażacie sobie: cieszyć się, że nasikane Odpowiedz Link
niutaki Re: Od Frygi... 29.12.13, 20:06 pieknie napisalas Wiesiu, oko sie troche spocilo, na sercu cieplej Odpowiedz Link
olinka20 Re: Od Frygi... 29.12.13, 22:27 Pieknie Wiesiu napisałas o Frydze. Jestes taka ciepła kochana osobą ( w koncu poznałam cie osobiscie ) Niesamowite co robisz dla tych kotków. Dziekuje, ze jestes. Odpowiedz Link
salimis Re: Od Frygi... 29.12.13, 22:55 wiesia.and.company napisała: CytatOj, już jestem Fanaberycznie bywam, ale będę już. Znów mnie barba wywołała Czyli jak zwykle, tradycyjnie Grunt że się odezwałaś i pięknie opisałaś historię Majowej Frygi Twoja Frygusia straciła to samo oczko które w przypadku Szymka udało się na szczęście uratować. No ale przecież nic na tym nie straciła, prawda ? Zyskała nawet : PRZYJACIÓŁKĘ bo niewątpliwie nią jesteś Odpowiedz Link
jarka63 Re: Od Frygi... 29.12.13, 20:33 Piękna opowieść, kochana Fryga. Bure najpiękniejsze! Odpowiedz Link
ewa_anna2 Re: Od Frygi... 29.12.13, 20:35 Śliczna Fryga. Tak jak Mój Pirat ma jedno oczko. Dobrze, że ma kochający domek. Odpowiedz Link
zmija_w_niebieskim Re: Od Frygi... 30.12.13, 13:56 Biedny bezbronny burasek...pewnie ani jej w tej burej główce wtedy nie postało, że już niedługo będzie miała tyle szczęścia, wspaniałą Panią i kochające przybrane rodzeństwo. Wiesiu, jesteś WIELKA!!! Odpowiedz Link
andy3458 Re: Od Frygi... 30.12.13, 15:14 Z przyjemnością się czyta takie historie. Podobnie jak u ludzi, kot też musi mieć szczęście żeby trafić na dobrego człowieka. Odpowiedz Link
mist3 Re: Od Frygi... 30.12.13, 21:24 Jak zwykle jak czytam kocie historie to trochę popłakuję. Rzadko komentuję zdjęcia, bo nic odkrywczego nie umiem napisać. Ale Fryga z umaszczenia podobna do mojej kici (też buraska) i z charakteru też (z tego, co czytam). No i do Wiesi mam sentyment, bo mimo że nie poznałyśmy się osobiście to dużo wsparcia, ciepła i dobrych rad otrzymałam od niej na tym forum. Życzę Frydze i pozostałym kotom zdrowia w Nowym Roku Odpowiedz Link
stacie_o Re: Od Frygi... 30.12.13, 21:35 Jak zwykle, gdy czytam historie kotów na zakątku, potrzebna były mi chusteczki. Dzielna Fryga! Odpowiedz Link
wiesia.and.company Re: Od Frygi... 31.12.13, 20:47 Dziękuję za piękne wpisy. Przeczytałam Frydze i kotom (Wikci pokazałam na migi, bo jest głucha). W zamian zażyczyły sobie chrupek :- ) Nie popuszczajcie wilgoci o oka, spójrzcie na pozytywne przesłanie w sprawie sikania poza kuwetą: podglądam Frygę, gdy sika, czy dużo, czy nie po kropelce, czy nasikała na folię na kanapie. A, nasikała, o świetnie! Cieszę się smile No wyobrażacie sobie: cieszyć się, że nasikane wink I to nastawienie pokazuje, jak sobie kot może urobić człowieka, który się poddał po szukaniu rozwiązania - to jest właściwa koegzystencja Odpowiedz Link
pi.asia Re: Od Frygi... 01.01.14, 10:59 [i] Nie popuszczajcie wilgoci z oka, spójrzcie na pozytywne przesłanie w sprawie sikania poza kuwetą: [i] Ale ta wilgoć z oka jest ze wzruszenia i radości, nie z żalu! Takie łzy są bardzo pożądane! A poza tym dowodzą wrażliwości, czyli świadczą o tym, że nie jesteśmy pniami o kamiennych sercach (ale metafora mi wyszła, jejku...) No wyobrażacie sobie: cieszyć się, że nasikane Ostatnio Elżbieta tak miała, jak jej się Amigo zatkał i niosła go w torbie do weta. A on się wysikał w tej torbie. Cieszyła się jak dziecko, a ja razem z nią Odpowiedz Link