Powoli sie adaptuja, kocurkom szybciej idzie stawanie sie kotami domowymi, troche oporny jest Rudas

Obrozkowa to juz w ogole pelnia szczescia. Szaraczek szaleje z zabawkami, nagorzej z Kolorowa, plochliwa bardzo, chowala sie w kazdej dziurze ale juz sie powoli przelamuje.
Do wczoraj wieczorem wszystko szlo dobrze, kociambry uzywaly zwirku bezblednie od pierwszych godzin. Niestety pojawil sie problem z kupalami. Jeden(Szaraczek) ma klasyczna biegunke, ale od wczoraj wieczorem doszly kupale z dodatkiem sluzu, sporo tego i co gorzej ktorys kociej nie trafia do kuwety. Wyglada to jak 'cos' w galaretce. Sa w trakcie odrobaczania (mebendazol podawany w miechu, innej mozliwosci nie ma). Dzisiaj widzialam w biegunkowym kupalu zwloki tasiemca, czyli proces dziala. Martwi mnie jednak ten drugi rodzaj kupala. Nie wiem ktory to maluch, stawiam na Kolorowa, bo jej jedynej w trakcie uzywania kuwety nie widzialam, ale tez nie jest to przypadlosc od poczatku pobytu w budce.
Podjechalismy do konowala, bez kota bo zlapanie ktoregokolwiek (oprocz Obrozkowej i jednego Biszkopta) graniczy z cudem, no i ktorego zapakowac? Hmm, konowal jak to konowal, wiele sie nie wysilil. Zalecil drontal (jedna pigulka za 2250 peso podczas gdy mebendazol za 8 tabletek kosztuje 500 peso) i weterynaryjny odpowiednik nifuroksazydu (nifuroksazyd akurat mam zawsze).
Stosowanie mebendazolu zaaprobowala wet Mariola (ta od kastracji) tym bardziej widac, ze zadzialal.
Jestem w kropce

zaden z kociastych na chorego nie wyglada, bawia sie pileczkami, ganiaja na grzechotkami, rozwalaja zabawke po Kici.Yodzie

, wlaza na 'teleporter' i siedza wysoko nad drzwiami. Slowem zachowuja sie jak na mlode kocieta przystalo.Jedza, pija, sikaja

do zwirku.
Tylko ten sluz z kupalem zostawiany gdzie popadnie jak u kaczki

Az sie boje co rano zastane, spiwor byl dzisiaj wieczorem do prania. Slady zasypuje pochlaniaczem, latwiej sprzatac.
Stawiam na silne zarobaczenie skoro u Szaraczka byl tasiemiec a problem pojawil w trakcie odrobaczania.