Wczoraj na kilka godzin zawitał do nas gość.Labrador o imieniu Czoko.Trochę obawiałam się reakcji kocisk.Tak to wyglądało.
Czoko większą uwagę poświęcił królikowi mojej psicy niż kociemu stadu.

Frej stwierdził że z tym czymś nie chce mieć nic do czynienia i emigrował na lodówkę.

Tajek z Milą wykazali umiarkowane zainteresowanie.

Zainteresował Amiga,Duszka i Susziego.

Duszkowi gość nie spodobał się ani trochę,dzielnie ułożył się w odległości metra i próbował zastraszyć intruza warczeniem.Niestety odniósł odwrotny skutek ,Czoko postanowił się z nim zaprzyjaźnić po psiemu popiskując i machając ogonem,nie podobało się to Duszkowi bardzo.

Ponieważ wróg nie dał się wystraszyć postanowił obejrzeć go z bliska.

Jeszcze bliżej.

Niestety zapomniał o wąsach i Czoko połaskotany wierzgnął łapą czym wystraszył kocura.
Duszek oddala się z całą godnością jaka mu pozostała .

W podziękowaniu za nie zjedzenie gościa kociska dostały myszkę z kocimiętką.Dzieliły się nią solidarnie.